Strona 59 z 69

: 22 lutego 2014, 09:13
autor: Araven
Dobijam się do włazu, by ich ponaglić.

: 22 lutego 2014, 10:31
autor: namakemono
- Otwórzcie wreszcie! Otwórzcie, bo tu zginiemy, a wy razem z nami. Mamy nowe, ważne informacje! Wykonaliśmy zadanie! Otwórzcie te przeklęte wrota!
Zadzior wali pięściami we właz. Mam nadzieję, że strażnicy uwierzą, że muszą nas wpuścić dla dobra Enklawy.

: 22 lutego 2014, 15:29
autor: Keth
Wejście do Enklawy

Krzyki i łomotanie pięściami w drzwi przyniosły w końcu upragniony skutek i pancerna płyta drgnęła znienacka bezszelestnie, uchylając się leciutko na doskonale naoliwionych zawiasach. Roztrzęsiony Zadzior odskoczył mimowolnie w tył, bo przed jego twarzą pojawiła się lufa gotowego do strzału Enfielda.

- Zadzior? - Mruczek wysunął się zwinnie zza progu sekretnego wejścia - Jest z wami ktoś jeszcze czy tylko wy troje?

- Tylko my! - zapewnił strażnika zduszonym głosem Zadzior, łapiąc pod ramię ledwie trzymającą się na nogach Bliznę i ciągnąc ją w stronę wejścia - Musimy natychmiast rozmawiać ze starszymi! To sprawa życia i śmierci!
Ostatni członkowie wyprawy wrócili z powrotem do Enklawy...

: 22 lutego 2014, 18:46
autor: Keth
Zastrzeżona część Enklawy, poziom -2B

Sprowadzony do hangaru Pała sapał i stękał nawet nie próbując ukrywać swego przestrachu. Mutant nigdy wcześniej nie był w tej części bazy, z miejsca przeraził go też widok przesłoniętego kawałkiem folii ciała Rękawka. Jąkając się w niezrozumiały sposób przypadł do nóg Harmonijki w nadziei, że nikt go od niej nie oderwie.

- Przestań się mazać i łap za jakiś drąg! - sarknął Ostry ujmując we własne ręce długi kawał metalowej rury - Musimy spróbować poszerzyć przejście!

Śruba podniósł się z klęczek, wycierając bezwiednie w kombinezon zakrwawione dłonie i odwracając się w stronę częściowo otwartych wrót hangaru. Ziejąca w wąskiej szczelinie smolista ciemność pomieszczenia ukrytego po przeciwnej stronie wrót wabiła go w dziwnie hipnotyczny sposób, pełna niepokojących obietnic i pokus.

- Zadzior i Blizna wrócili! - od strony schodów dobiegł zdenerwowany okrzyk Mruczka - I Rzeźnik, ale nie ma z nimi Rzemienia!

- Do medycznego z nimi! - odpowiedział Ostry machając jednocześnie dłonią ku Harmonijce i Księgarzowi - Sprawdźcie, w jakim są stanie! Jeśli dobrym, dawać ich tutaj, przydadzą się do pomocy!

- Bracie, powściągnij emocje - odezwał się Mędrzec kładąc na ramieniu Ostrego dłoń, ale drugi mężczyzna strząsnął ją mimowolnie z siebie łapiąc za kark Pałę.
Wygląda na to, że starszyzna bardzo chce się przedostać do pomieszczenia po drugiej stronie wrót...

: 23 lutego 2014, 14:53
autor: Keth
Enklawa, przedsionek włazu

W oczach Harmonijki pojawiły się na widok odzyskanych ziomków łzy szczerej radości i ulgi. Krucha siwowłosa kobieta uściskała po kolei każdego ze zwiadowców, szczególnie czule obejmując oblaną zimnym potem Bliznę.

- Bóg nad wami czuwał, moje dzieci - oznajmiła cofając się o krok i pozwalając, by Kąsacz i Mruczek pomogli przybyszom zdjąć taszczony na grzbietach ekwipunek. Rzucane na metalową posadzkę plecaki, sakwy i broń utworzyły w jednej chwili malowniczą pryzmę.

