Analizując postać Victorii:
Narracja prowadzona jest ładnym, jak najbardziej poprawnym stylem. Chwilami, trzeba przyznać, iż jest on całkiem ciekawy, i jak zauważyli moim przedmówcy, doskonale oddaje subtelne emocje i odczucia. Jest także niezwykle nastrojowy, co znakomicie współgra ze scenami pełnymi mistyki i magii. Myślę, że jest to jeden z wyraźniejszych atutów prowadzenia tej postaci. Dodaje jej kobiecości i pozwala oddać złożoność kobiecych uczuć, poprzez samo budowanie opisów.
Jak zauważył Suriel, wszystkie sceny związane z okultyzmem są opisywane żywo i można rzec - namiętnie. Co mnie akurat, z wiadomych względów, nie dziwi.
Dodaje do kolorytu postaci. A także oddaje jej indywidualny, magiczny styl (co buduje charakter bohaterki i daje jej pewne tło). Znajomość symboliki ezoterycznej oraz wiedza okultystyczna umożliwiają Rooster stworzenie całkiem realistycznych, drobiazgowych opisów działania Victorii, a także emocji wyzwalanych poprzez te działania. I to także jest dobra cecha, bowiem w tych momentach postać sprawia najbardziej konkretne i zintegrowane wrażenie. Wszystko tam jest na miejscu i do siebie pasuje.
Niemniej w innych sytuacjach nie zawsze tak jest:
Myślę, że naprawdę warto byłoby przemyśleć drobiazgowo psychikę Victorii. Mam bowiem wrażenie, że często starasz się wrzucić zbyt dużo cech do jednego worka. Victoria ma być: zdecydowana, współczująca, empatyczna, okrutna... Chciałoby się zapytać - i co jeszcze? Rozumiem, że kobieta zmienną jest, ale podane tutaj cechy tworzą za duży chaos i brak w nich jakiegoś sensu i logiki. Tak jakby się pojawiały zgodnie z Twoim widzimisię, a nie z charakterem postaci.
I nie zgodzę się, że ta postać powinna grać inną ścieżką, gdyż jestem zdania, że zupełnie by sobie nie poradziła. Inne ścieżki są z zasady trudniejsze od człowieczeństwa (no, chyba, że ktoś kiepsko gra). Niemniej ta postać jest ludzka w swych motywacjach i zachowaniach, a także w sposobie przeżywania emocji. Choć faktem jest, że nie powinna mieć zbyt wysokiego człowieczeństwa. Niemniej jak sądzę, powinna znaleźć swój sposób na utrzymanie go na przyzwoitym, aczkolwiek nie nadmiernym, poziomie.
Poza tym: ograniczyłbym symbolikę okultystyczną do scen magicznych oraz takich, które mają w jakimś stopniu związek z fabuła bądź psychiką postaci. Np ten sen z Czarnym Słońcem był jak dla mnie przerostem formy nad treścią. Zupełnie nie zauważyłem w jaki sposób jest powiązany ze zdarzeniami lub przeżyciami postaci - a jeśli nawet jakoś był, to nie oddałaś tego na tyle klarownie by czytelnik mógł to pojąć. A wierz mi, jestem bardzo drobiazgowym czytelnikiem.

Tak więc takie sceny, jeśli nic ciekawego nie wnoszą, są po prostu biciem zbędnej mistycznej piany. Unikałbym ich, lub dodał im więcej znaczenia.
Co do roli Lidera to sporo o tym już było powiedziane: na razie jest to najsłabszy element tej postaci. W dużej mierze dzieje się tak z dwóch powodów: Victoria jest jak na razie zbyt egocentryczna i bierna.
W wielu sytuacjach w których jako lider powinna działać (np spory w drużynie, ważne rozmowy) pozostaje albo w swoim świecie, albo nie robi zgoła nic. Tak, jakby przyjmowała, że rola liderki należy jej się sama przez się. Co jest oczywiście wielkim błędem.
Postać, która chce być liderem powinna być bardziej społeczna. Victoria ma ten potencjał, ale to gracz nie korzysta z niego. Lider musi znać osoby w grupie, musi wiedzieć na czym im zależy, w czym są dobre, jakimi się kierują zasadami. Ponadto zdobywa poparcie grupy dlatego, że dba o osiągnięcie wspólnych celów i pomaga rozsądzać spory pomiędzy członkami drużyny.
Przy czym nie przesadzaj z odczuciem, iż "jestem za wszystkich odpowiedzialna i muszę ich chronić" - no chyba, że to osobista jazda postaci, wynikająca z jakiś jej doświadczeń (wtedy rozumiem to). Lider nie jest po to by chronić innych. Ochroniarz jest po to.

A do obowiązków lidera należy planowanie celów i działań drużyny, zarządzanie (czyli dopasowywanie osób do działań zgodnie z ich talentami i wiedzą) oraz aktywowanie - czyli zachęcanie ich do podjęcia wysiłków. I to są obowiązki lidera, a nie zasłanianie innych mrocznym cycem.

Mam nadzieję, że byłem tu kompatybilny?
Myślę też, że Victoria powinna czasami... Ok, często - być bardziej aktywna. Czasami zauważa coś naprawdę ciekawego w czyimś zachowaniu czy postawie, po czym... zostawia to dla siebie i nic z tego nie wynika. Trochę w mym odczuciu za mało rozmawia z pozostałymi członkami koterii. Np wtedy w samochodzie Horacy powiedział do niej naprawdę istotną rzecz i Victoria nic mu na to nie odrzekła. Szkoda, to mogła być dobra scena.
Tak samo cała kmina z moją postacią... Rozumiem, że Lasombra może nie być przyzwyczajona do psychopatów i ich technik manipulacji, ale tak naprawdę, gdyby popatrzyła co się dzieje (zamiast koncentrować się na sobie), to by mogła to zauważyć. Ja naprawdę dawałem dużo sygnałów pozwalających to odkryć. Natomiast, jeśli jakaś postawa czy działanie jest Ci obce, czy trudno je zinterpretować - zawsze możesz pytać na PW, lub też po prostu zapytać innej postaci w grze, prawda? Kto pyta, nie błądzi i takie tam...

Więc nie bój się mówić. Wyjdź czasami ze swojej wieży i zacznij rozmawiać. Myślę, że to wiele zmieni. Postacie wejdą wtedy w interakcje, nawet jeśli wyniknie kilka sporów to poznają się lepiej. Będziesz wiedziała, czego się po nich spodziewać. A to jest bardzo cenna wiedza dla lidera.
Ano, to tyle chyba uwag krytycznych. Mam nadzieję, że pozwolą Ci one poprawić wizerunek Victorii (w końcu minęły dopiero dwie noce, więc wszystko jeszcze można wyretuszować i zmienić). Zwłaszcza, że zawsze swój początkowy brak zaradności można wyjaśnić np. smutkiem po śmierci przyjaciela czy czymś podobnym i jest git... Ja osobiście uważam, że postać Victorii stawia Rooster przed nowymi wyzwaniami i może ją wiele nauczyć. I dlatego jest dobra. W końcu gramy w RPG nie tylko dla rozrywki, ale także by jakoś nas to rozwijało, prawda?
