Strona 7 z 70

: 21 maja 2015, 20:31
autor: Keth
Dziedzic Xantry, prowizoryczna kostnica

Tanator przykucnął przy nagich zwłokach Morhunsena przyglądając się jego rysom twarzy, przekrzywił głowę myśląc nad czymś intensywnie.

- Statek leciał z Thicalu poprzez Spectoris, wszyscy pozostali pasażerowie pochodzili z pierwszego systemu - oznajmił po dłuższej chwili - Skontrolowaliśmy dziennik pokładowy, wykaz pasażerów, bilans opłat. O ile jakieś informacje nie zostały sfałszowane, Morhunsen wsiadł na orbitalu Spectoris jako jedyny dodatkowy pasażer, bo na pokładzie nie było już więcej miejsca. Dziedzic Xantry to towarowiec. Co istotne, nasz przemytnik dysponował całkiem sporą sumą w gotówce, schowaną w walizce o podwójnym dnie. Prawie dziesięć tysięcy tronów w banknotach o niskim nominale, do tego bilet na Scintillę kosztował go ponad trzy tysiące. Duża forsa jak na człowieka, który nie obnosił się z bogactwem i posługiwał się kiepskiej jakości kartą ID.

- Przeszukaliście rzecz jasna bagaże reszty pasażerów? - spytała Medea, która wciąż zerkała z niezdrową ciekawością na dziwny przedmiot znaleziony wewnątrz ciała przemytnika.

- Z pewnym trudem - skinął głową Iax - Niektórzy z nich mają liczne koneksje, na szczęście nie sięgające stołecznego świata. Odebrali polecenie rewizji jako obrazę, ale koniec końców wszyscy się jej poddali. Nie odkryliśmy absolutnie niczego podejrzanego.
Jakie wnioski nasuwają się Wam na myśl na tym etapie dochodzenia? Dodatkowe pytania?

: 21 maja 2015, 21:04
autor: Keth
Dziedzic Xantry, mesa

Pozostawiony samemu sobie, Hoster przeciągnął złowrogim spojrzeniem po twarzach zapatrzonych na niego kilkudziesięciu mężczyzn i kobiet. Chociaż młody psyker starał się za wszelką cenę utrzymywać pozę niewzruszonego i zdeterminowanego w czynieniu swej powinności arbitratora, co chwila czuł na skórze mimowolne dreszcze ekscytacji wywoływane poczuciem władzy, jaką dawał mu pancerz Arbites.

Przywołując się do porządku Merisier położył dłoń na kolbie przypiętego do pleców Godhammera i przymknął oczy przełączając swój sposób postrzegania świata na szósty zmysł. Wnętrze mesy straciło w jego umyśle na ostrości, stało się monochromatycznym obrazem o nieskończonej ilości odcieni szarości.

Gdyby ktokolwiek w mesie lub sąsiadujących z nią pomieszczeniach obdarzony był choćby cząstką psionicznego talentu, jego umysł zapłonąłby w eterycznych oczach Hostera jaskrawym blaskiem, niechybnie zdradzając ukrytego pośród tłumku psionika.

Lecz świat widziany przez Merisiera pozostał jednolicie monochromatyczny. Akolita westchnął bezgłośnie i otworzył ponownie oczy stwierdzając z niejaką satysfakcją, że wszyscy nadal nie odrywają od niego wzroku.

- W imieniu proktor Trix żądam wydania kopii manifestu pokładowego, niezwłocznie - powiedział szukając spojrzeniem kogoś, kto mógłby uchodzić za dowódcę Dziedzica - Kto z was jest kapitanem i gdzie przebywa teraz Nawigator?

Spośród internowanych wystąpił wysoki mężczyzna w czarnej kamizelki o postawionym na sztorc kołnierzu, posępny niczym nawałnica kwaśnego deszczu i zaciskający dłonie w pięści.

- Jestem kapitan Numides, sługa rodu Vallejo z Vaxanide, dowódca tego statku - oznajmił surowym tonem mierząc się na spojrzenia z Hosterem - Rozumiem przyczyny kwarantanny, ale domagam się przyśpieszenia procedur wyjaśniających. Nie zamierzam tkwić na wysięgniku parkingowym następnych kilku tygodni bez prawa opuszczenia jednostki.

