PBF - Góra Szeptów

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 19 stycznia 2014, 12:02

Odpocznijmy chwilę i ruszajmy.
Rzeźnik sprawdza broń i zapasy.

Awatar użytkownika
Kargan
Reactions:
Posty: 1420
Rejestracja: 22 listopada 2012, 13:44
Has thanked: 8 times
Been thanked: 7 times

Post autor: Kargan » 19 stycznia 2014, 12:40

- Ma ktoś zapasowe baterie do nokto ? Śruba może Ty ? - zapytała z nadzieją w głosie Blizna - Moje długo nie pociągną a noktowizor może się przydać...

Blizna wyprostowała zmęczone nogi i skrzywiła się nieco po czym podniosła ciężko i ruszyła w stronę plecaków z wyposażeniem.

- Trzeba przejrzeć wyposażenie, uzupełnić amunicję, wodę i zabrać coś do jedzenia - rzuciła przez ramię kucając przy pierwszym z plecaków.
Uzupełnienie zapasów to podstawa. Jeśli Rzeźnik chce ruszać od razu to w drogę, ale może warto byłoby chwilę odpocząć jednocześnie pilnując czy ktoś idzie naszym śladem. Da to czas Pale i Śrubie na dojście bliżej Enklawy. Blizna zalecałaby też nie wracanie tą samą drogą w kierunku wioski a wybór raczej innej trasy gdzie są mniejsze szanse, że ktoś będzie na nas czekał...
@Śruba: moja uwaga była pełna uśmiechów, ale rozumiem, że dotknęła do żywego mięsa tak utalentowanego Wizarda.
Przepraszam, nie miałam pojęcia, że Wizard oznacza gościa, który będzie tracił czas na odpalanie pojazdu ze zwykłej ciekawości.
Zupełnie niechcący uznałam, że to w jakimś użytkowym celu. Będę się pilnować by nie wtrącać żadnych uwag na przyszłość.
Ostatnio zmieniony 19 stycznia 2014, 12:51 przez Kargan, łącznie zmieniany 1 raz.

_stone_
Reactions:
Posty: 100
Rejestracja: 16 września 2013, 10:34

Post autor: _stone_ » 19 stycznia 2014, 20:36

Jeśli Śruba ma baterie na składzie dzieli się z ekipą, która wyrusza wykonać trudniejsze zadanie.


Kargan, trzymam za słowo. Tematu nie było. Gramy dalej.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 21 stycznia 2014, 15:40

W górach na północ od jeziora

Reszta popasu przebiegła w ciężkiej ciszy, przerywanej jedynie poszczękiwaniem ładowanej broni i szuraniem butów na skalnym żwirze zalegającym grubą warstwą wszędzie wokół. Wodząc czujnym spojrzeniem po zalanych słońcem górach Blizna zadała sobie po raz kolejny w duchu pytanie, gdzie właściwie się znajdowała. Podobnie jak większość dzieci wychowanych w podziemiach Enklawy otrzymała bardzo uproszczone wykształcenie i przeczucie podpowiadało jej jedynie , że baza mogła być ulokowana gdzieś w Szkocji - o ile dobrze pamiętała zajęcia z geografii, południowe obszary Wielkiej Brytanii raczej nie obfitowały w równie wysokie górskie masywy.

Brak dostępu do odpowiednich map budził w dziewczynie irytację, która narastała z każdą kolejną godziną.

- Jesteście gotowi? - odezwał się w końcu Rzemień, wstając ze skały, na której siedział i wieszając na ramieniu swój karabin - Nie możemy tracić czasu na zbędne siedzenie. Śruba, pozwól ze mną na chwilę na słówko.

Przywołany przez dowódcę patrolu technik odszedł z nim kilkanaście kroków w głąb niemal niewidocznego szlaku, słuchając w skupieniu wypowiadanych niezrozumiałym dla reszty półgłosem słów Rzemienia.

Blizna wsadziła do swego noktowizora parę otrzymanych od Śruby baterii i napiła się po raz ostatni z manierki, zakręcając starannie korek pojemnika.
Blizna, Zadzior, Rzeźnik - co dokładnie ze sobą zabieracie? Macie dość kałasznikowów, żeby starczyło dla każdego, do tego amunicji na dwa pełne magazynki per persona. Kto chce, może dodatkowo dźwigać Mosina lub Enfielda, do wyboru, ze sporym zapasem naboi. Blizna ma Webleya Cichego, do tego macie dwa zdobyczne Tokariewy. Są noże, zegarki, pistolet z racą świetlną i bliżej niezidentyfikowany granat. Do tego woda i jedzenie, o ile chcecie zabrać. Decydujcie się szybko, bo trzeba ruszać w drogę!

