Strona 7 z 16

: 17 października 2015, 15:24
autor: 8art
Baart odwiązał krawat, który teraz zdawał się mu cały czas przeszkadzać. Szybko wymacał pod koszulą swój medalik i z namaszczeniem dotknął go palcami wskazującym i środkowym. Uspokoił się nieco. To zawsze go uspokajało. Podziałało nawet teraz, gdy był bombardowany miliardami nowych bodźców, których nie dostrzegał wcześniej.

Wciąż nie mógł zrozumieć, co z nimi działo. Czy to dar od Boga, aby mógł czynić dobro? Niezbadane są wyroki boskie. Wyjrzał przez zakratowne okienko, żeby sprawdzić, czy policja już dojeżdża na miejsce. Zawiedzony odwrócił się od okienka, podszedł do niego David:

- Czy uważasz, że to jakaś niesamowicie tkana mistyfikacja, czy może jednak jesteśmy jacyś inni, wybrani, naznaczeni, cholera wie? - zapytał z przejęciem kompana. - Jeśli tak jest, to musimy dowiedzieć się dlaczego akurat my i w jakim celu? Co o tym myślisz?

- Nie wiem David... - szepnął cicho: - To strasznie dziwne, ale nie wierzę, że to może być farmakologiczna mistyfikacja. Nie na taką skalę. Niezbadane są wyroki boskie. Widzisz, u mnie się to zaczęło jak mnie trzepnął prąd i odjechałem. Myślałem, że już jestem na drugim świecie, ale czy to była przyczyn stanu w jakim się znajdujemy czy nie? Może ma to związek z tym tajemniczym pokojem i zwłokami siostry zakonnej? A może... . - Baart odwrócił się aby upewnić się, że Pascal nie słyszy niczego i dyskretnie wskazał palcem na administratora budynku: - może to jakiś ich plan... O co chodzi z tymi magiem? Wyglądało jakby chodziło o jednego z nas...

Spoiler!
Spróbuje spojrzeć jeszcze raz w nici losu i zobaczyć z czym wiąże się nasze przebudzenie.
De Jong oczywiście nie wie nic o Magach, przebudzeniu i takich tam, więc snuje logiczne domysły.

: 20 października 2015, 15:12
autor: koszal
Nienawidził manipulowania społeczeństwem i narzucania kajdan. Od lat czuł coraz bardziej zaciskającą się wokół jego szyi pętlę systemu. Jednocześnie poczucie, że z tym wszystkim jest coś nie tak.. Chwile upojenia, narkotykowe odloty, balangi pozwalały mu rozkoszować się głęboko zakorzenioną potrzebą wolności, a przynajmniej dawały taką iluzję. Przez lata nauczył się radzić sobie z tymi emocjami na swój własny, chory sposób. Negował to, co inni uważali za oczywiste. Pluł w twarz niewolnikom kont, szydził z poukładanych wyborców w ich pomiętolonych spodenkach z Tesco mających symulować akceptowalne poczucie dostatku i satysfakcji z 7,50E$/h..

W ciągu kilkunastu ostatnich minut wszystkie te imaginacje nabrały realnych kształtów. Coś ze światem było cholernie nie tak, poczuł to i dotknął obawiając się gdzieś w głębi, że w końcu dopadło go szaleństwo, w końcu jego umysł się poddał i popierdolił go na maksa.

A jednak czuł się krok bliżej czegoś większego, czuł przewagę, czuł ... moc.. ?!... I byłoby zajebiście, gdyby nie fakt, że wszystko inne również urosło do namacalnych wymiarów. Nie chciał brać tej roboty. Takie miejsca straszyły go, podobnie jak więzienia, przytułki i inne systemowe uzdatniacze nieprzystosowanych. Gapiły się na niego ilekroć przechodził w pobliżu. Wyciągały swoje macki szepcząc w myślach .. wkrótce... wkrótce będziesz nasz, chłopcze.... zamkniemy cię i przerobimy na warzywo..

Przedmiot w bucie nie dodawał poczucia stabilności. Był rzeczywistym dowodem na to, że coś się zmieniło. Albo świat, albo Ervin.

Teraz tkwił zamknięty w domu wariatów i nieistotne były tego okoliczności. Był niczym dzikie zwierzę i ktoś go tu zamknął! To kurewsko zły precedens, bo wiele rzeczy wraca w życiu jak bumerang. Nie da się być raz zatrzymanym na dołku.

