: 24 września 2013, 09:11
- Dzięki, dzięki mości karczmarzu. Ano witam wszytkich, tak tłumnie przybywających w te skromne progi, wszystkich co chcą Panu Uciech za przybytku tego, na któren klątwa strasznista opadła, dobrym słowem a czareczką trunku przedniego przez dobrodzieja naszego karczmarza podawanego, uszanowanie a podzięki wielkie złożyć. Przeto wiedzieć wam trzeba, dobrzy ludzie, że jako przedmówca mój szanowny rzeknąć już raczył, na domostwo jego a utrzymania źródło takoż jedyne jakoż i uczciwe, bieda spadła nielicha. Duszysko w charakterze swym wcale nie przebrzydłe, ale umęczone osiedlić się zechciało, gości przestaszawszy karczmę ową, w której to wszyscy stoimy za swoją uznało, gości wszelakich odpędzało, do usług przez dobrodzieja naszego świadczonych nie tylko miejscowych ale i przyjezdnych gości odstraszając, nie tylko miejscu temu, ale i miastu całemu splendoru ujmując - a i w złocie w kasie miejskiej ubytki przez to znać być musiało. Różni zacni śmiałkowie odczynić urok a lokatora niechcianego wygonić się starali. I nie to, że słabi w przedsięwzięciu tym się okazali, co to, to nie. Jeno okoliczność była niezwykła a zjawa mocna nieprzeciętnie. Każden jeden wobec tego z osowiałą miną odejść musiał. Szczęściem przeogromnym nie kto inny, a Pan Uciech kroki nasze ku miastu waszemu skierował. "Gusłku, sługo mój uniżony - rzekł mi w widzeniu - do tej-a-tej to karczmy się udaj, bo biada mieszkańcowi tamtejszemu grozi nielicha. Tobie przeto nakazuję spokój miejscu temu, na które wzrok swój obróciłem, przywrócić". Jak mi kazano, tak i uczyniłem. Z druhami mymi bój nielichy stoczyć nam przyszło. Każden jeden dzielnie w walce z widziadłem stawał, a ludziska co wtedy w nocy zbliżyć się tu odważyli poświadczyć mogą, jakie głosy, światła, dymy takoż iskry na strony wszystkie pryskały. Wiele opowiadać nie będę, bo chwalić się nie lubię, a i druhy moje i pomocniki, to jeden-w-jeden skromne Piana wyznawce są. Koniec końców zjawę żeśmy odpędzili, spokojnie zatem spać takoż w mieście, jak i w gościnnym tym karczmarza naszego dobrodzieja przybytku jeść, pić, swawolić do woli, nie zapominając komu spokój ono zawdzięcza, każdy toast wygłaszając i kielich do ust wznosząc, Panowi gorąco dziękować. Ot i cała historia. Goście mili, jedźcie zatem, pijcie, śmiejcie się i swawolcie. Okazja to wspaniała, warta wręcz świątyni Piana ufundowania, i dnia tego jako święto w przyszłości czczenia. A kto by chciał osobno błogosławieństwa dostąpić, urok jaki odczynić, komu głowa zbyt ciężka się zrobi, komu potencyi nie starcza, tego zapraszam do miejsca ku temu przeznaczonego, gdzie do rana urzędował i Pana Uciech o wsparcie w imieniu interesanta prosić będę. Komu eliksir jakowyś wzmacniający (tu Gusłek puszcza oko do gawiedzi) na noc potrzebny będzie, u pomocników moich i druhów nabyć po cenie jeno symbolicznej można będzie. A teraz mili moi kielichy w górę wznieście, na zakończenie tej przydługiej acz koniecznej przemowy o błogosławieństwo nas wszystkich poproszę. (Gusłek takoż wzniesie puchar i pod nosem mamrocząc błogosławieństwo jakieś szeptem wygłosi. Koniec.)
Dajcie znać, jeśli o czymś zapomniałem. Zrobi się EDIT.