Strona 56 z 74

: 11 marca 2013, 23:25
autor: 8art
Szpital miejski NC; Mon 27/07/2020, 2200hrs

Francis zjawił się w szpitalnej kafejce nadzwyczaj szybko. Szybciej niż Garcia się tego spodziewał. Detektyw szybko przysiadł się do stolika i bez ceregieli spytał półgłosem:

- Co masz dla mnie Garcia?

Fixer dziwnie się poczuł, gdy detektyw od razu zwrócił się do niego po nazwisku, ale przecież policjant widział jego kartę ID w aucie, toteż szybko odzyskał rezon:

- Wiem z dobrego źródła, o czymś co może pana zainteresować. To są oczywiście informa...

- Garcia, co Ty ze mną pogrywasz? - Francis przerwał fixerowi przygotowaną mowę: - Bo do mnie to nie dociera. Dopadliśmy Was z Aniolkowskym i przycisnelismy Wam jajka, że piszczeliscie jak małe pedały. Potem mamy prośbę od operacyjnych żeby Wam dać spokój, to sobie odpulamy, a teraz Ty do mnie dzwonisz i chcesz sypać. O co kurwa w tym chodzi?

Zapadła chwila ciszy, podczas której Hector zebrał myśli. Dobra wiadomość była taka, że psiarnia się jednak oc nich odczepiła. Kapusta coś wskórał u mundurowych, choć w głowie latynosa zakiełkowała nawet przez chwilę myśl, że to może sam Johny jest zakamuflowanym funkcjonariuszem NCPD. Zmienił taktykę, próbując podejść Francisa z innej strony. Uderzył w nutę, która wydawała mu się słuszna:

- No może mamy zbieżne interesy i ważne jest dla nas dobro publiczne.

Detektyw uśmiechnął się, a w jego uśmiechu można było wyczytać ironię:

- Chłopie przestan mi pieprzyć o społecznym porządku i takich tam. W takie rzeczy to wierzyli skauci, ale juz wyginęli. W zbieżny interes to jestem w stanie uwierzyć. Mówią na mieście, że macie przejebane u Rzeźni. Prawda, nie? No jesli tak, to mów co masz na tych skurwieli, a ja zobaczę co mogę z tym zrobić.

Bezpośredniość Francisa zupełnie zbijała Hectora z tropu. Spodziewał się, że uda mu się trochę powodzić za nos policjanta, ale detektyw musiał mieć lata praktyki w gadaniu z miejskimi cwaniaczkami. Nie pozostawało nic innego jak wyłozyć kawę na ławę:

- Mam info z potwierdzone z dwóch wiarygodnych źródeł. Rzeźnia coś szykuje i to ostrego. Zbroją się na maxa. Ostatnio weszli w posiadanie całej ciężarówki drogich nielegalnych wszczepów zarąbanych Triadzie. Do zdarzenia doszło w ostatnich trzech, może czterech dniach, a chociaż Chińczycy ostro węszą za zgubą, dotąd najpewniej się nie zorientowali, kto za kradzieżą stoi.

Francis pokiwał głową przysłuchując się z zainteresowaniem temu co mówił fixer.

- Słyszałem, że Triady myszkują za zaginionem towarem, ale że mają to Rzeźnicy... Nie wiedziałem. Wiesz co Garcia. Z Ciebie nie jest głupi koleś. Myślę, że moglibysmy sobie nawzajem sporo pomóc, oczywiście poza oficjalnymi torami. Jak będziesz miał ciekawe newsy to dzwoń.
Tak, panowie... Nie mylicie się. Wasz kumpel układa się z psiarnią :o Posta wrzuciłem na prośbę Ketha, bo osobiscie zamierzałem zostawić go w tajemnicy, dopóki Garcia nie zdradzi chłopakom swojej małej inicjatywy. No ale wyszło na to, że od razu z miejsca Wam powiedział. No i co dalej?