Przyspieszył mijając drzwi od łazienki. Starał się nie patrzeć w tę stronę, lecz wystający kawałek szkła po prostu przyciągnął jego uwagę. Niemal na wylot.. -wolał nie zastanawiać się kto go tam tak wpierdolił. Gdyby tu wtedy stał, to straciłby głowę..

- Jest ciężki jak cholera- uprzedził Ahmeda- rozjebiemy nim zawiasy i stąd wyjdziemy, bo żadna siła nie zmusi mnie, żebym dobrowolnie wlazł do tej klatki z wariatami. Takie miejsca mogą chcieć ugościć na dłużej. -wytłumaczył egipcjaninowi. Ahmed mógłby przysiąc, że w tonie głosu meksykanina wyczuł nutę lęku.

: 20 października 2015, 19:50
autor: Dobro
- Dobra, zobaczymy, co się da z tym zrobić... - mruknął zupełnie nieprzekonywująco Ahmed, przebiegając koło "ulubionej" łazienki. Postronny obserwator mógłby przysiąc, że przez krótką chwilę Ahmed jakby się wyłączył: jakby zupełnie wyszedł z własnego ciała i szybował gdzieś w odległym świecie. Tymczasem zaś, w głowie audytora aż huczało...
Spoiler!
Jeszcze raz próbuję spojrzeć przez Rękawice. Jeżeli dojrzę tam duchy, spróbuję je przepędzić... o ile wiem jak.

: 22 października 2015, 10:57
autor: Yarin
David zamyślił się an chwilę. Spoglądając na Pascala katem oka, odpowiedział:
- Te nasze inne 'widzenie' i możliwości faktycznie zaczęły się w momencie, gdy wszystkich nas poraził prąd w piwnicy.
Mężczyzna przypomniał sobie film z Travoltą, który uderzony przez błyskawicę zyskał niezwykłe zdolności. Ok, może nie takie, by widzieć przerażające rzeczy. No i okazało się finalnie, że jednak nie posiadł żadnych supermocy. Jak prawdopodobne jest to, by całej grupie młodych mężczyzn w tym samym czasie uaktywnił się jakiś guz w mózgu?

- Wydaje mi się, że miało to związek z porażeniem prądem. Jeżeli wierzy się w rzeczy, których nie możemy wytłumaczyć logicznie, ani ich dotknąć, czyli to podobnie, jak z wiarą w jakiegoś boga, prawda?, to możemy założyć że zostaliśmy obdarzeni pewnymi zdolnościami. Możemy dochodzić, jak co i dlaczego, możemy to również przyjąć do wiadomości i...i jakoś żyć - skończył niepewnie.

- Ja widzę jakby inny, koszmarny świat, w którym istnieje okrutna przemoc i niepokój. Widzę także osoby, którym może coś zagrażać, taką ciemną aurę. I coś w środku mi podpowiada, że tej osobie coś grozi. Tak właśnie było z Ahmedem.

Zamilkł na chwilę, po czym zapytał:
- Siedzimy tu, czy idziemy zobaczyć, co robią pozostali?

: 22 października 2015, 22:38
autor: Suriel
Dwaj mężczyźni szybko minęli drzwi łazienki. W jasno oświetlonym pomieszczeniu Ervin szybko i sprawnie wrzucał do torby wszystko co uznał za potrzebne. Kombinerki, fancuza, dłuto i przez chwile zaklął szpetnie po meksykańsku uświadamiając sobie, że większość śrubokrętów zabrał do piwnicy Camille. Wrzucił na szybko jeszcze kilka innych pierdół które rzuciły mu się w oczy. Nie chciał głupio wracać za chwilę bo byle jaką pierdółkę. Gonił go czas. Gdy spakował przedłużacz przez chwilę miał nadziej, że młot pneumatyczny ruszy bez problemu. Zaczął go wyciągać za sznur z pomieszczenia które odkryli. Kiedy miał go w rękach i nacisnął spust kolejny stek przekleństw wyrzucił na zewnątrz.

Podał przedłużacz i cześć gratów Ahmedowi, były całe oblepione w kurzu i pyle a rękojeści dodatkowo pokryte pewnie sporą ilością potu wszystkich tych robotniczych rąk przez które narzędzia przechodził w te i z powrotem.

