Strona 55 z 70

: 15 stycznia 2016, 00:22
autor: Kargan
Medea westchnęła ciężko słysząc polecenie szefa... ale z szefem się nie dyskutuje.

- Odwróć wzrok Hoster żebym nie musiała Cię go pozbawić - warknęła cicho ruszając w stronę szarpiącego się z suknią Septimusa - Ty też się nie gap !

Mruknięcie skierowane do Nathana nie było już tak pełne złości chociaż wciąż nie należało o nim myśleć w kategoriach zaproszenia...
Pamiętajcie, że mam przeładowany pistolet... :P

: 17 stycznia 2016, 13:32
autor: 8art
Keth, pisz, bo ile dni Nathan ma się gapić na gołą Medeę :o!?Żaden facet tego nie zdzierży i skończy się to tak, że nie tylko Silvanus, ale nawet Septimus i Kazadii nie zdzierżą i gruppensex gotowy:o

: 17 stycznia 2016, 14:23
autor: Keth
Platforma R-313, 216.815.M41

Doświadczonej w swym fachu zabójczyni nagość generalnie nie przeszkadzała, nie utrudniała funkcjonowania. Rozebranie się do bielizny w obecności innych agentów wywołało w Mafiance zaledwie przelotne rozdrażnienie, ale napięcie wywołane bieżącą sytuacją komórki sprawiło, że jej uwagi przybrały bardziej niż zazwyczaj ciętego charakteru.

Przebrała się błyskawicznie, nie zwracając żadnej uwagi na półnagie ciało młodej kobiety leżące u jej stóp. Śmierć była integralną częścią życia Medei od czasu, kiedy w jej dłoni spoczął pierwszy pistolet - nie szokowała, nie budziła zwątpienia, nie owocowała nieprzespanymi nocami. Wszystko we wszechświecie działo się z woli Boga-Imperatora, a żaden pobożny imperialista nie miał prawa i odwagi, by postanowienia tej woli kwestionować. A śmierć heretyczki mogła stanowić wyłącznie powód do radości.

Włożywszy na siebie czarną suknię Trix odwróciła się plecami do Septimusa, zaczekała cierpliwie, aż przywódca sekcji zapnie zamek stroju. Potem przełożyła przez ramię pasek torebki zmarłej i ukryła w niej odbezpieczony pistolet.

- Ruszajmy, zanim ktoś się domyśli, że Gensh i jego klika nie żyją - powiedziała ściszonym głosem. Septimus przytaknął jej ruchem głowy.

- Pamiętacie pokój, w którym nas przesłuchiwali? - spytał retorycznie - Obok było pomieszczenie ochrony, z ekranami systemu monitoringu. Jeśli przejmiecie nad nim kontrolę, bez trudu zlokalizujecie Bolga.
W drogę...

: 17 stycznia 2016, 16:00
autor: 8art
czy Septimus wyraził zgodę na użycie interkomów i kodów? Zresztą, jeśli trafimy do kanciapy obsługi, to znajdziemy Septimusa i ojczulka na kamerach.
Ok, no to co? Broń jakoś skrywam za paskiem czy w rękawie i udaje więźnia. Jeśli są tu jakieś kajdany czy coś to nawet niby się zakuwam.

: 17 stycznia 2016, 21:54
autor: Suriel
Platforma R-313, 216.815.M41

- Odwróć wzrok Hoster żebym nie musiała Cię go pozbawić... powiedziała Medea.

Hoster zorientował się, że ma otwarte z wrażenia usta na wieść o tym co za chwile się stanie w pokoju. Na samą myśl o tym zrobiło mu się dziwnie czuł jak nigdy nie zaspokojone dotykiem kobiecej skóry pragnienie zaczyna budzić się w jego ciele. Nie bardzo potrafił nad tym zapanować więc jednym piruetem obrócił się. Nie chciał bowiem stracić też wzroku jak mu obiecała zabójczyni.
Obracając się, uczynił to tak niezdarnie, że potrącił wazon jaki stał na stoliku obok niego. Gdyby nie szybkość młodego chłopaka niechybnie by się stłukł uderzając o podłogę platformy. Złapał go jednak w ostatniej chili i już miał odstawić... ale w refleksie odbitym na jego powierzchni dostrzegł rozbierającą się Medę.
Postawienie wazonu w miejscu gdzie stał okazało się ponad jego siły. Jego usta znów otworzyły się głupawo.

