PBF - Góra Szeptów

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 03 lutego 2014, 23:49

Zastrzeżona część Enklawy, poziom -2B

Eskortowany przez Kąsacza i Mruczka, a poprzedzany przez Mędrca i Ostrego, szczerze zaniepokojony Śruba ściskał w ramionach wręczony mu kanister z ropą. Zamiast sprowadzić swego odzyskanego cudownie wręcz towarzysza w bezpieczną otchłań ciemnych podziemnych korytarzy, gdzie żyli jego krewni i przyjaciele, członkowie starszyzny i ich łowcy powiedli młodego technika w zupełnie nieznany mu dotąd obszar bazy, korzystając z klatki schodowej ukrytej za zardzewiałymi drzwiami osadzonymi w jednej ze ścian pomieszczenia sąsiadującego z przedsionkiem włazu.

Przestrzeń klatki schodowej była ciemna, oświetlona jedynie wątłym blaskiem sączącym się z dwóch funkcjonujących żarówek ukrytych za kloszami z grubej metalowej siatki. Podtrzymywany za ramię przez Mruczka Śruba wytrzeszczał oczy próbując zorientować się, gdzie właściwie jest prowadzony i czując zupełnie irracjonalną ochotę na sprawdzenie, czy we wciśniętym za pasek spodni i przesłoniętym kurtką Colcie wciąż znajdują się naboje.

Skonfiskowany wraz z amunicją kałasznikow wisiał teraz na ramieniu zachwyconego nim Kąsacza, nic sobie nie robiącego ze wściekłej miny byłego właściciela broni.

- Uważaj, żebyś się nie potknął - rzucił półgłosem Ostry, pewnym siebie krokiem zstępując w dół schodów i przyświecając sobie latareczką na dynamo - Potrzebujemy tego paliwa, każdej jego kropli.

Asekurowany przez Mruczka technik wymamrotał coś pod nosem w odpowiedzi, nie czując się wcale pewnie i dziwnie tęskniąc znienacka za swymi towarzyszami z patrolu, nawet za Pałą. Co więcej, nagłe odseparowanie mutanta zrodziło w umyśle Śruby jakieś bliżej nieokreślone podejrzenia, podobnie jak odebranie kałasznikowa.

- A gdzie my właściwie idziemy? - wybąkał Śruba oglądając się ponad ramieniem na idącego z tyłu Mędrca.

- Zaraz się dowiesz, syneczku, zaraz się dowiesz - odparł dobrotliwym tonem przywódca starszyzny, ale rzucane przez żarówki mętne światło przydawało pomarszczonemu obliczu starca nader niepokojącego wyrazu stojącego w sprzeczności z jego pozornie życzliwym uśmiechem.
Śruba nigdy nie był w tej części Enklawy, nawet nie zdawał sobie sprawy z istnienia rzeczonych schodów...

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 04 lutego 2014, 11:13

W górach na północny zachód od jeziora

Rzemień pierwszy spostrzegł przesuwające się po niebie światełko, zbyt ruchliwe, by mogło być gwiazdą. Mężczyzna przypadł do skalistej grani wydając z siebie ciche gwizdnięcie i dźwięk ten natychmiast zmroził krew w żyłach reszcie patrolu. Wszyscy znieruchomieli podążając wzrokiem za uniesioną ręką łowcy.

- Słodki Boże - szepnął bezwolnie Rzeźnik, nie potrafiąc powstrzymać cisnących mu się na usta słów.

Wysoko w górze, na wysokości niemożliwej dla oszacowania w ciemnościach nocy i przez ludzi nienawykłych do widoku otwartej przestrzeni, przemieszczał się z niezwykłą szybkością następny latający dysk, tym razem dużo większy i migoczący mnóstwem różnobarwnych światełek. Obiekt leciał z ogromną szybkością, mimo wysokiego pułapu szybko znikając z oczu struchlałych ludzi.

- Poleciał na południe - wyszeptała po długiej chwili milczenia Blizna, kurczowo ściskając palcami karabin i wodząc szeroko otwartymi oczami po towarzyszach - Widzieliście? Był ogromny...

Rzemień przeżegnał się z trwogą, o którą żaden członek drugiej kasty nigdy w życiu nie ważyłby się go podejrzewać, potem wspiął się nieco wyżej na grań próbując przeniknąć wzrokiem nocny horyzont.