- Pytałem, gdzie jest Nawigator? - powtórzył Hoster prostując się mimowolnie w autorytarny sposób.

- W swojej kopule - odrzekł kapitan Numides - Odpoczywa po locie przez Osnowę. Nie macie prawa mu przeszkadzać, Navis Nobilite nie znajduje się pod waszą jurysdykcją.

Hoster przekrzywił nieznacznie ukrytą w hełmie głowę, nie mając najmniejszego pojęcia jak daleko sięgała władza Arbites i jak się do niej mieli przedstawiciele Navis Nobilite.
Nareszcie jakiś test mechaniczny. Hoster podejmuje się próby skanu psionicznego. Posiada odpowiedzialną za taki skan umiejętność, Psyniscience (Perception). Per Hostera 30, za pierwszym razem wyrzuciłem 81, ale powtórzyłem test zakładając, że psyker nie podda się od razu i ma czas na drugi test. Tym razem wynik 11, co daje udany skan w promieniu 24 metrów. Jak się okazało, żaden z przebywających w mesie ludzi nie posiada nawet ułamka psionicznego talentu. To całkowicie zwyczajni obywatele, w żargonie psykerów zwani ślepakami.

: 21 maja 2015, 22:31
autor: Suriel
Hoster zebrał się w sobie i powiedział taka chłodno jak tylko potrafił, zniżając jeszcze głos by zabrzmiał spod hełmu nieco złowrogo. Chciał uciąć dyskusję nim zepchnie go ona w kozi róg, gdzie ktoś zacznie nabierać podejrzeń.

- Do Nawigatora, którego nie było podczas incydentu być może jeszcze wrócimy kapitanie, jeśli tylko proktor Trix sobie tego zażyczy. Procedury zajmą tyle czasu ile będzie potrzeba, jeśli każą wam kapitanie oczekiwać na wysięgniku parkingowym kilka tygodni to tyle będziecie czekać, jasne? - Hoster zrobił krótką pauzę żeby dotarło do kapitana - Nie spodziewamy się tutaj poświęcić aż tyle czasu jeśli załoga i pasażerowie będą współpracować, rozumiemy się? To co, może przejdziemy kilka kroków żebyście mogli swobodnie opowiedzieć co tu waszym zdaniem zaszło, kapitanie Numides.
Ostatnie dwa słowa wycedził przeciągając sylaby co w dziwny sposób nadało złowróżebnego charakteru całej wypowiedzi.

/U mnie czysto, po wstępnym przeglądzie. Idę porozmawiać z kapitanem. Czekam na dalsze rozkazy./ *

Idąc parę kroków na osobność z kapitanem Hoster pomyślał sobie, że to łatwiejsze niż się spodziewał. Wystarczyło naśladować zimne zachowanie strażników z Czarnego Statku. Zaczął się zastanawiać jak to jest użyć elektrycznej pałki. Nigdy dotąd nie był od strony jej operatora.

- Wy tam! - odwrócił się w stronę pozostałych kontrolerów - sprawdźcie czy ktoś z załogantów lub pasażerów nie posiada broni, jeśli tak to zarekwirować każdy znaleziony egzemplarz do końca sprawy z polecenia proktor Trix.**
* tak będę oznaczał tekst mówiony przez komunikator do drużyny
** jeśli dobrze policzyłem to jeszcze kilku szeregowych kontrolerów tutaj jest ze mną

: 22 maja 2015, 19:14
autor: Keth
Dziedzic Xantry, mesa

Wyprowadzony na sąsiadujący z mesą korytarz, kapitan Numides nie stracił ani uncji swej podejrzliwości. Po prawdzie Hoster wcale nie mężczyźnie życia nie ułatwiał, w niepokojący sposób bawiąc się uchwytem swej wstrząsowej pałki.

- Co tu się stało? - powtórzył dowódca Dziedzica Xantry - Czy to nie oczywiste? Na pokładzie mojego statku przebywał przemytnik, o którego intencjach nie miałem pojęcia. Posiadał legalne dokumenty, opłacił lot. Nie wiedziałem, co przewozi. Nie sprawiał kłopotów, nie narzucał się z towarzystwem. Mam w zwyczaju zapraszać pasażerów do wspólnego posiłku, ale ten Morhunsen za każdym razem odmawiał. Tutejsi regulatorzy zdemaskowali go i poniósł konsekwencje. Udostępniłem już jego kajutę i bagaż.

