PBF - Ścigając samego siebie
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Droga między Nipton i Przyczółkiem
Doe i Flanagan przysiedli obok Bentona, wciąż trzymając broń w zasięgu dłoni, ale pozwalając sobie na pewną dozę odprężenia. Joshua zaciągnął się mocno papierosem, wydmuchnął z płuc obłoczek dymu.
- Wy chyba możecie opowiedzieć mi więcej, w końcu robicie dla RNK - oznajmił po chwili, wpatrując się badawczo w oczy Flanagana - Dobra, słuchamy od czasu do czasu radia, nie tylko muzyki. New Vegas nadaje regularnie wiadomość i nie do końca pasują one do tego, co opowiadają przejezdni z Republiki.
- A co nie pasuje? - Jim podrapał się po karku, czując coraz bardziej nieprzepartą potrzebę kąpieli.
- Wygląda na to, że Legion coraz bardziej leje Kalifornijczyków - odparł Benton - Widać, że chcą się dobrać do Vegas, ale podobno Pan House łatwo się im nie da. Na Stripie pełno Sekuritronów, taki robot to nie byle piechociarz RNK.
- Sporo wiesz o sprawach w okolicy - odparł Jim - Długo tu siedzicie?
- Za długo - warknął nieprzyjaznym tonem mężczyzna w kominiarce - Josh, czas na nas.
- Chwila, Drago, zaraz idziemy - Benton machnął uspokajająco dłonią - Robimy różne zlecenia wokół miasta, tu i tam, nic ciekawego. A wy dokąd się wybieracie, do Przyczółka?
Doe i Flanagan przysiedli obok Bentona, wciąż trzymając broń w zasięgu dłoni, ale pozwalając sobie na pewną dozę odprężenia. Joshua zaciągnął się mocno papierosem, wydmuchnął z płuc obłoczek dymu.
- Wy chyba możecie opowiedzieć mi więcej, w końcu robicie dla RNK - oznajmił po chwili, wpatrując się badawczo w oczy Flanagana - Dobra, słuchamy od czasu do czasu radia, nie tylko muzyki. New Vegas nadaje regularnie wiadomość i nie do końca pasują one do tego, co opowiadają przejezdni z Republiki.
- A co nie pasuje? - Jim podrapał się po karku, czując coraz bardziej nieprzepartą potrzebę kąpieli.
- Wygląda na to, że Legion coraz bardziej leje Kalifornijczyków - odparł Benton - Widać, że chcą się dobrać do Vegas, ale podobno Pan House łatwo się im nie da. Na Stripie pełno Sekuritronów, taki robot to nie byle piechociarz RNK.
- Sporo wiesz o sprawach w okolicy - odparł Jim - Długo tu siedzicie?
- Za długo - warknął nieprzyjaznym tonem mężczyzna w kominiarce - Josh, czas na nas.
- Chwila, Drago, zaraz idziemy - Benton machnął uspokajająco dłonią - Robimy różne zlecenia wokół miasta, tu i tam, nic ciekawego. A wy dokąd się wybieracie, do Przyczółka?
Leniwa rozmowa...
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Droga między Nipton i Przyczółkiem
Trzej mężczyźni roześmiali się równocześnie, nieco ochrypłymi głosami świadczącymi o wielu godzinach spędzonych na pustyni.
-Może i zadupie, ale zawsze można tam było tanio podupczyć - oświadczył Mick, kierując jednocześnie spojrzenie w stronę stojącej w oddaleniu Sue - Ale widzę, że macie własną kobietę. Wspólna?
- Nie zachowuj się jak zwierzę - skarcił towarzysza Joshua - Nie zwracajcie na niego uwagi. Szliśmy do Nipton się zabawić. I Drago ma niestety rację, nie ma co siedzieć za długo na tym słońcu. Uważajcie na siebie po drodze, okolica potrafi być niebezpieczna.
- Legion? - spytał John.
- Legion, bandyci, mutanty, dzikie zwierzęta. Do wyboru, do koloru - wzruszył ramionami Benton podnosząc się z murku.
- Chwila, nie tak szybko - pokręcił głową Mick - Jak z tą laską, jest wasza? Pożyczycie na chwilę? Albo może się wymienimy, babka za amunicję czy co tam chcecie?
Trzej mężczyźni roześmiali się równocześnie, nieco ochrypłymi głosami świadczącymi o wielu godzinach spędzonych na pustyni.
-Może i zadupie, ale zawsze można tam było tanio podupczyć - oświadczył Mick, kierując jednocześnie spojrzenie w stronę stojącej w oddaleniu Sue - Ale widzę, że macie własną kobietę. Wspólna?