Dysk szybko oddalił się na tyle, by ludzkie oczy straciły ostatecznie jego kształt, przepadł w ciemnościach nocy. Przez cały ten czas do uszu zwiadowców nie dobiegł nawet najmniejszy pomruk pracujących silników, najlżejszy dźwięk potężnego niewątpliwie napędu.

- To niesamowite - wyszeptał dowódca patrolu - Słyszeliśmy... słyszeliśmy wcześniej różne rzeczy, ale pierwszy raz... zobaczyłem ich na własne oczy...

Rzemień prawdopodobnie zamierzał coś jeszcze dodać, ale słowa utknęły mu w gardle, kiedy odległy południowy widnokrąg, przesłonięty częściowo bryłami górskich masywów, rozpalił się znienacka czerwoną poświatą.


[center]Obrazek[/center]
Ktoś miał przed momentem cholernego pecha... czekam pilnie na reakcje, komentarze i wrażenia!

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 04 lutego 2014, 11:28

Izolatka Enklawy, poziom -3

Umieszczony w pachnącymi środkami odkażającymi i wilgocią pomieszczeniu, Pała dosłownie eksplodował radością na widok leżącej na wzmocnionej pryczy Trzyłapki. Wielka mutantka tkwiła na swym posłaniu z bandażami na obu przestrzelonych nogach, ze stoickim spokojem znosząc ból i odmawiając w nieskończoność modlitwy. Kiedy cargo przysiadł z łzami radości w oczach na sąsiednim łóżku, a odprowadzający go ludzie zamknęli obite blachą masywne drzwi izolatki, Trzyłapka odłożyła delikatnym ruchem trzymany w dłoniach różaniec i spojrzała bacznie na swego akolitę próbując przeniknąć wzrokiem jego umysł w poszukiwaniu śladu grzesznego skażenia.

- Bóg nad tobą czuwał, bracie - zagaiła rozmowę, jedną rękę wsuwając w szczelinę między łóżko i ścianę, gdzie schowała wcześniej metalowy pręt mogący posłużyć za narzędzie obrony w przypadku, gdyby ogarnięty jakimś diabolicznym szałem Pała zechciał się na nią rzucić dybiąc na strzeżoną skrzętnie cnotę Trzyłapki.

Każda godzina spędzona na powierzchni ziemi groziła mnóstwem konsekwencji, a niektóre z nich niosły zagrożenie nie tyle dla ciała, co nieśmiertelnej duszy.

Jąkając się, sepleniąc i łykając ustawicznie łzy, poruszony na wskroś mutant zaczął opowiadać swej przyjaciółce o przerażających doświadczeniach drugiej wyprawy nad jezioro; o przeprawie z piekielnymi ogarami, które chciały mu wygryźć dziurę w tyłku; o huczącym świetle pływającym po jeziorze, które zabiło podobno Blachę; o śmierci Oczka i Grzywki, nad którymi Bóg widać nie czuwał z powodu ich skrywanej grzesznej natury.

Trzyłapka słuchała w milczeniu, nie zadając żadnych pytań i mrużąc oczy w sposób, który znającym ją osobom zdradziłby niechybnie, że intensywnie myślała.
Pała zdaje pełen raport Trzyłapce, tak więc możemy przyjąć, że Maciej wie już wszystko o drugiej wyprawie nad jezioro (rzecz jasna z perspektywy Pały, co może być w wielu przypadkach cholernie niejednoznaczne i przeinterpretowane).

Jesteście w podziemnej izolatce, w której na co dzień Enklawa trzyma obywateli dotkniętych chorobami zakaźnymi. Macie wodę i grzybową papkę, ubikację i łóżka, nie macie natomiast swobody poruszania się.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 04 lutego 2014, 11:58

Zastrzeżona część Enklawy, poziom -2B

Drżący lekko na całym ciele Śruba pokonał z zauważalną niechęcią połowę klatki schodowej, kiedy gdzieś z dołu, od strony przejścia na jakiś nieznany młodzieńcowi poziom dobiegł donośny metaliczny trzask i grzechot oraz przejmujący ludzki krzyk wibrujący bólem.

Krzyk urwał się równie szybko jak się pojawił, a wraz z nim i ów dziwaczny grzechot.

- Mówiłem, żeby uważali! - sarknął rozzłoszczony Ostry przyśpieszając kroku - Nie można ich spuścić z oczu nawet na minutę!

Dwie ukryte na drucianymi kloszami żarówki przygasły na sekundę wieszcząc spadek mocy, niemal całkowicie pogrążając w ciemności schody.

