PBF - Jaśmin i wiśnia
-
Suriel
- Reactions:
- Posty: 3733
- Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
- Lokalizacja: Wawa
- Has thanked: 87 times
- Been thanked: 151 times
Clarens obserwował świąteczne neonowe reklamy, szyldy i cały ten przedświąteczny palastik tego miasta, który przez dziesięć miesięcy kurzył się w sklepowych zaułkach by na dwa miesiące pojawić się niemal w każdej witrynie sklepu, nad wejściem lub centralnie na ulic. Najbardziej wkurwiały go te wielkie tłuste mikołaje z tworzyw sztucznych ponieważ przypominały mu o jego własnej nadwadze. Dlatego jak co roku był przygnębiony świętem.
Nie, to nie było naprawdę to. Tak naprawdę chodziło o nastrój. odkąd Biały zawiódł swoją rodzinę, dając się złapać z większą ilością towaru na uczelni, święta starciły smak. To przez niego rodzina musiała sprzedać na szybko samochód, dom i przenieść się w gorszą dzielnicę. Wszystko pożarli prawnicy. Myśl o tym, że gdzieś tam jego zgorzkniały ojciec zalewa właśnie robaka jeszcze raz katując się całym tym story, po prostu był zbyt cholernie ciężka, żeby wytrzymać. Nie widzieli się od kilku lat. Clarens potrząsnął głową. Postanowił jak co roku spróbować myśleć o czymś innym.
Jak tu sobie poprawić nastrój. Już wiem, zrobię sobie polewkę z Gonza
Clarens sięgnął do torby wydobywając stamtąd odciętą ludzką rękę umieszczoną w worku z lodem.
- Hej Gonzo, zobacz... - zaczął potrzasać woreczkiem - ... wygląda jak ta łapa z serialu Adams Family. No wiesz ta cyber dłoń co zaczęła mordować w drugim sezonie, należała do tego ruska no jak mu tam było... Nie ważne. Tak sobie pomyślałem, że ta mała chińska dłoń to rozwiązanie wszelkich twoich problemów. Bo zobacz wystarczy jak tutaj dam prymitywny silniczek to będzie ci mogła trzepać wacka. No przecież nadal masz ochotę na chińszczyznę. To po co ryzykować jakieś krwotoki jak tu masz automat do którego nie musisz robić podchodów i udawać, że ci zależy. Mr Stud oto Miss Hand.- ryknął śmiechem ale furgon nagle zahamował zapewne przez nagłe światła
- Uważaj kurdę... - warknął Clarens i rzucony siłą pędu na tapicerkę wypuścił dłoń. Ta przeszybowała przez samochód i z głośnym plaśnięciem uderzyła w szybę a potem zsunęła się na wycieraczki na podłodze. Clarens zanurkował za nią sapiąc.
- Ale tu ciemno... gdzie ona jest... kurde nie ma je. Przecież sama na poszła. - Nagle wynurzył się z powrotem oznajmiając. - Musi być po twojej stronie. uważaj z nogami żebyś nie rozdeptał, bo jest warta parę zielonych. Czekaj sięgnę... - spojrzał na spodnie Gonza - ...albo nie. Poczekam jak staniemy i wysiądziesz, bo ktoś może pomyśleć że ci laskę robię. Tylko uważaj z nogami żebyś nie rozdeptał, bo jest warta parę zielonych.
Kiedy dojechali na miejsce jak tylko klapnęły drzwi za wysiadającym Gonzem, odezwał się za nimi:
- No leć do niej, leć, tylko se ogona nie przycząśnij... - po czym Biały rzucił się by poszukać zguby.
Nie, to nie było naprawdę to. Tak naprawdę chodziło o nastrój. odkąd Biały zawiódł swoją rodzinę, dając się złapać z większą ilością towaru na uczelni, święta starciły smak. To przez niego rodzina musiała sprzedać na szybko samochód, dom i przenieść się w gorszą dzielnicę. Wszystko pożarli prawnicy. Myśl o tym, że gdzieś tam jego zgorzkniały ojciec zalewa właśnie robaka jeszcze raz katując się całym tym story, po prostu był zbyt cholernie ciężka, żeby wytrzymać. Nie widzieli się od kilku lat. Clarens potrząsnął głową. Postanowił jak co roku spróbować myśleć o czymś innym.
Jak tu sobie poprawić nastrój. Już wiem, zrobię sobie polewkę z Gonza
Clarens sięgnął do torby wydobywając stamtąd odciętą ludzką rękę umieszczoną w worku z lodem.
- Hej Gonzo, zobacz... - zaczął potrzasać woreczkiem - ... wygląda jak ta łapa z serialu Adams Family. No wiesz ta cyber dłoń co zaczęła mordować w drugim sezonie, należała do tego ruska no jak mu tam było... Nie ważne. Tak sobie pomyślałem, że ta mała chińska dłoń to rozwiązanie wszelkich twoich problemów. Bo zobacz wystarczy jak tutaj dam prymitywny silniczek to będzie ci mogła trzepać wacka. No przecież nadal masz ochotę na chińszczyznę. To po co ryzykować jakieś krwotoki jak tu masz automat do którego nie musisz robić podchodów i udawać, że ci zależy. Mr Stud oto Miss Hand.- ryknął śmiechem ale furgon nagle zahamował zapewne przez nagłe światła
- Uważaj kurdę... - warknął Clarens i rzucony siłą pędu na tapicerkę wypuścił dłoń. Ta przeszybowała przez samochód i z głośnym plaśnięciem uderzyła w szybę a potem zsunęła się na wycieraczki na podłodze. Clarens zanurkował za nią sapiąc.
