Strona 53 z 66
: 30 listopada 2013, 00:11
autor: Waylander
Podnoszę skradanie na 2 i spostrzegawczość na 3.
Wystawiłbym na razie silniejsze warty ale po za tym zachowałbym spokój i kontynuował podróż.
: 30 listopada 2013, 11:25
autor: Araven
Zrobione. Został Avnar.
Poza wartami noc spędzacie w oazie?
: 30 listopada 2013, 12:54
autor: Dobro
Tak, wystawmy warty i konne patrole, które będą się poruszać w promieniu 1 km od oazy. Rano dopełniamy zapasy i ruszamy.
: 30 listopada 2013, 14:11
autor: Araven
Rankiem straże i zwiadowcy donieśli o jakimś ożywieniu w obozie Stygijczyków, jesteście tuż po śniadaniu.
Stygijczycy przyjmują szyk bojowy skierowany ku osadzie.
: 30 listopada 2013, 14:40
autor: Procjon
- Cholera, nie. Mam pomysł. Wyjedźmy z oazy nie w tamtą stronę - Tranicos wskazał na kierunek w którym mieli się dalej udać - ale w jakimkolwiek innym. Jeżeli pojadą po naszych śladach, proponuję wysłać poselstwo żeby się upewnić czy chcą z nami walczyć. Jeżeli po prostu zmierzali do Ghazal, to my wsiądziemy im na ogon. Stracimy w ten sposób najwyżej jeden dzień, ale nie będziemy mieć na ogonie setki Stygijczyków.
: 01 grudnia 2013, 15:09
autor: Dobro
- Dobry pomysł Tranicosie. Zwijamy interes i siadamy na ogon stygijczykom. Zobaczymy, gdzie ich licho niesie - zadysponował Zorian, dając samemu przykład i pakując się do odjazdu.
: 01 grudnia 2013, 16:08
autor: Araven
Po tym jak opuściliście oazę jadąc w innym kierunku niż do Gazal, Stygijczycy wjechali do oazy i tam się zatrzymali..
Mają wodę i cień, a wy na pustyni jesteście, gdzie ruszacie.
Oni obóz rozbijają ale są w gotowości.
Tak z kilometr macie do nich.
Co robicie?
Na razie jak napisałem są w oazie i chyba tam zostaną jakiś czas, tego nie wiecie, ale tak to wygląda.
: 01 grudnia 2013, 22:03
autor: Waylander
Ile musielibyśmy ujechać w fałszywym kierunku który obraliśmy żeby stracili nas z oczu? Bo jak nie za daleko to sądzę że najprościej będzie kawałek odjechać w tamtą stronę i po tym wrócić na naszą starą trasę tak żeby nas nie widzieli.
Ewentualnie zostawić kogoś jak już znikniemy im z oczu z tyłu żeby ich chwile poobserwował a po tym dołączył.
Druss jedzie bez pancerza.
: 01 grudnia 2013, 22:19
autor: Dobro
Dobry pomysł. Usmażymy się, jak będziemy na nich czekać. Zatoczmy koło i kierujmy się do Gazal, z tyłu zostawiając czujki.
: 01 grudnia 2013, 22:34
autor: Araven
Po zatoczeniu koła ruszyliście ku Gazal.
Zwiad ustalił, że Stygijczycy są nadal w oazie i na razie nie ruszają się z niej.
Wieczorem widzicie grupę około 20 jeźdźców w czerwonych turbanach, otoczonych przez jakichś 70 Ghanatan.
Mieszacie się jakoś czy zostawiacie ich samych sobie?
: 02 grudnia 2013, 08:55
autor: Waylander
- Kogo tam mogą otaczać? - rzucił Druss w kierunku Amalryka i przydzielonego im dowódcy Tibu jako najbardziej zaznajomionych z pustynią i jej ludami.
Czy tamci nas zauważyli? W jakiej jesteśmy odległości? Teren daje jakąś szanse na skryte podejście czy okolica płaska jak patelnia.
Do Dobro
: 02 grudnia 2013, 11:05
autor: Araven
Tibu odrzekł czerwone turbany, oni mogą być z Gazal.
Straż tam nosi takie turbany.
Amalryk potwierdził słowa Tibu, strażnicy wokół miasta mieli takie turbany na głowach.
Czerwone turbany są na niewielkim wzgórzu.
Na razie was nie zauważono takim dużym oddziałem nie podjedziecie bliżej jak na 100 metrów sporo tu wzgórz niewielkich.
Między wzgórzami prowadzeni przez zwiad, możecie podjechać dość blisko.
: 02 grudnia 2013, 18:16
autor: Dobro
- Jeżeli to faktycznie strażnicy z Gazal, to pomoc im znacznie ułatwi nam robotę - mruknął Zorian. - Podjedźmy bliżej i zobaczymy, o co tam chodzi.
: 02 grudnia 2013, 19:13
autor: Araven
Jak jesteście jakieś 300 metrów od wzgórza Ghanatanie się cofają, czekając co będzie dalej.
Odjechali jakieś 500 metrów czekając, czy zaatakujecie ich czy może czerwone turbany.
Podobnie oceniają sytuację czerwone turbany.
Jeden z Ghanatan podjeżdża, mówiąc, możemy podzielić się końmi i bronią, tych tam na wzgórzu wskazując czerwone turbany, jest ich tylko 20.
To jak zawrzemy umowę?
: 02 grudnia 2013, 19:58
autor: Dobro
- A ci tam, to co za jedni? - skinął głową Zorian w stronę czerwonych turbanów. - Na stygijczyków nie wyglądają. A wasza oferta wydaje się sprawiedliwa - akwilończyk powstrzymał dłonią towarzyszy, którzy wyraźnie chcieli się wtrącić do rozmowy. - Zamknąć się, ja tu dowodzę - szczekną i odwrócił się ze wściekłym grymasem twarzy w stronę Drussa i Chen-Shu, chcących pewnikiem zaprotestować. Gdy twarz Zoriana znalazła się poza zasięgiem wzroku Ghanatana, mrugnął prawym okiem do towarzyszy, po czym na powrót przybrał minę surowego dowódcy i odwrócił się twarzą do wysłannika.