PBF - Góra Szeptów

Awatar użytkownika
Kargan
Reactions:
Posty: 1420
Rejestracja: 22 listopada 2012, 13:44
Has thanked: 8 times
Been thanked: 7 times

Post autor: Kargan » 25 stycznia 2014, 09:53

- Rzemień ma rację - mruknęła Blizna przyglądając się przez lornetkę sytuacji w dolinie - trzeba wracać do bazy. Starsi pewnie mają wiedzę o tym co jest zagrzebane w tej skale.

Blizna oderwała oczy od lornetki i obrzuciła Rzemienia uważnym spojrzeniem.

- Starsi w ogóle wiedzą więcej niż nam się mogło kiedykolwiek wydawać - w głosie dziewczyny dało się wyraźnie wyczuć sarkazm - Nie ma sensu ryzykować, że kogoś z nas złapią i w czasie przesłuchania dowiedzą się o istnieniu Enklawy. A chyba nie macie wątpliwości, że potrafią przesłuchiwać...

Blizna wzruszyła ramionami i wróciła do obserwacji terenu przez lornetkę starając się wypatrzyć jakieś przeoczone detale.

- Tu tu dowodzisz Rzemień - mruknęła - więc decyduj...

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 26 stycznia 2014, 08:56

W górach na północny zachód od jeziora

Rzemień pokiwał głową z aprobatą, kiedy Blizna wyraziła własną opinię, klepnął dziewczynę w ramię w wyrazie poparcia.

- Zaczekamy do północy, a potem ruszymy do domu - powtórzył swe wcześniejsze słowa - Bez urazy, Zadzior, ale musimy pochować kilku naszych. Nie chcę, żeby ta liczba urosła, bo jeśli zejdziemy tam teraz i zostaniemy odkryci, na pewno tak się stanie... nie zdziwiłbym się, gdybyśmy zginęli tam wszyscy... nie, wracamy do Enklawy.

Upewniwszy się, że na stoku nie ma żadnych rozesłanych cichaczem patroli, Blizna zdjęła z głowy wyłączony w trosce o baterie noktowizor i sięgnęła po swą manierkę, z niepokojem odnotowując w pamięci niewielki zapas wody. Podróż nocą jej nie przerażała, ale kolejny dzień spędzony w nieznośnej spiekocie budził w snajperce szczerą trwogę. Oczy dopiero przestawały ją boleć po minionym dniu, za to skóra w odsłoniętych częściach ciała piekła sygnalizując słoneczne poparzenia.

Tkwiący w bezruchu zwiadowcy odpoczywali przez następne dwie godziny, ale żaden z nich nie zdołał zmrużyć oka, zbyt byli bowiem poruszeni i niespokojni, by móc zasnąć w obecności setek oddalonych o półtorej mili nieprzyjaciół. Aktywność na dnie doliny nieco ustała, by w pewnej chwili przerodzić się w pełne niezrozumiałego pośpiechu wygaszanie wszelkich przejawów życia.

Blizna pierwsza spostrzegła to dziwne zachowanie, cichymi syknięciami zwracając na siebie uwagę towarzyszy.

- Patrzcie, co oni robią - wycedziła przez zęby - Gaszą światła jakby się czegoś bali!

Rozstawione w kamieniołomie lampy gasły jedna za drugą, biegający ludzie dusili też płachtami ogniska i zalewali je wodą w szaleńczym pośpiechu, którego żaden ze zwiadowców Enklawy nie rozumiał, ale który we wszystkich wzbudził znienacka dziwny lęk.

W przeciągu kilku minut dolina stałą się miejscem równie wymarłym jak otaczające ją góry. Przykryte siatką maskującą pojazdy znieruchomiały z wyłączonymi silnikami, a sami kopacze jakby zapadli się pod ziemię mimo swej liczebności zupełnie znikając obserwatorom z oczu.

- Co jest grane? - szepnął z niedowierzaniem w głosie Rzemień.
Chcecie zejść niżej czy pozostajecie na swoich pozycjach?

