Strona 59 z 66

: 03 stycznia 2014, 23:53
autor: Araven
Bełty i strzały oraz niekiedy broń miotana pomknęły w stronę rabusiów.
Ciężkozbrojni weterani jakimi jesteście rozbili szybko zbirów, nikt nie uszedł. Ostatni wzięty żywcem połknął coś i umarł, tocząc pianę z ust.
Weszliście do domu dziadka Lissy.

Co robicie?
Odnieśliście powierzchowne obrażenia, nikt nie odniósł ran.

: 04 stycznia 2014, 11:57
autor: Dobro
- Pani Lisso, proszę wchodzić pierwsza. Nie chcę oberwać z patelni od dziadunia. Ja tymczasem zajmę się ukryciem zwłok... Vanko, Chen, Tranicos! Obszukajmy obwiesiów i weźmy zwłoki z ulicy, to paskudny widok...
Obszukujemy bandytów. Co znajdujemy? Jest w okolicy jakaś szopa, głębszy rynsztok czy cokolwiek, żeby przenieść tam zwłoki?

: 04 stycznia 2014, 12:20
autor: Araven
W normalnym mieście, by było ciężko, ale tutaj udało wam się ukryć zwłoki, wrzuciliście je do kanalizacji, gdzie odpłynęły gdzieś. Mieli symbole kultu Seta i tatuaże. Nic cennego, broń przeciętna.
Dziadek Lissy Was powitał.

Witajcie jestem Eutyches, kapłan Mitry, Co Was tu sprowadza? Lissa mówiła mi o Tobie Amalryku, nie sądziłem, że wrócisz... i to nie sam...

: 06 stycznia 2014, 10:48
autor: Waylander
- Witaj kapłanie, jestem Druss z Cymmerii, moi towarzysze na pewno sami się przedstawią, mamy tutaj do wykonania pewne zadanie...ale o tym później. Teraz lepiej powiedzcie nam kim byli Ci dziwni bandyci i czy możemy się spodziewać następnych a jeśli tak to jak szybko?

: 06 stycznia 2014, 23:30
autor: Dobro
- O! Mitrze niech będą dzięki! Zorian, akwilończyk, do usług! - najemnik zwyczajowo powitał kapłana, wyciągając jeszcze z sakiewki złotą monetę i podając ją starcowi. - Przy okazji chciałbym złożyć ofiarę i prosić o małe błogosławieństwo dla mnie... - mężczyzna spojrzał na swoich towarzyszy - oraz dla tych niewiernych huncwotów - puścił oko w stronę Lissy.

Nie czekając na odpowiedź akwilończyk przysunął sobie niewielkie, drewniane krzesło na które oklapł, wzdychając ciężko i wyciągając nogi przed siebie. Przez chwilę myślał o ściągnięciu swoich porządnych, wojskowych butów. Wyobrażając sobie duszących się ze smrodu ludzi Zorian uśmiechnął się, ale i powstrzymał przed swym niecnym planem.

: 07 stycznia 2014, 11:14
autor: Araven
Eutyches rzekł:
Siadajcie i rozgośćcie się, Lissa poda Wam coś do jedzenia i picia.
Bandyci, to robota kilku stygijskich kapłanów Seta, mieliśmy umowę, że nie wchodzimy sobie w drogę.
Złamali ją jak widać.
Co tu robicie? Ty Amalryku wiesz, że to pułapka, w zasadzie bez wyjścia. Coś zabija tu ludzi od setek lat. Wpływa tez jakoś na ich umysły, są apatyczni jak pewnie zauważyliście.
Po co tu przybyliście? Ty Amalryku po Lissę mam nadzieję? Czy się mylę?

: 07 stycznia 2014, 22:54
autor: Dobro
- Przybyliśmy po napój, który rzekomo powstrzyma apatie - wtrącił Zorian, czekając na jedzenie.
Nie jem i nie piję pierwszy. Zaczekam, aż Lissa albo Eutyches pierwsi coś zjedzą. Obawiam się, że możemy zostać wykorzystani przez tą uroczą parkę...

: 08 stycznia 2014, 05:16
autor: koszal
Nie po drodze mi ostatnio z Setyckimi nałożnicami! -burknął gniewnie Vanko uderzając pięścią w stół, by podwyższyć wagę swych słów.

Szczęściem Twym starcze ocaliliśmy ci życie. Zrewanżuj się sporządzając dla nas eliksiry, o których opowiedziała nam Lissa.

Prześladowcy Twoi rychło jednak wrócą, a my sprawy mamy tutaj pilne do załatwienia. Pomóżcie nam, a zabierzemy Was ze sobą do Meroe. Tam znajdziecie bezpieczeństwo i spokój.

Jam jest Vanko, Kapitan Gwardii królowej Tanandy i w jej imieniu udzielę Wam azylu.

: 08 stycznia 2014, 15:17
autor: Araven
Eutyches i Lissa zjedli jako pierwsi, pijąc także podane napoje.