Numides sprawiał wrażenie wyjątkowo wzburzonego. Hoster domyślał się, że kapitana prześladowało złe przeczucie co do potencjalnych konsekwencji incydentu. Było nie było, przywiózł na Scintillę człowieka próbującego przemytu i źle nastawieni stróżowie prawa mogli porządnie napsuć mu krwi, gdyby tylko chcieli.

Merisier nawet chciał, po raz pierwszy w życiu zyskując okazję do zwyczajnego pognębienia kogoś, kto w każdych innych okolicznościach potraktowałby młodego psykera z pogardą albo otwartą wrogością.
Kapitan frachtowca nie zamierza się przyznawać do jakichkolwiek bliższych związków z Morhunsenem!

: 22 maja 2015, 22:40
autor: Suriel
- Skoro nic nie wiesz kapitanie to może chociaż wiesz kto z pasażerów przebywał w sąsiednich kajutach? Powiedz mi to i możesz odejść, szkoda mojego czasu.

Po dopowiedzi kapitana Hoster odezwał się przez komunikator.

/Proszę o zgodę na zbadanie kajuty i przedmiotu kontrabandy./

Czekając rozglądał się za regulatorem i zachodził w głowę gdzie do cholery podział się ten mięśniak i dlaczego tyle go nie ma. Nie chciał zostawić tych wszystkich ludzi bez opieki choć jednego członka jego oddziału. Po chwili zobaczył go w końcu wychodzącego z ubikacji z dwom mężczyznami.

Do cholery, czy to dlatego przez bite trzy miesiące kiedy byliśmy zamknięcie nie kręcił się przy jedynej kobiecie z nami, Medei?

: 22 maja 2015, 22:55
autor: Keth
Dziedzic Xantry, mesa

Kapitan Numides wzruszył w odpowiedzi ramionami, skrzywił nieznacznie usta.

- Oddałem do jego dyspozycji rezerwową izolatkę - przyznał niechętnie mężczyzna - Na Thicalu wzięliśmy komplet pasażerów, nie miałem już wolnych miejsc. Ten człowiek bardzo nalegał na zaokrętowanie, kiedy zrobiliśmy postój na Spectoris. Tak bardzo, że zgodził się zrezygnować ze zwyczajowych warunków podróży w zamian za jakiekolwiek miejsce. Izolatka jest w innym miejscu niż poziom pasażerski, mieszkał tam sam.

- Skoro tak, proszę wrócić do reszty zatrzymanych - polecił zdecydowanym tonem Hoster.

Psyker odczekał, aż wciąż zdenerwowany kapitan zniknie we wnętrzu mesy, po czym przyłożył dłoń do modułu komunikatora aktywując połączenie na częstotliwości taktycznej.

- Proszę o zgodę na zbadanie kajuty i przedmiotu kontrabandy - rzucił półgłosem w eter - Tak? Rozumiem, potwierdzam.

Uzyskawszy odpowiedź akolitki obejrzał się w głąb korytarza, bo do jego uszu dotarły znienacka odgłosy kroków stawianych przez kilka osób. W stronę mesy zmierzał Nathan Silvanus, prowadzący za sobą parę regulatorów Magistratum.
Nie wiem, czy Kargan nie ma czegoś przeciwko samodzielnemu penetrowaniu kajuty Morhunsena, dlatego proponuję poczekać na jego odpowiedź ;)

