PBF - Góra Szeptów

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 10 lutego 2014, 22:52

Próbuję mu pomóc, chyba, że uznam że i tak umrze, wtedy staram się schronić w rozpadlinie, ale prawdziwej.

Awatar użytkownika
Kargan
Reactions:
Posty: 1420
Rejestracja: 22 listopada 2012, 13:44
Has thanked: 8 times
Been thanked: 7 times

Post autor: Kargan » 11 lutego 2014, 07:46

Strzelam z rewolweru - cały dostępny bębenek - w to coś. W pobliżu miejsca gdzie te "szczęki" zamykają się na ciele Rzemienia. Jeśli to coś da to pomagam go wyciągnąć. Jeśli stwór nie przejmie się moimi strzałami to zwiewam dalej do najbliższej osłony. Enklawa jest ważniejsza niż jeden człowiek...



Swoją drogą nie masz dla nas litości Keth :o

namakemono
Reactions:
Posty: 1552
Rejestracja: 26 października 2012, 07:18

Post autor: namakemono » 11 lutego 2014, 08:09

Zadzior też próbuje pomóc wyciągnąć Rzemienia, ale również skupi się na ratowaniu własnej skóry gdy uzna, że dla Rzemienia nie ma nadziei.

A tak swoją drogą, czy ten stwór to aby nie jakiś krewniak Sarlacca, w którego trzewiach Rzemień będzie trawiony tysiąc lat?

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 11 lutego 2014, 21:56

W górach na północny zachód od jeziora

Przerażona Blizna znalazła się na granicy prawdziwego obłędu. Wyszarpnąwszy zza pasa rewolwer odziedziczony po Cichym snajperka wymierzyła Webley'a w nibyskałę otaczającą szarpiącego się szaleńczo Rzemienia i zaczęła strzelać w spotęgowanym grozą tempie. Kule wbiły się w zdumiewająco ruchliwą materię, weszły w nią z odrażającym mlaśnięciem, które nie miało nic wspólnego z rozłupywaniem skały.

Pogrążona w ciemnościach nocy szczelina była ledwie widocznym zarysem, ale Blizna mogłaby przysiąc, że po powierzchni rzekomej skały pociekły strużki jakiejś cieczy.

Co w niczym nie poprawiło samopoczucia wyjącego z bólu Rzemienia. Wciąż uwięziony w potrzasku, dowódca patrolu zaczął wyć w nieprzerwany sposób, podnoszący włosy na karku ciągnącym go za ramiona mężczyznom. Dysząc ciężko i zaciskając zęby Rzeźnik i Zadzior pociągnęli łowcę w górę z wszystkich sił, chcąc wyrwać go za wszelką cenę z kamiennej paszczęki.

Udało im się to, zanim Blizna wystrzeliła z rewolweru ostatnią kulę. Powleczony w górę drżącego coraz bardziej zbocza Rzemień umilkł w jednej chwili, zwiotczał w rękach swych wybawicieli.

- Jezu Chryste... - jęknął Zadzior spoglądając wzdłuż ciała dowódcy zwiadu i czując podchodzący do gardła żołądek.

Tors Rzemienia kończył się na pasie. Nogi i podbrzusze mężczyzny zniknęły, odgryzione w nierówny poszarpany sposób przez paszczękę, która zacisnęła się w końcu nie pozostawiając najmniejszego śladu po rzekomej szczelinie w skale.
Musicie kłaść się na zboczu ryzykując sturlanie ku temu dziwnemu stworowi albo poszukać migiem innej kryjówki! Rzemień właśnie umarł, ale jeśli poświęcicie krótką chwilę, możecie zabrać jego plecak i karabin!

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 12 lutego 2014, 10:19

Cholera, za co to nas spotyka... pomyślał Rzeźnik, ale szybko podjął decyzję.

Próbuję zabrać plecak i karabin Rzemienia, a potem poszukać innej kryjówki.

