PBF - Boskie potyczki

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 28 września 2013, 10:27

Karczma "Pod rezolutnym goblinem", południe 38 dzień kepon-ran

Karczmarz postawił na stole zarumienioną i pachnącą pieczeń z kurczaka i dzban piwa.
Zagadnięty dosiadł się do "Nieulękłych" i nalał kufel zimnego, idealnego na skwarny dzień piwa.

- Ale mnie w plecach łupie zaczął
- prostując się z trudem - ale nic to, nic to. Oby więcej takich uczt jak jak ta wczorajsza. Już mniejsza, nawet, że nieco wróżby popsuły nastroje i tak utarg był świetny. A widzę i wam uczta złota przysporzyła. Trza to jeszcze powtórzyć, puki w mieście tyle luda w świątecznym nastroju.

Hurgon pociągnął spory łyk piwa i uśmiechnął się błogo.

- Sam Pian musiał mi was zesłać. Widać w was jeszcze energii wiele zostało skoro wypytujecie to mroczniejszą stronę tego miasta. Odradzałbym wam się w to mieszać, ale z tego co wróż mówił to wywnioskować można, że wam to pisane. Spróbujmy to ogarnąć od początku. Mnie jeszcze wtedy w mieście nie był, ale też był ciekaw i ludzi pytałem. Więc kupiłem karczmę na początku s-gun-ran, to już to się wtedy porobiło miesiąc wcześniej czyli na początku gabse-ran, miesiącu Arianny - mruczał Hurgon licząc na palcach - teraz mamy trzydziesty ósmy kepon-ran. To znacz, że świątynia Morghlitha spłonęła cztery miesiące temu. Dobrze mówię Panie Balinie?

Balin skinął tylko głową, bo dobrze pamiętał zarówno pożar jak i śmierć dziadka. Jednak jemu wydawał się jakby te wydarzenia rozegrały się lata temu. Każdy dzień wygnania i banici ciągnął się w nieskończoność.

- Dziadek Tana Balina, pojawił się w karczmie zaraz po pożarze jeszcze w gabse-ran i wydawało się, że to jedyna konsekwencja pogromu kultu morghlitha. Kapłana i akolitów morhlitha wywieziono na taczkach jeszcze przed pożarem i złupieniem świątyni. Jeno główny kapłan, imienia nie znam, zabarykadował się i wywieźć się nie dał. Wyznawcy morglitha mimo, że przychodząc do świątyni maskowali się noszą czarne peleryny i maski zwierząt to i tak każdy widział kto to, uciekli następnego dnie po pogromie. Ponoć kapłani, akolici i wyznawcy ruszyli szukać sprawiedliwości u króla w Boro-kirze. Tam obraduje rada królewska w skład której wchodzi "doradca" katański. Krążą plotki, że w drodze rekompensaty morghlithanie żądaj wybudowania świątyni, ustanowienia religii morglithiańskiej w mieście jako zwierzchnią, przeprowadzenia samodzielnego śledztwa i ukarania winnych pogromu, a arcykapłan ma zostać członkiem rady miejskiej. To by był koniec Rotgan-kir jakie znamy. Ludzie się boją nawet o tym myśleć, zresztą ja też - Hurgon wzdrygnął się i długo pociągał piwo z kufla. Później był spokój, aż do wyjazdu burmistrza. Burmistrz wyjechał w pierwszym tygodniu bgmma-ran. Pamiętam bo kilka dni wcześniej do portu zawinął dziwaczny statek. Wszyscy go chodzili oglądać. Wyobrażacie sobie żelazny okręt. Krasnoludy nim przypłynęły i jakieś tam sprawy z burmistrzem obgadywali. Tegoż wieczora odprawiających "Pożegnanie Pani Wód" jeżowce pokąsały tak boleśnie, że ze skargami do burmistrza poszli, że to żelaznego okrętu wina. Wtedy był miesiąc Morghlitha, to dlatego ludzie plotą, że burmistrz zaginął. I od tegoż miesiąca się zaczęło. Trupy wyłażą z grobów, przybywają do miasta dziwaczne persony - czarni rycerze, paladyni, druidzi, czarodzieje, jakoweś dziwaczne zmory i stwory widuje się w mieść i jego okolicach. Jakich bogów czczą ci rycerze to nie wiem, ale pewnie czarni - złych, a paladyni -dobrych. Nie ma dnia, żeby nie pojedynkowali się na rynku. Posiedźcie w mieście to zobaczycie. Mieszkają po karczmach, tych lepszych. Teraz to pewnikiem i u mnie będą gościć. Mam nadzieję, że paladyny. Bo jak jeden paladyn zamieszka, to już czarny rycerz będzie omijał.

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 28 września 2013, 13:55

Karczmarz miał już wstać i wrócić do pracy, ale został.