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 26 stycznia 2014, 09:16

Enklawa, noc

Śruba liczył z całego serca na to, że przywitany czule przez starszyzny zostanie natychmiast zwolniony z obowiązku dalszego uczestnictwa w szalonej misji i wróci pomiędzy członków swojej rodziny. Srodze się rozczarował. Członkowie starszyzny przesłuchali go wnikliwie, wielokrotnie powtarzając niektóre pytania i z chciwą ciekawością oglądając przyniesione do bazy łupy. Widok zdobycznych karabinów wywołał w nich głębokie poruszenie, albowiem dowodził jawnie tego, że nieprzyjaciel dysponował lepszym uzbrojeniem, a wieści o śmierci Grzywki, Oczka i Blachy wywołały w przywódcach Enklawy prawdziwy szok.

- To straszne - oznajmił Mędrzec potrząsając z niedowierzaniem głową - Nasi przyjaciele i krewni, zmarli tak tragicznie...

- Jeszcze przyjdzie czas, by ich opłakiwać - wtrącił Ostry - Co zamierza Rzemień?

Śruba spojrzał niespokojnie na rozmówcę, wiercąc się na metalowej ławeczce przyśrubowanej do podłogi w pomieszczeniu obok włazu. Jakieś złe przeczucie podpowiadało technikowi, że być może nie zobaczy wcale tak szybko krewniaków, bo pilnujący wejścia Kąsacz i Mruczek sprawiali wrażenie kamiennych posągów i tylko ich oczy płonęły gorączkowym blaskiem na dźwięk opowieści Śruby.

- Poszedł na zachód, żeby sprawdzić, skąd dochodzą te wstrząsy - wzruszył ramionami technik - Nie mówił nic więcej, kazał tylko uciekać do Enklawy i przekazać ostrzeżenie. A jakby nas tamci dopadli, miałem zastrzelić Pałę, a potem siebie, żeby was nie zdradzić.

- Biedny chłopcze, tak wiele musiałeś przejść - srebrnowłosa Harmonijka ścisnęła delikatnie ramię technika, uśmiechnęła się do niego w przejmująco smutny sposób - Bogu dzięki, że nie musiałeś tego zrobić. Samobójstwo to grzech, chociaż w tym przypadku zostałby ci z pewnością wybaczony.

- To jest paliwo? - spytał Mędrzec oddając jednocześnie kałasznikowa Śruby w ręce Kąsacza - I akumulator?

Nie czekając na odpowiedź zwiadowcy starszy mężczyzna podniósł metalowy kanister i potrząsnął nim wsłuchując się w chlupotanie paliwa.

- Mruczku, zanieś to czym prędzej do Rękawka. Niech wykona skrupulatnie wszystkie moje polecenia. Co zaś do was... Pało, moje dzielne dziecko, powinieneś odpocząć po tych wszystkich trudach. Harmonijka zaprowadzi cię do Trzyłapki, wyśpisz się i odzyskasz siły.

Oddychający z dziwnym świstem w płucach mutant pokiwał niemo głową, od chwili wejścia do Enklawy pomrukując jedynie pod nosem i sapiąc spazmatycznie.

- Co się zaś ciebie tyczy, Śrubo, lękam się, że muszę cię poprosić o jeszcze jedną przysługę - starzec przeniósł spojrzenie na technika, wręcz przeszywając go swym wzrokiem - Mamy kłopot, z którym być może poradzi sobie twój bystry wykształcony umysł, jeśli tylko czujesz się na siłach, by zgłębić jego sedno.
Stone, mam dla Ciebie teraz dość ciekawy "wizardowy" wątek, ale podjęcie tego zadania wymagać będzie nieco częstszej aktywności na forum, żeby nam się storylinie wątków w Enklawie i na patrolu za bardzo nie rozeszły w czasie. Idziesz na to?