- Uważaj, gdzie stawiasz nogi, żebyś nie spadł i nie skręcił sobie karku - podpowiedział życzliwie Mruczek, ściskając jednocześnie Śrubę za ramię tak mocno, jakby się obawiał, że technik z jakiegoś powodu chciałby mu się wyrwać z rąk i uciec z powrotem na poziom przedsionka włazu.
Enklawa do Stone'a, jesteś tam? ;)

_stone_
Reactions:
Posty: 100
Rejestracja: 16 września 2013, 10:34

Post autor: _stone_ » 04 lutego 2014, 13:00

- Nieee, nieeee, - niemal wykrzyczał wysokim głosem Śruba - niiiiieeee dam rady dłużej nieść teeego kanistra, jeeest zaaa ciężki. Nie mam siły po całej wyprawie. Niech ktoś mi pomoże.
Śruba liczy na to, że jeden z bodyguardów weźmie kanister. To zwolni mu ręce i będzie mógł wyciągnąć swojego kolta w razie potrzeby. Krótka podróż po powierzchni zdaje się, że wytworzyła małą manie prześladowczą w umyśle wizarda.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 04 lutego 2014, 14:05

Zastrzeżona część Enklawy, poziom -2B

Poirytowany zachowaniem Śruby Mruczek puścił ramię rozkrzyczanego technika i odebrał od niego niemal przemocą ciężki kanister z paliwem. Oddychając głęboko i mamrocząc coś w wyrazie wdzięczności, uczestnik wyprawy do Nadświata wsadził po kryjomu jedną rękę za pasek spodni i namacał schowany tam pistolet.

- Tylko bez wrzasków, to nie przystoi - skrzywił się Mędrzec klepiąc młodzieńca w wyrazie napomnienia po barku - Trzymaj na wodzy nerwy, mój synu, nie masz się czego lękać.

Przejście w dolnej części klatki schodowej prowadziło do rozległego pomieszczenia kojarzącego się niezbicie z hangarem, tyle że umieszczonym głęboko pod ziemią. Przekraczając próg hali Śruba wytrzeszczył oczy próbując odgadnąć, z czym właściwie ma do czynienia.

Pogrążony w półmroku hangar rozświetlony był kilkoma rozstawionymi tu i ówdzie elektrycznymi lampami, podpiętymi do kabli zasilających wijących się po metalowej posadzce niczym długie węże. Korzystając z tego kiepskiego oświetlenia para znajomych mężczyzn w roboczych kombinezonach próbowała rozkręcić górną część przypominającego szafę dużego urządzenia, ustawionego przy jednej ze ścian. Urządzeń takich było zresztą w hangarze więcej, podobnie jak i innej aparatury wszelakiego rodzaju, zdumiewającej swymi kształtami, ilością zgaszonych lampek, szklanych zegarów i przełączników, połączonej ze sobą ukrytymi w grubej otulinie przewodami.

- Co tu się stało? - zapytał podniesionym głosem Ostry, zmierzając ku pracującym nad aparatem ludziom. Rękawek i Kamyk obejrzeli się jednocześnie w stronę starszego, z wyrazami zakłopotania na twarzach.

- Niektóre bezpieczniki są przepalone, trzeba je było wymienić - wyjaśnił obronnym tonem Rękawek - Ale zasilanie trochę działa i prąd Kamyka poraził. Ale tylko trochę.

- Kazałem wam uważać - sarknął Ostry - Przecież tłumaczyliśmy jaka to ważna misja. Wlaliście ropę do generatora?

- Tak, ale potrzeba więcej - odparł Kamyk przenosząc spojrzenie na dzierżony przez Mruczka kanister - Macie więcej?

- Tak, Śruba zdobył dodatkowy pojemnik - odrzekł Ostry - Uzupełnijcie zapas, sprawdźcie wszystkie obwody i przygotujcie generator do uruchomienia. Ile zajmie wam to czasu?

- Szczerze mówiąc... może kilka godzin - wybąkał niepewnym tonem Kamyk - Możemy mieć tylko jedną szansę, to może lepiej sprawdzić wszystko dwa razy, co?

Ostry wyminął parę zmieszanych techników i podszedł do następnych drzwi, wyjątkowo potężnych, wykonanych z wielowarstwowej stali i zasuniętych hermetycznie za pomocą hydraulicznych siłowników. Spoglądający na tajemnicze wejście Śruba zaczął z miejsca zachodzić w głowę, co też mogło się kryć za jego progiem.