: 23 maja 2015, 14:13
autor: Keth
Dziedzic Xantry, prowizoryczna kostnica

Haxtan Stern skrzyżował ramiona na napierśniku i spojrzał z góry na stojącego obok Iaxa. Specyfika misji wprawiła go mimowolnie w doskonały humor, chociaż rozsądek podpowiadał, by dołożyć wszelkich starań o pozyskanie jak najlepszej opinii w oczach quattora Ludda. Wywodzący się z Miasta Rusznikarzy Stern od dzieciństwa przywykł do widoku arbitratorskich pancerzy, wszechobecnych w industrialnej metropolii. W przeciwieństwie do Sibellusa czy Tarsusa, gdzie Arbites zrzucali większość procedur bezpieczeństwa na Magistratum, w Gunmetal City niewielu mieszkańców znało z widzenia zielone płaszcze regulatorów. Objęte specjalnym nadzorem ze względu na swe strategiczne znaczenie, Miasto Rusznikarzy trzymane było w ryzach przez bardzo silny kontyngent arbitratorów, którzy nawet nie próbowali stwarzać pozorów życzliwości wobec członków miejskich klanów i gildii. Stern zdawał sobie sprawę z tego, że jemu podobni obywatele postrzegani byli przez Arbites jako krnąbrna i leniwa tłuszcza gotowa pracować wyłącznie pod groźbą wstrząsowej pałki i batoga.

Teraz noszący na sobie ciemnoniebieski pancerz akolita Oficjum z trudem trzymał na wodzy swe podekscytowanie świadomy wagi oszustwa, jakiego Inkwizycja dopuściła się wobec Arbites. Podszywanie się pod arbitratorów było jedną z najcięższych zbrodni, równoważną z herezją pierwszego stopnia i karaną wyrokiem śmierci poprzedzanym wyjątkowo wyrafinowanymi torturami. Haxtan widział w swym życiu wiele egzekucji wykonywanych przez Arbites, również tych mających charakter ceremonialny, teraz jednak stała za nim potęga większa niż imperialny wymiar sprawiedliwości: Święte Oficjum.

- Czy jest na pokładzie jakiś techkapłan władny poddać to znalezisko oględzinom? - spytał autorytarnym tonem, świdrując tanatora wzrokiem płynącym zza zapewniającego anonimowość wizjera hełmu - Oczywiście po formalnym zobowiązaniu do zachowania tajemnnicy? Należy bezzwłocznie określić pochodzenie tego przedmiotu, a także ewentualny poziom zagrożenia moralnego.

- Na pokładzie nie przebywa w tej chwili żaden sługa Omnimesjasza - zaprzeczył natychmiast Zames Iax - Wielu pracuje na orbitalu. Jeśli takie jest wasze życzenie, mogę poprosić pokój kontrolny o przysłanie tutaj kogoś, kto przeprowadzi oględziny.
Istnieje możliwość sprowadzenia na pokład któregoś z miejscowych techkapłanów. Pamiętajcie tylko, że człowiek ten może nie uznawać w pełni Waszej jurysdykcji. Adeptus Mechanicus to kolejne państwo w państwie, posiadające własne prawa, obyczaje i przywileje. Jeśli zdecydujecie się zaangażować go w postępowanie śledcze, musicie się liczyć chociażby z tym, że nie dochowa tajemnicy albo spróbuje przejąć kontrabandę na własność Kultu Omnimesjasza!

: 23 maja 2015, 17:19
autor: Keth
Ponieważ akcja nieco zwolniła, spożytkuję czas wolny na objaśnienie kilku kwestii. Na początek umiejętność posługiwania się bronią. W świecie Dark Heresy każdy z Was potrafi strzelać z każdego rodzaju broni (to wręcz element szkolnej edukacji w mrocznym uniwersum pełen czyhających na ludzi niebezpieczeństw). Brak doświadczenia w posługiwaniu się daną grupą nie uniemożliwia jej użycia, tylko generuje karę -20 do BS. Tak więc nawet drużynowy psyker może wskoczyć do wieżyczki tranportera i pruć seriami z małokalibrowego działka, jeśli pojawi się taka okazja!

Teraz uwaga odnośnie samej przygody. Kto grywał w DH u mnie wcześniej wie, że lubię w scenariuszach kłaść nacisk na dochodzenie, na procedury śledcze i ukryte wątki (w końcu to właśnie sól pracy Inkwizycji). Tak będzie zapewne i w tym przypadku, dlatego zawczasu zapraszam do analizy pozyskanych informacji oraz formułowania pierwszych wniosków (niekoniecznie w trybie fabularnym, można też po niebiesku). Analityczne myślenie i instynkt śledczego będą warte dodatkowe PD.

