Strona 54 z 70

: 12 stycznia 2013, 17:04
autor: Araven
El był ostatnio 06 stycznia. Jest z wami ale jako NPC, dopóli nie wróci, jak nie wróci będzie stałym NPC-em. Właśnie problem, w niezauważonym pójściu po te kamienie, bo jak was ghule zobaczą, albo wyczują to będziecie mieć inne problemy niż zamykanie wejść do kurhanu. ;)

: 12 stycznia 2013, 17:34
autor: Dobro
Racja. Nie wiemy, jak szybko i daleko te ghule mogą za nami biec. Może lepiej przyczajmy się i zaczekajmy, aż Daulos wyjdzie z szamanem? Nie wiem już co gorsze - cały zastęp ghuli czy pojedyńczy potwór... ach! nie możemy zapominać o modliszkach. Pewnie ten ktoś, kto je nasłał na nas, obserwuje nasze poczynania z ukrycia...

: 12 stycznia 2013, 17:51
autor: koszal
No tośmy utknęli, jak wszy na bezdomnej dziwce. Z jednej strony kurewska dziura, a z drugiej stado śmierdzących kutafonów. -skrzywił się Vanko patzrąc kolejno na otwór w kurhanie i powłóczące trupojady.

Skądże mamy u licha wiedzieć, czy im tam na dole dobrze idzie? Cadmon jako rzekł, trochę to potrwa, a ogniska tu chyba rozpalać nie będziemy, zaraz ciemność ogarnie okolicę i wówczas nie wykazemy się wojaczką, nawet jeśli trzeba będzie, a to ścierwo tam jako dzieci mroku dobrze widzieć nas będzie, kto wie czy tylko na to nie czekają.

: 12 stycznia 2013, 20:12
autor: Waylander
Druss z początku postanowił przemilczeć kłótnie o "kamyczki" tak samo jak kolejny przycinek Vanko o tchórzostwie, takie oskarżenie z ust zamorianina można by wręcz uznać za komplement biorąc pod uwagę jego objawy"bohaterstwa". Miał nadzieje że reszta przemówi pijakowi do rozsądku co było oczywiście zgubną nadzieją. Dlatego w końcu zdecydował się odezwać ściszonym głosem:

- Cadmon kazał nam nie wychodzić po za kamienie, więc przestańcie trajkotać jak stado bab na rynku bo ściągniecie tu wszystkie ghule z okolicy.

Druss nie ma zamiaru kłaść spać, ewentualnie jak wynikły by z tego jakieś tarcia to ustąpi ale bez ogródek stwierdzi że chce być na warcie z Vanko bo prędzej sam sobie poderżnie gardło niż da mu pilnować siebie podczas snu.
Co do tych kamieni to naprawdę dałbym spokój bo zablokowanie wejść równie dobrze może uniemożliwić wejście ghula do środka jak i naprowadzić je że coś jest nie tak z kurhanem. A przede wszystkim spowolnią szybka ewakuacje ze środka na wypadek gdyby coś złego zaczęło się tam dziać.

: 12 stycznia 2013, 20:20
autor: Araven
Czekam na ostateczną decyzję, czy siedziciie cicho za menhirami, czy idziecie po jakieś kamienie? Druss jest, za zostaniem co robi reszta. Jak ktoś wychodzi poza menhiry, niech opisze dokładnie swe działania.

: 13 stycznia 2013, 00:02
autor: Dobro
Widocznie ta okolica nie lubi ciszy, gdyż zaraz po krótkiej utarczce słownej między Vanko a Drussem w oddali było słychać szurania i mlaskania trupojadów, traktujących pobojowisko niczym szwedzki stół. Zorian postanowił zostać na miejscu i się nie ruszać. Zaraz zaczął śnić na jawie, o piciu wina w karczmie i podszczypywaniu panienek, dostarczających coraz to nowe butelki do stołu...

Potrząsnął się z przyjemnych wizji. Nie może zasnąć, nie teraz.

Załadował bełt na kusze, po czym oparł ją o jeden z menhirów, ale by była w zasięgu ręki. Spojrzał na Vanko i dał mu znać, by dał sobie spokój, chociaż ten jeden raz.