[center]***[/center]
Znudzony Pascal przechadzał się jak najdalej dwóch rozmawiających mężczyzn. Przez chwilę oglądał stare łóżka ale już chwile później jego uwagę przykuły kartonowe pudła z różnościami z których wyciągnął zadowoleniem kilka zniszczonych książek, stary stacjonarny telefon i radio. Postawił to wszystko na podniszczonym stoliczku. Najbardziej interesowało go radio jednak już chwile później stwierdził, że musi być uszkodzone. W cichym pomieszczeniu słychać tylko było szum deszczu przecinany od czasu do czasu piorunem i chrapliwy oddech pozostawionego samemu sobie Camille...
Spoiler!
Co do twojego pytania. Przekołowałem podręcznik i znalazłem egzorcyzm. Niestety odprawia się go godzinami ale za to efekt jest permanentny. Mogę zaproponować coś innego. Standardowy czas trwania dla czarów improwizowanych wynosi 1 rundę (ok 3 sekund) i obejmuje jedną istotę. Czyli tyle co nic. Masz 3 kropki w duchu i 2 w gnozie. Razem 5 i tyloma k10 rzucam. Za każdą kostkę na której jest 6 lub więcej masz sukces. Bazowo.

Podniosę ci ST do 7 zamiast 6 ale w zamian wypędzisz go na czas całej sceny no i nadal możesz zadecydować iloma kostkami rzucasz.
- 2 kostki i dokładam jeden cel więcej
- 3 kostki i dokładam dwa cele więcej
- 2 kostki i wydłużam zaklęcie ze sceny do 2 godzin
- 4 kostki i wydłużam zaklęcie ze sceny do 12 godzin
Pamiętaj że masz ich 5. Może warto każdego z duchów pykać po kolei. Pamiętaj też że wykonując ten manewr w takiej bliskości łazienki może cię ";usłyszeć" to co je wezwało...

Obojętnie czy się uda czy nie, czy zrezygnujesz czy nie, za ten manewr masz +1PD ode mnie. Ty i Baart najsprytniej i najczęściej korzystacie z arkan, należy się wam.
Spoiler!
Mechanika. Pierwszy raz w sesji idzie test dwóch arkan na raz. Losu by spojrzeć w przeznaczenie oraz Czasu zajrzeć wstecz. Test. Dwa arkana ale do testu bierze się najwyższą. Czyli Los na 3, plus Gnoza 2 suma 5 kostek. ST wyznaczam na 6. Trzy sukcesy.

Widzisz jak z wolna formuje się nić. Szara i przydymiona niczym pozostałe. Biegnie z wolna jakby niechętne w kierunku piwnicy. W kierunku skrzynki elektrycznej. Nie, nie zupełnie skrzynki, w kierunku żółtego kabla. Dotyka go ale zdajesz sobie sprawę, że to nie jest do końca prawidłowa odpowiedź. Nić oplata go, w pewien sposób lecz leci dalej ale już poprzez czas. Czujesz jak pędzisz śladem tej nici, jak cofają się godziny, dni, tygodnie. Zaczyna brakować ci sił by za nią podążyć, słabniesz i ustajesz. Nić prowadzi jeszcze dalej, miesiące a może i lata wstecz.

Za ten manewr masz +1PD ode mnie ty i Ahmed najsprytniej i najczęściej korzystacie z arkan.
Czekam na info od Davida i Baarta czy wychodzą. Czekam na posta Ervina Ahmeda (ewentualne pogaduchy lub info że mam puszczać akcje dalej) Muszę tez zrównać czas obu grupom ponieważ "Erviny" są nieco przed "Baartami" a naprawienie młota wysunie ich jeszcze dalej ponieważ zajmie im to wraz z przekuciem około 10-20 minut czasu (zakładając że rzut na naprawy wyjdzie co najmniej z jednym sukcesem). Nie chce sugerować ale czy nie szybciej byłoby wziąć kartę od Pascala? Musicie tak pod górę? ...tak po meksykańsku...