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 21 stycznia 2014, 15:51

W górach na północ od jeziora

Odprowadziwszy Śrubę kilkanaście kroków w bok Rzemień ustawił się tak, by mieć przez cały czas oko na resztę swoich podwładnych. Spoglądając na nich bacznie zaczął mówić do technika ściszonym głosem, starając się posługiwać wyłącznie szeptem.

- Narysowałem ci odręczną mapkę z drogą do Enklawy - powiedział Łowca wyciągając w stronę Śruby rękę i podając mu niewielki kwitek papieru - Jeśli będziesz jej pilnował, dotrzecie do wrót za jakieś trzy, może cztery godziny. Blizna twierdzi, że nikt za nami nie idzie, ale ja nie ufam jej ocenie. Całe życie spędziła na dole, nie ma doświadczenia w Nadświecie. Wolę, byś przyjął, że ktoś jednak nas tropi.

Słuchający w skupieniu Śruba pobladł nieznacznie dając dowód zaniepokojeniu, toteż Rzemień czym prędzej położył mu na ramieniu dłoń.

- Masz jeszcze pociski w Colcie? Tak? To dobrze, bo muszę cię poprosić o coś bardzo ważnego. Ci ludzie w maskach nie mogą dostać się do Enklawy, prawda? Pomyśl o naszych ziomkach, o kobietach i dzieciach. Widziałeś, co ci szaleńcy zrobili w tamtej wiosce... naszych też nie oszczędzą. Jeśli się okaże, że was dogonią, nie próbuj uciekać do bazy.

- To co mam zrobić? - wyszeptał Śruba - Schować się?

- Jeśli to będzie możliwe, oczywiście - skinął głową Rzemień - Ale jeśli odetną wam drogę ucieczki, nie możesz się zawahać. Pamiętaj o naszych kobietach i dzieciach. Nie próbuj z nimi walczyć, nie marnuj amunicji. Najpierw zastrzel Pałę, a potem siebie. Nie patrz tak, tylko pomyśl. Oni nie znają litości. Najpierw Pała, bo chociaż jest imbecylem, przy odrobinie pecha mógł zapamiętać drogę do Enklawy. Kiedy już umrze, zabij siebie, bez wahania. Rozumiesz, o co Cię proszę?
W pistolecie są jeszcze trzy kule - informacja może być ważna, bo Pała słynie z grubokościstej czaszki...

namakemono
Reactions:
Posty: 1552
Rejestracja: 26 października 2012, 07:18

Post autor: namakemono » 21 stycznia 2014, 16:18

Zadzior bierze swoje wyposażenie + kałasza z dwoma kompletami ammo. Jeśli Mosin albo Enfield nie ma lunety, to raczej nie ma sensu tego dźwigać. Chyba, że ma, to warto się poświęcić. Tokariew z jednym magazynkiem bardzo zawadzać nie będzie. Granat i flara też się przydadzą. Plus trochę wody i jedzenia.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 21 stycznia 2014, 18:45

W górach na północ od jeziora

Mówiąc szczerze, Blizna nigdy nie przepadała za Śrubą, a Pały wręcz nie znosiła, a mimo to coś ścisnęło ją znienacka za gardło, kiedy pnąc się w górę skalistego zbocza obejrzała się nad ramieniem i dostrzegła parę oddalających się ku północy ziomków. Technik maszerował przodem ściskając w jednej dłoni Colta, w drugiej zaś jakiś wręczony mu przez Rzemienia papierek. Pała truchtał za przewodnikiem, niczym monstrualny dwunożny muł objuczony ładunkiem, któremu żaden zwykły człowiek nigdy by nie podołał.

- Dadzą sobie radę - mruknął Zadzior, który podchwycił kątem oka spojrzenie dziewczyny - Śruba tego dopilnuje.

- Będziemy się kierowali prosto na zachód - odezwał się idący z kompasem w dłoni Rzemień - Dobrze się rozglądajcie na boki, żeby nas ktoś nie zaskoczył i zero rozmów. Nie zamierzam wpakować się w zasadzkę.
Żaden karabin nie ma lunety. Ekwipunek Zadziora zaakceptowany. Pora ruszyć ku nowej przygodzie!