- Ruszajmy, zanim ktoś się domyśli, że Gensh i jego klika nie żyją - powiedziała ściszonym głosem.

Te słowa obudziły Hostera. Postarał się zamaskować podniecenie udając, że poprawia ubrania. Wsunął tez pistolet z długim tłumikiem w spodnie z przodu w nadziei, że kiedy to zobaczą nikt nie poczyni mu przykrej uwagi z powodu... lufy.

Ruszył z pozostałymi ale dotarł tylko do połowy pokoju. Tym co go wmurowało był widok półnagiej heretyczki odartej z ubrania.

Więc to ona... ta nieznana kobieta ze snu. To była ona...

Przed oczyma mignął mu jeszcze obraz morza krwi jaki zalał szkarłatem kobietę. Oba wizerunki niezwykle silnie oddziałujących na psychikę chłopaka obrazów. Śniły mu się przecież poprzedniej nocy! Widział ją, choć w pierwszej chwili wziął ją za Sanne Rohainor. Zaś morze krwi... był to bezkres szkarłatu krwi jaki wytoczyły z załogi statku grzbietopłaty. Poczuł jak zimny dreszcz przechodzi mu na samo wspomnienie tamtego widoku.

Zatem to nie był zwykły sen... chyba, ja chyba miałem wizję... - pomyślał chłopak uświadamiając sobie, że być może właśnie się wyklarował kierunek w jakim rozwinie się jego moc. Wychodząc za resztą z pokoju raz jeszcze rzucił wzrokiem na kobietę ze snów.

Podniecenie nie ustępowało.
/EVILS/

: 18 stycznia 2016, 12:32
autor: Keth
Platforma R-313, 216.815.M41

Pozornie niewinny spacer wąskimi metalowymi uliczkami przysporzył agentom Inkwizycji niemałego zdenerwowania, chociaż mijani ustawicznie robotnicy poprzestawali na przelotnej obserwacji obcych. Wszyscy sprawiali wrażenie ludzi zahartowanych ciężko pracą, ale pozbawionych radości życia, poświęcających całą swą uwagę wykonywanym obowiązkom. Nosili ubrudzone kombinezony z naszywkami Domu LaGrando i metalowe kaski zaopatrzone w elektryczne reflektorki. Żaden z robotników nie był też uzbrojony, co skwapliwie odnotowała wzrokiem idąca za plecami towarzyszy Medea.

Septimus i Kazadi zniknęli dosłownie sekundę po opuszczeniu windy, nie spoglądając w stronę reszty akolitów skręcili w sąsiednie przejście znikając za barierami z falistej blachy. Ich celem była wieża komunikacyjna, wystrzeliwująca wysoko ponad kominy platformy, migocząca czerwonymi lampkami.

Trix nie wiedziała, czy to zasługa założonego przez nią czarnego stroju stewardessy, ale mijani ludzie sprawiali wrażenie zaniepokojonej jej widokiem. Większość z nich odsuwała się na boki, niemal wszyscy odwracali też wzrok jakby obawiając się nawiązania z kobietą w czerni kontaktu.

Malfianka domyśliła się, że steward Gensh i jego pomocnice musieli się cieszyć na platformie złą sławą: co paradoksalnie tak długo działało na korzyść infiltratorów jak długo sama Medea mogła grać rolę jednej z zabójczyń Domu LaGrando.

Trójka akolitów weszła do kompleksu pomieszczeń biurowych, wciąż nie zwracając na siebie niczyjej uwagi. Wszędzie wokół miejsce ludzi w roboczych kombinezonach zajęli osobnicy w strojach klerków, noszący przy sobie infotablety lub wielkie segregatory. Również oni skwapliwie ustępowali drogi obcym prowadzonym przez kobietę w czerni, jeszcze nie rozpoznając w niej cudzoziemki.

- Biuro monitoringu - powiedział ściszonym głosem Nathan, kiedy agenci weszli na pierwsze piętro budowli - Na końcu tamtego korytarza.

