PBF: DrecarE - Cienie na Śniegu

zapalki_chaosu
Reactions:
Posty: 167
Rejestracja: 08 sierpnia 2015, 11:57

Post autor: zapalki_chaosu » 05 października 2015, 17:38

Vidgar już miał z podobnym błyskiem zębów przytaknąć, wstać i wziąć się do dzieła, jednak coś go tknęło. Mianowicie zabolała go szczęka. Nie był to ból fizyczny a tylko psychiczny i w zasadzie dotyczył też jego młodzieńczej dumy. Ból ten ostatnio poczuł dzień przed wypłynięciem do Beran.

Ojciec, nieco pijany po dłuższym pobycie w tawernie, zaprosił go na zewnątrz mówiąc coś o ostatniej najważniejszej nauce, jaką musi pojąć każdy wojownik. Kazał wziąć Vidgarowi miecz i tarczę. Kiedy wyszli na mroźną wietrzną noc ojciec, bez broni ani zbroi kazał Vidgarowi walczyć. Młodzieniec oczywiście zażenowany chciał ojca uspokoić lecz ten zaczął w niego rzucać śnieżkami, kawałkami gałęzi a na koniec powalił go ciosem w szczękę, mimo że wtedy Vidgar próbował się bronić z całą zaciekłością. Ojciec nie był aż tak pijany. Zanim podniósł syna z ziemi kazał mu zapamiętać - nigdy nie lekceważ przeciwnika i zawsze zdobywaj przewagę kiedy masz okazję....

Przypomniawszy sobie łatwość z jaką bezbronny ojciec go powalił, Vidgar zaczął myśleć.

- Dobra ale nie podobają mi się dwie rzeczy. Te drzwi z tyłu przez które mogą uciec i to, że kiedy będziemy tam wchodzić to przez chwilę oni będą w przewadze. Może jestem nazbyt ostrożny ale jesteśmy na początku wyprawy i głupio byłoby otrzymać przypadkową ranę przez nieostrożność. Proponuję, żebyś - tu zwrócił się do Olafa - zakradł się na tyły i zablokował tamte drzwi jakimś kołkiem. Zaprzyj o klamkę abo coś a drugi koniec o grunt, zamarznięty jest, więc jak sztyletem wygrzebiesz dołek to i kobolda zatrzyma. Chatę im podpalimy i niech wybiegają na mróz, będą dobrze widoczni na tle płonącego dachu i się ich strzałą i jakimś magicznym pociskiem - tu spojrzał na Alfra - skłoni do współpracy, a jak się będą stawiać to mieczem i kłami - zakończył zwracając się w stronę Tańczącego.

TatTvamAsi
Reactions:
Posty: 423
Rejestracja: 08 sierpnia 2015, 14:54
Been thanked: 3 times

Post autor: TatTvamAsi » 05 października 2015, 19:32

- Przychylam się bardziej do propozycji Vidgara, przynajmniej jeżeli chodzi o zablokowanie tylnych drzwi. Lepiej mieć przewagę i kontrolę nad sytuacją i przygotować się póki te szubrawce nie wiedzą o naszej obecności. Jeżeli chcemy mieć pewność, co do tego, z kim mamy się mierzyć, mogłabym udać się tam najpierw na planie astralnym, zostawiając swoje fizyczne ciało tutaj, pod waszą pieczą - mogłabym się wtedy dokładnie im przyjrzeć nie będąc zauważoną.
Przed walką - czarownica przygotowuje sobie w razie czego sakiewkę z pyłkiem z konwalii, alby w razie czego móc szybciej zareagować i użyć pyłku do wykluczenia z walki któregoś ze złodziejaszków. W razie pozostania drużyny na zewnątrz budynku, używać będzie broni dystansowej, w pomieszczeniu zaś sztyletu.

