Strona 53 z 95
: 17 września 2014, 14:47
autor: Araven
Reasumując chyba jednak zostaniemy tu na noc, zyskamy więcej czasu na przeszukiwanie.
Ruszymy wczesnym rankiem, co wy na to?
: 17 września 2014, 15:58
autor: 8art
Nie wiem czy mam pierwsza pomoc, bo nie mam postaci w telefonie. Ale jesli potrafie pomoc to pomagam. Chyba rzeczywiscie trzeba zostac tu na noc. Znajdziemy jakas bezpieczna mete, poszabrujemy troche.
Z drugiej strony, taka ilosc cial przyciagne tu wszystkie drapiezniki z okolicy i zeby sie nie okazalo, ze zostaniemy tu jak w pulapce otoczeni banda miesozernych istot.
[offtopic]Tu Araven: Owszem, jest taka opcja, dlatego niech się wypowie reszta. [/offtopic]
: 17 września 2014, 20:38
autor: Kargan
Ja bym się stąd zwijała...ale jak panowie chcą zostać to idę poszukać jakiegoś miejsca gdzie da się bezpiecznie przenocować.
Jakiś dom z piętrem gdzie łatwo zablokować schody i zamknąć jakieś solidne drzwi na strychu czy w pokoju na piętrze...
Najchętniej gdzieś na obrzeżach miasta od strony, z której przyszliśmy. Daleko od ciał i tego smrodu...
: 21 września 2014, 23:57
autor: Keth
Centrum Nipton
Wystawiony do roli czujki Neill Jackson wspiął się czym prędzej na dach jednego z wyższych domostw w miasteczku, siadając na jego szczycie okrakiem i wodząc wokół siebie badawczym wzrokiem. Widząc jego uspokajające gesty reszta zwiadowców rzuciła się w stronę przejawiającego słabe oznaki życia człowieka na krzyżu, próbując go czym prędzej ściągnąć.
Ledwie chwilę później okazało się, że ich desperackie wysiłki skazane były na porażkę. Wciąż wiszący na drewnianym wsporniku mężczyzna skonał przy wtórze zduszonego jęku, zwiotczał budząc swą śmiercią wybuch bezsilnej wściekłości Sue.
- Nic nie mogłaś zrobić! - rzucił John łapiąc dziewczynę za ramię i próbując ją odciągnąć od krzyża - Zostaw go, już po nim.
- Skurwiele - Andersen spojrzała w stronę wschodu, w kierunku odległych wzgórz, pomiędzy którymi zniknęli mordercy z Legionu Cezara - Powinniśmy ich wytępić głowicami nuklearnymi, całą Arizonę i Teksas!
- Do wieczora trzy, może cztery godziny - oznajmił Jim, który wyrósł znienacka przy Johnie - Jeśli zawrócimy teraz na Przyczółek, nie zdążymy tam przed nocą. Co robimy?
- Kurwa, nocleg tutaj wcale mi się nie uśmiecha - John wzdrygnął się zauważalnie wodząc wzrokiem po dziesiątkach zmaltretowanych ludzkich ciał - Ale podróżowanie nocą jeszcze mniej...
- Znajdźmy jakiś pusty dom, najlepiej piętrowy - zaproponowała Sue oglądając uważnie swojego odzyskanego Springfielda - Zabarykadujemy się na noc, a rano wrócimy... o kurwa! Co za skurwiele! Wyciągnęli mi naboje!
Potok wyzwisk płynących z ust dziewczyny sprawił, że Bart otrząsnął się w końcu z głębokiego transu i wzruszył ramionami w geście bezradnego pocieszenia.
- Najlepiej będzie znaleźć metę w ratuszu - powiedział chudzielec wskazując palcem na kilkupiętrowy drewniany budynek, na którego schodach wygłosił wcześniej swą przemowę Vulpes - Albo tam, w tamtej budzie. Na szyldzie jest napisane, że to hotel.