Awatar użytkownika
Kargan
Reactions:
Posty: 1420
Rejestracja: 22 listopada 2012, 13:44
Has thanked: 8 times
Been thanked: 7 times

Post autor: Kargan » 12 lutego 2014, 12:52

Jeśli jest czas i niedaleko kryjówka to Blizna próbuje wiać dalej - byle ostrożnie i daleko od tego stwora

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 12 lutego 2014, 14:06

W górach na północny zachód od jeziora

Próbując nie popaść we własną odmianę obłędu, Rzeźnik zerwał z ramienia martwego Rzemienia jego plecak i pochwycił za pasek naładowanego Enfielda, kopiąc jednocześnie nogami w próbie odepchnięcia się jak najdalej od przerażającego drapieżcy.

- Wzdłuż zbocza! - wrzasnął wlokąc plecak za sobą na czworakach, kalecząc dłonie o ostre kawałki skały staczające się ustawicznie w dół stoku. Zadzior i Blizna poszli w ślad za nim bez choćby jęku protestu, z trudem odrywając oczy od zmasakrowanego ciała Rzemienia. W ciągu jednej nocy stali się świadkami brutalnej śmierci czworga swoich współziomków i w pewnym sensie krewniaków - i doświadczenie takie miało się odcisnąć ogromnym piętnem na ich psychice.

Oddaliwszy się w szaleńczym tempie od nibyskały i ciała Rzemienia, trójka zwiadowców rozpłaszczyła się na niewielkiej skalnej półce, nie sprawiającej wrażenia następnej paszczęki i przynajmniej pozornie nie stwarzającej żadnego zagrożenia. Przywierając do skalistego podłoża i osłaniając głowy ramionami wysłannicy Enklawy zastygli w bezruchu czekając bezsilnie na uderzenie podmuchu skażonego powietrza.

Nikt nie wiedział jak daleko od kryjówki doszło do wybuchu i jak silna mogła być fala uderzeniowa eksplozji, toteż gdy w uszach wszystkich rozbrzmiał ogłuszający grzmot, a w powietrzu zaroiło się od skruszonych kawałków skał, wszyscy tylko przycisnęli się mocniej do gruntu, wsłuchani w świszczący wiatr przewalający się ponad grzbietem wzniesienia.

- To na pewno te rady! - krzyknęła z czarną rozpaczą Blizna, oczami wyobraźni widząc już swą straszną śmierć w efekcie choroby popromiennej - W powietrzu pełno jest radów, to one tak świszczą!

Po kilkunastu sekundach podmuch ustał, a ziemia przestała drżeć. Mokrzy od zimnego potu ludzie podnieśli głowy znad podłoża spoglądając na siebie szeroko otwartymi oczami.

- A to co? - wyszeptała snajperka wbijając wzrok w dzierżony przez Rzeźnika zdobyczny plecak.

Prześwitujące przez materiał plecaka, w jego wnętrza migotało rytmicznie jakieś niewielkie czerwone światełko.
Fala uderzeniowa już przeszła, jesteście też względnie oddaleni od skalnego drapieżnika. Co teraz?

namakemono
Reactions:
Posty: 1552
Rejestracja: 26 października 2012, 07:18

Post autor: namakemono » 12 lutego 2014, 14:34

Jak najszybciej do Enklawy. Tutaj zostać nie możemy, i tak trzeba się ruszyć. Miejmy tylko nadzieję, że za bardzo nas nie napromieniuje.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 12 lutego 2014, 15:38

To chyba ten licznik co promieniowanie wykrywa, szybko spadajmy stąd.

Awatar użytkownika
Kargan
Reactions:
Posty: 1420
Rejestracja: 22 listopada 2012, 13:44
Has thanked: 8 times
Been thanked: 7 times

Post autor: Kargan » 13 lutego 2014, 10:18

Blizna chce sprawdzić to światełko. Jeśli będzie na tym urządzeniu jakaś skala i napis mówiący coś o Radach czy innych atomach to Blizna chce o tym wiedzieć

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 13 lutego 2014, 17:43

W górach na północny zachód od jeziora

Blizna wydarła z rąk Rzeźnika plecak i otworzyła go drżącymi rękami, próbując odszukać czym prędzej źródło niepokojącego migania. Wyciągnięte ze środka pudełko o szklanym okienku pomiarowym było faktycznie licznikiem promieniowania, aczkolwiek jego igła tkwiła w kompletnym bezruchu na najmniejszym poziomie skali pomiaru, nie wydawało też z siebie żadnego dźwięku.