Szkoda było kusić losu.
Zorian póki co czatuje. Stara się nie usnąć... ale chętnie przystanie na drugą zmianę warty, pozwalając mu tym samym zdrzemnąć się przez najbliższy czas.

: 13 stycznia 2013, 07:51
autor: koszal
Rad zatem jestem, że Cadmon nie zażyczył sobie, byśmy wetknęli sobie łby do zadków i paradowali w kółeczko w tym tu polu, gdzie uprawiana jest śmierć. Niech zatem będzie, jak woli większość, bo i tak to nocleg spokojniejszy niż w Asgardzkiej Tawernie.
Vanko chętnie przystanie na wartę z Drussem- sam to miał zaproponować, bardziej jednak jego będzie miał na oku niż okolicę.

: 13 stycznia 2013, 10:35
autor: Dobro
- Cudownie! - niemal krzyknął Zorian, gdy Vanko z Drussem mieli objąć pierwszą wartę. - W takim razie dobranoc - oparł się wygodnie o plecak, i zasnął nim zdążył policzyć do 10.

- Chrrr..... chrrrr...... - pochrapywał cicho, z rozmażoną miną na starej facjacie.

: 13 stycznia 2013, 11:13
autor: Araven
Po jakiejś godzinie z kurhanu wyszedł Cadmon, Liguryjczyk oraz Daulos, wszyscy bladzi z męczenie, chyba się udało ułagodzić ducha szamana Teyanogi.
Coś zwróciło uwagę trupojadów na szczyt kurhanu.

Ghule zareagowały jak wściekłe zwierzęta. Obnażyły pożółkłe kły i rzuciły się na szczyt kurhanu. Teraz wyczuły świeże mięso. W końcu otoczyły was. Trupożercy napierają coraz mocniej. Co nieco widać bo księżyc dość jasno świeci.

Co robicie, ich jest minimum 60.

: 13 stycznia 2013, 11:46
autor: Waylander
Chwila ulgi wywołana pojawieniem się Cadmona szybko przeminęła kiedy ghule zaczęły zbierać się dookoła . Druss z toporem w dłoni doskoczył do śpiących towarzyszy i zaczął ich budzić.
Jednocześnie zawołał do druida:
- Uda się?

Ghule przechodzą przez krąg menhirów?
Jeśli nie to sądzę że powinniśmy pozostać za nim aż do świtu. Bo zrozumiałem wcześniej że ghule to potwory działające tylko w nocy tak?
Jest tylko jeszcze kwestia tego czy będziemy całkowicie pasywni czy ostrzelamy paskudztwa?
Jeśli przełażą koło menhirów to sądzę że nie ma innego wyjścia jak wyrwać się z okrążenia w zwartym szyku. Można uzyskać trochę więcej informacji o tych stworach? chodzi mi o to czy są naprawdę martwe czy tak jak w niektórych seetingach to potwornie zdegenerowani ludzi kanibale? Przede wszystkim chodzi mi o to czy można u nich mówić o czymś takim jak morale? Czy jeśli zabijemy odpowiednio dużo z nich to reszta podwinie ogon i ucieknie? Czy to będą walczyć do ostatniego jak zombi spragnione ludzkich mózgów:P?
A no i jest jeszcze kwestia czy udało się uspokoić ducha szamana jak tak to można brać pod uwagę ucieczkę, jak nie to kto wie czy nie będziemy musieli tak czy tak pozostać tu jeszcze trochę... .

: 13 stycznia 2013, 11:59
autor: koszal
Vanko nie ma bladego pojęcia o ghoulach, więc proszę MG byś ewentualne "systemowe" informacje na ten temat, które chcesz ujawnić przekazał zainteresowanym graczom na pw. Ja jako gracz systemu conan wcześniej nie znałem, więc tym bardziej i moja postać nie powinna o tym nic wiedzieć, bo jest zwykłym żołdakiem.

z informacji praktycznych natomiast:
- jak wysoki jest kurhan?
- jaką ma średnicę?
Pytanie docelowe brzmi, czy stojąc w ciasnym kręgu/ szyku jesteśmy w stanie bronić się ze szczytu, czy też jest zbyt wąski/rozległy?
Alaaarm! Wstawać! Wstawać! Zrywać dupy z wyra, kto nie chce zostać zeżarty!
- wrzeszczał Vanko ile sił w płucach biegając pośród śpiących i budząc ich kuksańcami.

