Górna Marina, 3 listopada 2021, 12:26
- Uliczna szumowina! - agent FBI nawet się nie przedstawił, poprzestał na siarczystym splunięciu pod nogi - Ściągnijcie z niego odciski palców, próbkę DNA i skan siatkówki, sprawdźcie dane. Jeśli jest czysty, zawieźcie do jakiegoś przytułku dla ćpunów.
Przedstawiciel władz federalnych odwrócił się na pięcie i pomaszerował z powrotem do właściwej części pływalni, gdzie uwijało się jeszcze więcej osób i gdzie bez przerwy błyskały flesze aparatów. Coraz bardziej zaniepokojony Tofi próbował zajrzeć tam wspinając się na palce stóp, ale dwaj mundurowi poprowadzili go natychmiast w stronę wyjścia, ku zaparkowanym przed pływalnią policyjnym wozom.
Otumaniony przez dłuższą chwilę syntokokainą Badass nie miał pojęcia, co takiego właściwie się stało, ale nigdzie nie dostrzegał śladu po swoich towarzyszach i niewiedza na temat ich losu ściskała mu gardło lodowatymi kleszczami. Kleszcze te przeistoczyły się w przerażający lodowaty nóż wbity prosto w serce na widok pierwszych wynoszonych z pływalni zwłok, zapakowanych w schludny plastikowy worek o smoliście czarnej barwie.
- Jezu, to trup?! - pod Tofim ugięły się nogi. Jeden z funkcjonariuszy odciągnął go czym prędzej na bok, potrząsając wstrząśniętym młodzieńcem za ramię.
- Trupa nigdy nie widziałeś? - spytał retorycznie policjant, przepychając czarnoskórego młodzieńca przez próg holu pływalni - Tak się naćpałeś, że przegapiłeś porachunki gangów. Tam jest pełno trupów, koleżko!
Oczy Badassa zaszkliły się w podejrzany sposób, ale żaden z policjantów tego nie spostrzegł, bo obaj wyprostowali się odruchowo wsłuchani w komunikaty płynące z wszczepionych za uszy modułów cybernetycznej łączności.
- Na most! - krzyknął ten trzymający Tofiego pod ramię, w ułamku chwili zapominając o zatrzymanym do kontroli narkomanie - Wszyscy na most, natychmiast!
Badass ledwie zdążył uskoczyć od ścianę, gdy z wnętrza budynku wybiegło kilkudziesięciu policjantów wskakujących w dzikim pośpiechu do radiowozów. Jeden z drugim samochody ruszały z miejsca z piskiem palących asfalt opon, kierując się w górę dzielnicy, w stronę wjazdu na ogromny most spinający brzegi zatoki.
Oniemiały i niewiele rozumiejący z biegu wydarzeń Tofi został pozostawiony samemu sobie, ale w środku pływalni mimo odjazdu mundurowych wciąż przebywają inni przedstawiciele władz i służb medycznych!