Awatar użytkownika
Kargan
Reactions:
Posty: 1420
Rejestracja: 22 listopada 2012, 13:44
Has thanked: 8 times
Been thanked: 7 times

Post autor: Kargan » 26 stycznia 2014, 10:24

- Nie wiem przed czym oni się kryją - wyszeptała Blizna - ale skoro będąc tak liczni czegoś się boją to my też powinniśmy się ukryć...i to szybko.
Jest w pobliżu jakaś dziura/jaskinia/nawis skalny...jakieś miejsce które mogłoby nas osłonić z możliwie wielu stron ? Może coś nadejdzie/nadleci...Blizna wolałaby w tym momencie być gdzieś ukryta...

namakemono
Reactions:
Posty: 1552
Rejestracja: 26 października 2012, 07:18

Post autor: namakemono » 26 stycznia 2014, 11:09

Warto by było dowiedzieć się, czego oni się boję. Źródło ich strachu może być naszym sprzymierzeńcem. W tym celu przydatny będzie noktowizor.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 26 stycznia 2014, 12:54

W górach na północny zachód od jeziora

Zwiadowcy Enklawy wcisnęli się przezornie pod odszukany w pobliżu skalny nawis, niemal całkowicie zasłaniający ich przed widokiem kogokolwiek, a zarazem oferujący wciąż świetną panoramę doliny. Miejsca pod nawisem nie było wiele i cała czwórka musiała się ścisnąć tak, że leżeli niemal jedni na drugich, jednak ogarnięci zdenerwowaniem nie zwracali na te drobne niedogodności uwagi.

Przez kilkanaście minut nic się nie wydarzyło, chociaż dolina wciąż świeciła pustkami sprawiając wrażenie całkowicie opustoszałej. Rzemień oblizał spierzchnięte usta, zdjął kolano z pośladków zupełnie nieświadomej tego kontaktu Blizny, przekręcił w bok głowę próbując wyjrzeć nieco dalej za krawędź nawisu.

W powietrzu dał się uchwycić uchem leciutki odgłos przywodzący na myśl buczenie, wpierw niemal niesłyszalny, szybko przybierający jednak na intensywności. Zwiadowcy znieruchomieli ponownie próbując zidentyfikować ów dziwaczny odgłos.

Z każdą sekundą utrwalali się w przekonaniu, że jego źródło nie mogło mieć naturalnego pochodzenia, kiedy jednak oczom wszystkich ukazała się odpowiedź na niewypowiedziane pytanie, wstrząs odebrał zwiadowcom mowę i dosłownie ich sparaliżował.

Od strony południa pojawił się znienacka połyskujący miniaturowymi światełkami latający dysk, skąpany w księżycowej poświacie i wydający z siebie usłyszane wcześniej miarowe buczenie. Skamieniała z wrażenia Blizna nie potrafiła oszacować nawet w przybliżeniu jego rozmiarów, ale musiał być pięciokrotnie większy od pancernego włazu strzegącego wejścia do Enklawy.

Zwalniając nieco dysk przesunął się nad zachodnim krańcem doliny, znieruchomiał na kilka minut w powietrzu, potem zaś wystrzelił w górę z przyśpieszeniem zdającym się przeczyć zdrowemu rozsądkowi szybko znikając gdzieś na nieboskłonie.

Ciasną przestrzeń pod skalnym nawisem wypełniły ciężkie przyśpieszone oddechy zszokowanych ludzi.
Tak, to jedno z najbardziej szokujących przeżyć, jakich dotychczas doznaliście, dlatego poproszę o jakieś odpowiednio zaakcentowane i dramatyczne wstawki fabularne!

_stone_
Reactions:
Posty: 100
Rejestracja: 16 września 2013, 10:34

Post autor: _stone_ » 27 stycznia 2014, 18:19

Idę, idę, jak mi tylko te mroczne pomioty ciemności...przepraszam, moje dzieci pozwolą :)

Awatar użytkownika
Kargan
Reactions:
Posty: 1420
Rejestracja: 22 listopada 2012, 13:44
Has thanked: 8 times
Been thanked: 7 times

Post autor: Kargan » 28 stycznia 2014, 11:13

W górach na północny zachód od jeziora

Dopiero po dłuższej chwili Bliźnie udało się pokonać kompletny paraliż i wziąć płytki oddech. Dziewczyna całe swoje życie
spędziła pod ziemią i nie doświadczyła nigdy takiej mieszanki zaskoczenia i strachu. Jej umysł pracował rozpaczliwie usiłując
znaleźć odpowiedź na pytanie: CO TO BYŁO ??? Cała jej wiedza, wszystkie zasłyszane informacje, przeczytane książki czy obejrzane
obrazki...mózg dziewczyny błyskawicznie przerzucał jej przed oczyma obrazy wspomnień... JEST ! Jak na zatrzymanej klatce filmu
dziewczyna ujrzała obrazek ze starego, kolorowego zeszytu. Mówili na to komiks a na jego okładce było...