_stone_
Reactions:
Posty: 100
Rejestracja: 16 września 2013, 10:34

Post autor: _stone_ » 21 stycznia 2014, 18:50

Śruba szybko spogląda to na Pałę to na Colta. I nerwowo kiwa głową do Rzemienia

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 21 stycznia 2014, 19:32

W górach na północ od jeziora

Lejący się z nieba żar szybko dał się we znaki nienawykłym do takiego skwaru wędrowcom. Zadzior co chwila ocierał rękawem pot z twarzy i dyszał niczym wyrzucona na brzeg jeziora ryba, Rzeźnik drapał się w miejscach, gdzie nałożony na zwykłe ubranie zdobyczny pancerz uciskał jego odniesione w poprzednich dniach rany, pozszywane i opatrzone, ale mimo wszystko przysparzające mu niemałego bólu. Sama Blizna czuła narastający ból głowy, łzawiła też wskutek podrażnienia oczu. Pojawiający się od czasu do czasu lekki wiatr łagodził nieco te niedogodności, ale niósł w zamian dziwaczny zapachy, z których przeważająca większość nie przypadła snajperce do gustu.

Otaczająca wędrowców okolica była wyjątkowo odstręczająca. Nagie skały pięły się ku przestworzom, wyjałowione i pozbawione śladów życia. Gdzieniegdzie można było dostrzec połacie urodzajnej dekady temu ziemi, teraz pocięte głębokimi pęknięciami i suche na wiór. Wodząc wokół siebie wzrokiem Blizna nie potrafiła oprzeć się wrażeniu, że była wraz ze swymi kompanami jedynymi żywymi istotami w promieniu setek kilometrów.

Co oczywiście nie było prawdą, gdy brało się pod uwagę gromadę noszących ciężkie pancerze i maski ludzi, przejawiających oznaki głębokiego obłędu i gotowych zabijać na mnóstwo brutalnych sposobów. Stawiając stopę za stopą, w trzeciej godzinie wytężonego marszu skalistymi wąwozami, zboczami i grzbietami gór Blizna zaczynała powątpiewać we własny zdrowy rozsądek. Misja Rzemienia stawała się w jej oczach coraz bardziej nieosiągalnym wyzwaniem, nawet z pomocą pozyskanego w ostatnich dniach wyposażenia, o którym tydzień temu dziewczyna nawet by nie śniła.

Zapasy wody topniały bardzo szybko, chociaż Rzemień zalecił wszystkim jej oszczędne spożycie. Odkręcając zatyczkę manierki dziewczyna zesztywniała raptownie, bo przestworza przeszył znienacka jakiś stłumiony dźwięk przywodzący na myśl wybuch, a grunt pod nogami wędrowców zadrżał ledwie wyczuwalnie. Z położonych wyżej partii zboczy osypały się natychmiast niewielki kamyki, spadające z grzechotem na dno okolicznych rozpadlin i jarów.

- Co to było? - syknęła Blizna łapiąc odruchowo za swą broń. Rzemień wzruszył w odpowiedzi ramionami i jednocześnie przyłożył do ust palec dając dziewczynie znak, by zachowała ciszę.
Natychmiastowe skojarzenie z wcześniejszymi odgłosami tego samego rodzaju, które słyszeliście w przeciągu ostatnich kilku dni. Grzmoty dobiegają definitywnie od strony zachodu, zza następnych pasm gór. Po trzech godzinach marszu w kierunku ich źródła stają się coraz wyraźniejsze... a przynajmniej tak Wam się wydaje...

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 21 stycznia 2014, 20:08

Pobliże wejścia do Enklawy, późne popołudnie

Po kilku godzinach wędrówki przez skalne pustkowia Śruba dosłownie padał z nóg, nienawykły do takiego wytężonego wysiłki i skrajnie wyczerpany. Towarzyszący mu Pała sapał w sposób sugerujący zbliżającą się szybko apopleksję bądź zapaść płuc, ale technik nie pozwalał mutantowi zwolnić kroku w obawie przez sugerowanym słowami Rzemienia pościgiem. Widział w osadzie nad jeziorem, do czego zdolni byli dziwni ludzie w żelaznych maskach i nie zamierzam podzielić losu wymordowanych tam biedaków. Cała ta przerażająca wyprawa do Nadświata wzbudziła w młodym mężczyźnie upiorny mętlik emocji, oscylujący pomiędzy wciąż gorącą ekscytacją, a grozą i chęcią jak najszybszego zaszycia się w bezpiecznych podziemiach Enklawy.