- Ale tu ciemno... gdzie ona jest... kurde nie ma je. Przecież sama na poszła. - Nagle wynurzył się z powrotem oznajmiając. - Musi być po twojej stronie. uważaj z nogami żebyś nie rozdeptał, bo jest warta parę zielonych. Czekaj sięgnę... - spojrzał na spodnie Gonza - ...albo nie. Poczekam jak staniemy i wysiądziesz, bo ktoś może pomyśleć że ci laskę robię. Tylko uważaj z nogami żebyś nie rozdeptał, bo jest warta parę zielonych.
Kiedy dojechali na miejsce jak tylko klapnęły drzwi za wysiadającym Gonzem, odezwał się za nimi:
- No leć do niej, leć, tylko se ogona nie przycząśnij... - po czym Biały rzucił się by poszukać zguby.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Dzielnica uniwersytecka, 19 grudnia 2021, 23:44
Eduardo wyskoczył z furgonu naciągając na głowę kaptur swego ortalionowego płaszcza. Deszcz nie ustawał, siąpił nieprzyjemnie mocząc ubrania przechodniów.
Bob Sześć Trupów rozpoznał w nadchodzącym człowieku znajomego, otworzył boczne drzwiczki Subaru i wysiadł z niewielkiego samochodu. Mulan pozostała w wozie, rysując się niewyraźną ciemną sylwetką na tle neonowej poświaty rozpalającej tylne okno pojazdu.
- Masz gotówkę? - upewnił się bez ogródek Gonzo - Mój znajomek to konkretny gość, nie lubi popierduchy. Pojęcia nie masz jak się musiałem powyginać, żeby tak szybko załatwić termin, normalnie trzeba tygodniami czekać.
- Clarens z nami nie idzie? - zapytał Bob ignorując pytanie Latynosa.
- Idzie, zaraz wylezie, kończy żarcie na wynos. Nie narób w gacie jak zobaczysz, co on je. Ta nowa moda we łbie całkiem mu poprzewracała. Neokanibalizm, słyszałeś o tym? Kupił ludzkie przedramię od jakiegoś rippera, wpierdziela je na surowo, chyba mu już tylko dłoń została. Myślałem, że się porzygam w aucie. Lepiej, żebyś miał przy sobie gotówkę, bo jeszcze i tobie coś opierdzieli, cholerny kanibal!
Eduardo wyskoczył z furgonu naciągając na głowę kaptur swego ortalionowego płaszcza. Deszcz nie ustawał, siąpił nieprzyjemnie mocząc ubrania przechodniów.
Bob Sześć Trupów rozpoznał w nadchodzącym człowieku znajomego, otworzył boczne drzwiczki Subaru i wysiadł z niewielkiego samochodu. Mulan pozostała w wozie, rysując się niewyraźną ciemną sylwetką na tle neonowej poświaty rozpalającej tylne okno pojazdu.
- Masz gotówkę? - upewnił się bez ogródek Gonzo - Mój znajomek to konkretny gość, nie lubi popierduchy. Pojęcia nie masz jak się musiałem powyginać, żeby tak szybko załatwić termin, normalnie trzeba tygodniami czekać.
- Clarens z nami nie idzie? - zapytał Bob ignorując pytanie Latynosa.
- Idzie, zaraz wylezie, kończy żarcie na wynos. Nie narób w gacie jak zobaczysz, co on je. Ta nowa moda we łbie całkiem mu poprzewracała. Neokanibalizm, słyszałeś o tym? Kupił ludzkie przedramię od jakiegoś rippera, wpierdziela je na surowo, chyba mu już tylko dłoń została. Myślałem, że się porzygam w aucie. Lepiej, żebyś miał przy sobie gotówkę, bo jeszcze i tobie coś opierdzieli, cholerny kanibal!
Przeczytałem raz jeszcze wcześniejszą wstawkę Suriela... ależ wy jesteście perwersyjnymi degeneratami! Kocham ekipę z Northside za ten przaśny świński rodzaj humoru, który gdzie indziej pewnie by nie uchodził, ale który tutaj doskonale pasuje! Świniaki, słowo daję! 
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Ostanie posty mnie rozwaliły. Suriel ale pojechałeś:D A Keth z tym neokanibalizmem:D
No to co? Czekamy na reakcje Boba i potem podskoczymy moim vanem na parking przy miejscówce u Ki... A nie będę uprzedzał kogo:p Ale z tego co pamiętam, tam był parking przy samej miejscówie. Jak coś to Gonzo sprawdzi w necie.
Aha, przy Chince, Gonzo uważa, żeby się ustawiać tak, żeby w razie jakiegoś wypadku ze Studdem nie było widać:)
No to co? Czekamy na reakcje Boba i potem podskoczymy moim vanem na parking przy miejscówce u Ki... A nie będę uprzedzał kogo:p Ale z tego co pamiętam, tam był parking przy samej miejscówie. Jak coś to Gonzo sprawdzi w necie.
Aha, przy Chince, Gonzo uważa, żeby się ustawiać tak, żeby w razie jakiegoś wypadku ze Studdem nie było widać:)
Ostatnio zmieniony 03 listopada 2015, 23:00 przez 8art, łącznie zmieniany 1 raz.
kończy żarcie na wynos? Doprawdy Bob Sześć Trupów był rozczarowany poziomem profesjonalizmu tych dwóch typków. Kanibal i erotoman, który praktycznie przy Bobie chciałby się zająć jego klientką. Indianin widział biegające w stronę jego Subaru spojrzenia Gonza.. i wspominał jego taniec godowy z samochodem przy poprzednim spotkaniu.
