Strona 53 z 64

: 08 lutego 2015, 11:30
autor: Suriel
niewątpliwie...
Bialas nie stawial oporu ale z rozdziawiona gębą szedł gdzie go prowadzono. Po policzku ciekla mu lza Zaraz skończymy jak oni, stukna nas, to pewne, ale najpierwwypytaja. Żyjemy tak dlugo jak dlugo nie będą mieli pewności gdzie wyszly informacje z walizki. Boże! Oni będą nas torturowac!

: 08 lutego 2015, 11:41
autor: Keth
Górna Marina, 3 listopada 2021, 12:18

Oglądający się ponad ramieniem James wstrzymał bezwiednie oddech, wciąż porażony świadomością tego, co właśnie zobaczył. Członkowie tajemniczego oddziału zlikwidowali bez cienia wahania ośmiu przypadkowych świadków operacji, demonstrując profesjonalną bezwzględność niepodobną do niczego, z czym uliczny solo się do tej pory zetknął.

Pozostawiając ciała tam, gdzie upadły, niektórzy składający się na kilkunastoosobową grupę ludzie w czarnych pancerzach zaczęli się wycofywać w stronę wybitego pakietami C-4 wyjścia, ale kilku z nich doskoczyło do krawędzi basenu spoglądając w dół na sierżanta Johnsona.

Wleczony ku pokiereszowanej ścianie Vega nie mógł ze swego miejsca dostrzec nurka ani nawet kawałka wodnej toni, ale z mowy ciał stojących przy basenie napastników wyczytał ich wątpliwości.

Wątpliwości, które trwały zaledwie kilka sekund i które zniknęły pod wpływem oczywistej presji czynnika czasu.

Odpowiednio poinstruowani przez komunikatory, stojący wokół basenu mężczyźni sięgnęli niemal równocześnie ku uprzężom swych kamizelek zrywając z nich niewielkie okrągłe przedmioty i wrzucając je do wody.

Natychmiast też rzucili się w stronę odciąganych na zewnątrz pływalni więźniów, chcąc czym prędzej oddalić się od basenu.

Połączona eksplozja kilku granatów dosłownie wyrzuciła zawartość zbiornika w powietrze, mieszając ze sobą mętną wodę, rozłupane wybuchem kafelki i inne niezidentyfikowane szczątki.
Zaraz znajdziecie się na zewnątrz pływalni!

: 08 lutego 2015, 12:44
autor: Suriel
No i szkoda sierżanta... Rozumiem że Erica i Toffiego wleką z nami? Gdzie nasza broń widzieliśmy gdzie ją chowają? No i czy ktoś widział lub wie gdzie jest walizka oraz moja torba

: 08 lutego 2015, 12:54
autor: Keth
Eric został w pływalni razem z trupami, najwyraźniej jego stan jest terminalny (wiele zależy tu od Czaka) - na szczęście nikt nie strzelił mu w głowę. Co do Badassa, nie macie pojęcia, co się z nim stało, nikt go nie widział od chwili, w której siostrzeniec Clarensas wyszedł do holu budynku.

Na tyły pływalni są prowadzeni James, Clarens i Eduardo, w otoczeniu dwunastu ludzi w czarnych pancerzach z emblematem Kobry. Srebrzysty neseser został zabrany przez dowódcę grupy, reszta Waszych rzeczy została porzucona w pływalni, również broń!

: 08 lutego 2015, 13:08
autor: Keth
Górna Marina, 3 listopada 2021, 12:19

Przeciągnięci przez dziury w ścianach więźniowie znaleźli się na nabrzeżu portowej dzielnicy, w cieniu rzucanym przez przęsła wielkiego mostu. Dwie posadzone na wilgotnym betonie aerodyny mieliły powietrze łopatkami swych rotorów, w jednej chwili zwiększając ich obroty. Popychani kolbami i lufami broni, czterej coraz bardziej przerażeni więźniowie zostali zmuszeni do wskoczenia na pokład większej z nich, zakamuflowanej pod emblematami maszyny transportowej Trauma Teamu. Druga aerodyna, nieco mniejsza i zwrotniejsza, pomalowana była w barwy jednej z niezliczonych firm kurierskich Night City.