Rzeźnik nakreślił na pogniecionej kartce papieru dobrze rozpoznawalny szkic i chociaż Śruba ogromnie się lękał postawionego przed nim wyzwania, po czterech godzinach wleczenia się poprzez skalistą pustynię zaczął rozpoznawać okolice sekretnego wejścia do Enklawy.

- To chyba tam... - wybąkał niepewnie wskazując ręką na skalny grzbiet rysujący się daleko w przedzie i spoglądając na Pałę z nadzieją w oczach. Jeśli jednak technik spodziewał się błysku olśnienia we wzroku ociekającego cuchnącym potem olbrzyma, srogo się zawiódł. Pała rzadko kiedy przywodził na myśl rozumne stworzenie, teraz jednak - równie wycieńczony marszem, co Śruba, a przy tym wręcz przygnieciony do ziemi ciężarem swego ładunku - sprawiał wrażenie całkowicie oszalałego. Sapał, toczył z kącików ust ślinę i przewracał oczami, w których lśnił blask narkotycznego głodu.

- Nie dysz tak, bo się jeszcze śliną zadławisz - zaproponował ze szczerą troską Śruba, przekładając do drugiej ręki kałasznikowa i poklepując mutanta pocieszającym gestem po ramieniu - Już niedaleko, zobaczysz...

[center]Obrazek[/center]
Jak daleko Śruba i Pała chcą się posunąć w zachowaniu ostrożności? Jesteście opodal wejścia do podziemnego bunkra, ale trwa wciąż pora dzienna i jeśli ktoś Was śledził, możecie nieszczęśliwie podprowadzić go wprost na zamaskowaną bramę. Na obrazku powyżej fotka z mijanej okolicy, tak to mniej więcej wygląda w Nadświecie...

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 22 stycznia 2014, 01:53

Pofekajmy.... -wyharczał spocony z wysiłku olbrzym. Mimo, iż z całego serca jak najprędzej chciał znaleźć się w Enklawie, coś w głebi ducha niepokoiło jego i tak makabrycznie zszargane nerwy.

Śruba uznając, że mutant chce odpocząć przytaknął skinieniem głowy opierając się na najbliższym kamieniu. Pała jednak nie zrzucił z ramion dźwiganego balastu, miast tego nieruchomo wgapiając się w pobliską górę.

Co jest? -zapytał Śruba podążając za wzrokiem Pały.

Nief... niefczszenście... nie mofemy fchodzić telasz do domu... Pofekajmy jak bedzie csiemno, bo nie fiem czszy nie fcią-ą-kniemy tego jasznego niepa do śrooo-dka.

-Pała w nadzwyczaj długim zdaniu wyraził swoje obawy. W Enklawie było jedynie sztuczne światło, a większość pomieszczeń, w których na ogół kręcił się cargo spowijała ciemność, a w najlepszym razie półmrok. Niezbyt rozumiał zagadkę dnia i nocy i całą pewnością nie chciał tego nienaturalnego stanu rzeczy przywlec za sobą do Enklawy.

Awatar użytkownika
Kargan
Reactions:
Posty: 1420
Rejestracja: 22 listopada 2012, 13:44
Has thanked: 8 times
Been thanked: 7 times

Post autor: Kargan » 22 stycznia 2014, 08:49

Sorka za opóźnienie - oczywiście Blizna nie rozstaje się z nowym przyjacielem - Mosinem :)

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 22 stycznia 2014, 14:20

Rzemień powiedz, jak daleko się zapuszczaliście z łowcami, wiesz coś o tych świrach w maskach?

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 22 stycznia 2014, 18:44

W górach na północ od jeziora

Rzemień przykucnął w cieniu jakiegoś głazu i przeczesał palcami pozlepiane potem włosy, oglądając się ponad ramieniem na Rzeźnika.

- Zbadaliśmy teren w promieniu kilku mil od wejścia do Enklawy, ale na zachód chadzaliśmy rzadko - przyznał ściszonym głosem, nie przestając rozglądać się przy tym na boki - Starszyzna nam nie pozwalała, bo Ostry zarzekał się, że tereny na zachód od bazy są skażone odpadami promieniotwórczymi.