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 05 października 2015, 19:47

- Ależ drodzy państwo - Olaf podniósł palec wskazujący, oznajmiający wszystkim wokoło, że ma plan. - Oczywiście, zablokujemy tylnie drzwi i podłożymy ogień pod chatę... wtedy sami wyjdą wprost po nasze objęcia. O ile nie będą chcieli wcześniej prowadzić dyskusji na poziomie - dodał, groźnie przymrużając oczy. A przynajmniej myślał, że wygląda groźnie, choć w rzeczywistości bliżej mu było do wyglądu wiejskiego głupka z ciężką chorobą umysłową, niźli do potężnego, podstępnego wojownika.
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)

zapalki_chaosu
Reactions:
Posty: 167
Rejestracja: 08 sierpnia 2015, 11:57

Post autor: zapalki_chaosu » 05 października 2015, 20:38

- No to strzelasz pierwszemu który wyjdzie między nogi, żeby wyobraził sobie gdzie trafi następna strzała, pocisk magiczny strąca komuś czapkę albo wytrąca broń z ręki i wtedy myślę, że będzie odpowiednia atmosfera do rozmów Olafie Elokwentny. Poza tym ogień też znacznie ociepli atmosferę i wierzę, że wtedy łatwiej będzie im zrozumieć nasze postulaty. Najpierw strzelaj, potem rozmawiaj, tak mawiał mój dziadek...

Spojrzał na Norlaug zdziwiony podwójnie. Skoro ona ma takie zdolności dlaczego nie powiedziała o tym wcześniej? Cóż za cudowna umiejętność poza tym.

- Idź więc Norlaug, te informacje będą nam bardzo potrzebne. - Zdejmując płaszcz i ścieląc go w dogodnym miejscu dodał - możesz zostawić swoje ciało tutaj, żeby od śniegu nie zmarzło kiedy yyy..., cię nie będzie. - miał nadzieję, że nie zabrzmiało to tak głupio jak się czuł.

Po krótkim namyśle, dodał jeszcze do Alfra:

- najlepiej by było jakbyś od razu po strzale, zmienił pozycję. Umiesz miotać pociskami prawda? - Ostatnie pytanie było zadane z dziwną mieszanką niepewności, zmieszania i nadziei.

TatTvamAsi
Reactions:
Posty: 423
Rejestracja: 08 sierpnia 2015, 14:54
Been thanked: 3 times

Post autor: TatTvamAsi » 05 października 2015, 21:18

Na to też czarownica położyła się pod ścianą zacienionego pomieszczenia. Przykryła się kocem, aby nie doprowadzić do całkowitego wychłodzenia organizmu, zamknęła oczy i pozwoliła, aby jej myśli swobodnie rozpłynęły się, pozostawiając jej umysł czystym jak niezmącona tafla wody. Gdy weszła w stan pomiędzy jawą a snem, jej ciało automatycznie się rozluźniło. Po chwili czuła jak staje się cięższe, a ona sama traci nad nim kontrolę, a jej ciało subtelne zaczyna wykraczać poza obręb fizycznej powłoki. Skupiając się na tym wciąż dla niej osobliwym odczuciu, chwytając je niczym linę, podniosła się. Wtem stała już nad swoim uśpionym ciałem. Rozglądając się, czy aby w pobliżu nie ma duchów, które mogłyby próbować wślizgnąć się w miejsce jej duszy, udała się do chałupy, w której niczego niespodziewająca się banda zapewne przeliczała już swoje przyszłe łupy.
Wiedźma używa zdolności OoBE, po czym cały czas zachowując czujność, udaje się do wnętrza budynku, aby się przyjrzeć przeciwnikom.