Cadmonie! Czego się boją te hieny? Mów prędko nim nas ogryzą do kości!

: 13 stycznia 2013, 12:30
autor: Dobro
- Mmmm.... winko... - rozmarzona mina Zoriana nagle zmieniła się w okrutną maskę rozczarowania rzeczywistością.

- ...arm! Wstawać! - dochodziło do niego jakby z dalekiej odległości, aż dostał policzka od kogoś, budząc się i przecierając oczy. Zaraz jak tylko odzyskał wzrok, zerwał się na równe nogi i spojrzał na kotłujące się w dole kreatury.

- ooooo.... Mitro...! - wystękał, ładując kusze.
Będę strzelał tylko do tych, co są najbliżej. Szkoda marnować bełtów. Póki co tylko panikuje, bo Zorian też nigdy wcześniej nie widział, ani nie słyszał o ghulach.

: 13 stycznia 2013, 12:44
autor: Araven
Każdy z was o ghulach chociaż słyszał, żadnych systemowych danych nie ujawniłem jak na razie poza krótkim opisem. Wiecie, że takie stwory sa i jedzą zmarłych.
Menhiry je jak na razie powstrzymują, ale trupojady próbują przekroczyć ochronny krąg. Na szczycie, mając za plecami kurhan możecie się bronić, czterech wojowników zabezpieczy możliwe dojścia do wa, pomiędzy wielkim menhirami. Czuć jakąś moc - jak dezaktywowała moc na menhirach, widac było rozbłyski energii, ghule napierają i zaczynają przekraczać menhiry. Co do ducha szamana, nie ma pewności jak przebiegł rytuał jego przebłagania.
Przebijanie się na dół wzgórza to jakieś 70 metrów do linii bagien, między zwłokami i ghulami, jest dość ciemno. Poproszę 4 ochotników do walki wręcz, co robi reszta?

: 13 stycznia 2013, 13:25
autor: Procjon
Tranicos rozpala pochodnie i jedną rzuca w najbliższego ghoula. Jeżeli boją się ognia, zapalam strzały i strzelam w potworzyska. Jeżeli nie, tylko strzelam.

: 13 stycznia 2013, 15:23
autor: koszal
No dalej Drussie, może przyjdzie nam zginąć obok siebie.

-dziwnie uśmiechnął się Vanko stając pomiędzy menhirami.

Strzelcy! Oświetlcie no nieco okolicę ogniem, a nie żałujcie tym psubratom.

- po czym ponownie łypnął na Drussa, dodając:

Jeśli to przeżyjemy, masz u mnie garniec mleka cymeryjski byku!

Towarzysze zadziwieni nieco odwagą zamorianina, nie mogli wiedzieć, że Vanko myślał w tej chwili tylko o tym, jak wiele wina wypije, gdy ta awantura się skończy. Wyobrażał sobie, jak pływa pośród czerwonej kipieli przedniego wina, zaś by dodać sobie animuszu wyobraził sobie, że przeklęte trupojady są bandą natrętnych, żebrzących pijakó, którzy przyszli okraść go z wyobrażonego trunku. Wóczas to zagadkowy uśmieszek wystąpił na jego oblicze, gdy zdał sobie sprawę, że przynajmniej Druss pije tylko krowie szczyny i dzielić się z nim nie będzie musiał.
Vanko, co może wydać się dziwne prawą ręką dobywa sejmitara, a lewą sięga po zakurzony już nieco bicz, będzie usiłował wpierw oplątać szyję jakiegoś ghoula i wciągnąć go w krąg menhirów, by zobaczyć, co się stanie- być może to odstraszy innych, jesli magia ochronna zadziała, lub póki zadziała, bo miejsce wydaje się być w jakiś sposób chronione. Jak nie zadziała to i tak mamy przerąbane.