- Mam gotówkę - rzekł spokojnie Fixer - możemy działać.
idźcie przodem a my za wami podążymy - Bob uciął spekulacje co do zbliżenia się Gonza do Mulan
- Mam gotówkę - rzekł spokojnie Fixer - możemy działać.
idźcie przodem a my za wami podążymy - Bob uciął spekulacje co do zbliżenia się Gonza do Mulan
"Wikingowie dzielili rany na ?miertelne i nieistotne i znaj?c ich do?wiadczenie pewnie mieli racj?. " Oggy
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
- Podjedziemy na miejsce. To niedaleko, a studenciki dziś szaleją na dzielni. Nie ma się co pchać w kłopoty. - odparł Gonzales, szczerząc w kierunku Chinki zęby w najpiękniejszym ze znanych mu usmiechów, jakie studiował codziennie rano przed lustrem.
Ostatnimi czasy, znaczy się odkąd wstawił sobie chromowane cyberwłosy z sytemem SmartStyle TM, miał dużo więcej czasu. Cyberwyczes czesał się sam i zawsze gwarantował optymalną fryzurę, a Eduardo zamiast jak codzień układać mozolnie krnąbrne włosy, mógł spożytkować kilka minut zbędnego czasu na wyciskanie zaskórniaków albo ćwiczenie uśmiechów. Ale tę małą tajemnice trzymał dla siebie. Jakby Białas się dowiedział, że Gonzo "marnotrawi" czas w klopie, to pewno zacząłby przylatywać wcześniej na poranną kupe. Fakt, że odkąd Clarens zaczął trochę dbać o siebie i wydał kupę szmalcu na operacje, to zaczął nieco bardziej przychylnym okiem patrzeć na metroseksualne praktyki Gonza, ale jakby wiedział, że Eduardo nie układa wyczesu, tylko trenuje mimikę, to by się podwkurwił, że musi czekać ze stolcem.
Ostatnimi czasy, znaczy się odkąd wstawił sobie chromowane cyberwłosy z sytemem SmartStyle TM, miał dużo więcej czasu. Cyberwyczes czesał się sam i zawsze gwarantował optymalną fryzurę, a Eduardo zamiast jak codzień układać mozolnie krnąbrne włosy, mógł spożytkować kilka minut zbędnego czasu na wyciskanie zaskórniaków albo ćwiczenie uśmiechów. Ale tę małą tajemnice trzymał dla siebie. Jakby Białas się dowiedział, że Gonzo "marnotrawi" czas w klopie, to pewno zacząłby przylatywać wcześniej na poranną kupe. Fakt, że odkąd Clarens zaczął trochę dbać o siebie i wydał kupę szmalcu na operacje, to zaczął nieco bardziej przychylnym okiem patrzeć na metroseksualne praktyki Gonza, ale jakby wiedział, że Eduardo nie układa wyczesu, tylko trenuje mimikę, to by się podwkurwił, że musi czekać ze stolcem.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Dzielnica uniwersytecka, 19 grudnia 2021, 23:47
Gonzo z trudem ukrył swe rozczarowanie postawą Boba. Sztywniak zapewne miał problemy z potencją, dlatego zazdrościł jurnemu Latynosowi powodzenia u kobiet. Frajer z San Moro, ot co. Starając się nie oglądać zbyt nachalnie ponad ramieniem Eduardo skręcił z chodnika w szeroko otwarte drzwi wejściowe wysokiego budynku, przepchnął się pomiędzy stłoczonymi na głównym korytarzu studentami puszczając w ruch łokcie i robiąc groźne miny.
Atmosfera panująca w dzielnicy uniwersyteckiej zawsze Gonza kręciła, bo chociaż młody fikser stronił od nauki tak bardzo jak tylko było to możliwe, niezmiernie pociągały go uczęszczające na uczelnię studentki. Zaliczywszy w różnych okolicznościach kilka z nich Eduardo przeświadczony był o potędze swego męskiego uroku i zaglądał do tej części miasta, kiedy tylko miał ku temu sposobność.
Młodzi ludzie obojga płci wypełniali korytarze na większości pięter budynku, popijając drinki, słuchając głośnej muzyki, flirtując ze sobą i wypełniając ciasną przestrzeń gwarem radosnych głosów. Uśmiechając się znacząco do co ładniejszych dziewcząt, Gonzo parł w górę schodów wiedziony we właściwym kierunku eleganckimi tablicami z nazwą "Koci Grajdołek".
Wzmiankowane przez Garcię miejsce znajdowało się na najwyższym piętrze budynku, powyżej użytkowanej przez studentów przestrzeni mieszkalnej. Wstępu do niego strzegły masywne metalowe drzwi zaopatrzone w zestaw skanerów oraz elektroniczne oczy kamer.
Gonzo zatrzymał się przed zamkniętym szczelnie wejściem, zerknął ponad ramieniem w dół schodów spoglądając znacząco na sapiącego głośno Clarensa. Bob szedł kilka kroków za Białasem, sterując uwieszoną jego ramienia Mulan w taki sposób, by śliczna Chinka jak najmniej zwracała na siebie uwagę żądnych rozrywki mieszkańców.