- Obcy - wyszeptała zbielałymi ustami - To był pojazd kosmitów !

Obrazek
Ostatnio zmieniony 29 stycznia 2014, 06:51 przez Kargan, łącznie zmieniany 1 raz.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 28 stycznia 2014, 16:05

To Obcy to nie bajka i naprawdę istnieją?, szok.
Skoro nawet typy w maskach się ich boją to nie wiem do czego oni są zdolni...
Ostatnio zmieniony 28 stycznia 2014, 17:51 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

namakemono
Reactions:
Posty: 1552
Rejestracja: 26 października 2012, 07:18

Post autor: namakemono » 28 stycznia 2014, 16:43

- O kurwa - stęknął Zadzior. Tylko to jedno słowo przeszło mu przez zduszone strachem gardło. Oczywiście każdy słyszał o obcych, ale wiedza o nich ograniczała się do tego, że są. Gdzieś tam. Nikt ze znanych Zadziorowi ludzi nigdy na własne oczy nie widział ani obcego, ani nic co by pochodziło z ich świata. Obcy był raczej synonimem wilka, smoka czy potwora, którym rodzice straszą niegrzeczne dzieci. "Jak nie zjesz kolacji, oddam ją obcym", "Jak nie będziesz pilnować swojego misia, to przyjdzie obcy i ci go zabierze", "Słuchaj rodziców, bo porwą cię obcy". I nagle w jednej chwili ten mało realny koszmar stał się jawą. Oto niemal nad głową Zadziora przeleciał ogromny, błyskający na lewo i prawo światłami, jak najbardziej prawdziwy i realny latający spodek.
Ostatnio zmieniony 01 lutego 2014, 16:16 przez namakemono, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 31 stycznia 2014, 16:02

W górach na północny zachód od jeziora

Chociaż przerażający swą obcością dysk zniknął bez śladu, na dnie wielkiej doliny jeszcze przez długi czas nic się nie działo. Wszystko wskazywało na to, że ludzie w żelaznych maskach nie ufali pozorom bezpieczeństwa i nie chcieli ryzykować przedwcześnie podjęcia dalszych prac.

- Zauważyliście, że oni wiedzieli o tym spodku? - wyszeptał po bardzo długiej chwili milczenia Rzemień, ocierając jednocześnie zimne krople potu z czoła - Zdążyli się pochować, zanim nadleciał. Skąd wiedzieli?

- Nie mam pojęcia - odezwała się równie cichym szeptem Blizna - I wolałabym tego nie dociekać. Lepiej stąd spadajmy, im szybciej, tym lepiej.

- Nie będziemy czekali do północy - zadecydował dowódca patrolu spoglądając na opinający przegub prawej ręki zdobyczny zegarek - Napijcie się szybko i pozbierajcie wszystkie graty. Uciekamy stąd natychmiast!
Skonfrontowany z obcymi patrol wycofuje się górami z powrotem do Enklawy. Ktoś chciałby coś jeszcze dodać?

namakemono
Reactions:
Posty: 1552
Rejestracja: 26 października 2012, 07:18

Post autor: namakemono » 01 lutego 2014, 16:21

W poście #820 wrzuciłem krótką fabularkę. Ale nc nie wnosi, więc nie jest obowiązkowa :)

Jak już każdy zmieni bieliznę i otrząśnie się po tym wstrząsającym doświadczeniu, można by pomyśleć co dalej.
Cóż, raczej nie wykorzystamy obcych jako sprzymierzeńców. Ale proponuję zostać jeszcze chwilę i zobaczyć co będą kombinować ci na dole. Może jakoś uda nam się wykorzystać zamieszanie. A jeśli nie zobaczymy nic ciekawego, to zgodnie z planem zawiniemy się do domu.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 01 lutego 2014, 16:31

Chwilę możemy zostać i poobserwować, ale podstawa to szybki powrót do Enklawy i przygotowanie do wyprawy porządne.

