Strona 58 z 74

: 24 marca 2013, 14:44
autor: koszal
klej, taśma klejąca, drut, wszystko co może okazać się przydatne, oprócz tego co napewno będzie przydatne, zabawkę też- Eugen 7 razy sprawdza tobołki, zeby się dobrze przygotować.

: 24 marca 2013, 19:58
autor: Keth
Południowe Śródmieście; Tue 28/07/2020 2125hrs

Garcia wracał do warsztatu Spike'a w doskonałym humorze, bo jego relacje z Kitty rozwijały się dużo lepiej niż fikser początkowo zakładał. Przejawiająca bardzo nietypowy charakter dziewczyna coraz bardziej mu się podobała i chociaż dotąd Hector preferował dotyk gładkiej kobiecej skóry, budzące ciarki podniecenia miękkie futerko Kitty zaczynało wyzwalać w nim nieznane dotąd emocje, drzemiące dotąd głęboko w podświadomości Latynosa.

Skąpany w blasku gigantycznych reklamowych billboardów, fikser przeciął gwarną ulicę lawirując pomiędzy trąbiącymi samochodami i wystawiając kilku nadmiernie drażliwym kierowcom środkowy palec. Centralna część Night City pękała późnymi wieczorami w szwach, wypełniona szukającymi dobrej zabawy ludźmi i półludzkimi hybrydami, bądź to borgami o różnego stopnia skórnym kamuflażu bądź animalistycznymi krzyżówkami pokroju Kitty.

Udana randka wprawiła Garcię w doskonały humor, podsycany na dodatek podnieceniem na myśl o odległej zaledwie o jeden dzień wielkiej akcji w Westbroock. Relacje z Kapustą popsuły się co prawda nieznacznie, ale Hector pewien był, że zdoła je odbudować, jeśli tylko jego paczka nie popełni żadnego dalszego błędu - a tego Garcia zamierzał dopilnować osobiście.

Szykowała się impreza, w jakiej młody fikser jeszcze nigdy nie brał udziału, a jaka bezpowrotnie mogła odmienić jego kiepskie dotąd i pozbawione perspektyw życie. Wydarzenia ostatnich dni ponownie przemknęły przez myśli Latynosa tworząc ciąg obrazów, które uderzały do głowy niewiele słabiej od wina sprezentowanego Kitty. Odbicie Sary i strzelanina w biurowcu Microsoftu, uratowanie Lewego, ucieczki i pościgi, policyjni węszyciele, lanie od Triady i kontrontacja z Tongami, skok na Los Diablos, jazda ulicami NC w czarnej beemce Johny'ego, niezapomniana wizyta w rezydencji ojca Alt... jeszcze dwa tygodnie temu Garcia śmiałby się do rozpuku, gdyby ktoś mu powiedział, że będzie miał sposobność zatańczyć na Krawędzi, a teraz...

Mimo coraz śmielszych wyzwań życie nic nieznaczącego dotąd fiksera stawało się coraz bardziej ekscytujące.
Taka mała wstawka obyczajowa mająca oddać aktualny stan ducha fiksera. Przygody ostatnich kilku dni faktycznie tworzą niepowtarzalny kalejdoskop niezwykłych przeżyć, które na pewno nie pozwalały się nudzić.

: 26 marca 2013, 22:26
autor: 8art
Bar hotelu Hilton; Wed 29/07/2020 1430hrs;

Chłopaki siedzieli w barze, popijając drinki za dwadzieścia pięc eurodolców sztuka. Ale rolę zycia trzeba było grać. Paul dyskretnie spojrzał jeszcze na swoją kartę ID na której widniała tozsamość niejakiego Paula Vincenta. Teraz był milionerem, jakimś pociotkiem przewodniczącego rady nadzorczej Militechu. Przed wejściem głównym hotelu zaparkował wyczekiwany przez nich długo Aston Martin. Pablo Escobar wstał od stolika i niemal na cały bar skomnetował krótko:

- No wreszcie przyjechał... - po czym wyciągnał zmiętą dwudziestkę i wcisnął ładnej barmance jako napiwek.

Podeszli do auta. Kierowca otworzył drzwi supersportowej limuzyny. Weba niemal nie poznali. Tatuaż na głowie został przykryty makijażem, a on sam zamiast krótkich spodenek i wyciągnietej koszulki miał na sobie świetnie skrojony garnitur. Przywitał milionerów wyciągnięty jak struna w wojskowy sposób:

- Witam panów. Zapraszam do środka. - Web puścił dyskretne "oko" do Patricka Cartwrighta, granego przez Czarnego.

Aston ruszył majestatycznie spod hotelowego podjazdu, wytykany palcami i budzący zupełnie zrozumiałą ciekawość przechodniów. Web pozwolił sobie na chwilę relaksu:

- Fajnie idzie ta fura. Możnaby z niej sporo wycisnąć.

- Nawet nie mów. - Cartwright z zazdrością patrzył na Weba sprzężonego z elektorniką Astona. Potem rozciągnał się wygodnie na przednim siedzeniu: - Kurwa tacy to mają zycie jak w Madrycie.

Świat oglądany zza przyciemnianych elektronicznie szyb luksusowego auta nadawał miastu jeszcze większego kontrastu. Pachnąca skóra, klimatyzowane wnętrze i pieszczacy słuch warkot sześciolitrowego silnika były zupełnym przeciwieństwem brudnych ulic i miejskiego smogu. Przynajmniej dopóki Aston nie wtoczył się na Corporate Plaza. Towarzystwo drapaczy chmur i korporacyjnych siedzib wydawały się bardziej naturalnym srodowiskiem dla brytyjskiego superauta, ale zupełnie innym swiatem dla jego pasażerów.

Auto mknęło przez High St i wspięło się na Del Coronado Bridge opuszczając Night City i zbliżając się ku swemu celowi: Rezydencjom na Westbrook.

cdn
Kapusta zatroszczył się o wejściówkę dla kitty, ale powiedział, żeby pary z ust nie puścić.

: 27 marca 2013, 10:56
autor: Keth
W drodze do Westbrook; Wed 29/07/2020 1440hrs;

Siedzący w tyle Austina Hector usadowił się wygodniej w skórzanym fotelu i wyjrzał przez boczne okno Austina spoglądając pełnym podekscytowania wzrokiem na brudnoszare wody Zatoki Del Coronado. Wielkie stalowe przęsła mostu migały za szybą jadącego szybko pojazdu, przybliżając fiksera z każdą chwilą do celu podróży.

To miał być jego wielki dzień.
Zaznaczam zawczasu, że wziąłem na wszelki wypadek klamkę.

: 27 marca 2013, 11:51
autor: koszal
Czarny uśmiechał się głupkowato do mijanych po drodze lasek, nie omieszkając zaczepiać ich cmokaniem i puszczaniem oczka, gdy tylko Aston zwalniał w korkach. Gdy dostrzegł w lusterku karcące spojrzenie Garcii, odwrócił się przez ramię rzucając:

No już nie udawaj, że Ci się micha nie jarzy. Jak dojedziemy to wejdę w rolę spoko, póki co jest kurwa w pytę. Przypominamy imiona chłopaki! Ja jestem Patrick Cartwright, a Wy wymalowane lale jak się nazywacie? Kurwa, jak się za dobrze wczujemy, to nas jeszcze porwą jakieś naćpane punki.

: 28 marca 2013, 21:58
autor: Keth
W drodze do Westbrook; Wed 29/07/2020 1441hrs;

Słysząc pytanie Eugena fikser wyciągnął z kieszeni kurtki swoją kartę ID i podetknął ją z dumną miną pod nos przyjaciela.

- Pablo Escobar - oznajmił z niemałą satysfakcją - Nie kojarzysz nazwiska? Nic dziwnego, trzeba było chociaż raz popatrzeć na Discovery 3D, a nie tylko na te tajskie pornole! To był taki raper z Kolumbii... chyba raper, dobrze nie pamiętam, tak czy owak kropnęli go gliniarze, sprzedajne skurczybyki. O coś tam poszło z dragami, nie do końca pamiętam, byłem po piątym Grzmocie jak to oglądałem, ale film był niezły. Ale skąd wy to możecie wiedzieć jak non stop gapicie się na pornole!
Pablo Escobar - jak to nobliwie brzmi! ;)

: 28 marca 2013, 23:11
autor: 8art
W drodze do Westbrook; Wed 29/07/2020 1441hrs;

- A ja kurwa jestem Paul Vincent. Czujecie? Zostałem kuzynem bogacza. - wtrącił swoje trzy grosze Wilson. Po czym spytał kierowcę, który starał się prowadzić Astona najbezpieczniej jak to było tylko możliwe: - Ja nie wiem koleś, jak Ty możesz prowadzić tego Astona z kierą po drugiej stronie?

Web nie odwracając się od obserowania ulicy odezwał się zza kierownicy:

- Jakoś daję radę. To chyba kwestia przyzwyczajenia, ale stresik jest jak się furą za prawie milion dolców jedzie. Wiecie, że ta fura to chyba naprawdę nalęzy do Vincenta? Widzieliście ziomki rejestrację? V1V... V jak Vincent.

- Pierdolisz. Ciekawe jak Kapusta przytargalby furę należącą do Vincenta? - Cartwright zdecydowanie nie wierzył w teorię Weba. - Łatwiej sobie rejestrację druknąć jaką się tylko chce.
Sorry panowie za kolejną wstawkę obyczajową, ale cierpię masakryczny brak czasu. Postaram się ruszyć najszybciej jak to tylko mozliwe. Naprawdę przepraszam za lagi.

: 29 marca 2013, 13:44
autor: 8art
Westbrook Checkpiont 72; Wed 29/07/2020; 1505hrs

Podawszy karty identyfikacyjne ochroniarzom Arasaki, Web zamknął boczną szybę Astona. Dopiero tutaj auto nie wzbudzało żadnej gorączki, ale trudno się było dziwić. Ochrona Westbrook widywała takie i inne bolidy z częstotliwością większą nawet od zamieszkujących tę dzielnicę milionerów.

Escobar zacisnął nerwowo kciuki. Wiedział, że jeśli coś będzię nie w porządku, to zaczną się pytania, więcej pytań, aż w końcu zostaną rozpoznani. A, że w ciągu ostanich tygodni narobili sobie sporo wrogów wśród wysoko postawionych pracowników korporacji, to Pablowi nie było do śmiechu. Byli wystawieni jak na widelcu.

Po klikudziesięciu sekundach, trwających wieczność, jeden z ochroniarzy wyszedł z biura w asyście reszty personelu. Fixer od razu dostrzegł zadowolenie na twarzach części z nich i nerwową złość u innych. Powód tej dziwnego ożywienia i skrajnych nastrojów pośród ochroniarzy wyjaśnił się chwilę później. Web odebrał karty ID i plastikowe przepustki dezaktywujące systemy obronne APEC w niektórych sektorach Westbrook. Wręczający je z powrotem solo schylił się i rzucił do siedzącego z tyłu Wilsona:

- Witamy w Westbrook panie Vincent. Miłego pobytu.

Nie było w zasadzie w tym nic dziwnego. Nazwisko Vincent było z pewnością dobrze znane Arasace. W końcu CEO konkurencji mieszkał na terenie będącym konrtaktowo ochranianym przez największych wrogów biznesowych Militechu. Escobar dosłyszał jednak coś innego, dzięki czułemu cyberaudio. Coś co z jednej strony rozluźniło latynosa, a z drugiej podkreśliło mu jakiej klasy graczem był Kapusta.

Pośród basowego pomruku widalstej ósemki, zapewne szczerych pozdrowień, ochroniarze z tyłu wręczali sobie dyskretnie zwitki eurodolców. Jeden z uśmiechniętych solo, powtarzał w kółko półgłosem:

- A nie mówiłem, że przyjedzie jego kuzyn... Dawać kasę. Wygrałem zakład.

Teraz Garcia przypomniał sobie, jak Kapusta wspominał o małej akcji informująco - dezinformującej. Trzeba było przyznać, że szczegóły, póki co były dograne na tip top. Póki co...

Aston Martin wjechał przez elegancką bramę do Westbrook...

: 29 marca 2013, 18:03
autor: 8art
Westbrook; Posiadłość Mr Vincenta; Wed 29/07/2020 1520hrs

Dom Vincenta sprawiał niesamowite wrażenie, nawet gdy podjeżdżało się pod jego ogromną fasadę drugi raz. Przynajmniej tak zdawało sie punkom przyklejonym do szyb Astona. co innego jednak uważali rodowici mieszkańcy Westbrook. dla nich posiadłość CEO Militechu na tle innych nieruchomści była całkiem skromna. Vincent chyba nie lubił afiszować się zbytnio ze swym bogactwem, a tu liczył się blichtr i ograniczona tylko stanem konta fantazja.

I dlatego Westbrook mieściło na swym terenie chyba wszystkie możliwe konwencje: od ultra futurystycznych, bardziej bliskich stacjom kosmicznym domostw, przez klasyczne, wysmakowane posiadłości jak z XIX wieku, po żywcem wyjęte z bajki disney'owskie zamki. Gdzieś w tej mieszance, stylów, konwencji i kaprysów wszechmocnych rezusów, stał gdzieś japoński dom Tanaki i słynny dom Kerry'ego Eurodyne w kształcie gitary.

Czarny wyjął smartfona i wybrał numer Alt. Dziewczyna na to czekała.

W momencie kiedy na wyświetlaczu smartfona netrunnerki pojawił się numer Schwarza, wskoczyła w sieć i odebrała myślą telefon. Eugeneowi w pierwszym momencie wydawało się, że dosłyszał sygnał starodawnego faxu, kiedy połączenie zostało zainicjowane. Po sekundzie jazgot, który wziął za fax przekształcił się w metaliczny głos:

- Sorry Czarny, zapominam czasem jak szybka jest sieć. Już zdążyłam Ci wszystko powiedzieć , nim zdałam sobie sprawę, że muszę zwolnić żebyś mnie zrozumiał.

- Chcesz powiedzieć, że ten hałas od którego mi zwiędły uszy to była Twoja gadanina?

- Tak, tylko przekazywana z szybkością myśli, a nie artykułowanej mowy. - Nieludzki głos Alt potwierdził przypuszczenia Cartwrighta: - Ale do rzeczy, bo czasu nie ma. Według schematu system ma kilka paneli obsługowych. W zachodniej ścianie jest boczne wejście. W środku, po prawej stronie od drzwi powinien być jeden z nich. Właśnie... Zdezaktywowałam kamery w tym rejonie. Myślę, że będziecie mieli parę minut spokoju. Bierz się do roboty. Powodzenia i zostań na linii.

Mr Cartwright wziął torbę i wyszedł z auta pozornie spokojnym krokiem. Tylko pozornie, bo zarówno Mr Vincent jak i Mr Escobar widzieli zdenerwowanie wypisane na twarzy swojego zioma.
Puszczacie Czarnego samopas, czy towarzyszycie mu w tej ważnej chwili, na wypadek gdyby trzeba bylo podać upuszczony przez technika śrubowkręt?

: 29 marca 2013, 19:58
autor: Keth
Westbrook; Posiadłość Mr Vincenta; Wed 29/07/2020 1522hrs

Garcia ruszył w ślad za Schwarzem, gotów wspomóc go w jakikolwiek sposób na miarę swoich skromnych możliwości. W przeciwieństwie do Eugena Hector nie posiadał praktycznie żadnej wiedzy technicznej, ale w razie potrzeby gotów był chociażby podnieść upuszczony przez przyjaciela śrubokręt.
Tak, podnoszenie śrubokręta to najdalej posunięty przejaw technicznego talentu Hectora...

: 29 marca 2013, 20:50
autor: Jaz
No to ruszamy. Gladzio gramoli sie z samochodu z zalem rozstajac sie z luksusowym wnetrzem.
Srubokret? A do czego to?

: 29 marca 2013, 23:02
autor: 8art
Westbrook; Posiadłość Mr Vincenta; Wed 29/07/2020 1522hrs

Cartwright, bezbłędnie kierowany przez netrunnerkę, podszedł do drzwi. Niczym w starannie przestrzeganym rytuale strzelił kostkami jednej dłoni, gniotąc pięść przy stukocie serwomechanizmów cyberdłoni. Wyjął z torby smartgogle i zajął się wstępną analizą zamka i jego ewentualnego połączenia z systemem alarmowym. Vincent i Escobar stali tuż obok, nerwowo rozglądając się wokół, jakby za chwilę miał się tu desantować z powietrza szturmowy oddział zabijaków z Arasaki.

Patrick nie mógł uwierzyć w to co widzi. Zamek był, delikatnie rzecz ujmując bardzo przeciętnej klasy, a smartgogle wskazywały na brak połączenia z systemem alarmowym. Wyglądało, że samo przekręcenie klucza nie uruchamia w żaden sposób systemu:

- Kurwa, ale obtaniony badziew. - rzekł nie wiadomo czy do Alt czy do kumpli: - Dopiero pewnie fotokomórka w środku uruchamia procedury uzbrajania alarmu.

- Nie wal zdziwska tylko otwieraj w takim razie. Milinerów na Westbrook chroni armia Arasaki, a nie alarmy - Pablo miał swoją, chyba nad wyraz trafną opinię.

- Cicho kurwa! - uciszył Escobara Cartwright: - Próbuję się skupić, a wy mi tu o Arasace...

Po chwili operacja weszła w swój najważniejszy etap. Technik z namaszczeniem wyciągnął narzędzia i zajął się otwieraniem drzwi. Patrick najspokojniej jak tylko potrafił wsadził wytrych i zaczął gmerać w zamku. Czas dłużył się i dłużył, ale obaj pomocnicy stali w ciszy obserwując pracę przyjaciela. Na czole Czarnego wypłynęło kilka kropli potu, które powoli zaczęły zsuwać się po skórze. Obtarł czoło i próbował dalej. Miał nadzieję, że nikt, nawet Alt nie będzie się teraz odzywać. Mijały sekundy, które zdawały się być dla trójki chłopaków z East Mariny całą wiecznością. Escobar już miał sie odezwać, sądząc, że Czarnemu nie uda się otworzyć, prostego jak twierdził zamka, gdy dosłyszał metaliczny szczęk. Technik odwrócił się z wyrazem wielkiej ulgi na twarzy:

- Udało się...
Test otwierania zamków nie wyszedłby normalnie Czarnemu, ale dzięki modyfikatorowi za smartgogle i dobre narzędzia udał się na styk. Sam proces otwierania zabrał jednak Eugenowi/Patrickowi, znacznie więcej czasu, niż się spodziewał. Trzeba się będzie chyba streścić lekko z alarmem, bo nie wiadomo jeszcze jak długo Alt zdoła powstrzymać kamery bez jakichkolwiek podejrzen ze strony ochrony.

: 30 marca 2013, 15:25
autor: 8art
Westbrook; Posiadłość Mr Vincenta; Wed 29/07/2020 1525hrs

Otwarte powoli drzwi o dziwo nie uruchomiły protokołu aktywacyjnego alarmu, a tego spodziewał się Cartwright naciskając klamkę:

- Ki chuj?! - zaklął cicho, nie bardzo potrafiąc sobie wytłumaczyć, co najmniej niestandardowe zachowanie systemu. Punki zauważyli zaniepokojenie kumpla. Vincent spytał:

- Coś nie tak mistrzu?

- Kurwa dziwne, ale alarm się nie aktywuje, fotokomórki przecież tu są... - Patrick podszedł do panelu, który znajdował się dokładnie tam, gdzie wskazywały schematy smartgogli i sugestie Alt. Szybko przyłożył i aktywował deszyfrator próbując złamać kod alarmowy. Na ekraniku szybko przelatywały litery algorytmu wybierając właściwą kombinację. W międzyczasie punki z opadniętymi szczenami rozglądali się po wielkim hallu, jaki mółby być śmiało konkurować z każdym luksusowym hotelem.
[center]Obrazek
Obrazek[/center]
- Ja pierdolę, wzyciu czegoś takiego nie widziałem. - Vincent zupełnie szczerze wyraził swoje bezbrzeżne zdumienie.

Deszyfrator tymczasem skończył swą robotę wyświetlając krótką, lakoniczną informację:

***System Unset***

- Udało się... - Cartwright uśmiechnał się zadowolony, a uśmiech został na jego twarzy w geście totalnego zdumienia. W tym właśnie momencie z punki dosłyszeli skrzekliwy głos dochodzący gdzieś z galerii:

- Kto tam?
I tym optymistycznym akcentem skończę moją aktywność świąteczną. Ktoś, lub coś jest zdecydowanie w wielkim domu... A Wy nie macie spluw... Czy słyszycie mój złowieszczy śmiech? Poczekam na Wasze reakcje i zobaczymy co będzie dalej.

: 01 kwietnia 2013, 14:33
autor: Keth
Nie chcę się w tym momencie przekornie uśmiechać, ale deklarowałem w poście #859, że zabieram ze sobą pistolet, ale stwierdziłem to dość nieczytelnie sugerując, że to klamka :P

Jeśli MG uzna, że ta deklaracja zachowała ważność, napiszę fabularkę; jeśli nie, nie ma sprawy, też napiszę fabularkę!

: 02 kwietnia 2013, 18:07
autor: 8art
Przyznam, że przeoczyłem deklaracjęz posta 859. Natomiast sam w poście numer 841 włożyłem w usta Hectora następujące słowa, które dawały jasno do zrozumienia, że wwieznienie broni jest niemal niemozliwe:
- Weźcie się odpieprzcie ode mnie. - Garcia ostro zareagował na atak punków: - O wszystkim muszę ja mysleć. Było parę minut wcześniej powiedzieć o o broni. Kurwa obudziła się śpiąca królewna! Zresztą jak chcesz lamusie tam ze swoim gnatem wjechać? Przecież sprawdzą numery na checkpoincie i od razu będzie wiadomo, że coś jest nie tak, bo właścicielem jest Wilson z NC, a nie milioner z Westbrook.
Zakładam, że żaden z Was nie ma broni przy sobie, bo zdajecie sobie sprawę, że ta byłaby sprawdzona przy wjeździe i zostalibyście najprawdopodobniej zdemaskowani. Nie ma problemu z wjechaniem na teren Westbrook z bronią, ale legalną i swoją, tzn zarejestrowaną na uzytkownika. W Waszym przypadku wyskoczyłby rekordy Garcii, Wilsona i Schwarza, a nie Waszych aliasów. Przyznacie, że chyba trochę zdziwiłby się pracownik Arasaki, gdyby zobaczył takie same twarze w innych dokumentach.