Gonzo z trudem ukrył swe rozczarowanie postawą Boba. Sztywniak zapewne miał problemy z potencją, dlatego zazdrościł jurnemu Latynosowi powodzenia u kobiet. Frajer z San Moro, ot co. Starając się nie oglądać zbyt nachalnie ponad ramieniem Eduardo skręcił z chodnika w szeroko otwarte drzwi wejściowe wysokiego budynku, przepchnął się pomiędzy stłoczonymi na głównym korytarzu studentami puszczając w ruch łokcie i robiąc groźne miny.
Atmosfera panująca w dzielnicy uniwersyteckiej zawsze Gonza kręciła, bo chociaż młody fikser stronił od nauki tak bardzo jak tylko było to możliwe, niezmiernie pociągały go uczęszczające na uczelnię studentki. Zaliczywszy w różnych okolicznościach kilka z nich Eduardo przeświadczony był o potędze swego męskiego uroku i zaglądał do tej części miasta, kiedy tylko miał ku temu sposobność.
Młodzi ludzie obojga płci wypełniali korytarze na większości pięter budynku, popijając drinki, słuchając głośnej muzyki, flirtując ze sobą i wypełniając ciasną przestrzeń gwarem radosnych głosów. Uśmiechając się znacząco do co ładniejszych dziewcząt, Gonzo parł w górę schodów wiedziony we właściwym kierunku eleganckimi tablicami z nazwą "Koci Grajdołek".
Wzmiankowane przez Garcię miejsce znajdowało się na najwyższym piętrze budynku, powyżej użytkowanej przez studentów przestrzeni mieszkalnej. Wstępu do niego strzegły masywne metalowe drzwi zaopatrzone w zestaw skanerów oraz elektroniczne oczy kamer.
Gonzo zatrzymał się przed zamkniętym szczelnie wejściem, zerknął ponad ramieniem w dół schodów spoglądając znacząco na sapiącego głośno Clarensa. Bob szedł kilka kroków za Białasem, sterując uwieszoną jego ramienia Mulan w taki sposób, by śliczna Chinka jak najmniej zwracała na siebie uwagę żądnych rozrywki mieszkańców.
Jeszcze tylko kwestia przedstawienia się do interkomu i jesteście na miejscu!
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Gonzo wcisnął przcisk interkomu i pewnym ruchem pomachał przyjacielsko do kamery uśmiechając się Chinki, którą jak najbardziej próbował zasłonić Bob. Idąc sprawdził w słowniku internetowym jedną bardzo istotną kwestię w języku chińskim. Gdy tylko ich oczy spotkały się wydukał z siebie po chińsku:
- Jesteś bardzo piękna... - i miał szczerą nadzieję, że translator nie wycina kawałów i nie dowalił czegoś co nie przeszłoby przez gardło gentlemana za jakiego uważał się w obecności Mulan Gonzo.
- Jesteś bardzo piękna... - i miał szczerą nadzieję, że translator nie wycina kawałów i nie dowalił czegoś co nie przeszłoby przez gardło gentlemana za jakiego uważał się w obecności Mulan Gonzo.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Dzielnica uniwersytecka, 19 grudnia 2021, 23:48
Zanim Chinka zdążyła cokolwiek odpowiedzieć, do uszu Gonza dobiegł głośny szczęk odsuwających się mechanicznych rygli. Masywne drzwi "Kociego Grajdołka" otworzyły się w następnej sekundzie, z niezwykłą dla swego ciężaru łatwością.
W progu pojawił się człowiek, który wywołał u Gonza mimowolne westchnięcie. Przypominający zapaśnika sumo, baryłkowaty osobnik o ogolonej gładko czaszce był jeszcze większy w obwodzie od Clarensa, a to z automatu wywołało u Eduarda poczucie prawdziwego szacunku. Koleś musiał się wypchać grubymi splotami mięśniowymi i pewnie pakował w żołądek całe pudła protein, żeby tak wyglądać.
- Szefowa na was czeka - oznajmił basowym głosem bez zbędnego pytania o nazwiska czy cel wizyty. Gonzo uśmiechnął się przyjaźnie, nie potrafiąc za bardzo oderwać wzroku od przyczepionej do boku zapaśnika kompozytowej pały.
- Możecie wejść wszyscy - dodał grubas cofając się od progu i czyniąc tym samym dość miejsca, by goście zdołali się obok niego przecisnąć w drodze do środka apartamentu.
Zanim Chinka zdążyła cokolwiek odpowiedzieć, do uszu Gonza dobiegł głośny szczęk odsuwających się mechanicznych rygli. Masywne drzwi "Kociego Grajdołka" otworzyły się w następnej sekundzie, z niezwykłą dla swego ciężaru łatwością.
W progu pojawił się człowiek, który wywołał u Gonza mimowolne westchnięcie. Przypominający zapaśnika sumo, baryłkowaty osobnik o ogolonej gładko czaszce był jeszcze większy w obwodzie od Clarensa, a to z automatu wywołało u Eduarda poczucie prawdziwego szacunku. Koleś musiał się wypchać grubymi splotami mięśniowymi i pewnie pakował w żołądek całe pudła protein, żeby tak wyglądać.
- Szefowa na was czeka - oznajmił basowym głosem bez zbędnego pytania o nazwiska czy cel wizyty. Gonzo uśmiechnął się przyjaźnie, nie potrafiąc za bardzo oderwać wzroku od przyczepionej do boku zapaśnika kompozytowej pały.