Pokonawszy jeszcze kilka kroków Malfianka wyjrzała zza ramienia Silvanusa zerkając przez przeszklone drzwi do wnętrza pokoju ochrony.
Dwa metry korytarza dzielą Was od przeszklonych drzwi. Za ich progiem znajduje się biuro monitoringu. Przez szkło drzwi widzicie co najmniej czterech mężczyzn w uniformach ochrony, siedzących przed konsoletami monitoringu albo stukających w klawiatury kogitatorów. Nikt jeszcze nie zwrócił na Was uwagi, ale szczęście kiedyś musi się skończyć! Co teraz, szybko, szybko! :o

: 18 stycznia 2016, 15:01
autor: Kargan
W jakim idziemy szyku ? Ja z tyłu prowadzę "jeńców" ? Nathan jak rozumiem ma gdzieś za paskiem broń ? Strzelania przez szybę nie chcę bo cholerstwo może być kuloodporne.
Wchodzimy zdecydowanie do środka i od razy walę serią w głowę najbliższego siedzącego przy konsoli kolesia a Nathan drugiego. Hoster usiłuje się nie potrzelić i załatwić kolejnego. Tłumiki powinny załatwić sprawę cicho.
Faceci siedzą przy konsoletach więc zanim się zorientują i ktoś sięgnie po broń powinno być pozamiatane... oczywiście zdaję sobie sprawę, że Keth coś wymyśli /EVILS/ Nathan inny pomysł ?

p.s. ostatniego z tej czwórki próbujemy zostawić przy życiu - może pomóc zlokalizować poszukiwanego...
EDIT 8art: Nic ująć nic dodać.

: 18 stycznia 2016, 16:42
autor: Keth
Platforma R-313, 216.815.M41

Uzgodnienie planu działania zajęło akolitom zaledwie kilka sekund, niezbędnych do wypowiedzenia przez Medeę podziału zadań. Świadomi ryzyka dekonspiracji w każdej chwili, wysłannicy Świętego Oficjum nie zamierzali tracić ani chwili. Nathan otworzył zdecydowanym ruchem drzwi, przekroczył przez próg pomieszczenia przesuwając się jednocześnie o pół metra w prawo, by odsłonić pole ostrzału parze towarzyszy.

Obecność intruzów w oczywisty sposób zwróciła uwagę siedzących przy konsoletach operatorów. Jeden po drugim, mężczyźni w uniformach ochrony obejrzeli się w stronę wejścia do pomieszczenia.

Oczy wszystkich rozszerzyły się niemal w tej samej chwili.

Powietrze wypełniło się ledwie słyszalnym dźwiękiem strzelających poprzez tłumiki automatów.
Wszyscy ogniem seryjnym?

: 18 stycznia 2016, 18:47
autor: Suriel
Hoster pewnie wali serią po wszystkim, tylko nie po tym co trzeba :o

: 18 stycznia 2016, 20:11
autor: Kargan
Serią chociaż uważnie - nie chcę rozwalić terminali...i ostatniego bierzemy na muszkę. Jego ewentualna reakcja oznaczać będzie kolejną serię - tzn. jeśli spróbuje sięgnąć po broń :)

: 27 stycznia 2016, 22:28
autor: Keth
Wstawka fabularna wyjątkowo w terminie późniejszym, teraz policzę Wam wyniki strzelania, żebyście już nie musieli tak gorączkowo gryźć palców.

Wszyscy dostają premię +60 do strzelania - kombinacja czynników zaskoczenia, bliskiego zasięgu i ognia seryjnego (swoją drogą, broń maszynowa w tej grze jest niesamowicie śmiercionośna).

Medea BS 44, RTR 104, na 1k100 wyrzuciłem 88, po czym przerzuciłem z Fate Pointa na wynik 23 (o ile się nie mylę, skończyły się właśnie aktualne FP Medei). Weszło wszystkie sześć pocisków, trup.

Nathan BS 40, RTR 100, na 1k100 wypadło 6, trup!

Hoster BS 30, RTR 90, wyturlałem 73, weszły dwa pociski z sześciu. Broń zadaje 1k10+2 rany, na pierwszej kuli 1, na drugiej 6, w sumie gość dostał 5 ran i spadł z krzesła brocząc krwią z przestrzelonego ramienia!