: 11 marca 2013, 23:28
autor: Keth
Spokojnie - co się stało, wiedzą Jaz i Koszal, ale nie mają pojęcia Paul i Eugen ;)

: 11 marca 2013, 23:32
autor: koszal
Hehe, ale trochę szkoda, na przyszłość wiedzieć nie chcę, bo mi ta wiedza wadzi, a miałem bardzo podobny pomysł, ale skoro tak, to wyjdzie w praniu :)

: 12 marca 2013, 14:29
autor: Keth
Szpital miejski NC; Mon 27/07/2020, 2230hrs

Garcia odczekał, aż gliniarz się zabierze, odprowadzając go niechętnym wzrokiem. Fikser wciąż targany był wątpliwościami do do swego pomysłu, bo sama wizja współpracy z policją szczerze go mierzwiła, ale w obliczu zagrożenia ze strony Rzeźni zamierzał chwycić się każdej brzytwy... jakże złowieszczo brzmiało teraz owe stare powodzenie, zwłaszcza w kontekście łapania za brzytwę!

Co gorsza, detektyw Francis wspomniał o czymś, co zmroziło Hectorowi krew w żyłach. Na mieście krążyła już otwarcie plotka, że trójka z Wschodniej Mariny podpadła Rzeźni. A skoro mówił to Francis, wieść zdążyła już nawet dotrzeć do informatorów policji.

Grunt zaczynał się Garcii palić pod nogami...
Coś jednak ta rozmowa dała. Skoro na mieście wiedzą, że Rzeźnia nas szuka, ryzyko właśnie niebotycznie wzrosło! NC to niebywała liczba informatorów gotowych nas sprzedać Tankowi za działkę albo same względy Rzeźni. Dzwonię do Kitty, żeby ją uprzedzić o wizycie wspólnego znajomego Kuraniego (podkreślając swoją troskę o jej bezpieczeństwo), potem wracam do warsztatu Spike'a.

: 13 marca 2013, 22:26
autor: 8art
Centrum Mejskie; Blok Zachodni; Róg Betancourt i 1st Street; Tue 28/07/2020 1300hrs

Wilson niepewnie otworzył drzwi do salonu piękności. Dość dziwnie się czuł wchodząc, bo choć wizyty mężczyzn w takich miejscach nie były rzadkością w latach dwudziestych XXI wieku, to Paul osobiście stronił od wywalania kasy na kosmetyczki. Powoli wszedł do salonu, najpierw puszczając przodem Czarnego i Heca. Wnętrze urządzone było nowocześnie, gustownie i można rzec sterylnie. Bardziej pasowałoby do kliniki Kitty niż do wyobrażenia, jakie miał w głowie solo. Gości przywitała dziewczyna, która swoją urodą przyprawiła chłopaków o szybsze bicie serca. Za recepcją siedziała nieprzeciętnej piękności młoda pracownica. Przywitała klientów:

- Dzien dobry panom. Panowie umówieni na trzynastą?

- Oczywiście kochanie. - Garcia pierwszy odzyskał język w gębie: - Jakbyśmy wiedzieli, że tu taka piekna obsługa to kazałbym się tym wieśniakom chociaż ogolić.

- Taak, Hector golił się dziś całe rano, tylko po co? Przecież taka piekna panna nie zwróci uwagę na gościa z mordą jak niewypał, choćby ogoloną. - Rzucił Czarny. Dziewczyna zachichotała słuchając przekomarzających się chłopaków:

- Nasi doradcy kosmetyczni juz na Panów czekają. Życzycie sobie czegoś do picia? Mamy kawę po sześć dolarów i soki z prawdziwych, wyciskanych owoców po czternaście dolarów.

Ceny były dość wysokie nawet jak na salon piekności, ale to chyba dobrze świadczyło o klasie lokalu. Czarny przeliczył drobne jakie miał w kieszeni i zdecydował się na kawę. Ostatnią noc zrwał przy Nissanie, co nie tylko powodowało nieznośną senność, ale jeszcze dodatkowo podkreśliło podbite oczy.

Recepjonistka wskazała pacjentom kolejne drzwi do których mieli sie udać na zabiegi rewitalizujace. Weszli do osobnych gabinetów. Wilson miał nadzieję, że zajmie się nim albo śliczna recepjonistka, albo chociaż ktoś równie miłej aparycji jak ona. Widok jaki zastał rozwiał sny Paula. Miał się nim zająć młody azjata, co nie było tak do końca pewne, bo równie dobrze mogła to być brzydka chłopczyca. Zrezygnowany położył się na mlecznobiałym fotelu zabiegowym, który po chwili zaczął się rozkładać kierowany elektronicznymi serwomechanizmami sterowanymi zapewne prosto z procesora neuralnego azjaty. Kosmetolog nachylił się nad twarzą Paula. Solo dostrzegł jak jego poobijaną skórę lustruje czuła cyberoptyka.