- Możecie wejść wszyscy - dodał grubas cofając się od progu i czyniąc tym samym dość miejsca, by goście zdołali się obok niego przecisnąć w drodze do środka apartamentu.
Zapraszamy w progi "Kociego Grajdołka"!
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
- Szefowa?- Przeszło przez myśl Gonzalesa. Przecież miał tu na niego czekać Garcia i może jego ziomale, których chyba też pamiętał z imprezy, gdzie on pływał, Clarens grilował dupsko.
- Ech, szalona młodość... - westchnął wspominając jak miał jeszcze dziewiętnaście lat i trzymały się go takie wygłupy. Teraz coś takiego było nie do pomyślenia. Gonzales był innym człowiekiem: poważnym, ustatkowanym i przede wszystkim profesjonalnym. Poza tym jak by nie patrzeć był znanym wszędzie celebrytą i musiał dbać o swój pablik rylejszyn.
- Wchodźcie, bez krępacji. - kiwnął na Boba i Mulan, nie omieszkując znów uśmiechnać się do Azjatki: - Szefowa nas oczekuje. Jak coś załatwiam to pełna profeska, bez ściemy.
Dwie rzeczy nurtowały Gonzalesa. Pierwszą był nadnaturalnej postury ochroniarz, a drugą, czemu ta miejscóa nosiła nazwę Kociego Grajdołka. Zdumieniem odnośnie olbrzyma podzielił się bardzo szybko, ale odpowoedzi na tajemniczą kwestię wciąż nie miał. Jak tylko znaleźli się w środku szepnął do Białasa, wskazując wzrokiem wielkiego jak Terminator ochraniarza:
- Puta madre. Widziałeś go Białas? Ile musiał metabolików wsysnąć to ja pierdolę...
- Ech, szalona młodość... - westchnął wspominając jak miał jeszcze dziewiętnaście lat i trzymały się go takie wygłupy. Teraz coś takiego było nie do pomyślenia. Gonzales był innym człowiekiem: poważnym, ustatkowanym i przede wszystkim profesjonalnym. Poza tym jak by nie patrzeć był znanym wszędzie celebrytą i musiał dbać o swój pablik rylejszyn.
- Wchodźcie, bez krępacji. - kiwnął na Boba i Mulan, nie omieszkując znów uśmiechnać się do Azjatki: - Szefowa nas oczekuje. Jak coś załatwiam to pełna profeska, bez ściemy.
Dwie rzeczy nurtowały Gonzalesa. Pierwszą był nadnaturalnej postury ochroniarz, a drugą, czemu ta miejscóa nosiła nazwę Kociego Grajdołka. Zdumieniem odnośnie olbrzyma podzielił się bardzo szybko, ale odpowoedzi na tajemniczą kwestię wciąż nie miał. Jak tylko znaleźli się w środku szepnął do Białasa, wskazując wzrokiem wielkiego jak Terminator ochraniarza:
- Puta madre. Widziałeś go Białas? Ile musiał metabolików wsysnąć to ja pierdolę...
-
Suriel
- Reactions:
- Posty: 3733
- Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
- Lokalizacja: Wawa
- Has thanked: 87 times
- Been thanked: 151 times
- Shi... Gong... zhou ... fhu.. - wymamrotał Gonzo
W tym momencie oczy Clarensa zrobiły się wielkie ze zdziwienie, niemal jak pięć złotych, a pozytywny nastrój wywołany przez klub momentalnie i bez powrotnie się ulotnił. W jednej chwili wystrzelił jak z procy na ratunek przyjacielowi. Nie bacząc na zmęczenie, nie patrząc na ciasny korytarz podleciał i zaczął otwartą dłonią, parę razy ale solidnie, walić po plecach towarzysza, który wykazywał klasyczne podręcznikowe objawy zakrztuszenia.
- Spokojnie! Ja się tym zajmę, jestem jego lekarzem. - rzucił przez ramię w kierunku fiksera i Chinki.
Po czym przechylił się konspiracyjnie do swojego towarzysza i szybko wyszeptał mu do ucha:
- Gonzo... do cholerny ten spieprzony sprzęg wiesz czego, z czym chyba ci właśnie zrypał aparat mowy. Ty możesz mieć wirusa w oprogramowaniu!
W tym momencie oczy Clarensa zrobiły się wielkie ze zdziwienie, niemal jak pięć złotych, a pozytywny nastrój wywołany przez klub momentalnie i bez powrotnie się ulotnił. W jednej chwili wystrzelił jak z procy na ratunek przyjacielowi. Nie bacząc na zmęczenie, nie patrząc na ciasny korytarz podleciał i zaczął otwartą dłonią, parę razy ale solidnie, walić po plecach towarzysza, który wykazywał klasyczne podręcznikowe objawy zakrztuszenia.
- Spokojnie! Ja się tym zajmę, jestem jego lekarzem. - rzucił przez ramię w kierunku fiksera i Chinki.
Po czym przechylił się konspiracyjnie do swojego towarzysza i szybko wyszeptał mu do ucha:
- Gonzo... do cholerny ten spieprzony sprzęg wiesz czego, z czym chyba ci właśnie zrypał aparat mowy. Ty możesz mieć wirusa w oprogramowaniu!
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Dzielnica uniwersytecka, 19 grudnia 2021, 23:50
Nim poklepywany z zabójczą werwą Eduardo zdołał się werbalnie obronić przed sugestiami Białasa, obok wielkiego mięśniaka wyrosła druga postać. Na jej widok i Gonzo i Clarens przestali natychmiast myśleć na temat chińskich pochlebstw czy wirusów w oprogramowaniu cyberacji.