- A gdzie Rzemień? - spytał Księgarz, odkręcając jednocześnie korek własnej manierki i podając naczynie dyszącemu ciężko Rzeźnikowi - Został w tyle? Śruba nam opowiedział, że poszliście dalej na zwiad. Wiecie, co to był za wstrząs? Ziemia się mocno zatrzęsła nawet na dole, ale nic chyba nie uległo uszkodzeniu. Mówcie, co tam się dzieje na górze!
Czekam niecierpliwie na jakąś poruszającą opowieść!

: 23 lutego 2014, 15:42
autor: namakemono
- Śmierć jest tam na górze. Zagłada. To, co widzieliśmy, nie mieści się w głowie. Rzemień poległ niemal pod wrotami Enklawy. Pożarła go jakaś bestia. Widzieliśmy wszystko to, o czym opowiadali starsi, a czego nigdy nie spodziewałem się ujrzeć na własne oczy. Wiem, że możecie nie wierzyć w to, co mówimy, ale wszyscy to widzieliśmy. Widzieliśmy atomowego grzyba. Widzieliśmy obcych! Straszny jest świat tam, na zewnątrz. Ale tutaj jesteśmy bezpieczni. Na razie.

: 23 lutego 2014, 16:38
autor: Keth
Enklawa, przedsionek włazu

Zgromadzeni w pomieszczeniu ludzie oniemieli wstrzymując na chwilę oddech i otwierając szeroko zarówno oczy jak i usta.

- Widzieliście obcych? - wydusił z siebie Księgarz, trupioblady z wrażenia. Harmonijka cofnęła się o krok i wsparła bezwiednie na ramieniu Mruczka - Prawdziwych obcych?

- Nie, zabawkowych - sarknął Rzeźnik tracąc resztki swego opanowania - Oczywiście, że prawdziwych.

- I atomowy wybuch? - dodał Księgarz, wciąż widać nie wierząc własnym uszom - Widzieliście?

Zamiast odpowiedzieć, Blizna ponownie zgięła się wpół i zwymiotowała żółcią prosto na buty członków starszyzny.

- Wezwijcie Kamelię! - poleciła Harmonijka zwiększając nieco dzielący ją od Blizny dystans - A wy chodźcie do poczekalni i siądźcie tam, odpocznijcie. Zaraz się wami zajmiemy.
Poczekalnia to znane Wam już pomieszczenie przy przedsionku, gdzie wcześniej dwukrotnie mieliście briefing operacyjny!

: 23 lutego 2014, 16:49
autor: namakemono
Dodam tylko, że podałem te informacje z pełną premedytacją. Są to sprawy, których istnienie starszyzna chciałaby może zataić poprzez zniknięcie ocalałych członków wyprawy. Teraz już nasze zniknięcie nie byłoby takie opłacalne. Może to paranoja, ale lepiej się zabezpieczyć.

: 23 lutego 2014, 23:27
autor: Keth
Enklawa, poczekalnia

Okryci kocami, zwiadowcy Enklawy usiedli wprost na metalowej podłodze pomieszczenia, pijąc łapczywie wodę i połykając niewielkie kawałeczki gęstej grzybowej pasty. Kamelia zjawiła się kilkanaście minut później, sprowadzona do poczekalni przez zdyszanego Mruczka. Pozdrowiwszy wyczerpanych ziomków kobieta przystąpiła bez zwłoki do badania ich stanu zdrowia, świecąc w oczy niewielką latareczką i mierząc termometrem ich temperaturę.

- Wypijcie to proszę - powiedziała podając wszystkim niewielkie fiolki wypełnione niebieskim płynem - To lekarstwo przeciwko grypie i ospie czarnej. Nie wiadomo, czym mogliście się na górze zarazić.

Nie czekając na reakcję oglądających podejrzliwie fiolki zwiadowców, lekarka wyciągnęła ze swego przybornika niewielkie kanciaste urządzenie, dziwnie podobne do licznika Geigera będącego własnością Rzemienia.

Kamelia drgnęła bezwiednie, kiedy wysunięte w stronę przybyszów pudełeczko zaczęło znienacka trzeszczeć, zmarszczyła czoło przywołując po sekundzie na usta lekki uśmiech.

