Droga między Nipton i Przyczółkiem
Sue przycisnęła mocniej do twarzy lornetkę, przyglądając się w skupieniu siedzącemu na poboczu drogi człowiekowi. Okazał się nim mężczyzna w skórzanych ochraniaczach założonych na podróżne ubranie, z opuszczonym na plecy ciemnym kapturem. Jego pierś przecinał szeroki bandolier pełen czerwonych loftek do trzymanej w zgięciu ręki pompkowej strzelby.
Obcy wiedział doskonale, kto się od strony Nipton zbliża, bo sam też miał w ręku lornetkę, użytą wcześniej do wypatrzenia grupki podróżnych. Siedział na resztkach zawalonego budynku sąsiadującego z drogą, na niewielkim fragmencie ściany sterczącym z piaskowej wydmy.
- Chłopaki, on nie jest sam - rzuciła znienacka Anderson, na tyle głośno, by dosłyszeli ją idący przodem towarzysze - Jeden się schował za kaktusem, na prawo od faceta ze strzelbą! Widzę następną głowę, za tą wydmą na lewo!
Test na Skan zaliczony sukcesem! Czekający na Was obcy ma co najmniej dwóch ukrywających się w pobliżu drogi kompanów!