- Śruba tu zostanie, żeby wam pomóc, Mruczek i Kąsacz też - zadecydował - Dajcie znać, kiedy tylko skończycie. Czas jest luksusem, którego nie mamy.
Czy Śruba zamierza aktywnie zabrać się do rozkręcania wszystkiego, co złapie czy może woli na boku pokonwersować z kolegami, a może odwróci uwagę strzegących hangaru łowców i czmychnie stamtąd czym prędzej?

_stone_
Reactions:
Posty: 100
Rejestracja: 16 września 2013, 10:34

Post autor: _stone_ » 04 lutego 2014, 15:31

Śruba, z nieufnością patrzył na swoich dotychczasowych towarzyszy, ale z każdą chwilą poświęcał im coraz mniej uwagi. Praca przy jakichkolwiek mechanicznych czy tez elektrycznych urządzeniach, była silniejsza niż ostrożność. Zatem po chwili zabrał się do pracy pomagając Rękawkowi i Kamykowi. Starając się po cichu w trakcie pracy wybadać techników, co też takiego rozkręcają i co tu w ogóle się dzieje.
Może jest w stanie sam to zidentyfikować naturę ich pracy.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 04 lutego 2014, 15:49

Dość chyba widzieliśmy ?, wracajmy do Enklawy.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 04 lutego 2014, 20:24

W górach na północny zachód od jeziora

Wpatrzony w wielki czerwony grzyb Rzemień zaczął się trząść w niekontrolowany sposób, wypuszczając ze zdrętwiałych palców swój karabin i wydając z ust dziwnie świszczący dźwięk. Szarpiący go za rękaw Rzeźnik nie wyglądał wiele lepiej, chociaż w ciemnościach nocy trudno było orzec, czy jeszcze się jako tako trzyma czy też zaraz zemdleje z wrażenia.

- Ojcze nasz, który jesteś w niebie... - zaczął dowódca patrolu, niczym zahipnotyzowany spoglądając na atomowy rozbłysk - Odpuść nam nasze winy... zmiłuj się nad nami...

- Wracajmy do Enklawy! - krzyknął Rzeźnik, nie puszczając ubrania Rzemienia i oglądając się z rozpaczliwą determinacją w stronę Blizny i Zadziora - Dość już widzieliśmy!

Zadzior zamknął otwarte dotąd bezwiednie usta, zamrugał oczami niczym człowiek budzący się z głębokiego snu.

- To była atomówka! - wygłosił absurdalnie oczywiste oświadczenie, nie potrafiąc uwierzyć własnym oczom - Słodki Jezu, to bomba atomowa!

- Jak to daleko wybuchło?! - w podniesionym głosie Blizny pojawiła się ewidentna nuta histerii - Co z promieniowaniem?! Co z falą uderzeniową?!
Zakładam, że resztę drużyny zamurowało jak na razie z wrażenia ;)

namakemono
Reactions:
Posty: 1552
Rejestracja: 26 października 2012, 07:18

Post autor: namakemono » 04 lutego 2014, 21:45

Pewnie, że z wrażenia! Cóż, to, co widzimy chyba tylko utwierdza nas w przekonaniu, że powinniśmy jak najszybciej wracać do rodzinnej Enklawy. Oby chcieli nas tam wpuścić.

Awatar użytkownika
Kargan
Reactions:
Posty: 1420
Rejestracja: 22 listopada 2012, 13:44
Has thanked: 8 times
Been thanked: 7 times

Post autor: Kargan » 05 lutego 2014, 08:00

Blizna nie była w żadnym razie ekspertem od broni nuklearnej, ale przypomniały się jej opowieści jednego z techników Enklawy, który próbując ją poderwać
starał się zaimponować jej wiedzą na temat straszliwych zagrożeń - zapewne w celu wywołania strachu w dziewczynie celem wykazania się męstwem i opiekuńczością.
Jakiekolwiek nie byłyby jego zamiary spełzły na niczym, ale nagle okazało się, że ta fragmentaryczna wiedza może się do czegoś przydać.

- Chyba daleko wybuchła !
- w głosie dziewczyny słychać było strach graniczący z paniką - Musimy się położyć ! Nogami w stronę eksplozji !!

Nie czekając dłużej na reakcję pozostałych członków drużyny Blizna wykonała przepisowe padnij za najbliższym osłaniającym ją przed potencjalną
falą uderzeniową skalnym załomem i zakryła głowę rękoma. Zgodnie z zapamiętaną przestrogą nogi dziewczyny skierowane były w stronę wybuchu.