Napastnicy zajęli miejsca w obu maszynach w przeciągu kilkunastu sekund, zatrzaskując przesuwane drzwi i siadając w rzędach wmontowanych w ściany lotniczych foteli. Więźniowie przez cały ten czas trzymani byli pod lufami Asr-5C, trzymanych w pewnym uścisku rękawic prześladowców.

Transportowa avka udająca pojazd Trauma Teamu wyposażona była w przyciemnione szyby, dzięki którym więźniowie mogli obserwować wszystko, co działo się na zewnątrz. W odpowiedzi na oczywiste polecenie piloci maszyny zwiększyli jeszcze bardziej obroty turbin podrywając aerodynę w powietrze.

Czując wciskające go w fotel przeciążenie, Clarens stęknął głucho próbując z całych sił zapanować nad falą skrajnej paniki.
Startujecie, cały czas pod lufami napastników!

: 08 lutego 2015, 13:44
autor: Suriel
No to nie ma się co stawiać. Spokojnie opanujemy avkę w powietrzu i wyrzucimy zbędnych pasażerów. Gonzo to zawołany pilot, mający wszelkie predyspozycje do bycia asem przestworzy. Pora zatem na jego pierwszy lot za sterami :P

: 08 lutego 2015, 14:32
autor: Keth
Górna Marina, 3 listopada 2021, 12:19

Ciężka aerodyna okręciła się się wokół własnej osi zwiększając jednocześnie pułap i nabierając mocy sekcji napędowej. Wciśnięci w fotele napastnicy i więźniowie starali się utrzymać w swoich miejscach. Wyglądający na zewnątrz przez pancerną szybę Clarens dostrzegł wyższe piętra starej pływalni przesuwające się szybko za oknem pojazdu. Avka skręciła na północ i ruszyła nad brudnostalowymi falami morza z pochylonym w dół nosem, przemieszczając się wzdłuż wsporników przerzuconego przez zatokę Coronado mostu. Druga maszyna, oznakowana symbolem firmy kurierskiej, leciała tuż obok, niemalże na wyciągnięcie ręki.

Trzymający w rękawicach neseser człowiek podłączył się do niej za pomocą sprzęgu wbudowanego w kompozytowy napierśnik i zesztywniał na krótką chwilę. Pięć sekund później drgnął raptownie odwracając ukrytą pod hełmem twarz w stronę więźniów.

- Co zrobiliście z danymi? - płynący z zewnętrznego wokalizatora głos miał bardzo metaliczne brzmienie, ale mimo to wszyscy z miejsca wyczuli wściekłość rozmówcy - Gdzie je zgraliście?!
Jakieś reakcje?

: 08 lutego 2015, 14:41
autor: Keth
Górna Marina, 3 listopada 2021, 12:22

Szarpany za ramię Tofi otworzył oczy i wymamrotał jakieś przekleństwo, bo w czaszce dosłownie eksplodowała mu kula oślepiającego bólu. Młodzieniec wciąż leżał na usłanej śmieciami podłodze holu w miejscu, gdzie niedawno zażywał syntokokę, ale praktycznie niczego nie pamiętał, mętnie kojarząc jedynie oblicze pochylającej się nad nim młodej dziewczyny o latynoskich rysach twarzy.

- Bijesz mnie, suko? - wydusił z siebie przewracając jednocześnie oczami - Ja ci zaraz dam, zobaczysz...

Rozbiegany wzrok Badassa skoncentrował się z nie lada trudem na pochylonej nad sobą męskiej twarzy, w niczym niepodobnej do buzi latynoskiej lali.

- Facet wygląda na naćpanego albo dostał bardzo mocno w głowę - gdzieś z boku dobiegł czyjś inny głos - Byli tutaj chwilę temu, w środku pełno świeżych trupów!

- Łącz z Orłami, niech przejmą akcję!

