: 22 lutego 2015, 21:49
Widząc salwujących się ucieczką ludzi w czarnych kombinezonach, Gonzo uspokoił się trochę. Obawiał się tylko, że mysliwce postanowią rozwalić statek paroma rakietami, ale na to już nic nie mogli poradzić. Co prawda Eduardo słyszał kiedyś w absolutnym sekrecie, pod przysięgą, od jednego starego weterana, że F-36 można zestrzelić nawet z Colta w bardzo prosty sposób. Wystarczyło trafić w przewód paliwowy, ale po pierwsze ów weteran był totalnym zjebem ze zrytym mózgiem od chlania, a po drugie Gonzo słuchał go z kumplami dla zlewy i tak do końca, nawet on całkowity techniczny analfabeta nie wierzył w super tajną informację. Ale fakt, że zaliczył headshota i zfragował przed chwilą frajera był prawdą:
- Widzieliście jak go rozjebałem. Powiedzcie Młodemu jak się strzela... Szkoda, że tego nie nagrałem... Puta madre, chłopaki umieram... - fixer po oddaniu iście snajperskiego strzału uznał nagle, że przestrzelone kolano i bohaterski strzał, to dobre powody, żeby zejść z klasą jak na krawędziarza: - Pochowajcie mnie przy mamie... Już po mnie ziomale... Te parówki, to Eric opierdolił... Nie ja...
- Widzieliście jak go rozjebałem. Powiedzcie Młodemu jak się strzela... Szkoda, że tego nie nagrałem... Puta madre, chłopaki umieram... - fixer po oddaniu iście snajperskiego strzału uznał nagle, że przestrzelone kolano i bohaterski strzał, to dobre powody, żeby zejść z klasą jak na krawędziarza: - Pochowajcie mnie przy mamie... Już po mnie ziomale... Te parówki, to Eric opierdolił... Nie ja...
trzeba trochę przyteatrzyć. To taki moment na filmach, że gada się takie rzeczy np Szeregowiec Ryan itp;)