- Co my tu mamy. Kto Ci tak kochany twarz załatwił?

Wilson wzruszył tylko ramionami.

- Nie przejmuj się kochany, zaraz na to coś zaradzimy. Nanotechnologia czyni cuda. Przyjmowałeś w ciągu ostatnich dwóch miesięcy preparaty kwarcowo - polimerowe?

Wilson zdziwiony pokręcił przecząco głową. Kosmetolog przygotował pompę tłokową w która wcześniej zaaplikował kilka mililitrów srebrnej cieczy. Paul przygladał się zainteresowany, co nie uszło uwadze azjaty.

- Zrelaksuj się. To nanotechnologia regenerująca z Organique. Prawdziwy cud za sześćset dolarów. Wstrzyknę Ci to pod warstwę skóry właściwej, a to pozbędzie się skrzepów i zregeneruje tkankę. W międzyczasie zrobię Ci serie zabiegów rewitalizujących i regenerujących naskórek. Jestem pewny, że za półtora godziny nie będzie śladu po bijatyce.

Przez kolejne minuty chłopak zajmował się twarzą Wilsona z chirurgiczną precyzją, aplikując nanotechnologię, serum regenerujace, maski organiczne. Większość atrakcji Paul ominął, bo zasnął w błogiej atmosferze relaksujacej muzyki.

***

Zabiegi przeszły najśmielsze oczekiwania. Na twarzach, które jeszcze dwie godziny temu były tylko obrazem nędzy i rozpaczy, teraz nie było nawet śladu bolesnego spotkania w klinice Mannego. Garcia przejechał palcami po twarzy nie mogąc uwierzyć w swoją metamorfozę, zresztą Czarny i Gladzio też nie mogli ukryć swojego zdumienia:

- Kur...de, no nie mogę. Jakbym nigdy w mordę nie dostał.

- Rachunek idzie na konto Pana Cabbage. Dziekujemy Panom za wizytę.

Chłopaki wyszli z gabinetu i nieoczekiwanie zaczęli komentować poziom zabiegów kosmetycznych jakich przed chwilą doświadczyli, niczym stałe bywalczynie podobnych salonów. W końcu Garcia skwitował wszystko:

- Kurwa wiecie, co pieprzymy jak baby, ale co Wam powiem, to Wam powiem. Szkoda, że nie dostałem kopa w krocze, tam u Mannego. Taka lufa się mną zajmowała, że nawet ta na recepcji była rzadka przy niej. Mogłaby mi pomasować małego.

- No moja też była niczego sobie. - Dodał Czarny. Tylko Wilson przemilczał niewygodną kwestię.

: 14 marca 2013, 18:36
autor: 8art
***
Od Kapusta:

Jutro około wpół do drugiej, Web odbierze Was Astonem z hotelu Hilton. Bądźcie w firmowych ciuszkach i przygotowani na akcję. Powodzenia

*** Koniec wiadomości
Macie nieco ponad 24 godziny do przygotowania sie do włamu. Ostatni tydzień, które miał Wam słuzyć przygotowaniom i kasę od Kapusty przewaliliście na inne rzeczy (m. in. kombinezony motocyklistów). Skromny zestaw narzedzi Czarnego, może być lekko niewystarczjacy do rozbrojenia alarmu na chacie bossa Militechu, a Alt za Was tego nie zrobi. Przydałyby się jakieś deszyfratory, skanery i inne zabawki. Co robicie?

Kitty została ostrzeżona i Kurani siedzi teraz w jej klinice dzien i noc. Powinna być bezpieczna (Lewy także, jesli też interesuje Was jego los).

: 14 marca 2013, 19:38
autor: Keth
Mamy tysiąc baksów we wspólnej puli, do tego moje dwie stówki, bo ich jeszcze nie przewaliłem, ewentualnie kasa chłopaków - Hector jest gotów zainwestować kasę w dodatkowy osprzęt, przede wszystkim deszyfratory, tylko...

