Francis zjawił się w szpitalnej kafejce nadzwyczaj szybko. Szybciej niż Garcia się tego spodziewał. Detektyw szybko przysiadł się do stolika i bez ceregieli spytał półgłosem:
- Co masz dla mnie Garcia?
Fixer dziwnie się poczuł, gdy detektyw od razu zwrócił się do niego po nazwisku, ale przecież policjant widział jego kartę ID w aucie, toteż szybko odzyskał rezon:
- Wiem z dobrego źródła, o czymś co może pana zainteresować. To są oczywiście informa...
- Garcia, co Ty ze mną pogrywasz? - Francis przerwał fixerowi przygotowaną mowę: - Bo do mnie to nie dociera. Dopadliśmy Was z Aniolkowskym i przycisnelismy Wam jajka, że piszczeliscie jak małe pedały. Potem mamy prośbę od operacyjnych żeby Wam dać spokój, to sobie odpulamy, a teraz Ty do mnie dzwonisz i chcesz sypać. O co kurwa w tym chodzi?
Zapadła chwila ciszy, podczas której Hector zebrał myśli. Dobra wiadomość była taka, że psiarnia się jednak oc nich odczepiła. Kapusta coś wskórał u mundurowych, choć w głowie latynosa zakiełkowała nawet przez chwilę myśl, że to może sam Johny jest zakamuflowanym funkcjonariuszem NCPD. Zmienił taktykę, próbując podejść Francisa z innej strony. Uderzył w nutę, która wydawała mu się słuszna:
- No może mamy zbieżne interesy i ważne jest dla nas dobro publiczne.
Detektyw uśmiechnął się, a w jego uśmiechu można było wyczytać ironię:
- Chłopie przestan mi pieprzyć o społecznym porządku i takich tam. W takie rzeczy to wierzyli skauci, ale juz wyginęli. W zbieżny interes to jestem w stanie uwierzyć. Mówią na mieście, że macie przejebane u Rzeźni. Prawda, nie? No jesli tak, to mów co masz na tych skurwieli, a ja zobaczę co mogę z tym zrobić.
Bezpośredniość Francisa zupełnie zbijała Hectora z tropu. Spodziewał się, że uda mu się trochę powodzić za nos policjanta, ale detektyw musiał mieć lata praktyki w gadaniu z miejskimi cwaniaczkami. Nie pozostawało nic innego jak wyłozyć kawę na ławę:
- Mam info z potwierdzone z dwóch wiarygodnych źródeł. Rzeźnia coś szykuje i to ostrego. Zbroją się na maxa. Ostatnio weszli w posiadanie całej ciężarówki drogich nielegalnych wszczepów zarąbanych Triadzie. Do zdarzenia doszło w ostatnich trzech, może czterech dniach, a chociaż Chińczycy ostro węszą za zgubą, dotąd najpewniej się nie zorientowali, kto za kradzieżą stoi.
Francis pokiwał głową przysłuchując się z zainteresowaniem temu co mówił fixer.
- Słyszałem, że Triady myszkują za zaginionem towarem, ale że mają to Rzeźnicy... Nie wiedziałem. Wiesz co Garcia. Z Ciebie nie jest głupi koleś. Myślę, że moglibysmy sobie nawzajem sporo pomóc, oczywiście poza oficjalnymi torami. Jak będziesz miał ciekawe newsy to dzwoń.