Druga postać była ewidentnie kobietą, na dodatek szalenie zgrabną. Na widok jej kształtów obu mężczyznom pociekłaby z miejsca ślinka... gdyby tylko gustowali w egzotykach. Zielonozłote oczy otaksowały ich spojrzeniem, w którym niczego nie dało się wyczytać; wibrysy zdobiące przypominającą koci pyszczek twarz zadrgały zbierając z powietrza zapachowe cząsteczki i poddając je analizie z użyciem neuralnego kompilatora bodźców.
- Jestem Kitty - powiedziała nienaturalnie głębokim i miękkim głosem dziewczyna. Gonzo przełknął mimowolnie ślinę, bo chociaż widywał w TV i sieci zdjęcia przedstawiające różne egzotyki, po raz pierwszy w życiu znalazł się tak blisko osoby gotowej zainwestować w przekształcenie swego ciała kilkaset tysięcy euro.
- Rekombinowane DNA? W jakim stopniu? - Clarens pierwszy odzyskał mowę, ale ton jego głosu sugerował, że medyk pozostawał w równie wielkim szoku, co Gonzales.
- Intymne pytanie - odmruknęła Kitty - A ja pytam, czy twoje piersi są naturalne czy to implanty? Hector mnie uprzedził, że przyjdziecie w sprawie nowej skórki. To dla ciebie, laleczko?
Kocie oczy genwestytki zatrzymały się na postaci lekko zmieszanej Mulan.
- Dla niej - odpowiedział natychmiast Bob - Podobno możesz to załatwić od ręki?
- Tak - Kitty przesunęła szorstkim języczkiem po pyszczku, cofnęła się w głąb apartamentu - Wchodźcie, zanim zaczną się tu wciskać podpici studenci.
Nim poklepywany z zabójczą werwą Eduardo zdołał się werbalnie obronić przed sugestiami Białasa, obok wielkiego mięśniaka wyrosła druga postać. Na jej widok i Gonzo i Clarens przestali natychmiast myśleć na temat chińskich pochlebstw czy wirusów w oprogramowaniu cyberacji.
Druga postać była ewidentnie kobietą, na dodatek szalenie zgrabną. Na widok jej kształtów obu mężczyznom pociekłaby z miejsca ślinka... gdyby tylko gustowali w egzotykach. Zielonozłote oczy otaksowały ich spojrzeniem, w którym niczego nie dało się wyczytać; wibrysy zdobiące przypominającą koci pyszczek twarz zadrgały zbierając z powietrza zapachowe cząsteczki i poddając je analizie z użyciem neuralnego kompilatora bodźców.
- Jestem Kitty - powiedziała nienaturalnie głębokim i miękkim głosem dziewczyna. Gonzo przełknął mimowolnie ślinę, bo chociaż widywał w TV i sieci zdjęcia przedstawiające różne egzotyki, po raz pierwszy w życiu znalazł się tak blisko osoby gotowej zainwestować w przekształcenie swego ciała kilkaset tysięcy euro.
- Rekombinowane DNA? W jakim stopniu? - Clarens pierwszy odzyskał mowę, ale ton jego głosu sugerował, że medyk pozostawał w równie wielkim szoku, co Gonzales.
- Intymne pytanie - odmruknęła Kitty - A ja pytam, czy twoje piersi są naturalne czy to implanty? Hector mnie uprzedził, że przyjdziecie w sprawie nowej skórki. To dla ciebie, laleczko?
Kocie oczy genwestytki zatrzymały się na postaci lekko zmieszanej Mulan.
- Dla niej - odpowiedział natychmiast Bob - Podobno możesz to załatwić od ręki?
- Tak - Kitty przesunęła szorstkim języczkiem po pyszczku, cofnęła się w głąb apartamentu - Wchodźcie, zanim zaczną się tu wciskać podpici studenci.
Myślę, że przydałby się mimo wszystko jakiś pochlebny komentarz w temacie uroku osobistego pani gospodarz! 
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Eduardo strzelał oczami to na Mulan to na Kitty. Na chinkę z uśmiechem, bo była piękna, na kocicę ze zdziwieniem, bo takie egzotyki widywało się bardzo rzadko. Nie to żeby Kitty mu sie podobała jakoś specjalnie, egzotyki to nie był jego fetysz, ale poruszająca się jakby swoim życiem końcówka futrzastego ogona kocicy, hipnotycznie przyciągała wzrok do całkiem niezgorszego tyłka. Ciekawe czy też był pokryty futrem?
- Puta madre ale wypas... - wymsknęło się Gonzalesowi, ale widząc zwężajace się groźnie źrenice kocicy. Kitty fuknęła:
- Odwal się ćwoku. Egzotyka nie widziałeś?
- Perdon seniorita. Nie no widziałem, - poprawił się szybko Gonzo: - ale nie taki... zaawansowany.
Potem uśmiechnął do Mulan, poprzysięgając sobie w duchu, że od tej chwili mimo wszystko będzie budował cały czas kontakt wzrokowy z Chinką. Nonszalanckim tonem, wciąż wptrując się przyjaźnie w Mulan zwrócił się do Boba i Clarensa kłamiąc ostro: - No to teraz już wiecie, czemu nazywa się to miejsce "Kocim Grajdołkiem". Trzymałem to dla Was w tajemnicy, żebyście mieli niespodziankę.