Umówmy się że czekam do niedzieli wieczora na posty. Z drzwiami nei bede robił oprów, puszczą skoro mogliście je kartą otworzyć :P
Techniczny. Magowie i paradox.
Dobro zadał pytanie czy można tak sobie ciskać zaklęcia z arkan bez limitów. Postanowiłem odpowiedzieć wszystkim. Można jeśli jest jest to priorytetowa arkana.
Problemem jest rzeczywistość, jej istniejący status quo które odpiera rożne naruszenia. Póki mag stosuje magie subtelną, o efektach niewidocznych (na przykład poszerzenie własnego postrzegania, spojrzenia w przeszłość, w los, w czyjś umysł, za Rękawicę itd.) nic się nie dzieje. Rzeczy których nie da się wytłumaczyć naukowo typu, cudowne ulecznie, kula ognia etc. To tak zwana magia wulgarna od niej łapie się paradox. Jeszcze większe ilości paradoxu przysługują jeśli magia wulgarna czyniona jest w obecności śmiertelników. Paradox jeśli się nie rozładuje sam od razu to zbiera się i zbiera się, a każdy następny uzbierany punkty może odpalić uwolnienie wcześniej nazbieranych.
Koniec końców każdy uzbierany punkt paradoxu musi się jednak wcześniej czy później rozładować. Najdrobniejszymi efektami są czasowe zmiany w emocjach, umyśle maga typu paniczny strach, szok etc. Ewentulanie drobne uszkodzenia ciała różnego typu. Później w zależności od sukcesów i ilości paradoxu efekty są coraz groźniejsze, poczynając od anomalii w rzeczywistości, zmutowania maga po utratę możliwości rzucania zaklęć i rzeczy znacznie gorsze...

Paradoxu i jego efektów nie da się kontrolować magią, nie da się go leczyć magią, nie da się na niego magią wpływać. Można go to tylko przetrwać, lub nie.

Na razie jedziecie panowie na subtelnym używaniu mocy, więc nikomu nic nie wpadło i chwała wam za to. Ale niedługo może to się zmienić. Ta pokusa zawsze wygrywa

Ps. Czy te moje wpisy techniczne dotyczące systemu mają sens? Są potrzebne czy dać sobie spokój?

: 24 października 2015, 17:36
autor: Dobro
Ahmed czuł, jakby miał zaraz zwymiotować. Narzędzia były brudne nie tylko z kurzu i brudu. ale i z mikrobiologicznej fermy, jaka z pewnością na nich się zaległa. Robotnicy z pewnością nie należeli do czyścioszków i po każdym załatwianiu swoich spraw znów dotykali tych narzędzi, oczywiście nie fatygując się z myciem rąk. Oczyma wyobraźni Ahmed widział te paskudne bakterie kałowe przechodzące na jego dłonie i rozchodzace się po jego ciele...

Wzdrygnął się i powstrzymał odruch wymiotny. Musiał się skupić. Ervin przejawiał śladowe ilości niepokoju, co i Ahmeda nie nastrajało zbyt dobrze... I jeszcze ta łazienka z duchami i Numbim obok... Nie. Trzeba było stąd spierdalać, i to jak najszybciej. Spierdalać do jakiejś starej biblioteki lub po prostu do wygodnego hotelu z internetem by poczytać i okiełznać nową moc.

Ahmed Assad Omar bał się jednak, że te przeklęte duchy i jego dopadną. Postanowił więc zaryzykować i... Gburowaty zarazek ameryki właśnie go zawołał! Nic nie powiedziawszy, egipcjanin podreptał za Ervinem, myślami jednak odbiegając od tematu inwazji bakterii i dryfując w bardziej praktyczną stronę...
Spoiler!
Nie odganiam duchów. Spróbuję za to się przed nimi zabezpieczyć i wytężyć myśli, by: albo zniknąć duchom z pola widzenia (lub sprawić, by mnie ignorowały), albo wezwać innego ducha (zmarłego groźnego pacjenta tego szpitala) by pilnował mojej dupy. Jeżeli żadna z tych opcji nie będzie możliwa, wymyślę coś innego.