: 29 stycznia 2016, 22:07
autor: Keth
Platforma R-313, 216.815.M41

Agenci Inkwizycji zaczęli strzelać bez słowa ostrzeżenia, nie zamierzając dać swym ofiarom nawet sekundy na próbę obrony. Konsolety monitoringu znajdowały się tuż przy drzwiach, toteż ludzie Septimusa otworzyli ogień niemal z przystawienia. Dwaj oficerowie ochrony złapani na celowniki przez Medeę i Nathana zginęli na miejscu, przeszyci wielokrotnie kulami. Ich gorąca krew obryzgała podłogę i oparcia foteli. Cel Hostera, szczupły mężczyzna w średnim wieku o starannie przyciętej brodzie, dostał dwiema kulami w ramię i bark, spadł z fotela uderzając plecami o metalową szafkę na akta, stęknął głucho łapiąc się z niedowierzaniem za krwawiącą silnie ranę. Reszta wystrzelonych przez Merisiera pocisków weszła w konsoletę monitoringu, podziurawiła jej pulpit przy wtórze metalicznego klangu.

Czwarty operator monitoringu skamieniał z grymasem przerażenia na twarzy, spozierając szeroko otwartymi oczami na przechylone w fotelach ciała współpracowników i postrzelonego w ramię towarzysza na podłodze.

Terkot wyciszonych serii ucichł po dwóch sekundach, zastąpiony niemal bezdźwięcznym wizgiem bólu wydobywającym się zza zaciśniętych spazmatycznie zębów rannego oficera ochrony.
Co teraz? Szybko, szybko!

: 31 stycznia 2016, 11:48
autor: 8art
Silvanus podziękował w myślach Imperatorowi za łaskę, beznamiętnym wzrokiem przeniósł wzrok na kolejny cel i ponownie wdusił spust broni uwalniając następną serię śmiercionośnych kul. Operatorzy mieli zginąć, a nawet, jeśli potrzebowaliby kogoś żywego, to jeden w zupełności wystarczył.
Celowo nie pisze, do którego typa strzelam, bo zakładam, że w takiej sytuacji działamy z Medeą odruchowo, tzn znając swoje ustawienie, lokalizacje celów, każde z nas ma świadomość, do kogo będzie strzelać w następnej rundzie. Czyli Nathan strzela do gościa do którego powinien wystrzelić:)

Nie wiem tylko ile mam kul w magazynku:/ Starczy na serie?

: 31 stycznia 2016, 14:44
autor: Kargan
Rozumiem, że zostawiamy żywego tego rannego - bo będzie mniej kłopotów sprawiał ? ;) W takim razie biorę go na muszkę i sugeruję by nie sprawiał kłopotów. Kątem oka obserwuję czy Nathan zdejmie tego ostatniego...

: 31 stycznia 2016, 20:41
autor: Keth
Platforma R-313, 216.815.M41

Spojrzenia czwartego operatora i Nathana zetknęły się ze sobą na przelotną chwilę. Siedzący wciąż w fotelu mężczyzna miał przy pasie skórzaną kaburę z pistoletem, ale ta pozostawała zapięta, ponieważ żaden z obecnych w pomieszczeniu mężczyzn najpewniej nigdy w życiu nie spodziewałby się podobnej napaści na centrum monitoringu.

- Złota Rafo... - wymamrotał zdjęty grozą oficer ochrony pojmując w końcu prawdziwe intencje napastników. Trzymany oburącz automat Silvanusa wydał z siebie ponownie serię cichych pyknięć i umundurowany mężczyzna przewrócił się razem z fotelem odrzucony w tył impetem pocisków. Krople krwi bryznęły na klawiaturę terminala kontrolnego, zaczęły ściekać po ekranie jednego z monitorów.

- Bóg-Imperator jest względem ciebie łaskawy... na razie - sarknęła Medea celując w postrzelonego chwilę wcześniej funkcjonariusza - Nie wystawiaj jego protekcji na próbę!

Hoster obejrzał się błyskawicznie za siebie, w kierunku niedomkniętych przeszklonych drzwi, za którymi w każdej chwili mógł się pojawić jakiś niepożądany świadek. Wyciągnąwszy pośpiesznie lewą rękę, Merisier przekręcił dźwignię ruchomych rolet, zasłonił szybę w drzwiach odcinając wypełnione zapachem krwi od świata zewnętrznego.
Trzech operatorów zginęło, czwarty - ranny - jest na celowniku Medei (i nie ma pojęcia, że dziewczyna nie ma już ani jednej kuli). Na szczęście oficerowie ochrony mieli przy sobie własną broń, dokładnie tego samego typu, tylko pozbawioną tłumików. Zapasowe magazynki w jednej z szafek. System monitoringu wciąż pracuje, na ekranach podgląd na wiele sekcji platformy. Co dalej?