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 03 lutego 2014, 09:09

Jeśli nadmierną, czy nawet przeciętną mądrość uznawać za grzech wobec prawa boskiego na ziemi to zwalisty cargo był chyba najrzadziej grzeszącym w Enklawie osobnikiem. Po kilku godzinach prób i usiłowań ze strony starszyzny, by dowiedzieć się czegokolwiek konkretnego od Pały, Ci ostatni ze zrezygnowaniem dali wreszcie mutantowi spokój.
Pała w odpowiedzi na niemal każde zadane pytanie kręcił wciąż w kółko głową powtarzając jedynie:

Żło jeszt tam, żło jeszt. A czo żłe jeszt?? Jak to czo żłe jeszt? FSZYSZKOOO NA GÓRZE!

i dopytywał o protektorkę:

A Czszyłapka gdzie jeszt?

Gdzie Czszyłapka jeszt?

Czszyłapka?


Kiedy wreszcie został sam, oczekując na spotkanie z jedyną osobą, której ufał, cargo zachichotał pod nosem sam do siebie mamrocząc:

Hi hi, Pała udafał gupka, nicz nie powiedział. Terasz fszyszczy szą beeeeszpieczni tu... na dole.
Pała na ile to możliwe opowie cokolwiek dopiero Trzyłapce na spowiedzi. Tych, co chcieli wędrować po nadświecie uważa za grzesznych, a samo chodzenie tamże za sprowadzajace gniew boży. Utrzymując wsystko w tajemnicy przed radą uwaza się za bohatera, który chroni Enklawę przed złem Nadświata.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 03 lutego 2014, 21:56

W górach na północny zachód od jeziora

Odczekawszy jeszcze pół godziny dla zyskania pewności, że latający spodek nie powróci, zwiadowcy Enklawy zebrali swe plecaki i broń i wycofali się z zachowaniem wszelkich środków ostrożności poza skalisty górski grzbiet. Spotkanie z jednostką obcych wstrząsnęło wszystkimi na wskroś, o wiele mocniej niż wszystkie doświadczenia związane z dwoma bitwami o osadę nad jeziorem i śmiercią trojga współziomków. Kosmici bywali tematem rozmów toczonych półgłosem i nader niechętnie, stanowiąc swoiste tabu poruszane jedynie w rzadkich wspomnieniach czasów sprzed wybuchu wojny, która spustoszyła Ziemię w atomowej pożodze. Mieszkańcy podziemnej bazy nie wiedzieli o obcych zbyt wiele, ale powszechnie obarczali ich odpowiedzialnością za wywołanie konfliktu pomiędzy Zachodem i Sowietami.

Widok latającego spodka unoszącego się nad Anglią tyle lat po wybuchu wojny okazał się szokującym doznaniem.

Po pokonaniu pierwszej mili zwiadowcy zaniechali dalszych podchodów, zmieniając tempo marszu na ostrożny trucht na tyle, na ile pozwalało im ukształtowanie terenu, zwalniając jedynie w tych miejscach, gdzie musieli się wspinać po stromych zboczach bądź osuwać się w skalne rozpadliny. Zadzior sprawdzał w regularnych odstępach czasu to swój zegarek, to kompas i to on mógł później określić z wielką dokładnością moment, w którym na czarnym nieboskłonie ponownie pojawiło się ufo.

Miało to miejsce dwie i pół godziny po opuszczeniu krawędzi doliny rozkopywanej w dzikim pośpiechu przez mrówczą armię ludzi w żelaznych maskach.
Więcej szczegółów wkrótce, ale mam nadzieję, że Was zaciekawiłem...

ODPOWIEDZ