Opcja z niewidzialnością dla duchów oraz z pancerzem duchowym przeciw tym bytom wchodzi w grę. Turlnę jak tylko określisz czy chcesz oba zabezpieczenia czy starczy ci jedno. Będzie to zaklęcie podtrzymywane, czyli stale na tobie póki nie zdecydujesz inaczej albo jeśli nie nastąpią jakieś inne niezwykłe okoliczności. Każde podtrzymywane zaklęcie utrudni rzucanie kolejnych i na twoim poziomie chyba tylko 3 takie aury mogą działać na raz. Musze to sprawdzić.
Techniczne wstawki jak najbardziej w cenie. Przy okazji: Pascal jest zamknięty przecież obok. Są wokoło Ahmeda okna na zewnątrz, by móc się wydostać, czy tylko pancerne drzwi to jedyna droga ucieczki?

EDIT SURIEL
Okien nie ma w standardowych pokojach a jak są to zakratowane. Jedyne nie zakratowane okna są w pomieszczeniach administracji lub gospodarczych do których pacjenci nie mają dostępu. Okna są też w świetlicach jak na przykład w tej w której zamknęli się Pascal, Baart i David. Tam nie ma krat, okna są małe ale idzie się przecisnąć tyle, że trzeba coś podstawić bo zaczynają się na jakichś 2,5 metrach.
Odpowiedź w spoilerze.

: 25 października 2015, 10:59
autor: 8art
De Jong nie dosłyszał ostatniego pytania Davida i dopiero po chwili odpowiedział skonfudowany:

- Taak, chodźmy...

Widział coś innego i utwoerdzał się coraz bardziej w przekonaniu, że wyładowanie prądu nie było przyczyną ich niepokojących "mocy", lecz tylko wyzwalaczem. Szara i przydymiona niczym pozostałe. Biegła z wolna jakby niechętne w kierunku piwnicy. W kierunku skrzynki elektrycznej. Nie, nie zupełnie skrzynki, w kierunku żółtego kabla. Dotyka go ale Baart zdał sobie sprawę, że to nie jest do końca prawidłowa odpowiedź. Nić oplata kabel, w pewien sposób lecz leci dalej ale już poprzez czas. Czujesz jak pędzi śladem tej nici, jak cofają się godziny, dni, tygodnie, miesiące, lata... Nie miał sił by za nią podążyć, Ale wiedział, że prowadzi jeszcze dalej, może i wieki wstecz...

Baart jęknął cicho z nieudawaną ulgą, gdy wizja się ucięła, co nie umknęło uwadze Davida:

- Co?

- To nie przypadek... Elektryczny szok tego nie spowodował tylko wyzwolił. Wiem, widzę to...

: 25 października 2015, 22:49
autor: Suriel
- Czy zechciałby pan nas wypuścić? - Zapytał David spoglądając na Pascala. Stali z Baartem już przy podwójnych drzwiach do wyjścia ale okazało się, że nie ma panelu do ich otwierania co było oczywiste skoro ta świetlica miała w istocie zatrzymać pacjentów w środku.

Pascal niechętnie i powoli zebrał się w sobie i z wyraźnym ociąganiem ruszył do drzwi. Po przeciągnięciu karty przez obie pary pancernych drzwi mężczyźni wydostali się na korytarz. Nie byli sami, od strony odkrytej komory nadchodził Ervin z Ahmedem.

Pascal zamrugał oczami widząc ile sprzętu taszczy ze sobą Meksykanin. Ahmed szedł jedynie z niewielką torbą trzymana przez chusteczkę higieniczną.

- ...ty będziesz trzymał a ja rozpierdolę te drzwi. - urwał frazes budowlaniec, równie zdziwiony niespodziewanym spotkaniem na korytarzu jak pozostali.

Pascal jeszcze raz obrzucił obu mężczyzn od stóp do głów.

- W takim razie pójdę z wami. Jeśli uszkodzicie te drzwi to nie wiadomo kto wlezie do tego skrzydła, a jak ich nie wykujecie to wyglądacie jakbyście byli zmotywowani co najmniej do kucia się choćby i przez ściany byleby stąd wyjść.

Pascal drgnął kierowany jakimś wewnętrznym impulsem
- Poza tym, obiecałem panu Ervinowi odzyskać ten rewolwer. - Rzucił jeszcze okiem na leżącego w mroku Camille. - Państwa człowiek chyba będzie musiał tu poczekać. W końcu co mu się tu może stać...

Ruszyli w kierunku drzwi, wymieniając parę zdań po drodze.

Gdy dotarli do masywnych podwoi Pascal przeciągnął kartą magnetyczną po czytniku zabezpieczenia. Światło na panelu lśniło jednak nadal czerwienią bez zmian. Drzwi ani drgnęły.