Awatar użytkownika
Sigil
Reactions:
Posty: 1972
Rejestracja: 08 stycznia 2015, 20:11
Been thanked: 1 time
Kontakt:

Post autor: Sigil » 05 października 2015, 21:25

[center]Ersor, 14 mroliść (vajni), 360 rok Ery Silniri.[/center]
Norlaug położyła się na płaszczu Vidgara, nakrywając kocem. Wkrótce jej oczy zamknęły się, a ciało znieruchomiało. Jedynie Tanczący słyszał jeszcze jej cichy oddech, który świadczył o tym, że żyła...
Spoiler!
Czarownica rozejrzała się po pomieszczeniu stając nad swoim ciałem. Otaczał ją cienisty krajobraz, malowany światłem księżyca i pociągnięciami mroku. Oddalając się od swego ciała wyszła na zewnątrz, opuszczając zrujnowaną kuźnię. Świat na zewnątrz tonął w srebrnym blasku księżyca i dopiero teraz młoda Adeptka przypomniała sobie, że przecież jest pełnia... Wielkie oko miesiąca spoglądało na nią sponad nierównych dachów, podobnych zepsutym zębom olbrzyma. W zaułkach między budynkami kłębiła się mgła. Norlaug ujrzała majaczące w niej cienie. W jednym z okien mignęła jej twarz, upiornie blada i pozbawiona oczu... A później tuż przed nią pojawił się upiór, wznosząc się wprost z ziemi...

[center]Obrazek[/center]
Widmo zawyło głosem, w którym znać było rozpacz i głód, po czym rzuciło się w stronę czarownicy, trafiając ją szponami w pierś. Wiedźma próbowała uniknąc tego ciosu, lecz duch poruszał się zbyt szybko.
Spoiler!
Mechanika walki:
Inicjatywa:
Duch: 40
Norlaug: 34
Duch atakuje pierwszy.
Rzut na PA = 04. Automatyczne trafienie! Norlaug nie ma szansy na unik.
Obrażenia: 4 - 2 (Pancerz Eteryczny) = 2.
Cios widma sprawił, że Norlaug traci 2 punkty Energii.

Norlaug próbuje wyjść cało, uciekając z walki, w tym celu wykonuje test Uniku (Inu + Uniki)
34 + 4 = 38. Rzut: 01. Krytyczny sukces!
Przerażona czarownica rzuca się do tyłu tak szybko i zwinnie, że zaskoczony tym duch nie zdąży wykonać ataku okazyjnego (do którego miałby normalnie prawo).
Norlaug wraca do ciała.

Rzut na Kosmologię (Inu + Kosmologia)
34 + 2 = 36. Rzut: 80. Brak sukcesu.
Nie masz pojęcia czym jest stwór, który cię atakuje, ale masz świadomość że nie jest jedynym na tym terenie. Dalej, we mgle bowiem widzisz podobne do niego istoty.
Po zaskakująco krótkiej chwili czarownica otworzyła oczy i usiadła gwałtownie. Jej twarz była przerażająco blada...
Ostatnio zmieniony 05 października 2015, 21:58 przez Sigil, łącznie zmieniany 1 raz.
[center]No beast so fierce but knows some touch of pity. But I know none, and therefore am no beast.[/center]

Hel
Reactions:
Posty: 54
Rejestracja: 08 sierpnia 2015, 14:11

Post autor: Hel » 05 października 2015, 21:58

- Mogę wystrzelić pocisk z wybranego żywiołu, ale muszę widzieć cel do którego mam trafić. Więc przyda się najpierw zrobić małe zamieszanie, by zaznaczyć swoją obecność i się przywitać z nimi odpowiednio. Oraz, oczywiście, że po strzale nie zamierzam stać w miejscu jak kłoda. Nie jestem samobójcą- odpowiedział na pytanie młodego wojownika, po czym po krótkiej chwili zastanowienia dodał: -A Ty, Vidgarze co planujesz? My wszyscy już znamy swoje zadania, a przydaloby się by każdy wiedział co mają robić pozostali, by uniknąć niepotrzebnego zamieszania w walce, które mogłoby nam pokrzyżować plany.
Mag jak zwykle stara się być opanowany, mimo, że nie miał zbyt wielu okazji do przetestowania swoich zdolności bojowych- zarówno magicznych jak i zwykłych. Choć zwykłe może lepiej wogóle przemilczeć...W każdym razie skupia się na tym co ma zrobić i zwraca uwagę również na to co mają robić inni, by ogarnąć całość sytuacji. Próbuje również przewidzieć jak to wszystko moze się potoczyć i rozważa w jaki sposób wtedy działać. Rozważa różne mozliwości, mimo, że nastawienie co do przebiegu starcia ma pozytywne.
Poziom adrenaliny skacze Alfrowi, ale dzięki temu czuje, że może skuteczniej działać- umysł, czujność i zmysły sie wyostrzają. Jest skoncentrowany na działaniu i w stanie gotowości