Po pierwsze, czy my znamy kogoś, kto mógłby nam w tej kwestii pomóc? (czyt. sprzedać lub wypożyczyć urządzenia). Po drugie, czy nie warto zwrócić się z odpowiednim pytaniem do Kapusty, w końcu ładuje w Nas zastrzyki za sześć stów od gęby, to może ma też łamacze kodów? Dziwię się zresztą, że sam na to nie wpadłem, w końcu dostaliśmy już od tej gangsterskiej paczki drogie ciuchy, maszynówki i kupę innych profitów - co to, pożałują nam profesjonalnych dekoderów zamków?

Gdyby to wypaliło, nie musielibyśmy wydawać własnych pieniędzy...

: 15 marca 2013, 00:31
autor: koszal
Żesz kurwa...ja pierdolę, no wykałączką to tego nie rozmontuję.

-denerwował się Czarny. Czas cholernie szybko zleciał, a on nie znalazł po prostu czasu na załatwienie spraw.

Hec... z tego co mówisz, to Kitty i tak jest zagrożona, więc skontaktujmy się z ojcem Alt i sprzedajmy mu Lewego w zamian za ekspresową dostawę sprzętu do włamu. Tak, czy owak nabruździmy u konkurencji.
A Lewego to mu nawet sami przywieziemy. Pewnie więcej z niego wyciągną, niż mu się wydaje, że wiedział..

Taka szybka wymiana, co Wy na to?

: 15 marca 2013, 17:24
autor: Keth
Centrum Mejskie; Blok Zachodni; Tue 28/07/2020 1400hrs

Słysząc propozycję Eugena Hector przygryzł lekko usta, zmarszczył czoło spoglądając na swego przyjaciela niepewnie.

- Lewego Arasace? - powtórzył rozglądając się jednocześnie ostrożnie wokół siebie. Po chodnikach ulicy przelewał się barwny tłum przechodniów, ale większość z nich nie sprawiała podejrzanego wrażenia - To tak jakbyś go sam odstrzelił. Zniknie jak kamień w zatoce. Ja tam jego kumplem nie jestem, ale nie chcę go mieć na sumieniu.

Propozycja Czarnego mocno fiksera przejęła - Garcia nie chciał być w żaden sposób powiązany ze śmiercią Lewego, a najpewniej taki właśnie los byłby pisany boosterowi po przekazaniu w ręce Czarnych, rzecz jasna po uprzednim wysondowaniu do cna jego umysłu.
Sam nie wiem... trochę mi tego skurczybyka szkoda...

: 15 marca 2013, 17:33
autor: koszal
A co, adoptujesz go i wychowasz na ludzi?

-Czarny wiedział, że jego propozycja może wzbudzić wątpliwości, ale wogóle mu nie było żal boostera.

Bo od glin to raczej sprzętu nie pożyczymy. Zresztą coś ostatnio odpuścili... dziwne.
Dwulicowsze! Niech się tylko Eugen dowie, że się kumasz z psami. :o

: 15 marca 2013, 17:56
autor: Keth
Centrum Mejskie; Blok Zachodni; Tue 28/07/2020 1400hrs

Na wspomnienie detektywów Garcia okazał jeszcze większe zmieszanie, ale zaraz splunął pod nogi dla dodania sobie animuszu.

- Johny gadał, że coś tam popchnie w naszej sprawie u swoich wtyków w operacyjnych - oznajmił sucho - Widać ma chody u gliniarzy i dlatego odpuścili. Nic, tylko patrzeć i się uczyć jak robić interesy i mieć w psiarni ziomów.

Przejeżdżająca najbliższym pasem jezdni wielka ciężarówka zagłuszyła dalszą rozmowę, toteż Hector urwał nie chcąc przekrzykiwać ryku wysokoprężnego silnika - nie miało to większego sensu, ponieważ detektory dźwięku wbudowane w ogromne uliczne billboardy uległy w obliczu mechanicznego potwora automatycznej kalibracji rycząc ogłuszająco.

- Nic na razie nie kombinujcie z Arasaką - powiedział, kiedy wielki ciągnik się oddalił w głąb ulicy - Spróbuję załatwić coś od Kapusty. Jak to nie wypali, będziemy kombinować inaczej.
Dzwonię do Kapusty i pytam, czy jest szansa na załatwienie lepszych jakościowo deszyfratorów, bo doszliśmy dziwnie późno do wniosku, że te nasze "wytrychy" mogą nie wystarczyć!