- Dziwne... spróbuje jeszcze raz.

Po trzecim podejściu panel zamigotał w końcu zielonym światłem. Szczęknęły zasuwy zwalniające mechanizm blokujący. Wystarczyło pchnąć.
Klatka schodowa była pusta, jęczał w niej jedynie wiatr dostający się przez szczeliny oraz... cichy lekko zawodzący kobiecy głos.
Nie dochodził jednak z góry, z sekretariatu lecz z dołu. Z piwnicy. Brzmiał bardzo nieszczęśliwie i jak gdyby ktoś pochlipywał...
Dobro pytał o...
Duchy
W umbrze są dwa rodzaje duchów. Posłużę się nazwami angielskimi. Ghost i Spirit. Po naszemu w obu przypadkach duch i to jest problem bo to różne byty.
Ghost to niematerialna postać zmarłej osoby. Przebywa króciutko po śmierci w bliskiej umbrze (czyli za Rekawicą) i szybuje w miejsce dla zmarłych zwane Twilight. Zdarza się jednak że w bardzo rzadkich przypadkach kiedy ma jakieś niedokończone sprawy i nie może zaznać spokoju wraca jako upiór (widmo, czy jak tam to nazwać) Takich w Sanite nie ma.

Spiryt - to z kolei duch: zwierzęcia, przedmiotu, miejsca, żywiołu, idei itp. To może być stary budynek który z czasem pojawia się w Umbrze. Jeśli ten duch jest odpowiednio stary i nazbiera/zmagazynuje odpowiednią ilość mocy może zyskać świadomość czyli Przebudzić się. W to grono, przebudzonych duchów zaliczamy też duchy entropi i rozkładu, te które żywią się bólem, strachem lub innymi emocjami. Spirits mogą się też pożerać, an przykład duch wilka pochłania innego słabszego ducha wilka w wyniku czego jego moc wzrasta.
Coś zaczyna świtać po tych ostatnich zdaniach?
Jakieś pogaduchy po drodze do drzwi?

Po dotarciu do klatki schodowej widzę co najmniej takie opcje: iść na górę na piętro do sekretariatu i stamtąd kolejnymi schodami w dól do wyjścia (tak jak wszedł Baart), sforsować łańcuch na wprost, albo ruszyć za odgłosami na dół do piwnicy... inne opcje?
Ps. Wolałbym żebyście się nie rozdzielali bo łatwiej mi się prowadzi ale co tam ja mogę woleć...

: 26 października 2015, 15:12
autor: 8art
- Chodźmy najpierw po ludzi co tu zostali. - stwierdził Baart, wychylając się przez barierkę i patrząc w ciemność na dole i górze klatki schodowej. Nie mógł nic dostrzec.

Miejsce przyprawiało go gęsią skórkę. Wyglądało zupełnie innaczej wcześniej,ale teraz gdy było w posiadaniu ciemności i dziwnych cieni robiło się nieprzyjemnie. Wzrygnął się po raz kolejny i spojrzał pytająco na resztę.
Ja bym szedł najpierw po pracowników, czyli po sekretarkę i doktorka, a potem stąd spływał jak najszybciej. Auta stoją pod budynkiem.

: 27 października 2015, 19:44
autor: Dobro
Dziwne uczucie spokoju opanowało Ahmeda. Mimo kolonii bakterii i grzybów, które zapewne urządzały sobie ucztę na dłoniach audytora, ten czuł się dosyć zadowolony. Niby uczeń, który jako jedyny ma bezbłędnie odrobione zadanie domowe u surowej nauczycielki. Nawet chwilowo zdobył się na gwizdanie motywu z jego ulubionego filmu "Kill Bill", ale po zaraz mu przeszło. Jednak brudne dłonie potrafiły go wpędzić w średni nastrój.

- No dobra. Zaraz się tu zjawią psy i zaczną węszyć. Jakaś wspólna wersja tego, co tu się wydarzyło? Już nie wspominając o Numbim i Camile, którzy najpiewniej nie dożyją poranka - Assad postarał się skupić na odpowiedzi, jednocześnie znów wytężając umysł i maksymalnie się koncentrując na pewnym nowym, zaskakującym uczuciu...
Spoiler!
Patrzę przez Rękawicę (dobrze to rozumiem?) czy czasem jakiś paskudny ghost / spirit nie próbuje się do nas podkraść... BTW rozumiem, że udało mi się zabezpieczyć przed wrogimi dla mnie duchami, a przynajmniej tak jest przekonany Ahmed...