zapalki_chaosu
Reactions:
Posty: 167
Rejestracja: 08 sierpnia 2015, 11:57

Post autor: zapalki_chaosu » 05 października 2015, 22:18

Na Ridvinę, adept a jednak całkiem przydatny, co za szczęście.

- Jeśli erudycja naszego wymownego komitetu powitalnego - poweidział zezując na Olafa - który najpierw strzeli a później porozmawia, nie rozwiąże naszego problemu, to poczekam spokojnie blisko was, patrząc jak ćwiczycie celność do szarżującego celu na tle płonącej chaty. A jeśli któryś dobiegnie zbyt blisko to tą tarczą was osłonię a tym mieczem wypruje flaki - mówiąc to Vidgar poklepał pieszczotliwie kawał drewna okuty metalem i położył drugą dłoń na rękojeści.

- To mniej więcej zamierzam zrobić. Najpierw łucznicy, później piechota - Tym razem Vidgarowi błyszczały zęby w jak mniemał złowrogim uśmiechu.

TatTvamAsi
Reactions:
Posty: 423
Rejestracja: 08 sierpnia 2015, 14:54
Been thanked: 3 times

Post autor: TatTvamAsi » 05 października 2015, 22:50

Przerażona wiedźma z trudem mogła złapać oddech. Zdawało się, iż jej własne serce jak spłoszony gołąb wyrwie się z objęć kruchej klatki piersiowej. Skóra zmieniała swoją temperaturę. Czuła jak napływa do niej fala gorąca związana z gorączkową ucieczką, a następnie zostaje zmyta przez chłód, wzrastający od podstawy kręgosłupa i lokujący się ciężarem tuż pod mostkiem. Szczęściem, czas wieczerzy był odległym wspomnieniem i jej zdruzgotany siłą emocji żołądek nie został wystawiony na poważną próbę, której by najpewniej nie sprostał. Te czarne, puste oczodoły... zjawa z najgorszych koszmarów powodowana wiecznym głodem... suchy świst zasysanego powietrza, gdy widmo było tuż obok niej, chcąc wchłonąć jej duszę.

Próbowała odegnać obraz zjawy, widniejący jej przed oczyma. Na próżno jednak zamykała, to na przemian otwierała oczy, widmo pozostawało przerażającą, pokrętną plamą mającą na dłuższy czas zagościć się w jej snach. Nieznajomość natury tego ducha, wzbudzała dodatkowy lęk gdyż nie miała pewności, czy istota taka nie jest na tyle potężna, aby podążyć za smakiem ciepła żywych i zagrozić im, materializując się na planie fizycznym.

- Tam, na zewnątrz... - z trudem wypowiadała słowa, przerywane nabieraniem do wycieńczonych płuc kolejnych haustów powietrza - jest ... widmo. A jego pazury jak szable ostre... nie wiem jak mi się udało nawet wrócić do ciała - urwała, gdyż wzbierająca fala emocji szukała ujścia.
Kobieta skuliła się, umieszczając głowę w ramionach. Dało się słyszeć cichy, acz tłumiony z trudem szloch. Po chwili, gdy pierwsza fala wzburzenia ustała, rzekła:

- Nie wiem, co to dokładnie było. Nagle wyłoniło się z ziemi, gdy wyszłam z tego budynku. Niektóre potężne byty potrafią się z materializować. I... po prostu chcę abyśmy zachowali czujność i zwracali uwagę również na to - mówiąc to spojrzała na Vidgara, wiedząc o jego zdolności dostrzegania duchów.