Kitty przesunęła szorstkim języczkiem po pyszczku, cofnęła się w głąb apartamentu - Wchodźcie, zanim zaczną się tu wciskać podpici studenci.
- No problemo seniorita. Bob Sześć Trupów się zajmie el studentos. Będzie musiał najwyżej zmienić ksywę na Siete* albo więcej jak się zaczną pchać zbytnio. - To powiedziwszy wślizgnął się szybko między zaskoczonego Indianina, a Mulan i gotowy poprowdzić azjatkę, podał ramię dziewczynie tak jak kiedyś widział w starym filmie.
- Puta madre ale wypas... - wymsknęło się Gonzalesowi, ale widząc zwężajace się groźnie źrenice kocicy. Kitty fuknęła:
- Odwal się ćwoku. Egzotyka nie widziałeś?
- Perdon seniorita. Nie no widziałem, - poprawił się szybko Gonzo: - ale nie taki... zaawansowany.
Potem uśmiechnął do Mulan, poprzysięgając sobie w duchu, że od tej chwili mimo wszystko będzie budował cały czas kontakt wzrokowy z Chinką. Nonszalanckim tonem, wciąż wptrując się przyjaźnie w Mulan zwrócił się do Boba i Clarensa kłamiąc ostro: - No to teraz już wiecie, czemu nazywa się to miejsce "Kocim Grajdołkiem". Trzymałem to dla Was w tajemnicy, żebyście mieli niespodziankę.
Kitty przesunęła szorstkim języczkiem po pyszczku, cofnęła się w głąb apartamentu - Wchodźcie, zanim zaczną się tu wciskać podpici studenci.
- No problemo seniorita. Bob Sześć Trupów się zajmie el studentos. Będzie musiał najwyżej zmienić ksywę na Siete* albo więcej jak się zaczną pchać zbytnio. - To powiedziwszy wślizgnął się szybko między zaskoczonego Indianina, a Mulan i gotowy poprowdzić azjatkę, podał ramię dziewczynie tak jak kiedyś widział w starym filmie.
Siete, to po hiszpańsku siedem, ale też znaczy "dupa". BG lub NPC (np Kitty, ze względu na jej chłopaka) ze znajomością hiszpańskiego mogą zrozumieć grę słów.
Ostatnio zmieniony 07 listopada 2015, 16:13 przez 8art, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
"Koci Grajdołek", 19 grudnia 2021, 23:58
Rozglądający się po rozległym gabinecie Kitty Clarens nie potrafił domknąć ust. Właścicielka całego piętra wyburzyła większość wewnętrznych ścian zastępując je stalowymi wspornikami i zyskując w ten sposób sporo dodatkowej przestrzeni. Specjalistyczna aparatura rozgościła się w każdym zakamarku pomieszczenia, ale Kitty umiejętnie zaaranżowała wygląd swego miejsca pracy. Ustawione w przemyślany sposób skórzane kanapy, stoliki z rozrywkowymi holoprojektorami i donice pyszniące się genetycznie modyfikowanymi palmami przydawały gabinetowi wyciszającego nastroju.
Clarens nie zwrócił na te detale najmniejszej uwagi, wręcz pożerając wzrokiem wchodzące w skład wyposażenia lekarki sprzęty.
- Gonzo, ja pierdolę... - wymamrotał ledwie słyszalnie - Ona ma chyba wszystko... nawet kriokomorę... a to jest terminal do sekwencjonowania DNA... skąd ty znasz taką babkę? Czemu mi o niej wcześniej nie powiedziałeś?
Genwestytka nie zaszczyciła oniemiałego z wrażenia gościa żadnym komentarzem. Przejęła od Eduarda Mulan i posadziła śliczną Chinkę na jednej z sof. Cudzoziemka nie odrywała spojrzenia od Kitty, nie mając widać dotąd sposobności do spotkania tak niezwykłego egzotyka.
- Potrzebujemy danych biometrycznych do lewej karty ID - powiedział stojący kilka kroków od dziewczyn Bob.
- Wiem, Hector mi przekazał - Kitty machnęła znacząco ogonem - Słonko, mówisz po angielsku?
- Trochę - odpowiedziała po chwili wahania Mulan, wciąż wpatrzona w lekarkę - Dużo rozumiem.
- Nie jesteś czipowana? Nie słyszałaś wcześniej o koprocesorze lingwistycznym?
- Wszczepy są drogie - oznajmiła wymijająco Chinka.
- Oczywiście - skinęła głową Kitty - Ale stać cię na opłaty? Musisz wiedzieć, że nie prowadzimy z Hectorem działalności charytatywnej. Nie czerpiemy też zysków z prostytucji, więc nie będziesz mogła spłacić długu ciałem. Czy może wy za nią zapłacicie?
Nieludzkie zielonożółte oczy przesunęły się po twarzach stojących w pobliżu mężczyzn.
Rozglądający się po rozległym gabinecie Kitty Clarens nie potrafił domknąć ust. Właścicielka całego piętra wyburzyła większość wewnętrznych ścian zastępując je stalowymi wspornikami i zyskując w ten sposób sporo dodatkowej przestrzeni. Specjalistyczna aparatura rozgościła się w każdym zakamarku pomieszczenia, ale Kitty umiejętnie zaaranżowała wygląd swego miejsca pracy. Ustawione w przemyślany sposób skórzane kanapy, stoliki z rozrywkowymi holoprojektorami i donice pyszniące się genetycznie modyfikowanymi palmami przydawały gabinetowi wyciszającego nastroju.