: 28 października 2015, 11:00
autor: Yarin
Spoiler!
Nie odzywam się, a zatem idę za większością. Chcę użyć arkana Przeznaczenia - będę wiedzieć, kto może być w niebezpieczeństwie

: 28 października 2015, 22:20
autor: Suriel
Mężczyźni zignorowali pytanie zadane przez Ahmeda. No może, nie wszyscy...

- Jak to, wersja wydarzeń? - zamrugał zdziwiony Pascal - No co też Pan...

W głowie Lavaseca zakiełkowało dziwne przeczucie, że może to nie Numbi podprowadził ten torques, może to Ahmed i jego wspólnicy? Kiedy sobie uświadomił tą jakże przerażającą myśl szedł jakby nieco wolniej, już zupełnie bez entuzjazmu którego nadmiar wykazywał idący na czele Ervin.

Ervin jednak również zwolnił kiedy zobaczył niedomknięte drzwi do sekretariatu. Nie trzeba było być czarodziejem, by wyczuć że coś tu jest nie do końca tak.

Popchnął drzwi, które z lekkim skrzypnięciem rozwarły się do środka ukazując pusty sekretariat. Na ścianie błyskało jak szalone silne czerwone światło, musiał to być to tak zwany cichy alarm. W półmroku zobaczyli, że kilka rzeczy było w pomieszczeniu poprzewracanych jakby tu się toczyła jakaś bójka. W pomieszczeniu było cholernie cicho.

...dryń!... dryń!...

Nagły dzwonek telefonu spowodował że Ervin drgnął. Wyglądało jednak na to, że nikt oprócz niego się nim nie przejął. Może dlatego że stał najbliżej biurka zaś pozostali stali w pewnej odległości w kręgu i szeptali coś do siebie. Po którymś razie Ervin w końcu nie wytrzymał i podniósł słuchawkę stacjonarnego. Dopiero kiedy powiedział do słuchawki głośne halo, wszyscy czterej mężczyźni w końcu odwrócili się w jego stronę z zaciekawieniem.

- Halo Ervin? - zapytał znajomy głos w słuchawce.

- Tja, z tej strony Ervin, a kto mówi?

- To ja Marcus. Czemu nie odbierasz jak do ciebie dzwonię? Słuchaj... co ja ci do chuja mówiłem o tym żeby przycichnąć. Miałeś siedzieć na dupie i nie rozrabiać. A tu znajomy mi mówił, że tam jakiś nie lichy dym podobno macie? Ervin ja nie żartuję. Chłopaki ci tego nie odpuszczą, ja... nie chcę.. żeby... Halo, halo... Jesteś tam, halo? Ervin?

Ervin powoli odsunął od ucha słuchawkę. Zobaczył w końcu nad czym tak intensywnie dywagowali pozostali. David w rękach trzymał policyjną czapkę...
Spoiler!
Twoja ręka wykonała w powietrzu spiralny ruch jak u dyrygenta słyszącego jakąś graną tylko w jego głowie melodie. Odniosłeś wrażanie jakby coś atłasowego otuliło cię w jednej chwili. W tym samym niemal momencie ogarnęło cię dziwne poczucie spokoju. Głosy z za Rękawicy, płynęły wokół jakby już nigdy nie miały dotyczyć ciebie.

Technikalia: Gnoza 2 plus Duch 3, razem pięć kostek dziesiątek, stopień trudności standard czyli 6. Rzucam 5k10 i dwa sukcesy. Czar udany. Zakładam że go podtrzymujesz co jakiś czas. Nie będę na to turlał.
Spoiler!
Lini losu jest bardzo wiele co świadczy o wielu możliwościach. Wiele rzeczy zależy od waszej woli i wyborów, a te są bardzo nieczytelne. Nie czujesz by w najbliższej przyszłości wam coś zagroziło więc kiedy Ervin zamierza otworzyć drzwi, nie przerywasz mu. Na myśl, że miałbyś opuścic teraz Sanite odczuwasz lekkie ciarki. Wiesz że wtedy zdarzyć się coś bardzo nieprzyjemnego. Poza tym wyobrażając sobie siebie wychodzącego z tego miejsca masz uczucie jakbyś wyszedł z czerwonego pokoju bez poprawienia sceny. Czujesz że nie jesteś tu przypadkowo.

