- Yuzan, gdy zajdzie wszystko za daleko, zabij mnie bez skrupułów. A póki co powstrzymaj resztę, póki się da. Zaś mojej rodzinie powiedz, że umarłem w boju - szepnął Kazuki do mnicha. W jego oczach była pusta. Taka pustka, że mnich mimowolnie odsunął się na krok do tyłu.
- Właśnie sprowadziłeś na siebie cierpienie... długie cierpienie - wycedził Kazuki, podchodząc do pojmanego. Jego głos w niczym nie przypominał starego Kazukiego.
Nagle poraniony i zdeformowany samuraj wykrzywił głowę do tyłu, ciało zaś wyprężyło się jak struna. I uniosło się pół metra do góry. Hida Kazuki wyglądał, jakby niewidzialne linki wyciągały jego ciało do góry, zaś głowa bezładnie opadła w tył.
Przez sekundę nic się nie działo. Potem rozległ się demoniczny śmiech.
Zaraz po nim Kazuki krzyknął z bólu, jego ciało drgało nerwowo.
Krzyk poderwał ptaki z okolicy, oraz z pewnością wypłoszył inne zwierzęta, nie wspominając o lekkim ogłuszeniu towarzyszy... albo były towarzyszy?
Tymczasem z prawej uciętej ręki Kazukiego coś zaczęło wyrastać... To... to coś wyglądało jak ręka bardzo umięśnionego człowieka, pokryta gadzią łuską w kolorze brązowo-czarnym z... niewielką głową umieszczoną na wierzchu dłoni! Głowa, a raczej główka o gadzich ślepiach przypominała łeb jaszczurki. Niewielka paszcza małego jaszczura najeżona była ostrymi, trójkątnymi, białymi ząbkami. Cała szczęka jest osadzona na równo z linią łusko-skóry tak, że zamknięta zupełnie nie można jej dostrzec. Tak samo z gadzimi oczyma osadzonymi wewnątrz dłoni. Gdy powieki się rozwałry, rozszerzone pionowe, czerwone źrenice zapałały czymś dziwnym, nierealnym wręcz... Jakby nienasyconym wiecznie głodem.
Kazuki opadł lekko na ziemię, z której podniósł się niewielki obłok kurzu. Nikt nie mógł dostrzec jego twarzy, oprócz schwytanego, który rozdziawił usta w niemym krzyku. Bushi klanu Kraba zbliżył się na pół metra do pojmanego ninja. Nagle mała paszcza na prawej dłoni rozwarła się do niemożliwych rozmiarów, a z niej wystrzelił język z kolcem na końcu, który trafił nieszczęśnika prosto w szyję, po czym zaczął spijać krew. Po pięciu sekundach język się schował, a ninja wykrzywił twarz z bólu.
- Kto cię nasłał i skąd macie o nas informację. Mów, albo będę wysysał cię kawałeczek po kawałeczku przez kilka dni.
Tak więc stało się. Kazuki przebrnął przez granicę i wpadł w szał zemsty - a jak GM uzna - to w szale zwróci się przeciwko towarzyszom. Co do deformacji: ręka wygląda jak od strongmana, z łuskowatą skórą i zatopioną na wierzchu dłoni jaszczurką, która na języku ma kolec z toksyną powodującą ogromny ból, ale nie uśmiercającą.