Trzeci punkt dotyczy Waszego sposobu postrzegania Świętego Oficjum. Na tym etapie służby Ordo rozumiecie Inkwizycję jako stowarzyszenie heroicznych obrońców ludzkości o niekwestionowanym autorytecie, o ogromnej mądrości i gotowości do największych poświęceń. Ich słowo jest święte, ich rozkaz nie podlega dyskusji, a możność służenia takim ludziom jest nagrodą samą w sobie i warto dla takiego zaszczytu bez wahania oddać życie. Oczywiście z biegiem lat ci akolici, którzy przeżyją wstępną selekcję zaczynają dostrzegać mniej piękne aspekty Oficjum, ale Wam daleko jeszcze do tego etapu przygody!

: 24 maja 2015, 16:54
autor: 8art
- Przemytnik, który nie wiedział o tym, że ten świat robi kontrole? - pomyślał Silvanus, który jakoś nie chciał wierzyć, że to przypadek.

Fakt, że zabity nie spodziewał się regulatorów był dla Nathana punktem zaczepienia. Nie znaczyło to oczywiście, że w sprawę byli zaanagażowani regulatorzy bezpośrednio, choć talą opcję też trzeba było rozpatrzeć. Mógł to być równie dobrze ktoś z załogi, lub nawet miejscowych. Być może zabity miał przejść przez kontrolę np podczas zmiany zmiany, lub teoretyczny wspólnik miał przeprowadzić w odpowiednim czasie akt sabotażu, mający odwrócić uwagę regulatorów od przemytnika. Cokolwiek to nie było, tak się nie stało i zmarły wpadł przez swoje nerwowe zachowanie.

- Zrobiliście kawał dobrej roboty wyławiając tego osobnika z tłumu. Imperator wam to kiedyś wynagrodzi. - odezwał się Arbiter wychodząc z łazienki i od razu wyłowił dziwny wzrok psykera, wzbudzając dziwne myśli:

- Na boskiego Imperatora? Czemu on się tak cały czas na mnie gapi? Może Hoster woli mężczyzn od kobiet? Czyżby dlatego stronił od kobiety podczas pobytu w kryjówce...
Mówie innym przez komunikator o spostrzeżeniach z rozmowy w kiblu.

: 24 maja 2015, 20:13
autor: Kargan
Dziedzic Xantry, prowizoryczna kostnica

- Ten facet to muł, miał po prostu przewieźć przedmiot z planety na planetę - mruknęła Medea przyglądając się tajemniczemu przedmiotowi - Trochę dziwne, że tak spanikował...
Oczywiście przemyt jest karalny, ale śmierć to kara niedwracalna...


Agentka zamilkła wsłuchując się w komunikat Hostera nadany na wewnętrznej częstotliwości grupy a chwilę później w wiadomość od Silvanusa. Przez chwilę zastanawiała się jak najoptymalniej
wykorzystać zdolności poszczególnych agentów.

- Stern dołącz do Hostera i przeszukajcie kajutę tego pasażera - rzuciła w eter Medea - Hoster poszpera tam swoim talentem a Ty sprawdzisz czy nie ukrył tam czegoś jeszcze.
Niech kapitam wskaże wam drogę. Silvanus pilnuj reszty pasażerów.



Haxan skinąwszy głową ruszył w kierunku wyjścia a Medea obrzuciła Iax'a uważnym spojrzeniem. Jego twarz nie wyrażała zaskoczenia tym, że Stern zareagował najwyraźniej
na jakiś rozkaz wydany w sposób niesłyszalny dla tanatora. Kiedy za Sternem zamknęły się drzwi Medea przełączyła komunikator na nadawanie vokalizerem.

- Nie chcę mieszać do tego Adeptus Mechanicus - odezwała się dziewczyna - Nie na tym etapie. Przedmiot zniknie w ich siedzibie a ja stracę jedyny ślad prowadzący do tego,
kto usiłował to tutaj przemycić. Sprawdziliście czy ten przemytnik próbował się z kimś kontaktować ? Korzystał z łączności pokładowej ? Ktoś wysyłał jakieś wiadomości do niego ?

Szkoda, że gość nie żyje bo trupy mało mówią. Jak panowie sprawdzą kabinę to Hoster może mu się dokładnie przyjrzeć... nie wiem czy da radę coś
wyczytać z trupa - w końcu to nie nekromanta tylko psionik ;) No cóż poszperamy tu jeszcze a po przeszukaniu kabiny skontaktuję się z naszym aniołem stróżem.
Zasugeruję zabezpieczenie (czyli zabranie ze sobą) znaleziska i zwłok oraz powiadomienie regulatorów o konieczności zachowania absolutnej tajemnicy. Również
przed ich przełożonymi ;)

: 24 maja 2015, 20:33
autor: Keth
Dziedzic Xantry, prowizoryczna kostnica

Iax pokręcił przecząco głową, wyprostował się odrywając bok od ściany ciasnej kabiny.