- Wybaczcie. Potrzebuję trochę czasu. A jest mi tak... bardzo zimno, jakby cała radość i ogień z moich żył został wyssany... Gdybym mogła w jakiś sposób choć trochę zregenerować swoje siły, aby mieć więcej energii do dalszych działań...

Czuła się źle z tym jak postąpiła. Gdyby tylko się rozejrzeć najpierw... przygotować miejsce. A tak ukazała swój brak ogłady i wiedzy, a co najgorsze o mały włos nie zginęła... i to w taki sposób. I nie pozostałoby z niej nic, nawet najmniejszy cień, który mógłby podążyć za Oha'lnem ścieżką zmarłych.
Wtem z odczuciem pewnego wstydu zwróciła się do Kyariela:

- Wiem, że tym, co się stało zapłaciłam za swój błąd, lecz czy nie miałbyś czegoś, co przydałoby mi choć drobinę energii?
Ostatnio zmieniony 06 października 2015, 10:10 przez TatTvamAsi, łącznie zmieniany 1 raz.

Hel
Reactions:
Posty: 54
Rejestracja: 08 sierpnia 2015, 14:11

Post autor: Hel » 06 października 2015, 19:40

-Niestety, Norlaug chętnie bym Ci użyczył Pierścienia Mocy, lecz nie w tym momencie- akurat przed walką. Moją jedyną bronią są czary bojowe, a wymagają one sporego wydatku energii. A Ty z tego co się orientuję nie znasz się na takiej magii, więc ta energia nie jest Ci niezbędna. Wiedz jednak, że gdyby Twojemu zdrowiu lub życiu groziło niebezpieczeństwo, to bez wahania Ci pomogę.
Kyariel wie, że mógł się wydać trochę nieuprzejmy, czy gburowaty, ale potrzebuje skupienia przed planowanym atakiem, oraz prośba wiedźmy wydaje mu się trochę nie na miejscu, ale rozumie, że może ona nie mysleć w tym momencie do końca racjonalnie, bo jest przejęta tym co zobaczyła.
Ostatnio zmieniony 07 października 2015, 11:13 przez Hel, łącznie zmieniany 1 raz.

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 06 października 2015, 20:11

Olaf ze zrezygnowaniem wzruszył ramionami i schował zwykłą strzałę do kołczana. Następnie pogmerał trochę w drugim kołczanie i wyciągnął zeń magiczną strzałę. Zwykła była na nic przeciwko astralnym bytom, a magiczna przynajmniej ich zdenerwuje. Młody zwiadowca westchnął ciężko, jak ktoś, kto wydaje swoje ostatnie pieniądze na zapłatę podatków, rezygnując tym samym z usług kurtyzany albo porządnego urżnięcia się w karczmie.

- Norlaug, wszystko w porządku? Będziemy potrzebować ciebie i Kyariela do obrony przed upiorami. Ja zaś z Vidarem i Tańczacym poradzimy sobie spokojnie z czwórką w domku. Tylko zróbmy coś, bo zaraz jaja przymarzną mi do uda.
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)

Awatar użytkownika
Sigil
Reactions:
Posty: 1972
Rejestracja: 08 stycznia 2015, 20:11
Been thanked: 1 time
Kontakt:

Post autor: Sigil » 06 października 2015, 21:50

[center]Ersor, 14 mroliść (vajni), 360 rok Ery Silniri.[/center]
[center]Podkład:https://www.youtube.com/watch?v=nnnPHBdRtsM[/center]
Drużyna, ostrzeżona przez czarownicę, ostrożnie wyszła na zewnątrz zrujnowanej kuźni. Norlaug zacisnęła dłoń na dobytym sztylecie, mając nadzieję, że to wąskie, magiczne ostrze ochroni ją w przypadku powrotu koszmarnej istoty. Niewielka była to pociecha, lecz nie pozostawało jej wiele więcej możliwości obrony. A jednak, gdy stanęli na zewnątrz, nic się nie poruszyło w wszechogarniającej bieli. Jedynie wirujące, chłodne płatki błyskawicznie obsiadły ich ubrania, niczym miękkie, białe ćmy. Noc była cicha, tak straszliwie cicha, że nawet skrzyp śniegu pod butami wydawał się wędrowcom głośny, niczym krzyk.