Clarens nie zwrócił na te detale najmniejszej uwagi, wręcz pożerając wzrokiem wchodzące w skład wyposażenia lekarki sprzęty.
- Gonzo, ja pierdolę... - wymamrotał ledwie słyszalnie - Ona ma chyba wszystko... nawet kriokomorę... a to jest terminal do sekwencjonowania DNA... skąd ty znasz taką babkę? Czemu mi o niej wcześniej nie powiedziałeś?
Genwestytka nie zaszczyciła oniemiałego z wrażenia gościa żadnym komentarzem. Przejęła od Eduarda Mulan i posadziła śliczną Chinkę na jednej z sof. Cudzoziemka nie odrywała spojrzenia od Kitty, nie mając widać dotąd sposobności do spotkania tak niezwykłego egzotyka.
- Potrzebujemy danych biometrycznych do lewej karty ID - powiedział stojący kilka kroków od dziewczyn Bob.
- Wiem, Hector mi przekazał - Kitty machnęła znacząco ogonem - Słonko, mówisz po angielsku?
- Trochę - odpowiedziała po chwili wahania Mulan, wciąż wpatrzona w lekarkę - Dużo rozumiem.
- Nie jesteś czipowana? Nie słyszałaś wcześniej o koprocesorze lingwistycznym?
- Wszczepy są drogie - oznajmiła wymijająco Chinka.
- Oczywiście - skinęła głową Kitty - Ale stać cię na opłaty? Musisz wiedzieć, że nie prowadzimy z Hectorem działalności charytatywnej. Nie czerpiemy też zysków z prostytucji, więc nie będziesz mogła spłacić długu ciałem. Czy może wy za nią zapłacicie?
Nieludzkie zielonożółte oczy przesunęły się po twarzach stojących w pobliżu mężczyzn.
Ostatnie formalności i można przystąpić do finalizowania zlecenia!
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Gonzo zmieszał się nieco, słysząc, że Mulan jednak spikin ingleze i w myślach wyrecytował krótką modlitwę do Świętego Krzysztofa, patrona fixerów w intencji tego, że nie palnął niczego głupiego przy Mulan. Ale chyba była dobra jego. poprowadził przecież dziewczynę do kliniki, a ta nie odmówiła. Chłopak starał się uspokoić, bo serce podchodziło mu do gardła z ekscytacji, że Mulan pozwoliła się wziąść pod rękę. On, największy macho na dzielni,a bardzo prawdopodobne, że nawet w całym Night City miał nogi jak z waty przy tej dziewczynie. A tu co? Emocje jak przy pierwszym pocałunku. Pokiwał lekko głową zdumiony tym jakie emocje dudniły w głowie fixera. Sprawdził jeszcze tylko, czy wadliwy soft znów nie wykręcił mu jakiegoś numeru ze Studdem.
Potem spojrzał ni to pytająco, ni to porozumiewawczo na indianina:
- No Bob, wiesz to jest ta chwila w której wyskakujesz z hajsiwa z kielmany.
Potem spojrzał ni to pytająco, ni to porozumiewawczo na indianina:
- No Bob, wiesz to jest ta chwila w której wyskakujesz z hajsiwa z kielmany.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
"Koci Grajdołek", 19 grudnia 2021, 23:59
- Hector poprosił mnie, żebym zainkasowała całość - dodała Kitty - Dwa tysiące siedemset pięćdziesiąt. Macie tyle?
Bob przeniósł spojrzenie na Mulan, dotknął ramienia Chinki. Dziewczyna drgnęła mimowolnie, po czym sięgnęła do wewnętrznej kieszeni swej kurtki. Kiedy cofnęła dłoń, tkwił w niej zwinięty ciasno zwitek banknotów. Dziewczyna polizała jeden z palców, odliczyła ze zwitka wzmiankowaną przez Kitty kwotę nie próbując nawet zbijać ceny. Przyglądający się poczynaniom Azjatki Gonzo westchnął mimowolnie szacując wzrokiem grubość zwitka.
Jak nic trzy tysiące, może nawet więcej.
Mulan podała Kitty zapłatę, schowała resztę pieniędzy z powrotem do kieszeni kurtki.
- W porządku, bierzmy się do roboty - lekarka wstała z sofy, przekazała pieniądze w ręce swego przerośniętego strażnika - Połóż się proszę na tamtym łóżku, słońce.
- Hector poprosił mnie, żebym zainkasowała całość - dodała Kitty - Dwa tysiące siedemset pięćdziesiąt. Macie tyle?
Bob przeniósł spojrzenie na Mulan, dotknął ramienia Chinki. Dziewczyna drgnęła mimowolnie, po czym sięgnęła do wewnętrznej kieszeni swej kurtki. Kiedy cofnęła dłoń, tkwił w niej zwinięty ciasno zwitek banknotów. Dziewczyna polizała jeden z palców, odliczyła ze zwitka wzmiankowaną przez Kitty kwotę nie próbując nawet zbijać ceny. Przyglądający się poczynaniom Azjatki Gonzo westchnął mimowolnie szacując wzrokiem grubość zwitka.
Jak nic trzy tysiące, może nawet więcej.
Mulan podała Kitty zapłatę, schowała resztę pieniędzy z powrotem do kieszeni kurtki.
- W porządku, bierzmy się do roboty - lekarka wstała z sofy, przekazała pieniądze w ręce swego przerośniętego strażnika - Połóż się proszę na tamtym łóżku, słońce.
Kitty od razu wzięła się do skanowania!