- Kapitan Numides twierdzi, że denat nie miał żadnego modułu łączności krótkiego zasięgu ani tym bardziej wstępu do sekcji komunikacyjnej frachtowca - oznajmił dowódca regulatorów - Oczywiście może pani sama z nim porozmawiać, ma'am, jeśli wątpi pani w prawdziwość tego oświadczenia. Osobiście nie sądzę, by kłamał. Najpewniej Morhunsen działał w pojedynkę, bez współpracy z kimś z pozostałych. Na moje oko to jakiś desperat, zupełnie nieprzygotowany do przerzutu tak nietypowego towaru.

Medea zamyśliła się na chwilę, pochylając głowę nad trupem i analizując w myślach zebrane dotąd informacje.
Już pracuję nad wstawką fabularną dla Hostera i Haxtana!

: 24 maja 2015, 20:47
autor: Keth
Dziedzic Xantry, kabina Morhunsena

Merisier i Stern dotarli do kabiny przemytnika poprowadzeni przez jednego z regulatorów, milczącego jak grób funkcjonariusza o nazwisko Saphon. Izolatka oddana do dyspozycji zdesperowanego pasażera miała prawdziwie mikroskopijne rozmiary, a jej wyposażenie medyczne z trudem spełniało podstawowe wymagania, ograniczając się do kilku zawieszonych na ściennych wysięgnikach skanerów i urządzeń do diagnostyki organicznej. Wszystkie instrumenty wcześniej wyłączono i starannie zabezpieczono plombami, zanim wprowadzono do środka dodatkowego gościa.

Na metalowym, przyśrubowanym do podłogi łóżku leżały trzy podróżne torby, rozpięte w sposób ukazujący ich zawartość. Ubrania, przybory toaletowe, masywny pistolet kalibru 10mm z zapasowym magazynkiem, kilka infotabletów. Stern obrzucił przedmioty umieszczone w pierwszych dwóch torbach pobieżnym spojrzeniem, po czym zesztywniał pochylony nad trzecią.

Łowca nagród poczuł w jednej chwili gęsią skórkę, porażony falą przeczucia, iż natrafił na coś niezwykłego.

- Trzy obiekty, wszystkie o strukturze uniemożliwiającej identyfikację - odezwał się po raz pierwszy Saphon - Staraliśmy się unikać bezpośredniego kontaktu fizycznego... co to właściwie jest?

Haxtan nie odpowiedział w pierwszej chwili, pochylony nad obłymi kształtami rozmiaru męskiej pięści wykonanymi z tworzywa kojarzącego się niezbicie z organiczną materią, a mimo to pozornie twardego niczym metal. Zupełnie niepodobne do tulei znalezionej w ciele Morhunsena, sprawiały jeszcze bardziej od niej niepokojące wrażenie. Łowca nie zdołał się powstrzymać przed mimowolnym dreszczem lęku i złego przeczucia.
W kabinie denata znaleźliście dodatkową kontrabandę: trzy niezidentyfikowane przedmioty, które jeszcze bardziej od tulei kojarzą się z ksenoartefaktami! Inne rzeczy w pomieszczenia nie sprawiają nietypowego wrażenia. Czy Hoster chce skorzystać ze skanu mentalnego?

: 24 maja 2015, 21:47
autor: Suriel
Hoster zerwał kontakt wzrokowy jak tylko się zorientował, że niebezpiecznie się przedłuża. Przestraszył się, że zachęci to Silvanusa do dalszych czynów.
Wprawdzie zdawał sobie sprawę, że to mogą być jedynie jego konstatacja zupełnie nie związana z prawdą ale nie chciał ryzykować na wypadek gdyby się okazało, że regulator najbardziej lubi "regulować" mężczyzn. Spuścił wiec czym prędzej wzrok, a rozkaz Medei przyjął z wyraźną ulgą. Cieszył się, że będzie mógł przeszukać kajutę z facetem, którego co prawda się boi, ale w obecności którego nie będzie się bał schylać*.