Wspólnie podeszli pod chatę i stanęli w odległości kilkunastu metrów, wierząc iż cienie i kurtyna śniegu ochronią ich przed spojrzeniem zza niedokładnie domkniętych okiennic. Olaf przekradł się na tyły i zablokował drzwi znalezionym kawałkiem deski. Wątpił co prawda, by stare, zmurszałe wierzeje zdołały powstrzymać skutecznie kogoś, kto naprawdę chciałby się przez nie przedostać. Teraz jednak musiałby narobić sporo hałasu wychodząc. I z pewnością nie udałoby się mu wymknąć niepostrzeżenie.
Vidgar przygotował naprędce niewielką wiązkę chrustu, którą rozpalił za pomocą hubki i krzesiwa.

- Kiedy rzucę ją na dach, uderz w niego ognistym pociskiem! - szepnął podekscytowany do Kyariela.

Alfr tylko kiwnął głową. Młody Nardlens odczekał, aż jego kuzyn powróci i zdejmie z ramienia łuk, po czym najciszej, jak tylko mógł podbiegł do chałupy, trzymając w ręku pęk płonącego chrustu. Rzucił go na dach i odskoczył. Kyariel wyciągnął rękę i poczuł, jak energia żywiołu budzi się w nim. Wyszeptał kilka śpiewnych słów, które wzbudziły wibracje gdzieś w końcówkach jego nerwów. Pozwolił, by moc ognia powstała, przepływając przez kręgosłup falą czerwonego dreszczu i objawiła się, materializując jako płomienny pocisk, który wystrzelił w stronę chaty, z dłoni maga.

[center]Obrazek[/center]

Ognista kula, zdecydowanie mniejsza niż oczekiwał tego Vidgar, uderzyła w dach rozrzucając na bok gałązki chrustu, po czym z sykiem zgasła wśród śniegu...

Z wnętrza zaś ozwał się ochrypły, kobiecy krzyk:

- Kurew żesz mać! Znaleźli nas!

Chwilę po nim usłyszeli potężny ryk atakującego niedźwiedzia...
Olaf:Test Skradania się (Zw + Krycie się)
35 + 6 +10 (za warunki) = 51. Rzut: 33. Test zdany z jednym przebiciem. Poruszasz się w miarę cicho, choć śnieg czasami skrzypi pod twymi stopami.

Kyariel: Odpisz sobie 1 punkt Energii za użycie zdolności Pocisk.

Wszyscy: Chałupa na pewno nie zapali się od pocisku czy odrobiny chrustu. Może gdybyście mieli jakąś łatwopalną substancję czy potęzniejsze czary, to by się udało. Ale w tej sytuacji jest to niemożliwe - zwłaszcza, że pada śnieg a cały dach jest przesiąknięty wodą, która zamarzła.

Macie chwilę, zanim zacznie się akcja. Zakładam, że wszyscy przygotowaną broń. Jeśli coś jeszcze chcecie zrobić teraz, to czas działać!