- Jesteś kolesiem tej lali? - Badass złapał mężczyznę za koszulę i pociągnął z całej siły ku sobie - Powiedz jej-

Wymierzony w skroń cios, zadany najpewniej kolby broni, odesłał młodego awanturnika z powrotem w niebyt błogiej nieświadomości.

: 08 lutego 2015, 21:27
autor: Keth
Zatoka Coronado, 3 listopada 2021, 12:22

Wypowiedziane przez przywódcę grupy pytanie zawisło w powietrzu, żaden z więźniów na nie bowiem nie odpowiedział. Trzej uliczni gangsterzy z Northside i towarzyszący im dziennikarz milczeli wciśnięte w fotele, siedząc w wyjątkowo niewygodnych pozycjach ze względu na skrępowane za plecami ręce.

Człowiek w czarnym hełmie rzucił neseserem o podłogę przedziału pasażerskiego aerodyny, dając tym zaskakującym gestem do zrozumienia, że przenośny terminal z jakiegoś powodu stracił dla niego jakiekolwiek znaczenie. Więźniowie wymienili między sobą skonfundowane spojrzenia, które w mgnieniu oka rozbłysły zatrwożeniem na widok następnego przedmiotu trzymanego w ręku napastnika.

Odbezpieczywszy wyjęty z olstra na udzie matowoczarny pistolet człowiek w hełmie strzelił Gonzalesowi prosto w prawe kolano. Huk wystrzału wydał się wszystkim ogłuszający w ciasnej przestrzeni przedziału, ale pozostali członkowie jednostki specjalnej nawet nie drgnęli, w przeciwieństwie do więźniów.

Krzycząc w nieopisanym bólu, fikser zwalił się z siedzenia pod nogi towarzyszy.

- Macie pięć sekund na odpowiedź - rzucił przez wokalizer człowiek z pistoletem - Potem ktoś dostanie kulę w głowę. Liczę.
Z góry przepraszam Bartka, ofiara została wybrana całkowicie losowa, rzutem kostką. Jeśli napastnik spełni swą następną groźbę, macie tylko 25% szansy, że zastrzeli Franka Suttona!

: 08 lutego 2015, 21:52
autor: 8art
Nim rozległ się suchy trzask pistoletowego wystrzału, Gonzo był wściekły, że stracił złoty rewolwer pozostawiony w usyfionym hangarze kryjącym basen ś. p. sierżanta marynarki. Gdyby wiedział, że straci tylko to pewno cieszyłby się jak mały dzieciak po grzmocie.

Strzał.

Nieludzki wrzask Gonzalesa wypełnił wnętrze aerodyny. Ból z przestrzelonego kolana przewyższał wszystko czego w życiu doświadczył latynos. Nawet instalacja Mr Studda wykonana przez lokalnego ripperdoca na przeterminowanych srodkach przeciwbólowych była przy tym miła jak połechtanie po jajkach. Wrzask chłopaka przerodził się w płacz. Widział, że goście są zdolni do wszystkiego, po tym jak odstrzelili boosterów, ale to było JEGO kolano. Zostanie kaleką do konca życia, bo na cybernogę nie zarobi, a ubezpieczenia zdrowotnego, jak większość punków w mieśćie nie miał. Nie pozostało nic innego jak chociaż ratować kumpli:

- Wszystko wydrukowane !!! Na tej drukarce co była w pomieszczeniu! Zostało przy Ericu, co go odstrzeliliście!
Oficjalnie protestuje i oskarżam MG o rasizm! Najpierw uwziął się na afroamerykanina, a potem znęca się nad Meksykaninem! A wokół tylu białych i nic! Cali i zdrowi! Skandal!;)