- Te skały są radioaktywne? - syknęła Blizna napinając mięśnie i otwierając szerzej oczy - Czemu wcześniej niczego nie powiedziałeś?!

Rzemień wyciągnął z plecaka niewielkie kwadratowe urządzenie o szklanym zegarze i kilku krótkich pokrętłach, pokazał je z daleka snajperce.

- Licznik Geigera - oznajmił szeptem - Dostałem od Ostrego, a Harmonijka objaśniła mi jak z niego korzystać. Dopóki nie piszczy, nic nam nie grozi.

Blizna przyjrzała się licznikowi z ogromną dozą podejrzliwości, ale w końcu przyjęła jego słowa do wiadomości i przeniosła spojrzenie z powrotem na rozpalone słonecznym żarem niebo. Czwórka zwiadowców przycupnęła w cieniu rzucanym przez skalny nawis, uważnie obserwując swe najbliższe otoczenie.

- Wiemy o kilku ludzkich społecznościach na powierzchni, ale niczego o tych maniakach w maskach - dodał Rzemień przekładając z ręki do ręki swego Enfielda.

- W okolicy mieszka więcej ludzi? - tym razem pełną niedowierzania ciszę przerwał Zadzior - Takich jak na jeziorem? I my nic o tym nie wiemy?!

- Kto nie wie, ten nie wie - odparł wymijająco Rzemień, unikając kontaktu wzrokowego z rozmówcą - Nie ma się co wkurzać, starszyzna uznała, że nie musicie wszystkiego wiedzieć. Ale myślałem o czymś innym. Te odgłosy grzmotów i drgania ziemi... to by tłumaczyło obecność rybostwora w naszym osadniku. Te zwierzęta mieszkają w jeziorze, a ze starych planów bazy wynika, że rury ściekowe dochodziły właśnie tam. Wygląda na to, że spłoszony wibracjami rybostwór wpłynął do rury i dotarł aż do Enklawy.

- Co to za dźwięki? - prychnęła Blizna, wciąż rozdrażniona faktem odkrycia kolejnej tajemnicy starszyzny.

- Wyglądają na wybuchy - odrzekł ostrożnie Rzemień, podnosząc się z kucek i dając tym ruchem do zrozumienia, że czas ruszać znowu w drogę.
Jakieś komentarze bądź uwagi?

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 22 stycznia 2014, 18:58

Wejście do Enklawy, wieczór

Niespokojny i kręcący się ustawicznie w miejscu Śruba doczekał jakoś do nadejścia zmierzchu, przez ostatnie pół godziny wbijając wzrok w opadającą za górskie grzbiety czerwoną tarczę słońca. Wszędzie wokół rzucane przez skały cienie wydłużały się z każdą minutą, gęstniały coraz bardziej przynosząc parze mieszkańców Enklawy błogie poczucie bezpieczeństwa.

Pozbawiony sufitu i ścian Nadświat wciąż budził w obu zwiadowcach dreszcze i zawroty głowy, ale ciemności nocy przydawały mu nieco bardziej swojskiego wymiaru.

- Chyba jest dość ciemno, żeby zaryzykować - uznał technik, kiedy czerwona poświata na zachodzie zniknęła całkowicie zastąpiona rozgwieżdżonym niebem, które gdzieś daleko na północnym wschodzie jarzyło się jakąś niebywale odległą i barwną poświatą - Zaczekaj tu na mnie.

Ostrożnie stawiając kroki Śruba ruszył przed siebie ze zdjętym z ramienia kałasznikowem, rozglądając się wokół siebie niczym wypatrujący drapieżnego ptaka suseł. Skalne zbocze skrywające pomalowane sprytnie wejście do bazy majaczyło w ciemnościach, z każdym krokiem zyskując na szczegółach. Przyśpieszywszy na ostatnich kilku metrach, technik doskoczył do stoku i przywarł plecami do dziwnie znajomej w dotyku metalicznej powierzchni, która na pierwszy rzut oka wydawała się skałą jak każda inna.

- O Boże, jak się cieszę - szepnął Śruba obracając kałasznikowa w dłoni i stukając dwa razy kolbą w futrynę włazu - A teraz otwierajcie, skurczybyki i to szybko!
Nadszedł w końcu zmierzch i nasi dwaj pupile dotarli szczęśliwie do włazu Enklawy!

ODPOWIEDZ