- Ślepak* mówił coś o jakichś kilotonach - wciąż przerażona dziewczyna starała się przekazać wszystko co zapamiętała - Jeśli nie ma ich zbyt dużo
to nie grozi nam podmuch ani promieniowanie. Musimy stąd zwiewać jak tylko przeleci podmuch ! I módlmy się by było mało tych całych kiloton...




*Ślepak to technik-podrywacz z Enklawy ;)
Dla zainteresowanych - link do symulatora wybuchu nuklearnego w wybranym mieście w zależności od mocy ładunku
http://www.carloslabs.com/node/16

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 05 lutego 2014, 22:40

W górach na północny zachód od jeziora

Ledwie Blizna położyła się na skalistym gruncie, Rzemień pochwycił ją za ramię i niemal przemocą podniósł na nogi, łapiąc jednocześnie za swój karabin. Tocząc wokół siebie oszalałym wzrokiem dowódca patrolu wycelował lufę Enfielda w ciemny zarys jakiejś rozpadliny biegnącej u podstawy grani, dość szerokiej, by mogła zapewnić kryjówkę dla całej czwórki.

- Nie leż na widoku, tylko uciekaj! - krzyknął spoglądając raz jeszcze w stronę rozchodzącej się we wszystkich kierunkach krwistej pożogi - Wszyscy za mną!

Oderwawszy w końcu od atomowego grzyba oczy Rzemień runął w kilku krokach ku rozpadlinie, zsuwając się po zboczu grani wśród lawiny grzechoczących kamyków.
Rozpadlina znajduje się po stronie grani przeciwnej do kierunku, z którego zapewne nadejdzie fala uderzeniowa. Dowódca patrolu nawet na Was nie zaczekał, złapawszy swą broń i plecak zaczął oddalać się ku kryjówce nie zamierzając widać powtarzać wezwania. Co robicie?

Awatar użytkownika
Kargan
Reactions:
Posty: 1420
Rejestracja: 22 listopada 2012, 13:44
Has thanked: 8 times
Been thanked: 7 times

Post autor: Kargan » 06 lutego 2014, 05:14

Skoro jest rozpadlina to Blizna zasuwa za Rzemieniem :) Modląc się by kiliton było mało a odległość duża ;)

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 06 lutego 2014, 09:34

Tez ruszam za Rzemieniem. Byle do rozpadliny.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 10 lutego 2014, 22:46

W górach na północny zachód od jeziora

Osuwający się w dół zbocza Rzemień pierwszy dopadł rozpadliny, celując w nią z rozpędu nogami w zamiarze zwinnego wślizgnięcia się do środka. Zadzior, Rzeźnik i Blizna podążali w szaleńczym tempie śladem dowódcy patrolu czując coraz wyraźniej niepokojące drganie gruntu mogące zwiastować zbliżającą się w zastraszającym tempie falę uderzeniową nuklearnego wybuchu. Wszyscy mieli w głowach tylko jedno: znaleźć się jak najszybciej w miejscu, które mogło ich przynajmniej po części osłonić przed apokalipsą.

To, co wydarzyło się chwilę później wstrząsnęło wszystkimi niemal równie mocno jak widok rozpalającego ciemność nocy atomowego grzyba. Przemierzane od kilkudziesięciu godzin skaliste pustkowia otaczające zewsząd Enklawę wydawały się tak wyjałowione z życia, że mieszkańcy podziemnej bazy uznali je za niemal sterylne w tym względzie.

Brutalna rzeczywistość uświadomiła im błędność tego osądu w nader przerażający sposób.

Wślizgujący się do skalnej szczeliny Rzemień zdążył wsunąć do niej ciało po pas, gdy znienacka pozornie lita skała zatrzasnęła się znienacka, a po jej powierzchni wokół krawędzi szczeliny pojawiły się wybrzuszenia sugerujące, iż to nie tworzywo geologiczne, a jakaś forma życia.

Pochwycony w niby kamienną paszczękę Rzemień wrzasnął w sposób tak straszny, że wrzask ten z miejsca podniósł wszystkim włosy na głowach i oblał ich zimnym potem.

- Wyciągnijcie mnie! - zawył zwierzęcą nutą uwięziony w szczelinie człowiek, miotając się szaleńczo i młócąc skałę rękami.
Ciemno, chybotliwe podłoże, jaśniejąca łuna na południowym widnokręgu, przerażające krzyki Rzemienia - co robicie?

ODPOWIEDZ