: 09 lutego 2015, 08:11
autor: namakemono
Na dźwięk wystrzału i następującego po nim wrzasku Gonza, Vega tylko mocniej zacisnął szczęki. Doskonale zdawał sobie sprawę, w jak gównianej sytuacji się znaleźli. Ludzie z emblematami kobry byli bezwzględni, już pokazali, że ludzkie życie nic dla nich nie znaczy wobec wydanych rozkazów i wykonywanego zadania. Nie mógł winić Gonza za to, że udzielił odpowiedzi na pytanie jednego z napastników, mógł tylko sobie wyobrazić jak wielki ból w tej chwili odczuwał jego kumpel, ale wiedział też, że fixer właśnie oddał ich szansę na wyjście cało z tego szamba. Gonzo oddał jedyną rzecz, dla której porwani byli cenni. Jedyną rzecz, dla której zostali uprowadzeni i wciąż utrzymywani przy życiu. Ale tym samym chyba pojawiła się iskierka nadziei. Teraz porywacze będą musieli wrócić, żeby zweryfikować podaną przez fixera informację. To jest nasza szansa - pomyślał Jimmy. - Tam został ten debil Tofi, raczej nie można na niego liczyć, ale jego obecność wprowadza do gry nieprzewidziany element, o którym my wiemy. Co prawda nie wiemy, czy wciąż żyje, panowie w czerni mogli go rozwalić, ale też nie słyszeliśmy wcześniej wystrzałów, napastnicy nie przynieśli nam pokazać jego ciała, żeby zmiękła nam rura. Więc jest dość duża szansa, Badass jeszcze żyje. Może uda się to jakoś wykorzystać.

: 09 lutego 2015, 08:18
autor: 8art
Watek techniczny

Mnie sie zdaje ze wydruk ma Bialas w torbie.

: 09 lutego 2015, 08:49
autor: Suriel
a torba leży sobie przy akwarium z ktorego nas wywlekli. Kolano się naprawi, pamietaj że i tak byłeś kulawy, może to ta sama noga

: 09 lutego 2015, 08:50
autor: Keth
Zatoka Coronado, 3 listopada 2021, 12:23

Mężczyzna z pistoletem potrząsnął wściekle głową, po czym zastygł na moment w niemal absolutnym bezruchu, najwyraźniej prowadząc jakąś rozmowę poprzez komunikator hełmu. Część siedzących w fotelach komandosów obejrzała się niemo w jego stronę, ale trzej wciąż mierzyli z Asr-5C w więźniów.

Podjąwszy po kilku sekundach decyzję człowiek z pistoletem spojrzał w dół na zwijającego się z bólu Eduarda, po czym podniósł płynnym ruchem dłoni swoją broń i wymierzył jej lufę prosto w skroń nieświadomego grozy sytuacji fiksera. Ulegający coraz mocniej hiperwentylacji Clarens otworzył jeszcze szerzej swe oczy uświadamiając sobie, że właśnie spogląda na bezwzględną egzekucję jednego ze swoich przyjaciół.

Lufa pistoletu zastygła w bezruchu mierząc w głowę Gonzalesa.

Lecąca po stronie mostu aerodyna w barwach firmy kurierskiej przeistoczyła się w ułamku chwili w kłąb dymu przetykany jęzorami płomieni, tracąc wysokość z wdziękiem ciśniętego z mostu kamienia. Odbijając w bok w całkowicie niekontrolowany sposób maszyna pomknęła pod skosem w dół gubiąc za sobą kawałki oderwanego poszycia, by zaledwie trzy sekundy później uderzyć pośród silniejszego rozbłysku eksplozji w najbliższe mostowe przęsło.

Maszyna przewożąca więźniów zakołysała się gwałtownie pochwycona w jakiś powietrzny wir, który nie mógł mieć nic wspólnego z wybuchem drugiej maszyny. Przez wnętrze avki przetoczył się głuchy grzmot, a za oknem mignął jakiś cień, który pomknął z zawrotną prędkością w głąb morza.

- F-36! - krzyknął mimowolnie Vega, który bez trudu rozpoznał charakterystyczną sylwetę wojskowego myśliwca.
Rozliczenie tej sekwencji walki nieco się przedłuży, bo nie potrafię nigdzie znaleźć statystyk F-36! ;)

: 09 lutego 2015, 09:14
autor: 8art
jak już Orły przejęły akcję i Tofika, to pozostaje nam tylko biernie czekać na cudowny ratunek zesłany przez opiekuna fixerów Św Krzysztofa.