Technikalia: Gnoza 2 plus Los 3, razem pięć kostek dziesiątek, stopień trudności standard czyli 6. Rzucam 5k10 i... cztery sukcesy. Czar udany. Jednakże pamiętaj że nie masz arkany Czas, więc zawsze będziesz mógł spoglądac tylko w najbliższą przyszłośc.
Tak, można korzystać z dwóch arkan na raz. Z dwóch, z trzech i więcej...
Spoiler!
Ani dzwonienia telefonu ani głosu z drugiej strony słuchawki oczywiście nie słyszeliście. No bo jak skoro z waszej perspektywy jedną rzecz widać wyraźnie. Urwany kabel telefoniczny przy telefonie z którego rozmawia Ervin.
Ciekawe czy Ervin pociągnie rozmowę dalej bez tej wiedzy...

: 29 października 2015, 10:19
autor: Yarin
David od momentu przemiany czuł się spokojniej, jakby przyjął do siebie fakt bycia innym, niż wcześniej. W głowie coraz mniej myśli chciało się przebić na zewnątrz - ucichły. Mężczyzna jednakże martwił się, że jego ukochana zadręcza się, nie mając od niego żadnego sygnału, chociaż nie minęło wiele czasu od ostatniego smsa.

Kiedy weszli do pomieszczenia, Beltfort nie wyczuwał czegoś, co mogło zagrażać jemu i jego kompanom. Nawet uśmiechnął się, jednak po chwili zorientował się, że nikogo w pomieszczeniu nie ma. Po chwili spojrzał na Ervina, który powiedział coś do słuchawki, co było już samo w sobie dziwne.

- Eee, Ervin? Co ty odwalasz? To na na serio czas na jakieś głupie żarty? - zapytał spokojnie David, spoglądając na urwany kabel.

: 29 października 2015, 14:33
autor: koszal
Gwałtownym ruchem Ervin odsunął się od biurka. Przed momentem rozmawiał z Marcusem. Był tego pewien. Ktoś, może szczur czy jakieś inne zwierzę przegryzł kabel. Tak, to właśnie musiało się stać. Poczuł narastające w dłoniach mrowienie szybko posuwające się wzdłuż ramion do karku. Lekkie igiełki gryzły delikatnymi nakłuciami okolice uszu..

Zaraz komuś pierdolnę!* -nie do końca wiedział, czy pomyślał czy rzucił te słowa na głos. Kopnięciem przewrócił fotel sekretarki i rzucił się do szuflad biurka. Gdzież on jest do cholery?!

-Nie wiem jak wy, ale pierdolę tę robotę. Zwalniam się z samego rana i adios pojebos. -nerwowo rozglądając się na boki zrzucał kolejne szuflady na podłogę.
- Jest tu jakiś pierdolony szczur, albo pies.- odwrócił się patrząc na pozostałych- przecież kurwa rozmawiałem przez telefon, zanim umilkł..

- Pies... - urwał spoglądając na czapkę. Jego twarz nabrzmiała czerwienią.

Spoiler!
Uznajmy to za niekontrolowane użycie mocy. Chłopaki mają to zdanie w głowach o ile mi się uda.

Rozmowę uznaję za prawdziwą, dlatego uważam że ktoś lub coś z nami jest w pomieszczeniu i dlatego tak szybko przetrząsam wszystko. Nie mogę zostawić tu trefnej spluwy. Potem mam zamiar wypierdolić z gabinetu i jak najszybciej ulotnić się ze szpitala. Ervin zamierza się też zwolnić z roboty i zaszyć pod jakimś mostem.
Szukam rewolweru.

: 29 października 2015, 20:25
autor: Dobro
Ahmed patrzył z politowaniem na Ervina. Chłopina już całkiem popierdoliło. I jeszcze te nerwowe ruchy, jakby czegoś szukał... Hej!

- Ej, on szuka broni! Wystrzela nas jak kaczki! - szepnął Ahmed, mając nadzieje, że usłyszy to ktoś silniejszy i mogący podjąć decyzję o obezwładnieniu meksykanina...