- Spodziewałam się czegoś poważniejszego - oznajmiła bez wchodzenia w szczegóły, wskazując palcem na wciąż trzymane przez trójkę ziomków fiolki z lekarstwem - Wypijcie to od razu, nie każcie się prosić. Zaraz wracam.

Okręciwszy się na pięcie lekarka przeszła do sąsiedniego pomieszczenia, dostrzegalna za porysowaną szybą osadzoną w ścianie dzielącej dwa pokoje. Stojący tam Księgarz i Harmonijka wdali się z nią w krótką rozmowę i chociaż siedzący w poczekalni ludzie nie mogli widzieć twarzy stojącej do niej plecami Kamelii, ich spojrzeniom nie uszło zatroskanie, które pojawiło się natychmiast na obliczach pary starszych Enklawy.

W oczach Harmonijki zalśniły na ułamek chwili łzy, błyskawicznie otarte rękawem swetra.
Macie zamiar wypić podane Wam lekarstwo?

: 24 lutego 2014, 05:45
autor: Kargan
Blizna słyszała kiedyś opowieści o tym co potrafi zrobić z człowiekiem promieniowanie. Zamierzam wypić każde podane mi lekarstwo bo nawet jeśli to trucizna, to zadziała szybciej niż śmierć po napromieniowaniu...

: 24 lutego 2014, 08:35
autor: namakemono
Po chwili wahania Zadzior także wypija zawartość fiolki.

: 24 lutego 2014, 08:54
autor: Araven
A co tu się działo jak nas nie było?
Rzeźnik też wypija. Nie ma zamiaru stać się mutantem.

: 24 lutego 2014, 19:37
autor: Kargan
Spokojnie. Od promieniowania człowiek nie staje się od razu mutantem. A już na pewno nie w pierwszym pokoleniu :P Raczej umiera. To jednak zależy od czasu ekspozycji, dawki i tego jakie części ciała przyjęły największą dawkę. ;)

: 25 lutego 2014, 11:37
autor: _stone_
Śruba stara się zajrzeć w szczelinę i dojrzeć co tam się znajduje. (może gdzieś poniewiera się jakaś latarka, którą da radę zaświecić do środka).

: 27 lutego 2014, 23:50
autor: Keth
Enklawa, poczekalnia

Trójka zwiadowców wypiła zawartość fiolek krzywiąc się niemiłosiernie pod wpływem gorzkiego smaku lekarstwa. Blada jak śmierć Blizna opatuliła się mocniej kocem, przymykając oczy, ale nawet na sekundę nie wypuszczając z zaciśniętych kurczowo dłoni swego naładowanego Mosina. Walczący z uporczywym bólem głowy Zadzior przyjrzał się dziewczynie z nieskrywanym zatroskaniem, po czym przeniósł wzrok na ubrudzoną kurzem szybę rozdzielającą pomieszczenie służące za poczekalnię oraz korytarz wiodący do przedsionka włazu.

- Chcę wrócić do swojego pokoju - odezwał się półgłosem Rzeźnik, wypowiadający słowa bardzo zmęczonym tonem - Boże, zapomniałem już, ile czasu minęło, od kiedy tam byłem... myślisz, że mnie tam puszczą?

- Nie wiem - odparł szczerze Zadzior, wzruszając bezradnie ramionami - Nie wiem, w co wierzyć, kiedy starszyzna coś mówi. Dwa dni temu bym nie uwierzył, że mogą tyle przed nami ukrywać... ale też chciałbym na dół... do kuzynów i matki...

- Nie puszczą nas - Blizna wciąż miała zamknięte oczy, ale jej głos dźwięczał niewzruszonym przekonaniem o racji swego stwierdzenia - Za dużo wiemy... Za dużo widzieliśmy...
Tak dla uspokojenia, wciąż macie przy sobie broń, którą zdobyliście w Nadświecie. Chwilowo jesteście w poczekalni sami. Kąsacz obserwuje Was zza szyby, opodal konferuje też starszyzna omawiająca coś z Kamelią, ale oczywiście są oni poza zasięgiem Waszego słuchu!