Czekając na Haxtana upewnił się że chłopaki z celnego pozbierali broń posiadaną przez pasażerów i załogę. Bał się, z powodu nadmiernego napięcia wśród zatrzymanych może dojść do niepotrzebnego dramatu.

Ruszyli z Haxtanem korytarzem. Musiał przyznać, że była to plątanina niczym labirynt i gdyby nie oznaczenia na ścianach i liche światło rzucane przez sodowe oświetlenie, mogliby przepaść w tym molochu na długo.

W pomieszczeniu było bardzo ciasno co przypominało chłopakowi jego celę na Czarnym Statku. Mimowolnie na to wspomnienie zadrżał. Haxtan w tym czasie szybko i bez zębnych ceregieli przejrzał zawartość toreb. W trzeciej znalazł coś co i Holstera wprawiło w bezkresne zdumienie. Zanim zdecydował się na skan energią psioniczną, postanowił zameldować na kanele ogólnym jedną myśl, na wypadek gdyby przedmioty wypaliły mu mózg.

/Przepraszam, że na głównym mówię ale wydaje mi się, że najważniejsze to sprowokować tych do których dostarczał owe przedmioty. Wystarczy je zostawić przy zmarłym do wydania dla rodziny a na pewno ktoś właściwy się po nie zgłosi. To znaczy ktoś kogo szukamy, kto jest na tyle wysoko postawiony by przesuwać kontrole statków wedle uznania. /

- Imperatorze chroń mnie przed ciemnością. - chłopak rozłożył ręce otwarte na boki mówiąc te słowa. Nie spieszył się, chciał być dokładny w wykonywanym skanie. I bał się jak diabli, że zetknie się z czymś spoza...
Poproszę test psychoskanu otoczenia.

*Kiedy Keth pisał żeby uważać na plecy z powodu pozostałych członków oddziału, chyba nie do końca miał na myśli takie nieporozumienie jak z Silvanusem :) wszyło zabawnie, dobrze się bawiłem. Ciekawe jak to się wyprostuje, może Medea dała by... rozwiązanie :D

[center]Hej Górole, nie bijta się
Ma dziewucha z tyłu z przodu
podzielita się...[/center]

: 24 maja 2015, 23:36
autor: Keth
Dziedzic Xantry, kabina Morhunsena

Merisier pochylił się nad rozpiętą torbą i przymknął oczy wyostrzając swój szósty zmysł. Pod jego powiekami pojawiło się monochromatyczne odbicie rzeczywistego świata, rozmyte i mało wyraźne, jakby przesłonięte głęboką warstwą wody. Trzy tajemnicze obiekty pozostawały w umyśle młodego psykera martwymi bryłami dziwnego tworzywa.

Hoster przygryzł mimowolnie usta próbując wniknąć swym nadnaturalnym darem postrzegania świata w przywiezioną przez Morhunsena kontrabandę. Po czole akolity spłynęła pojedyncza kropla zimnego potu, ściekła przy jego lewym oku wywołując nerwowy tik młodzieńca.

Skurcz mięśni powtórzył się sekundę później, tym razem bardziej konwulsyjnie. Zszokowany Merisier otworzył oczy spoglądając na trzy obłe przedmioty, wciągnął głęboki oddech.

Wszystkie trzy obiekty emanowały ledwie wyczuwalną psioniczną aurę, zdumiewająco statyczną i bezosobową, w niczym nie przypominającą czegokolwiek, z czym Hoster miał wcześniej do czynienia.
Wykonałem potrójny skan psioniczny, uzyskując kolejno 33, 57 i 16. Zdecydowałem się na powtórzenie nieudanych rzutów, bo Hoster nie czuł presji czasu i mógł sobie na to pozwolić. Ponieważ jednak rzuty na Psyniscience generalnie będą utajnione, proponuję umówić się na przyszłość, ile razy Hoster chciałby ponawiać rzuty w przypadku braku efektów skanów, zanim przyjmie do wiadomości, że skan autentycznie niczego nie wykrył!

: 25 maja 2015, 08:21
autor: Suriel
Umówmy się, że jeśli będzie czas to do trzech razy sztuka.