Na planie poniżej jesteście zaznaczeni fioletowymi kółkami. Literki informują o tym, które kółko jest kim.
[center]Plan Sytuacyjny:[/center]
[center]Obrazek[/center]
Ostatnio zmieniony 06 października 2015, 22:47 przez Sigil, łącznie zmieniany 1 raz.
[center]No beast so fierce but knows some touch of pity. But I know none, and therefore am no beast.[/center]

Frater_Terry
Reactions:
Posty: 352
Rejestracja: 13 stycznia 2015, 12:19

Post autor: Frater_Terry » 07 października 2015, 09:11

Tańczący po Czarnej Spirali w milczeniu obserwował obserwował tok zdarzeń. W nastałej sytuacji nie bardzo wiedział jak mógłby pomóc. A ponieważ nie był osobą nadto gadatliwą, nie raczył nikogo swymi wiejskimi mądrościami co do których nie miał żadnej pewności, że zadziałają. Raczej starał się nikomu nie plątać pod nogami. Chociaż zważywszy na jego rozmiary, właściwszym określeniem byłoby "nie taranować nikomu drogi".

Tańczący po Czarnej Spirali w milczeniu więc obserwował konanie czarodziejki, a później gasnący w śniegu z cichym sykiem ognisty pocisk. Nikt go o nic nie pytał, nie było więc najmniejszej potrzeby się odzywać.

Dopiero kiedy z wnętrza feralnej chaty usłyszeli szpetny krzyk, z jego gardła zaczął wydobywać się dźwięk. Z początku ciche mruczenie, które jednak szybko przeszło w głośny i groźny warkot. Delikatnie przykurczył łapy, by móc zareagować natychmiast, na to co miało nadejść.
Spoiler!
Moje kłopoty z dostępem do kompa mają niestety szanse potrwać jeszcze do tygodnia, w związku z czym nie mam nic przeciwko byś poprowadził walkę mojej postaci. Tak długo, jak długo będziesz miał na względzie poniższe wytyczne. Priorytet działań zgodnie z kolejnością poniżej.
- Jeśli tylko mam taką możliwość, zaczynam starcie od szarży. Tyczy się to również każdego kolejnego przeciwnika, jeśli poprzedni już padnie.
- Interesują mnie przeciwnicy walczący w zwarciu, strzelców zostawiam naszym strzelcom.
- Do których to naszych strzelców nie dopuszczam nikogo z bronią do walki w zwarciu właśnie.
- Nie jestem wybredny, atakuję najbliższy cel.
- Jeśli ktoś z drużyny ma kłopoty, to rzucam mu się na ratunek (zakładając że to zauważę), nawet za cenę ciosu otrzymanego w plecy.
Ostatnio zmieniony 07 października 2015, 09:36 przez Frater_Terry, łącznie zmieniany 1 raz.

zapalki_chaosu
Reactions:
Posty: 167
Rejestracja: 08 sierpnia 2015, 11:57

Post autor: zapalki_chaosu » 07 października 2015, 09:20

Vidgar nie miał czasu na złorzeczenie czy inne formy ekspresji związane z niepowodzeniem tak wyśmienitego planu. Zareagował odruchowo i marnował skupienia na zbędne w tej chwili myśli. Zaklął cicho pod nosem i rzucił się schylony by przyczaić się tuż przy drzwiach czekając na pierwszego wybiegającego przeciwnika.

Vidgar staje przy drzwiach od strony zawiasów. Jeżeli to co ryczy jak atakujący niedźwiedź jakimś cudem nie rozwali tych drzwi, to zamknie je kopnięciem, żeby odrobinę spowolnić innych, którzy chcieliby wybiec następni. Pewnie ten plan też nie wypali ale woli to niż stać i czekać aż mu coś łeb rozpierdoli.

TatTvamAsi
Reactions:
Posty: 423
Rejestracja: 08 sierpnia 2015, 14:54
Been thanked: 3 times

Post autor: TatTvamAsi » 07 października 2015, 12:23

Czarownica dobywa toporka i będzie w razie czego działać na dystans przez rzucenie nim. Jakby któryś z przeciwników za nadto się zbliżył, to użyje pyłku z konwalii, aby go unieszkodliwić. Stoi w dalszej odległości, ale tak, żeby mieć pole do rzutu.

ODPOWIEDZ