- Nie zachowuj się jak zwierzę - skarcił towarzysza Joshua - Nie zwracajcie na niego uwagi. Szliśmy do Nipton się zabawić. I Drago ma niestety rację, nie ma co siedzieć za długo na tym słońcu. Uważajcie na siebie po drodze, okolica potrafi być niebezpieczna.
- Legion? - spytał John.
- Legion, bandyci, mutanty, dzikie zwierzęta. Do wyboru, do koloru - wzruszył ramionami Benton podnosząc się z murku.
- Chwila, nie tak szybko - pokręcił głową Mick - Jak z tą laską, jest wasza? Pożyczycie na chwilę? Albo może się wymienimy, babka za amunicję czy co tam chcecie?
Wyborna okazja do pohandlowania! Co do pytania Stone'a, ci akurat nie mają żadnych tatuaży, przynajmniej w widocznych miejscach.
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Nie bardzo mi się to podoba, ich jest trzech zacznie się strzelanina, ktoś zginie albo zostanie ranny, teraz nie mamy czasu na taki zagrywki. Jak nie zaatakują nie walczymy. Musimy zawiadomić RNK.
Jestem czujny jak tamci zaatakują strzelam by zabić.
Ostatnio zmieniony 20 października 2014, 20:39 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.
- Echhh, starzejesz się...
- Olewam RNK tak samo jak RNK olewa nas, nie jestem żadnym strażnikiem. Zapytajmy resztę, może poczują krew, jak nie to spadamy stąd.
- Olewam RNK tak samo jak RNK olewa nas, nie jestem żadnym strażnikiem. Zapytajmy resztę, może poczują krew, jak nie to spadamy stąd.
Ostatnio zmieniony 20 października 2014, 09:38 przez _stone_, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Droga między Nipton i Przyczółkiem
Benton przechylił się nad murkiem i wyciągnął zza niego ukryty tam podróżny plecak. Otrzepawszy go z piasku mężczyzna zarzucił plecak na ramię i podniósł się z murku opuszczając strzelbę wzdłuż uda.
- Widać, że macie torby napchane po brzegi - mruknął znacząco brodacz - Dam sobie głowę uciąć, że towarem z Nipton, ale oczywiście to nie moja sprawa. Musimy już iść, więc bez urazy, ale się pożegnamy.
Pozdrowiwszy najemników uniesioną zdawkowo dłonią Benton zapuścił się między skaliste wzniesienia na północ od przysypanej piaskiem drogi. Drago i Mick ruszyli jego śladem, oglądając się co jakiś czas w stronę niedawnych rozmówców, w szczególności zaś popatrując na Sue.
- A miałem nadzieję, że mała oskrobie im rzepki - burknął z nutą rozczarowania w głosie Jim - Mogliśmy się nieźle zabawić.
- Albo zdechnąć tu z kulą w bebechach - powtórzył John - Ruszamy dalej, tylko oczy dookoła głowy. Skubani mają sztucery, taka broń daleko niesie. Lepiej, żebyśmy nie dali im się kropnąć na dalekim dystansie.
Benton przechylił się nad murkiem i wyciągnął zza niego ukryty tam podróżny plecak. Otrzepawszy go z piasku mężczyzna zarzucił plecak na ramię i podniósł się z murku opuszczając strzelbę wzdłuż uda.
- Widać, że macie torby napchane po brzegi - mruknął znacząco brodacz - Dam sobie głowę uciąć, że towarem z Nipton, ale oczywiście to nie moja sprawa. Musimy już iść, więc bez urazy, ale się pożegnamy.
Pozdrowiwszy najemników uniesioną zdawkowo dłonią Benton zapuścił się między skaliste wzniesienia na północ od przysypanej piaskiem drogi. Drago i Mick ruszyli jego śladem, oglądając się co jakiś czas w stronę niedawnych rozmówców, w szczególności zaś popatrując na Sue.
- A miałem nadzieję, że mała oskrobie im rzepki - burknął z nutą rozczarowania w głosie Jim - Mogliśmy się nieźle zabawić.
- Albo zdechnąć tu z kulą w bebechach - powtórzył John - Ruszamy dalej, tylko oczy dookoła głowy. Skubani mają sztucery, taka broń daleko niesie. Lepiej, żebyśmy nie dali im się kropnąć na dalekim dystansie.
Trójka podróżnych postanowiła się z Wami rozstać bez handlowania i dalszych rozmów, wyraźnie gdzieś zaczęło im się spieszyć, chociaż nie poszli prosto do Nipton...
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Wjazd na I-15
Chociaż Sue regularnie sprawdzała obszar za sobą za pomocą lornetki, Joshua Benton i jego towarzysze zniknęli bez śladu wśród pofałdowanego terenu na północ od drogi nie przejawiając dalszego zainteresowania piątką najemnych zwiadowców RNK.