- No i jeszcze ta pogoda. Zwariowała. Raz piękne słoneczko, ciepło i przyjemny wiaterek, to naraz burza, wichura i ulewa. Po chwili tęcza. Tak pikna, że ładniejszej nigdy nie widziałem. Nie minie kilka godzin i znowu coś, burza, grad lub śnieg. I tak kilka razy w ciągu dnia. To nienormalne. Istne wariactwo.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 28 września 2013, 20:41

- O losie słodki, paladyny albo czorne rycerze mówicie bydą mieszkoć u nos? Pieruna, z takimi trzeba uważać bo jak buzdyganem zdzieli w łeb to mogiła, a ponoć takiego łatwo rozsierdzić. Prawda to? - spytał Barthur retorycznie.

Upił łyka gęstego piwa. Od wczorajszego wieszczego transu czuł się lekko nie swój. Nie raz wróżył z paciorków, kości, wnętrzności, ale to były tylko takie małe zabawy, w które wierzył tylko goblińskie kobiety. to co jednak stało się wczoraj, uzmysłowiło olbrzymowi, że to co do tej pory jemu samemu wydawało się robieniem innych w przysłowiowego konia, mogło mieć o wiele głebsze dno. W koncu nie było wątpliwości, że to co gadał w transie włożył w jego usta sam Pan Uciech i nie zrobił tego tylko dla krotochwili, a z ważniejszego powodu.

Gdy tylko Huskun i inni nieulekli powiedzieli mu co się stało, wielki goblin nie mógł przestać myśleć o wróżbie, analizując i starając się doszukać ukrytych przekazów w słowach Piana.

- Bydymy musieli popytoć o ta świątynia, bo przeca sługa tam jaki rośnie w siła. Ja wam godom, że pewno golem jakowyś albo insze demoństwo.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 29 września 2013, 22:05

Karczma "Pod rezolutnym goblinem", południe

Huskun słuchał opowieści karczmarza bardzo uważnie, wystawiając z ust jęzor i sprawiając niechcący wrażenie prawdziwego ciołka. Chłonąc słowa gospodarza goblin liczył coś z wyraźnym trudem na palcach, ustawicznie swe obliczenia ponawiając.

- A rzeknijcie jeszcze, czemu ci wasi sąsiedzi tę świątynię spalili, co? - zapytał, kiedy Hurgon umilkł na chwilę - Zaszli im za skórę tutejsi kapłani czy inszy bóg znak z nieba dał, coby czerwonym kurem im zaświecić?
Dopóki nie uzyskamy nowych informacji, możemy wstępnie przyjąć, że kłopoty Rotgan-kiru rozpoczęły się od zniszczenia świątyni Morglitha, stąd właśnie pytanie, jakie okoliczności do tego doprowadziły. Niezależnie od odpowiedzi goblin zasugeruje towarzyszom kilka równoległych operacji (o ile Mistrz zgodzi się na wielowątkowość przygody).

Gusłek winien w opinii Huskuna udać się do świątyni Arianny, jako przedstawiciel neutralnej religii zatroskany dobrem lokalnej społeczności. Arianici powinni drżeć na całym ciele w obliczu ostatnich wydarzeń, więc umiejętnie poprowadzona rozmowa może wzbogacić nas o wiele informacji, a może nawet zawiązać tymczasowy sojusz ariańsko-pianicki? Jeśli Gusłek pójdzie, Huskun obowiązkowo do niego dołączy.

Następny punkt to oszacowanie sił obu stron. Balin zna okolicę i robi swą osobą stosowne wrażenie. Gdyby dodać mu do towarzystwa Draya, mogliby razem obejść wszystkie karczemne przybytki i zinwentaryzować wszystkich przedstawicieli rycerstwa (przede wszystkim paladynów i czarnych): kim są, czyje reprezentują interesy i które kulty? Ta wiedza bardzo może nam się przydać w przyszłości!

Mordil i Barthur na miejscowy cmentarz, niby pod pozorem odprawienia paru wróżb i zerwania specyficznych ziół dla Gusłka - ich zadanie to wywiedzenie się jak się sprawy mają z tymi rzekomymi ożywieńcami. Ilu wyszło z grobów, jakich grobów, czy widać w tym jakąś logikę, jak często się to zdarza, czy narobili szkód i jak zostali wyeliminowani.

Ktoś ma jakieś inne propozycje?

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 30 września 2013, 08:13

Aby zająć się sprawą Frakiego macie czas do nocy. Akceptujecie plany Huskuna?
Jeżeli macie problemy w rozeznaniu się w kalendarzu Orchii to tu są objaśnienia http://www.krysztalyczasu.pl/articles.php?article_id=47. Z ciekawszych rzeczy to tydzień ma dziesięć dni, a miesięcy w roku jest 10 po 40 dni każdy poza 10-tym świątecznym mającym tylko 5 ew. 6 dni.

namakemono
Reactions:
Posty: 1552
Rejestracja: 26 października 2012, 07:18

Post autor: