Strona 59 z 170

: 07 października 2013, 17:33
autor: Keth
Świątynia Arianny, późne popołudnie 38 dnia kepon-ran

Huskun starannie maskował znudzenie przedłużającym się pobytem w ariańskiej świątyni. Szybko ulegający podnieceniu i równie szybko je tracący, goblin przesądził w myślach o końcu przydatności Hirmina Arusa dla pianickiej kongregacji. Wyłudzone od biedaka zręczną gadką dary były wyjątkowo hojne, ale wiercący się nerwowo zaklinacz już dumał nad innymi nie cierpiącymi zwłoki sprawami. Zbyt długie przesiadywanie w towarzystwie ciężko chorującego Hirmina mogło się skończyć rozprzestrzenieniem przypadłości, a tego Huskun by sobie nie życzył.

- Wielce ogromniasty ten podarunek, świątobliwy - oznajmił łapiąc za oprawioną w drewniane okładki księgę czarów gospodarza - Zbrojni w taki oręż, dużo łacniej rozprawimy się z mrokiem, który zalega po kątach tego poczciwego miasteczka. Gusłaku, mistrzu mój, dajże temu poczciwcowi relikwię, której ów tak pragnie, jeno pamiętajmy, że po śmierci wróci ona w nasze posiadanie.

Zaklinacz zerknął z ukosa na swego mentora, nie potrafiąc już dłużej walczyć z grymasem zniecierpliwienia, ale wierząc zarazem święcie w to, że odpowiednio wzbogacony emocjami, grymas ów kojarzył się każdemu z żądzą jak najszybszego rzucenia się złu do gardła!
Dopiero teraz zorientowałem się, co oznacza dla nasz miesiąc kepon-ran! Namakemono jest początkującym w wielu aspektach graczem KC, dlatego podejrzewam, że Gusłek wciąż nie wie tego, co ja sam odkryłem niejako przez przypadek! Kepon-ran jest przecież dedykowany Kashandilowi i Pianowi. Niech ktoś przypomni, jak to się przekłada mechanicznie na te modlitewne bonusy?

: 07 października 2013, 20:23
autor: deliad
Kąt świątyni Arianny, późne popołudnie 38 dnia kepon-ran

Gdy Gusłek żegnał się z kapłanem, roniącym wielkie łzy, Huskun ruszył ku drzwiom. Z daleka słyszał chlipanie Hirmian, który tulił amulet Arianny, jakby był on nowo narodzonym dzieckiem. Niewzruszony tym goblin zaszył się w kącie i wysypał zawartość sakiewki. Uczeń szamana z radością pogrążył się w liczeniu. Już po chwili jego mina zrzedła. Nie wszystkie krążki miały miłą dla oka żółtą połyskującą barwę. Część z nich błyszczała metalicznie, a dwie o heksagonalnym kształcie były szarawe. Goblin rozważał przez chwilę czy ich nie wyrzucić, ale wrodzony instynkt, kazał je pozostawić i dowiedzieć czym są.

Huskun zerknął w stronę Gusłka. Arus ucapił go w pół i szeptał rozgorączkowanym głosem podziękowanie.

Goblin wzruszył tylko ramionami i zaczął macać amulet. Znajdujący się w centrum, wydrążony kamień, był o wiele większy i przy nim jego własny amulet wydawał się jedynie dziecinną zabawką. Kamień przyjemnie drażnił palce zawartą w nim mocą. Dla sprawdzenia jego zawartości Huskun spróbował przelać choć jedna porcję do swojego amuletu. To co odkrył, aż zatkało mu dech. Szybko skrzętnie ukrył amulet w skórzanym wodoodpornym woreczku.

Pożegnanie Gusłka trwał całe wieki, więc z nudów sięgnął po dużą ciężką księgę. Zaczął ją kartkować, jednak wpisane w niej znaki były dla całkiem niego obce.

Kapłan Piana wreszcie pożegnał się Arusem i maszerował w stronę drzwi, goblin zerwał się na nogi i ruszył za swoim mistrzem.
Na prośbę Ketha, krótka wstawka.
W mieszku znajduje się
Spoiler!
78 sztuk] złota, 10, sztuk platyny i 2 sztuki mithrilu
.
Amulet jest
Spoiler!
do 10 000 PM, zawiera 378 PM.
Księgę musi przeczytać ktoś z kasty kapłańskiej, aby rozszyfrować znajdujące się tam znaki.

: 07 października 2013, 21:42
autor: Keth
Przed świątynią Arianny, późne popołudnie 38 dnia kepon-ranu

Huskun musiał bardzo się starać, by po wyjściu z przesiąkniętej zapachem zwiędłych kwiatów i schorowanego potu świątyni nie zacząć skakać w dzikim uniesieniu. Wyczyn taki bez wątpienia zwróciłby na goblina w peruce niepotrzebną uwagę, toteż zaklinacz gryzł się zawzięcie w jęzor i szczypał po udach w próbie powstrzymania wybuchu szaleńczej radości.

Ukryte w mieszku za pazuchą oszczędności Hirmina Arusa przekraczały swą wartością wszelkie wyobrażenia Huskuna, przynajmniej te wyrażane tkwiącymi tam złotymi krążkami. W kiesce było kilka innych monet, dużo mniej wartościowych z wyglądu, ale goblin już dawno nauczył się, by nie wyrzucać nawet nędznego miedziaka: na bagnach wszystko miało przynajmniej szczątkową wartość i reguła ta w pewnym sensie pasowała również do wielkiego świata ulic Rotgar-kiru.

- Chodźmy żwawo do karczmy, Gusłaku - rzucił w stronę swego towarzysza Huskun - Bardzom jest ciekawy tego, co tam wynajdziesz w tej księdze.
No to wracamy do siebie! I od razu deklaruję: zarżnę każdego, kto spróbuje się choćby o mnie otrzeć! Nie ma takiej opcji, żeby jakiś złodziejaszek mnie teraz okradł! ;)

Wielkie dzięki Mistrzu, zaiste hojny to gest, niebywale hojny! Huskun zaczyna snuć zupełnie nowe plany na przyszłość, o kilka poziomów wyższe od poprzednich!

: 08 października 2013, 06:49
autor: deliad
Cmentarz koło Rotgan-kir, popołudnie 38 dnia kepon-ran

Strażnik wychylił kubek miodu do końca i wstał od stołu.
- Tego goblina to lepiej fikołków lub żonglowania uczyć, a nie mowy, przecie nikogo gadaniem zabawiać nie będzie. Na mnie już czas. Służba nie drużba. Idę sprawdzić czy w trupiarni wszystek wporządku. Leży tam jeden dziad. Ty zaś możesz iść na cmentarz - strażnik oddalił się w kierunku niskiego kamiennego budynku.

Żelazna brama cmentarza, zrobiona z kutych prętów, otworzyła się lekko i bez jakiegokolwiek skrzypnięcia. Niepomiernie ucieszyło to oba gobliny, bo przełażenie nad ostro zakończonymi prętami, mogłoby skończyć się źle.

Tuż za bramą rozpoczynała się alejka wysypana białymi, chrzęszczącymi pod stopami, kamyczkami. Na cmentarzu panował ład i porządek. Żywopłoty, dzielące cmentarz na kwartały był przystrzyżone, chwasty wzdłuż alejki wyplewione, a ławki i posągi czyste.

Gobliny z rozwartymi oczyma szły wijącą się po wzgórzu spiralną aleją. Piękne, naturalnej wielkości posągi, przedstawiające zadumanych reptilionów, był jak żywe. W ich wyobrażeniach miejsca gdzie grzebie się zmarłych miało przypominać plac pełen kopców, a nie zadbany ogród.

W jednym z większych kwartałów grób kopało trzech przysadzistych reptilionów. W zasadzie to kopał jeden, a dwóch się temu przyglądało. Widać pod tym względem reptilioni nie odbiegali wiele od ludzi czy goblinów.

: 08 października 2013, 07:01
autor: deliad
Karczma "Pod rezolutnym goblinem", późne popołudnie 38 dnia kepon-ranu

Duże krople deszczu zaczęły spadać z nieba, gdy Gusłek wraz z swym wiernym sługą weszli do karczmy. Panował w niej spory tłok.
Drayaharus ledwo co zdążył zamówić kufel piwa, gdy zobaczył dziwacznie przeciskającego się przez tłum znajomego goblina. Huskun szedł lekko skulony, strzelając wzrokiem na wszystkie strony i sycząc gdy tylko, ktoś zbytnio się do niego zbliżył. Jego torba mocno ciążyła, niemal sunąc po ziemi. Wystawał z niej róg co najmniej półmetrowej księgi.

Balin usiadł za zwolnionym w ułamku sekundy przez mieszczan i chłopów stole. Kiwnął dłonią na Gusłka, wołając go do siebie.
Mieszkacie w dwóch pokojach zaraz na lewo od schodów. Co prawda nie każdy ma swoje łóżko, ale jakoś się mieścicie. Barthur, Gusłek i Huskun w pierwszym pokoju od schodów, Balin, Draya i Mordil w drugim.
Obrazek

: 08 października 2013, 09:44
autor: Araven
Drayharusie, a co ten Huskun tak syczy, brzuch go boli czy co? Trzeba mu opowiedzieć o pojedynku rycerzy, pewnikiem zarobi na zakładach.
Niedługo musimy iść do Frakiego, dobrze by było w większej kompanii, niźli nas dwóch.

: 08 października 2013, 11:37
autor: Dobro
- Ano, wygląda jakby mu ktoś do kaszy nasrał. Cho no, zobaczymy co się dzieje.

Gnom nie zapominając o swoim piwie wziąwszy je w rękę z trudem wstał i podszedł do Gusełka.

- Łej, dobrze się czujesz? Co z tobą? Mamy wspaniałe wieści, pogadajmy przy stole... gulp! - zakończył rozmowę, popijając piwo.

: 08 października 2013, 18:05
autor: Keth
Karczma, późne popołudnie 38 dnia kepon-ranu

Opowieść gnoma i krasnoluda miała w zamierzeniu wprawić słuchaczy w podekscytowanie, a tymczasem Huskun zaskoczył wszystkich zupełnie nie przystającą do siebie powagą, przydającą jego prymitywnemu obliczu dziwacznego wyrazu.

- I ariański paladyn będzie się ścinał na oczach tłumu z czarnym rycerzem? - upewnił się spoglądając prosto w zamglone sporą dawką mocnego trunku oczy Imageriusa - Na śmierć i życie?

- Tego to po prawdzie nie wiem - zachichotał podpity iluzjonista, przewracając teatralnie swymi wielkimi okrągłymi oczami - Przecie paladyn bogini miłości to chyba na śmierć walczył nie będzie, co? Taki to po prawdzie prędzej chciałby przeciwnika zerżnąć niż zarżnąć, co?

Tu Huskun już nie zdzierżył i zarechotał do wtóru gnomowi, bo żarcik był przedni i doskonale wplatał się w gusta zaklinacza.

- I pewnikiem nie mieczem będzie walczył, jeno pałą, pojmiesz? - zrewanżował się własnym dowcipem - Własną pałą! Biada temu drugiemu jak się mu da podejść od tylca!

- Takie krotochwile nie przystoją żadnemu z nas - Gusłek przyjął surową minę, ale jego akolici znali swego duchowego przewodnika od dość dawna, by odkryć ukryte w tej minie rozbawienie.

- Wszelako to bardzo ważna sprawa - oznajmił Huskun tracąc w jednej chwili wesołość i zrywając się z ławy - Czcigodny Gusłaku, trza nam usilnie do owego ariadyna, już i teraz.
Chowamy łupy w naszym pokoju, potem opowiemy druhom o efektach wizyty w świątyni Arianny. Teraz bardzo ważne stały się odwiedziny u Orafara Miłosiernego i jego trzynastu dziewic! Idziemy bez zwłoki (Gusłek i Huskun), póki jeszcze popołudnie!

: 08 października 2013, 20:45
autor: 8art
- Nic tu po nas bracie. - Mruknął do Mordila Barthur, podejrzewając, że na cmentarzu, który był utrzymany lepiej nawet niż ogródek Grubelli nic ciekawego nie znajdą. Coś podpowiadało młodemu wróżbicie, że owa przepaść, gdzie trafiali samobójcy, złoczyncy mogła mieć jakąś tajemnice:

- Idymy do tej pieruńskiej skała, bo tutaj to ino kwiotki możno znaleźć.

: 08 października 2013, 20:54
autor: Keth
To chyba najlepszy pomysł, aby po drodze do dzielnicy orków zahaczyć o jakiś sklep z ubraniami i wystroić nieco naszego dzielnego goblina. Oprócz dostatniego odzienia (MG, poproszę o wycenę wartości takiego stroju i wysokość ewentualnej premii do PR) byłbym zainteresowany jedną lub dwiema złotymi bransoletami, tak dla wzmocnienia pewności siebie. I może jeszcze złoty wisiorek z symbolem Pana Uciech, o ile jest w mieście jakiś zdolny jubiler.

Czy w tym mieście można zyskać dostęp do artykułów piśmienniczych oraz atramentu służącego do tworzenia pergaminów? Oprócz tego Huskun będzie chciał założyć na swój amulet blokadę wartą 10 PM, czysto w celach ochrony zawartości przed wilgocią.

: 09 października 2013, 08:14
autor: deliad
Przeklęta Szczelina, popołudnie 38 dnia kepon-ran


Barthur szedł przez spokojny, uporządkowanych i cichy cmentarz. To miejsce nie wyglądało, jakby kryło jakąś tajemnicę. Zdecydowanie lepiej brzmiała nazwa Przeklęta Szczelina.
- Idymy do tej pieruńskiej skała, bo tutaj to ino kwiotki możno znaleźć.

W tejże chwil rozległy się krzyki i posykiwania. Trzech grabarzy pędziło wymachując łopatami. Widać gobliny nie były mile widzianymi osobnikami na cmentarzu. Reptiliny nie znając wspólnej mowy awanturowały się krzycząc i krzesząc iskry z oczu.
Zarówno Barthur jak i Mordil mieli ochotę przywalić im w te płaskie łby i wytargać za ogony, ale zbliżającym się strażnikom mogłoby się to nie spodobać.

Wycofawszy się za bramę gobliny wypytały jedynie o Przeklętą Szczelinę i ruszyły w tamtym kierunku. Grabarzami postanowili się zająć innym razem.

W stronę Przeklętej Szczeliny prowadziła wąska błotnista ścieżka z śladami rowków po kołach wózka. Ścieżka wiodła przez dwa skąpo zalesione wzgórza i podmokłe dolinki. Dopiero po godzinie marszu oczom goblinów ukazał się pagórek porośnięty krzewami. Jakaś potężna siła spowodował, że pękł on na pół, a przez jego środek przechodziła rozpadlina.
Para Nieulękłych podeszła bliżej, by z krawędzi przepaści spojrzeć w dół. Szczelina miała długość około czterystu metrów, w najszerszym miejscu mierząc około dziesięć metrów. Mordil na czworaka podszedł do samej krawędzi. Grunt wydawał się stabilny, ale nie chciał ryzykować osunięcia jak to często działo się z wydmami na jego ojczystym Orkusie Wschodnim.
Trzewia góry zbudowane były z litej skały. Rozdarcie jej musiało wymagać iście boskich mocy. Z obu przeciwległych ścian w stronę szczeliny wystawały półki i różnorakie występy skalne. Było ich wiele i zachodziły na siebie przysłaniając dno. Wzrok sięgał jakieś siedem metrów w głąb, ale nie sposób było ocenić pełnej głębokości. Na ostrych krawędziach zawisł czerwony strzępek ubrania, na jednej z półek leżała czaszka.
Z dołu nadleciał podmuch wiatru, w nozdrza uderzył potworny ogór zgnilizny. Było to połączeniem smrodu gnijących ciał, rozkładających się roślin, rynsztoka i długo stojącej wody. Nawet odporny na tego typu zapach Mordil skrzywi się i poczuł swędzenie w nosie i spojówkach.
Barthur podczołgał się do Mordila. Z krawędzi szczeliny posypał się piach i drobne kamyczki. Nasunęło to Mordilowi pewnie pomysł. Rozejrzał się i podniósł odłamek skalny wielkości pięści. Cisnął go w przepaść i nadstawił ucha. Kamień uderzył w najgłębszą widoczną półkę obił się, od niej ze stukotem i zniknął z oczy.
Puk...... stuk.............. puk...stu..stuk...plum - rozległo się ze szczeliny.

: 09 października 2013, 14:39
autor: namakemono
Bez zwłoki zatem podążajmy do ariadyna. Czyli realizujmy plan Huskuna.

: 09 października 2013, 18:01
autor: Keth
Karczma, późne popołudnie 38 dnia kepon-ranu

Huskun wpadł do współdzielonego z Barthurem i Gusłkiem pokoju omal nie potykając się o wysoki drewniany próg, ale natychmiast odzyskał równowagę doskakując do swego rozścielonego w narożniku pomieszczenia posłania. Sterta poduszek, koców i zwierzęcych skór pozbieranych po całej karczmie piętrzyła się w wyjątkowo miły dla oka sposób, kusząc miękkością na mokradłach wręcz niespotykaną.

Huskun rzucił na łóżko Gusłka przytaszczoną ze świątyni księgę Hirmina, a potem przysiadł na największej ze swoich poduszek potrząsając podarowanym pianitom przez włodarza świątyni amuletem. Przymykając oczy i gryząc się w język z wrażenia goblin jął przelewać w milczeniu ukrytą w amulecie moc, przesączając ją za pomocą wyuczonej u Uhara mantry do uwiązanej u nadgarstka metalowej kulki.
Przelewam do swego amuletu 100 PM, resztę zwracam Gusłkowi. W międzyczasie blokada 10 PM na własny amulet, żeby mi go deszcz nie załatwił na cacy. Następnie chowam w pokoju całą gotówkę z wyjątkiem 50 złt - te pieniądze zabierzemy ze sobą jako fundusz reprezentacyjny!

