: 21 maja 2015, 20:31
Dziedzic Xantry, prowizoryczna kostnica
Tanator przykucnął przy nagich zwłokach Morhunsena przyglądając się jego rysom twarzy, przekrzywił głowę myśląc nad czymś intensywnie.
- Statek leciał z Thicalu poprzez Spectoris, wszyscy pozostali pasażerowie pochodzili z pierwszego systemu - oznajmił po dłuższej chwili - Skontrolowaliśmy dziennik pokładowy, wykaz pasażerów, bilans opłat. O ile jakieś informacje nie zostały sfałszowane, Morhunsen wsiadł na orbitalu Spectoris jako jedyny dodatkowy pasażer, bo na pokładzie nie było już więcej miejsca. Dziedzic Xantry to towarowiec. Co istotne, nasz przemytnik dysponował całkiem sporą sumą w gotówce, schowaną w walizce o podwójnym dnie. Prawie dziesięć tysięcy tronów w banknotach o niskim nominale, do tego bilet na Scintillę kosztował go ponad trzy tysiące. Duża forsa jak na człowieka, który nie obnosił się z bogactwem i posługiwał się kiepskiej jakości kartą ID.
- Przeszukaliście rzecz jasna bagaże reszty pasażerów? - spytała Medea, która wciąż zerkała z niezdrową ciekawością na dziwny przedmiot znaleziony wewnątrz ciała przemytnika.
- Z pewnym trudem - skinął głową Iax - Niektórzy z nich mają liczne koneksje, na szczęście nie sięgające stołecznego świata. Odebrali polecenie rewizji jako obrazę, ale koniec końców wszyscy się jej poddali. Nie odkryliśmy absolutnie niczego podejrzanego.
Tanator przykucnął przy nagich zwłokach Morhunsena przyglądając się jego rysom twarzy, przekrzywił głowę myśląc nad czymś intensywnie.
- Statek leciał z Thicalu poprzez Spectoris, wszyscy pozostali pasażerowie pochodzili z pierwszego systemu - oznajmił po dłuższej chwili - Skontrolowaliśmy dziennik pokładowy, wykaz pasażerów, bilans opłat. O ile jakieś informacje nie zostały sfałszowane, Morhunsen wsiadł na orbitalu Spectoris jako jedyny dodatkowy pasażer, bo na pokładzie nie było już więcej miejsca. Dziedzic Xantry to towarowiec. Co istotne, nasz przemytnik dysponował całkiem sporą sumą w gotówce, schowaną w walizce o podwójnym dnie. Prawie dziesięć tysięcy tronów w banknotach o niskim nominale, do tego bilet na Scintillę kosztował go ponad trzy tysiące. Duża forsa jak na człowieka, który nie obnosił się z bogactwem i posługiwał się kiepskiej jakości kartą ID.
- Przeszukaliście rzecz jasna bagaże reszty pasażerów? - spytała Medea, która wciąż zerkała z niezdrową ciekawością na dziwny przedmiot znaleziony wewnątrz ciała przemytnika.
- Z pewnym trudem - skinął głową Iax - Niektórzy z nich mają liczne koneksje, na szczęście nie sięgające stołecznego świata. Odebrali polecenie rewizji jako obrazę, ale koniec końców wszyscy się jej poddali. Nie odkryliśmy absolutnie niczego podejrzanego.
Jakie wnioski nasuwają się Wam na myśl na tym etapie dochodzenia? Dodatkowe pytania?