Procjon ma ograniczony dostęp do sieci, więc jego BG nada się na czujkę. Biedak na krzyżu zmarł, zanim zdołaliście go uratować. Teraz macie do swej dyspozycji kilka godzin na szabrowanie miasteczka. Jedno jest pewne: macie dostęp do niemal nieograniczonych zasobów męskich i damskich ubrań oraz butów - chcecie powiększyć swoją garderobę? O innych łupach napiszę w osobnych wstawkach fabularnych...
: 22 września 2014, 07:19
autor: Kargan
Mnie wciąż Mistrzu nie powiedziałeś jakie mam wyposażenie ze sobą/na sobie

Zakładam, że niczego specjalnego nie potrzebuję...przydałaby się jakaś amunicja i broń jeśli coś znajdziemy
: 23 września 2014, 20:13
autor: _stone_
Jim, najchętniej poszukałby bydynku, w którym mógł mieścić się jakiś posterunek strażników prawa jeśli miasteczko takowego miało. Wszelkie podejrzane szpary w podłogach ukryte klapy i tym podobne to też ogólny cel poszukiwań.
: 24 września 2014, 09:16
autor: Keth
Nipton
Jim Doe zerknął uważnie w stronę siedzącego na dachu Jacksona, machnął mu w odpowiedzi dłonią widząc uspokajający gest Neilla. Usadowiony wysoko w górze najemnik miał ze swojego miejsca doskonałą widoczność na peryferia spalonego miasteczka, toteż Jim zaczął odzyskiwać pewność siebie.
Mężczyzna skierował swe kroki w stronę stojącego na uboczu głównej ulicy niskiego domku pełniącego rolę miejscowego hotelu - a przynajmniej aspirującego do tej roli przez wzgląd na metalową tablicę informacyjną wbitą w pobocze głównej ulicy.
- Pamiętaj, tu mogą być żywi ludzie! - krzyknął w ślad za Jimem oddalający się w inną stronę John - Legioniści na pewno się wynieśli, nie strzelaj od razu jak kogoś zobaczysz!
- Dobra, dobra! - machnął ręką Doe - Uważaj lepiej na chudego! Ten to może wypalić nawet podczas snu, już się na nim zdążyłem poznać!
[center]

[/center]
Na obrazku "dumny" hotel Nipton, obiekt zainteresowania Jima - zakładam, że BG wynosi stamtąd wszystko prócz mebli?
: 24 września 2014, 09:32
autor: Keth
Centrum Nipton
Wciąż wściekła z powodu straty nabojów wyciągniętych przez jakiegoś legionistę z magazynka Springfielda, Sue Anderson przewiesiła karabin przez plecy i wyciągnęła ze swego niewielkiego plecaczka naładowanego Glocka.
Dziewczyna sprawdziła starannie broń, po czym przywołała do siebie wyraźnie roztrzęsionego nadmiarem wrażeń Barta.
- Weź się w garść, człowieku! - sarknęła Sue, z miejsca uświadamiając sobie, że być może odniosła się do chudzielca zbyt ostro, ale nie siląc się na złagodzenie wywartego na nim wrażenia - Słuchaj, takie rzeczy się zdarzają. To jest pogranicze, tu ciągle ktoś kogoś zabija. Nigdy wcześniej czegoś takiego nie widziałeś?
- Ja... ja nie pamiętam - wymamrotał Simpson, potrząsając bezradnie głową - Bo wiesz, ja nic nie pamiętam... coś mi się stało, parę dni temu...
- Kurwa, weź się w garść i nie ćpaj tyle - dziewczyna prychnęła jeszcze głośniej przerywając chudzielcowi, nim ten zdążył wyjaśnić jej niecodzienny fenomen swej amnezji - Tam jest sklep, idziemy go obejrzeć. Trzymaj się blisko mnie i nie narób kłopotów, słyszysz?