Owszem potrafię zrobić taki wywar, nie działa on wszakże na wszystkich. Na początku będzie działał, ale po jakimś tygodniu, może przestać działać. To zależy od organizmu.
Kończą mi się składniki, wywaru dla mnie i Lissy oraz całej waszej grupy wystarczy na jakieś 5 dni. Jak zamierzacie opuścić Gazal? I co tu robicie? Wiecie pewnie od mojej wnuczki, że coś tu poluje.

Mieszkańcy w zasadzie nie stawiają oporu... Kiedyś z innymi kapłanami Mitry i kilkoma wojownikami próbowaliśmy pokonać zło, ale ono wygrało. Bestia, jak ją nazywam zawarła układ z kilkoma Stygijczykami. I oni nas zaatakowali, nim zdołaliśmy zaatakować Bestię z Czerwonej Wieży.
W zamian za to, Bestia nie zabija Stygijczyków.

Co robicie?

: 08 stycznia 2014, 22:27
autor: Dobro
Na razie może zaczekamy na resztę graczy? Chciałbym, coby każdy miał szanse się wypowiedzieć ;)

: 08 stycznia 2014, 23:08
autor: Waylander
- Mamy tu do wykonania zadanie, przy okazji, skoro w innym wypadku strażnicy nas nie wypuszczą będziemy musieli się zająć pewnie waszą bestią kapłanie, ewentualnie tymi Stygijczykami na początek żeby nie sprawiali przy tym kłopotów. Opowiedz nam więcej o tym potworze, czym jest, skąd się wziął, no i jak go ukatrupić - Druss mówiąc jednocześnie zajął się jedzeniem, wolał na razie grać rolę zgodną ze swoim powierzchownym wyglądem aby uznano go za może niebezpiecznego i nieokrzesanego ale i głupiego pyszałka, przy okazji skupiając na sobie uwagę gospodarzy aby reszta mogła łatwiej obserwować ich reakcje.

: 09 stycznia 2014, 17:09
autor: Procjon
Tranicos spokojnie siedział za stołem, nie próbując nikogo przekonać do swoich racji, ale za to bacznie obserwując gospodarzy, starając się ich wybadać (czy np. czegoś nie ukrywają)

: 09 stycznia 2014, 21:43
autor: koszal
Skoro bestia układy zawierać potrafi to i głupia nie jest. Może ubijać jej nie potrzeba. -chłodno i bezceremonialnie oznajmił Vanko.

A skoro do paktowania skłonna to i nie taka straszna i służby jakowejś potrzebuje do swych niejasnych celów. Wprzód pójdźmy zatem Stygijczyków rozpędzić, żywcem któregoś znacznego z nich na spytki wziąwszy. Bestia wówczas nowych będzie szukała pomocników, a my ile się da o jej słabych stronach i urzędowaniu od Stygijczyka się na torturach wywiemy.

I powie nam gagatek, co chcemy usłyszeć...
-błysk w oku zamorańczyka dostrzegli wszyscy obecni, kąciki ust uniosły się w trudnym do pohamowania wyrazie. Zamorańczyk siadł przy głównym stole zabierając się sztyletem do obierania owocu.

: 09 stycznia 2014, 22:11
autor: Araven
Widać, że Eutyches i Lissa sa nieco zdenerwowani.
Ale z nogi Chen Shu nie unosi się dym, jak to zwykle w obecności złej magii.

Eutyches po tym jak nieco zjedliście i po słowach Vanko, rzekł:
Muszę Wam coś pokazać, co Bestia zrobiła poprzedniej nocy.

Poprowadził was do jednej z sąsiednich kamienic, około 60 metrów od jego domu.
Widzicie, ciała rodziny, w tym trójki dzieci, ich rodziców i chyba dziadków.

Głowy są ułożone w piramidę. Wnętrzności walają się po całym pokoju.
Dzieci coś rozerwało, trzymając je za nogi.

Krew wala się wszędzie.

Do niedawna Bestia zabijała 1 człowieka raz na kilka dni. Teraz coś się zmieniło w jej zachowaniu.
Mogę sporządzić pewien wywar jaki ją zrani, posmarujecie tym broń. Chyba, że rezygnujecie ze zgładzenia
jej?

: 09 stycznia 2014, 22:27
autor: Dobro
Zorian chłodno obejrzał ciała. Odwrócił wzrok i wyszedł na świeże powietrze. Na pograniczach piktów widział gorsze widoki, ale i tak ścisnęło mu żołądek.

- Człowiek nigdy się nie przyzwyczai - mruknął sam do siebie. - Eutychesie, przyrządź wywar. My zaś zajmiemy się poszukiwaniem stygijczyków. Bestia rozumna musi być, i z pewnością odkryje nasze zamiary. O ile już o nas nie wie. Lisso. Pójdziesz z nami na rekonesans. Pokażesz nam tą wieżę i jej okolicę.