- Dziwni goście - mruknęła dziewczyna odwieszając lornetkę na szyję - Wyglądali na niebezpiecznych gości.
- Zwłaszcza ten Mick - pokiwał głową Jim - Miał coś niebezpiecznego w gaciach i nawet chciał ci tym grozić, wyobrażasz sobie?
Sue prychnęła pogardliwie w odpowiedzi, wyciągnęła przed siebie rękę wskazując na rysujące się w głębi drogi rozpalone słońcem ruiny zawalonego wiaduktu na niedalekiej już drodze międzystanowej I-15.
- O, wiem już, gdzie jesteśmy! - odezwał się ociekający potem Bart - To ten wiadukt, gdzie się schowaliśmy przed słońcem po tym jak nas ta ruda suka Cathy odarła z gaci! Stamtąd już niedaleko do Przyczółka! Kurwa, oddam wszystko za odrobinę cienia!
Chociaż Sue regularnie sprawdzała obszar za sobą za pomocą lornetki, Joshua Benton i jego towarzysze zniknęli bez śladu wśród pofałdowanego terenu na północ od drogi nie przejawiając dalszego zainteresowania piątką najemnych zwiadowców RNK.
- Dziwni goście - mruknęła dziewczyna odwieszając lornetkę na szyję - Wyglądali na niebezpiecznych gości.
- Zwłaszcza ten Mick - pokiwał głową Jim - Miał coś niebezpiecznego w gaciach i nawet chciał ci tym grozić, wyobrażasz sobie?
Sue prychnęła pogardliwie w odpowiedzi, wyciągnęła przed siebie rękę wskazując na rysujące się w głębi drogi rozpalone słońcem ruiny zawalonego wiaduktu na niedalekiej już drodze międzystanowej I-15.
- O, wiem już, gdzie jesteśmy! - odezwał się ociekający potem Bart - To ten wiadukt, gdzie się schowaliśmy przed słońcem po tym jak nas ta ruda suka Cathy odarła z gaci! Stamtąd już niedaleko do Przyczółka! Kurwa, oddam wszystko za odrobinę cienia!
Po drodze minęliście pusty wrak przysypanego piaskiem samolotu, już Wam dobrze znany. Jesteście opodal wiaduktu, pod którym John, Bart i pastor David schronili się wędrując bez ubrań i ekwipunku do bazy RNK. Skwar grozi udarem cieplnym, więc krótki postój w cieniu nie wydaje się głupim pomysłem - co Wy na to?
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
- Ale kurwa zwierzęta, naprawde chcieli bzykać Sue? - oburzył się Simpson, przechodząc zaraz w nieco melancholijny ton: - Ale wiecie co? Porządni z Was ludzie. Inni pewno pozwoliliby wyłomotać laskę za parę kapsli. Fajnie, że się tak troszczycie, naprawde spoko...
- Co Chudy, pewno sam byś kopsnął laskę obcym? - zaczepnym tonem spytał któryś z kompanów.
- No co ty kurwa. Ja? Kurwa ja jestem kurwa gentlemanem w każdym calu, a nie jakimś pierdolonym alfonsem. C...c...co takie rzeczy tooooo nie ja. Jjjja j...j...jestem człowiekiem sztyw...nnnych zasad ob...b...byczajowych. - zdenerwował się Simpson, co też od razu znalazło odzwierciedlenie uwypuklającej się guli pod spodniami mężczyzny.
- Gentleman... - prychnęła Sue z śmiejąc się i wskazując na krocze chudzielca: - że co masz sztywne ziomek?
- Aaaaa weźźźźcie się... Gadać z wami... - parsknął Bart i zaczął obrażony dreptać w stronę wraku.
- Co Chudy, pewno sam byś kopsnął laskę obcym? - zaczepnym tonem spytał któryś z kompanów.
- No co ty kurwa. Ja? Kurwa ja jestem kurwa gentlemanem w każdym calu, a nie jakimś pierdolonym alfonsem. C...c...co takie rzeczy tooooo nie ja. Jjjja j...j...jestem człowiekiem sztyw...nnnych zasad ob...b...byczajowych. - zdenerwował się Simpson, co też od razu znalazło odzwierciedlenie uwypuklającej się guli pod spodniami mężczyzny.
- Gentleman... - prychnęła Sue z śmiejąc się i wskazując na krocze chudzielca: - że co masz sztywne ziomek?
- Aaaaa weźźźźcie się... Gadać z wami... - parsknął Bart i zaczął obrażony dreptać w stronę wraku.