[center]

[/center]
Sue i Bart obrali za cel oględzin inne charakterystyczne miejsce w miasteczku - sklep wielobranżowy usytuowany przy głównej ulicy. Karganie, kwestię brakującego ekwipunku obgadamy jeszcze dzisiaj wieczorem.
: 24 września 2014, 09:56
autor: Keth
Centrum Nipton
John Flanagan stał pośrodku ulicy przez dłuższą chwilę, odprowadzając wzrokiem swoich oddalających się we wszystkich kierunkach towarzyszy. Siedzący na dachu pobliskiego budynku Neill Jackson nie przejawiał śladu najmniejszego zdenerwowania, toteż jasnowłosy strzelec odczekawszy jeszcze chwilę zaczął wspinać się w górę schodów miejscowego ratusza.
Ratusz w Nipton był bez wątpienia największą budowlą w miasteczku, wzniesioną z drewna długo po wybuchu Wojny, ale mimo to kryjącą w sobie namiastkę uroku przedwojennych konstrukcji publicznych. Wrażenie autorytetu emanującego od ratusza psuł swąd spalonych ludzkich ciał i gumy oraz krwawe ślady na szerokich schodach wejściowych.
John przełożył Berettę do lewej dłoni, po czym pociągnął za zaklinowane we futrynie drzwi, stawiające wyraźny opór przy próbie otwarcia. Mężczyzna pociągnął mocniej, po czym stanął w progu ratuszowego parteru nasłuchując bacznie i czekając, aż jego oczy przyzwyczają się do panującego w środku półmroku.
[center]

[/center]
John udał się dla odmiany do ratusza, ze schodów którego przemawiał wcześniej Vulpes...
: 24 września 2014, 11:09
autor: 8art
Simpson spodziewał się, że Sue chociaż podziękuje za uratowanie życia, tymczasem dziewczyna przeszła do porządku dziennego jakby nic się kompletnie nie stało. Mogłaby być chociaż milsza, choć zdecydowanie Simpson wolałby żeby wyskoczyła dla niego z ubrań. Cóż niewdzięczność ludzka nie znała granic. Chudzielec swoją brawurą i niewątpliwą charyzmą uratował życie, a co go spotkało. Ignorancja i głupie docinki i dragach. Przecież już nie ćpał, nawet nie pił.
Simpson już chciał się odezwać, wytłumaczyć, co się stało, że naprawdę nic nie pamięta (prawie nic, ale to co pamiętał, wolał zostawić tylko i wyłącznie dla siebie), ale westchnął tylko, spuścił głowę i powlókł się za Sue.
: 24 września 2014, 11:45
autor: Araven
John z gotową do strzału bronią wszedł do ratusza, starał się zachować czujność, liczył, że może znajdzie kogoś kto ocalał, albo jakąś broń.
Zamierzał sprawdzić na ile ratusz się nadaje na kryjówkę, by przetrwać noc. Ciała ofiar ściągną tu pewnie paskudne stwory.
Nim zapadnie noc John postanowił poszukać ocalałych i uratować kogo się da. Może trafią się jakieś łupy przy okazji.
: 24 września 2014, 12:12
autor: Keth
Nipton, miejski ratusz
Na budynek ratusza składały się rozległe pomieszczenia oświetlone pospołu mdłym blaskiem elektrycznych żarówek i promieniami słońca sączącymi się do środka poprzez zabite deskami okna. Stąpając po mocno wypłowiałym dywanie Flanagan spostrzegł od razu leżące tu i ówdzie ludzkie ciała, swym całkowitym bezruchem dowodzące jawnie śmierci napadniętych w ratuszu nieszczęśników.
Wszystko wskazywało na to, że legioniści zamordowali część mieszkańców Nipton w ich domostwach bądź miejscach pracy, zastraszając w ten sposób resztę populacji i zapędzając ją na miejsce loterii i późniejszej okrutnej kaźni przed ratuszem.