Migotała w zamian niewielka dioda usytuowana w górnej części obudowy, pulsująca wściekle czerwonym światłem.

- Co to znaczy?! - krzyknęła głucho snajperka - Czy to alarm?!

- Nie wiem, nie znam się na tym! - Rzeźnik wzruszył ramionami podnosząc się jednocześnie z klęczek i owijając wokół przedramienia taśmę Enfielda - Uciekajmy stąd!

Czerwonawa poświata rozpalające odległy południowy widnokrąg zaczęła w końcu przygasać, ale zawodzący upiornie wiatr nie ucichł całkowicie, przechodząc jedynie od potężnego podmuchu do nieco lżejszego wichru.

Nie bawiąc się już w dalszą dyskrecję zwiadowcy sięgnęli po swoje latarki, oświetlając sobie drogę ucieczki w stronę wejścia do Enklawy.
Licznik coś sygnalizuje, ale nie potraficie zinterpretować znaczenia tej czerwonej diody. Zakładam, że jak najszybciej przemieszczacie się w stronę włazu.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 13 lutego 2014, 17:53

Zastrzeżona część Enklawy, poziom -2B

Im dłużej Śruba kręcił się wokół Rękawka i Kamyka, tym większego nabierał przekonania, że zlecone im przez starszyznę zadanie było w gruncie rzeczy niewykonalne. Obaj technicy mieli wygenerować dość energii, by za jej pośrednictwem uruchomić metalowy panel kontrolny blokujący dostęp do tajemniczych pancernych drzwi osadzonych w ścianie hangaru. Śruba obejrzał panel bardzo dokładnie, starając się niczego niepotrzebnie nie dotykać i czegoś przez przypadek nie zepsuć. Urządzenie miało niewielki ekranik oraz pokrytą grubą warstwą kurzu klawiaturkę, zapewne służącą do wprowadzenia kodu dostępu.

- Znacie kod? - zapytał ściszonym głosem mężczyzna, oglądając się dyskretnie w stronę pilnującego hangaru łowcy.

- Nie - odpowiedział z nutą rozczarowania Rękawek - Ale Mędrzec albo Ostry na pewno znają.

- Na pewno - burknął pod nosem Śruba uświadamiając sobie, że starszyzna Enklawy wiedziała bardzo dużo, a jeszcze więcej konsekwentnie utajniała przed resztą podziemnej społeczności. Jedna wyprawa do Nadświata otworzyła Śrubie oczy na wiele spraw, zwłaszcza tych związanych z zaufaniem i szacunkiem wobec przywódców Enklawy.

- Jak myślicie, co tam może być? - technik sprawdził wtyczki elektrycznych kabli wsadzone w gniazda najbliższego generatora prądu.

- Może skład broni... albo lekarstw - wzruszył ramionami Kamyk - Ale ja wolałbym żarcie.

- Po tylu latach nawet zupa w proszku może być nie do zjedzenia - prychnął Rękawek - Już bym...

Mężczyzna przerwał, kiedy podłoga hangaru zadrgała na krótką chwilę wprawiona w wibracje jakimś niezwykle silnym wstrząsem, najpewniej pochodzącym z powierzchni.

- Co to było? - krzyknął Kamyk, z wyraźnym przestrachem w głosie.

- Zaraz wrócę, róbcie swoje! - krzyknął Kąsacz zrywając się z krzesła ustawionego przy wejściu do hangaru i przestępując jego próg w drodze do przedsionka włazu - Zostańcie na miejscu!
Drżenie gruntu trwało tylko chwileczkę, zaraz ustało. Agregaty zasadniczo gotowe są do uruchomienia. Śruba, wzywacie starszyznę czy ciągniesz za wajchę?

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 14 lutego 2014, 23:05

Zastrzeżona część Enklawy, poziom -2B

Mędrzec i Ostry zjawili się w tajemniczym pomieszczeniu kilkanaście minut później, razem z Harmonijką i Księgarzem. Próbujący ich wypytać o źródło niepokojącego wstrząsu technicy zostali obcesowo zbyci, otrzymując w zamian polecenie uruchomienia zasilania pancernych wrót.