: 15 marca 2013, 18:45
autor: 8art
Co do powiązań Tanaki (ojca Alt) z Arasaką, to można mieć różne podejście. Tanaka jest emerytem i raczej ma na pieńku z przynajmniej kilkoma wpływowymi pracownikami o czym poinformowała Was Alt w poście 451.
Rezydencja Tanaki; Westbrook; 23/07/2020; 1335hrs

- Eks współpracownicy taty. - Odpowiedziała Garcii Alt, dodając po chwili: - W takiej firmie jak Arasaka największych wrogów ma się nie w Militechu, Petrochemie, ale w biurze obok. Ojciec zawsze był o krok przed wszytkimi, ale kiedy odszedł na emeryturę miesiąc temu, to kundle wyjrzały z nor i zechciały się zemścić za lata, kiedy nie mogli się równać z Tanaką. Trudno dostać mojego ojca, ale ja mieszkająca w NC, byłam duzo łatwiejszym celem. Zapłacili Rzeźni za chałturę, ale pokrzyżowaliście im szyki wtedy w zaułku koło Donut Express. Sprawa będzie pewno załatwiona przez ojca, ale póki co wolę zostać w bezpiecznym miejscu.
Także wydaje Wam się, że Tanaka miałby o wiele większe moziwości mając Lewego żywego i przyjaźnie nastawionego. Wciąż ma wpływy w firmie i mógłby dzięki wiedzy ex-boostera trzyamć co niektórych wrogów w szachu.

: 15 marca 2013, 18:59
autor: 8art
Centrum Mejskie; Blok Zachodni; Tue 28/07/2020 1405hrs

- No kurwa brachu... Mieliście tyle czasu, kasy i teraz stwierdzacie, że macie lipny sprzęt. Kurwa jedzie mi ostrą amatorszczyzną. - Garcia wyczuł lekkie poddenerwowanie fixera: - Jak myslisz czemu Wam zleciłem załatwienie takich zabawek? Nie dlatego, że mi się nie chciało, tylko bo się na tym chuja znam. Myślałem, że mogę zaufać profesjonalistom... Dałem Wam kasę, powiedziałęm, jak będzie trzeba więcej to macie się kontakcić i co teraz? Nie wiem jak to zrobicie, ale jutro macie być przygotowani na tiptop. Ja pierdolę, wszystko muszę samemu robić. Napisz mi DOKŁADNIE co Wam jest potrzebne. No kurwa nikomu nie można zaufać.

Fixer rozłączył się wściekły, a Garcia od razu pożałował, ze zwrócił się do Johnego z prośbą o załatwienie deszyfratorów. Najbardziej zabodły go słowa o braku rofesjonalizmu, który latynos zawsze sobie stawiał na pierwszym miejscu. Ale z drugiej strony nie dziwił się Kapuście. Fixer dał im czas i konkretne zadanie, do którego mieli się porządnie przygotować, a tymczasem zostały im dwadzieścia cztery godziny i wciąż byli w przysłowiowym lesie. Jesli to by nie wypaliło, byliby spaleni na całym froncie.

: 16 marca 2013, 20:10
autor: koszal
Wiesz Hec... miło, że zadzwoniłeś osobiście.

Burknął kpiąco Czarny spluwając w to samo miejsce, w któe wcześniej celował latynos. Eugen od początku kręcił nosem uważając telefon do Kapusty za kiepski pomysł.

Ten cały Tanaka to skośnooki, a dla nich ważne zobowiązania, stare układy i takie tam. Obstaję za wciągnięciem Alt w temat. Kurwa, przecież my ten sprzęt potrzebujemy ledwie na momencik.. pójdzie dobrze to się zaraz odda, nie pójdzie dobrze, nie będzie po co oddawać.
No chyba, że Borys by miał jakieś zabawki, ale nie sądzę..


-skrzywił się Czarny, pozostając w grymasie uczniaka przyłapanego na nieodrobionych lekcjach.

: 16 marca 2013, 22:44
autor: Jaz
No i cala nasza reputcja poszla w pi... Teraz to juz nam nawet kaktusa do podlewania nie da. No i trzeba bylo sie zapytac czy bierzemy jakas bron na impre? Bo tak bez niczego to lyso jakos.