: 09 października 2013, 18:06
autor: namakemono
Mistrzu, Gusłek jak najszybciej chciałby przejrzeć księgę. Myślę, że dopiero po powrocie, odwiedziny u paladyna są ważniejsze.
Edit: Księgę biorę ze sobą.

: 10 października 2013, 11:43
autor: deliad
Dzielnica orków, późne popołudnie 38 dnia kepon-ranu

Idąca do dzielnicy orków, czwórka Nieulękłych, zahaczyła o stoisko z ubraniami. Gruby i czerwony na twarzy człowiek, szybko zabrał się do prezentowania swoich wyrobów. Gdy wskazano mu Huskuna, zmarszczył nos i stał chwilę pukając się palcem w brodę. Nagle uśmiechnął się jakby go olśniło i zaczął przerzucać ubrania w jednym z kufrów. Z tegoż kufra wydobył mocne i eleganckie skórzane spodnie, białą bawełnianą koszulę i skórzaną kamizelkę. Do całości dołożył skórzany pas i parę mocnych, wysoko sznurowanych butów podróżnych.

- Miałem kiedyś zamówienie od gnoma, ale się nie stawił po odbiór. Proszę, proszę, pasuje niemal idealnie. Ino trochę brzuch mniejszy, ale to się dorobi dziurę w pasku i będzie jak ulał.

Po, krótkich targach ustalono cenę satysfakcjonującą obie strony, a ucieszony krawiec dorzucił jeszcze czapkę z piórkiem.

W połowie drogi do "Garnca miodu" gdzie zamieszkiwał tan Orofar Miłosierny, rozpadało się na całego. Gwałtowna ulewa zmusiła Nieulękłych do przeczekania pod wystającym daszkiem rzeźnika. Ulewa nie trwała dłużej niż kwadrans. Gusłek nie miał zamiaru tracić tego czasu i z zainteresowaniem przeglądał księgę czarów.

Karczma "Garniec Miodu", była wysokim piętrowym, zbudowanym z kamienia budynkiem. Od frontu znajdowały się zamknięte drzwi karczmy, nad którymi kołysała się na wietrze, tablica z wyrysowanym garncem. Z otwartych okien do uszu przechodniów dochodził dźwięki harfy i elfi śpiew.

Od lewej strony karczma graniczyła z inna kamienicą, zaś od prawej znajdowała się drewniana furtka, prowadząca na podwórzec karczmy.
Kilka rzutów Huskuna:
Przelane 100 PM ( nie zmieści się, więc zakładam, że chodziło o przelanie do 100 PM)
Przelanie PM - rzutna UM, 05 - udany. W amulecie Huskuna znajduje się 100PM.
Założenie blokady PM o wartości 10PM. %-wego rzutu na 1/2 UM +1/10 IQ . Wyrzuciłem 15, udało się - zużyto 10PM.
Cenę ubrania: 1 sztuka złota i 50 sztuk srebra.
Czary w księdze Gusłka.
Krąg 1:
AUREOLA DOBRA,SYMBOL NIETYKALNOŚCI,PRZEŁAMANIE SŁABOŚCI, BŁOGOSŁAWIEŃSTWO, WYKLĘCIE, WYKRYCIE EWIDENTNEGO ZŁA/DOBRA, LECZENIE/JĄTRZENIE LEKKICH OBRAŻEŃ, ROZŚWIETLENIE, ATAK BÓLU, AURA WIARY
Krąg 2:
NAZNACZENIE, CEREMONIA, KONTAKT Z MOCĄ BOSKĄ, WYKRYCIE TRUCIZN, TARCZA WIARY, SYMBOL NEKROMANCJI, UDERZENIE DOBRA, WYWOŁANIE/PRZEŁAMANIE ZMĘCZENIA,
NIEWIDZIALNOŚĆ DLA UMARŁYCH
Krąg 3:
SPOTĘGOWANIE DOBRA, OCHRONA PRZED NEGATYWNYM PLANEM, NATCHNIENIE ŻYCIA, ŚWIATŁO, WIDZENIE NIEWIDZIALNOŚCI,
Krąg 4.
LECZENIE/JĄTRZENIE POWAŻNYCH RAN,
LECZENIE CHORÓB, WYKRYCIE KŁAMSTWA,
AURA JEDNOŚCI