John westchnął bezszelestnie, nie mogąc się oprzeć wrażeniu głębokiego przygnębienia. Nie znał mieszkających tu ludzi - bądź być może nie pamiętał ich ze względu na swą amnezję - ale nie było mu obce współczucie. Kimkolwiek nie byli Niptończycy, w opinii blondyna nie zasłużyli na tak okrutny koniec.
Budynek sprawiał wrażenie solidnego, na dodatek najeźdźcy nie podłożyli pod niego ognia. Biorąc pod uwagę konieczność znalezienia miejsca na nocny spoczynek ratusz wydał się Johnowi najlepszą opcją.
Jakiś cichy dźwięk dobiegający z głębi parteru sprawił, że mężczyzna stężał w ułamku sekundy, zamierając z wyciągniętą przed siebie Berettą. Jakaś deska zaskrzypiała niemal niesłyszalnie, chwilę później do odgłosu skrzypienia dołączył też dźwięk trąconej metalowej puszki.
[center]

[/center]
Na parterze można znaleźć poprzewracane meble, rozbite elektryczne urządzenia, zniszczone książki oraz kilka ciał ludzi zastrzelonych bądź zasieczonych maczetami. Z głębi parteru dobiegają jednak bardzo ciche dźwięki mogące sugerować obecność kogoś, kto przeżył masakrę...
: 24 września 2014, 12:25
autor: Keth
Nipton, miejscowy hotel
Jim podszedł do zamkniętych drzwi niewielkiego hotelu i otworzył je bardzo ostrożnie zaglądając do środka ponad lufą swej broni.
Cztery ciała w znajomych uniformach przykuły jego uwagę na kilka długich sekund. Rozciągnięci na podłodze republikańscy żołnierze leżeli bezwładnie i bez śladu życia, odwróceni na plecy przez zabójców, którzy najpewniej ograbili ich po śmierci z broni i amunicji.
Opuszczając lufę Jim wślizgnął się do środka recepcji, przestąpił nad trupami zaglądając do kilku skromnie urządzonych pokoików i upewniając się, że nie zastał w środku nikogo żywego. Pod podeszwami jego butów zadźwięczały mosiężne łuski.
Mężczyzna odłożył broń na szczyt jednej z drewnianych szafek i przykucnął obok najbliższego żołnierza przykładając palce do jego szyi w poszukiwaniu śladu tętna.
Przygnębiające oględziny trwały krótką chwilę. Wszyscy czterej żołnierze RNK, najpewniej bawiący w Nipton w ramach przepustki, zginęli od ran postrzałowych. Jim podejrzewał, że próbowali stawiać opór i legioniści nie zaryzykowali wzięcia ich żywcem w niewolę, preferując błyskawiczną likwidację.
Doe obrócił w palcach wciąż zawieszony na szyi młodego mężczyzny nieśmiertelnik, wpatrując się w wybite na nim litery i cyfry.
- Kurwa mać - mruknął pod nosem i wzdrygnął się leciutko pod wpływem zimnego dreszczu - Nie znamy dnia ani godziny...
[center]

[/center]
W hotelu leżą czterej martwi Kalifornijczycy, wszyscy w kompletnych pancerzach osobistych (wygląda na to, że Legion nie jest zainteresowany uniformami wroga) - hełmy z goglami ochronnymi, kamizelki kuloodporne, bluzy, spodnie i wojskowe buty są do Waszej dyspozycji, jeśli nie macie nic przeciwko noszeniu odzieży po zmarłych. Broni ani amunicji nie ma, podobnie żywności i wody.
: 24 września 2014, 13:19
autor: Araven
Rozejrzę się tu, potem wezmę 2 pary googli i 2 kamizelki, w tym jeden zestaw dla Simpsona.
: 24 września 2014, 13:29
autor: Keth
Czyli chcesz się rozejrzeć po ratuszu, a potem pójść do hotelu po dwa zestawy pancerzy, tak? A co myślisz o tych cichych odgłosach, które pochwyciłeś w międzyczasie uchem?