- Oni ciągle coś kręcą - szepnął do Kamyka Śruba, przerzucając jednocześnie na pulpicie generatora kilka metalowych przełączników - Mają mnóstwo tajemnic...

- Ja tam nie chcę nic wiedzieć - pisnął przestraszony i zdezorientowany zbyt szybkim rozwojem wydarzeń Kamyk, wcześniej zwyczajny elektryk-hobbista z pierwszej kasty Enklawy - Chcę tylko wrócić do siebie na dół.

Wszyscy wstrzymali oddech, kiedy Rękawek włączył połączone szeregowo generatory i rozległą przestrzeń hangaru wypełnił znienacka warkot spalinowych silników.

- Co się dzieje? Wszystko dobrze? - dopytywał Ostry, który stanął pomiędzy technikami wodząc wzrokiem po zupełnie sobie obcej maszynerii.

- Jest zasilanie! - wyrzucił z siebie podekscytowanym tonem Rękawem, wskazując dłonią na jakiś podłączony do sieci energetycznej miernik - Coraz więcej!

Słysząc te słowa Mędrzec doskoczył do wrót ze żwawością, o którą nikt w Enklawie nawet by go nie podejrzewał, spoglądając na strzegący dostępu do przejścia panel kontrolny. Podążając za nim wzrokiem Śruba wstrzymał mimowolnie oddech, bo jego oczy spostrzegły znienacka zapalający się ekranik oraz podświetlone numeryczne klawisze, pulsujące słabym zielonym blaskiem.

- Dzięki Bogu Wszechmogącemu - jęknął Mędrzec tracąc z wrażenia panowanie nad nogami i opadając prosto w uczynne ramiona strzegącego do Kąsacza - To działa! To naprawdę działa!
Ciekaw jestem, czy Śruba czuje radosne podniecenie czy też złowieszczy niepokój? ;)

_stone_
Reactions:
Posty: 100
Rejestracja: 16 września 2013, 10:34

Post autor: _stone_ » 15 lutego 2014, 14:10

Śruba czuje nie tylko radosne podniecenie ale i zżerającą go ciekawość. I stara się dostrzec jaką kombinacje wstuka Mędrzec.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 17 lutego 2014, 22:43

W górach na północny zachód od jeziora

Ucieczka poprzez pogrążone w ciemnościach nocy góry okazała się dla trójki mieszkańców Enklawy przerażającym doznaniem. Będący świadkami śmierci znajomych łowców, namacalnego dowodu istnienia obcych oraz atomowego wybuchu ludzie omal nie popadli w obłęd pokonując skalne zbocza, ciasne rozpadliny i tarasujące drogę kamienne głazy z pośpiechem wymuszonym przemożną grozą.

Prowadziła Blizna, ociekająca potem i z trudem łapiąca powietrze, ale jakimś szóstym zmysłem wciąż zdolna odnaleźć w mroku drogę powrotną do podziemnej bazy. Rozświetlane blaskiem latarek ciemności wydawały się pełne złowieszczych cieni, co rusz przywodzących na myśl wspomnienie skalnego kameleona, który pożarł częściowo nieszczęsnego Rzemienia. Równie ciemne przestworza zmuszały dla odmiany do ustawicznego lustrowania go oczami w poszukiwaniu śladu przelatującego bezgłośnie spodka obcych.

Silny wiatr wygrywał na poszarpanych turniach upiorną melodię przypominającą zawodzenie potępionych dusz, a migoczący rytmicznie licznik promieniowania budził w uciekinierach dławiące w gardłach przerażenie.

- Jesteś pewien, że musimy iść tędy?! - krzyknął Rzeźnik łapiąc Bliznę za ramię i zmuszając ją do zwolnienia kroku.

- Jeśli nie wierzysz, idź w swoją stronę! - sarknęła rozsierdzona dziewczyna, nie potrafiąc ukryć trawiącego ją przestrachu.
W drodze powrotnej do Enklawy korzystam z atutu profesyjnego trackera, dzięki któremu Blizna instynktownie odnajduje właściwy kierunek! To straszna noc i budząca lęk ucieczka, w blasku niewidzialnych radioaktywnych cząsteczek unoszących się w powietrzu wokół Was!

ODPOWIEDZ