PBF - Klątwa Burzy

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 05 kwietnia 2016, 18:08

Zabytkowy cmentarz, niedziela 28 lutego 2016

Ordycz przyjrzał się bardzo uważnie trzem uszkodzonym przez wandali grobowcom, dokumentując wszystko swoim fotograficznym aparatem. Wszystkie miejsca spoczynku potraktowano w bezceremonialny sposób ciężkim narzędziem, roztrzaskano grube kamienne płyty umożliwiające wejście do niewielkich, klaustrofobicznie ciasnych krypt położonych około półtora metra pod powierzchnią gruntu.

- Myślałem, że trumny ustawia się w takich grobowcach na katafalkach - zauważył dziennikarz stając na pokrytej grubą warstwą kurzu posadzce krypty - Czy to nie standard? Albo wandale je ukradli?

- Właściciele zostali pochowani pod pańskimi stopami - zawołał z zewnątrz proboszcz, który pozostał przy zejściu do grobowca. Jego opór przed zapuszczeniem się we wnętrze starego grobowca powodowany był czysto praktycznymi względami: panująca w środku ciasnota uniemożliwiała wizytę dwóch osób jednocześnie bez odcięcia dopływu do wnętrza dziennego światła.

- Posadzki to grube kamienne płyty, trumny są pod nimi. We wszystkich trzech przypadkach wewnątrz nie odkryliśmy żadnych śladów uszkodzeń. Ktoś roztrzaskał wejścia za pomocą młota, tylko tyle i aż tyle. Do szczątków pod posadzką nie próbowano się dobierać.

Ordycz podrapał się w zadumie po nosie, myśląc przy tym intensywnie. Obstawiając za wersją wandalizmu w wykonaniu nacjonalistów spodziewałby się w grobowcu obraźliwych sloganów, określonej symboliki naniesionej na ściany za pomocą farby w aerozolu. W przypadku kradzieży, być może na zlecenie kolekcjonerów chcących wejść w posiadanie cennych przedwojennych precjozów, sprawcy nie poprzestaliby na rozbiciu płyt wejściowych, tylko wyciągnęliby trumny, a te we wszystkich grobowcach pozostały nietknięte.

Dziennikarz poświęcił poprzedniej nocy dłuższą chwilę poszukiwaniom informacji na temat osób pochowanych w uszkodzonych kryptach, ale wyszukiwarka szczerze go w tym przypadku rozczarowała. Jedynie linki, na jakie natrafiły, kierowały do zdawkowych wpisów w Wikipedii traktujących o rodzie Dornitzów jako staroniemieckiej familii osiadłej od dawna w okolicach Kolbergu i czerpiącej zyski z dzierżaw ziemi rolnej oraz handlu surowym bursztynem.
Coś tu nie gra, nie pasuje... o co może chodzić w tych aktach wandalizmu?

Awatar użytkownika
Jarlaxle
Reactions:
Posty: 132
Rejestracja: 02 listopada 2011, 19:26

Post autor: Jarlaxle » 06 kwietnia 2016, 15:27

- Właściciele zostali pochowani pod pańskimi stopami - zawołał z zewnątrz proboszcz, który pozostał przy zejściu do grobowca.

- Czyli depczę w tej chwili czyjś grób - mruknął Tomasz - Rozumiem, że nie doszło do profanacji zwłok i spoczywają one nienaruszone pod płytą?

Włączył latarkę i z uwagą zlustrował posadzkę w poszukiwaniu śladów wskazujących na naruszenie płyt lub jakiś znaków, które mogły by świadczyć o rytualnej motywacji sprawców.

Opuściwszy kryptę zrobił zdjęcie panoramy zabytkowej części cmentarza oraz wykonał w notatniku schematyczną mapę, na której zaznaczył położenie uszkodzonych grobowców.

- Jedno nie daje mi spokoju proszę księdza... Gdybym był wandalem, to zniszczył bym tyle grobów na ile starczyło by mi energii, ale rozwalałbym sąsiednie. Po co się rozpraszać? Zresztą efekt wizualny takiego skumulowanego zniszczenia byłby lepszy...

Jarl szarpał w zamyśleniu brodę. - Moim zdaniem, sprawca, bądź sprawcy działali według jakiegoś klucza - Zerknął krytycznie na układ grobów na naszkicowanej wcześniej mapce.
- Nie wiem jeszcze według jakiego, ale to nie mógł być przypadek. Wszystkie trzy rodziny były skoligacone... Zemsta rodowa?

- Nie to bez sensu - zreflektował się - Jeśli ktoś nosi w sercu uraz sprzed stu lat, to raczej wywarł by swą zemstę na potomkach... A właśnie!

- Wie ksiądz coś na temat żyjących przedstawicieli tych rodzin? Może policja próbowała do nich dotrzeć i powiadomić o zdarzeniu? Sądzę, że jeśli żyją, to nie mieszkają już w Polsce...

- Mam prośbę. Już wojna pokazała, że najbezpieczniejszymi bazami danych osobowych były parafialne kroniki. Wiele osób odnalazło się po latach. Czy mógłby ksiądz, lub Jego Ekscelencja, zwrócić się do biskupów niemieckich, by ci z kolei poprosili proboszczów o sprawdzenie ksiąg parafialnych i odnalezienie ewentualnych spadkobierców tychże zmarłych? Bardzo proszę.

Ordycz zerknął na proboszcza z nadzieją. Chciał wyglądać jak kot ze shreka, choć wiedział, że przy jego aparycji jest to niemożliwe. Niemniej bardzo się starał wziąć z zaskoczenia przemęczonego duszpasterza, by ten w chwili słabości przystał na jego propozycję.
Tomasz "Jarl" Ordycz - dziennikarz (PBF Kl?twa Burzy)
Dragan - Polanin, klanowy my?liwy (PBF Czarny ?wit)
Tiberius - Tactical Marine of Raven Guard (PBF Cie? Ob??du)

Fobetor
Reactions:
Posty: 106
Rejestracja: 24 marca 2016, 11:03

Post autor: Fobetor » 06 kwietnia 2016, 17:31

Lecznica dla zwierząt, niedziela 28 lutego 2016

Mazur bez słowa przytulił biedną kobietę. Wiedział, że dla niej życie każdej istoty jest ważne. Była jedną z tych osób które kochała swoją prace... kochała zwierzęta. Nie zdziwiło to Mazura kiedy zaczęła płakać i strumień łez zaczął łączyć się z koszulą Marcina. Pierwszy raz nie wiedział co jej powiedzieć. Sam był w szoku. Bo jak, że by to możliwe było żeby wszystkie te zwierzęta umarły od razu i to ze strachu.

Mazur przypomniał sobie słowa kolegi z którym mieszkał w akademiku za czasów młodości, że psy wyczuwają rzeczy nie z tego świata, Damian jego dawny współlokator opowiadał mu jak u niego na wsi psy czasem szczekają niby bez powodu, a tak naprawdę odstraszają złe duchy. Wspomnienia stare jednak czy to możliwe, że to jest ten element układanki? Czy to możliwe żeby przybyło tu coś co przeraziło obrońców tego małego miasteczka?

Nasz ludzki instynkt osłabł od życia w cywilizowanym świecie. Zatraciliśmy swoje pierwotne zmysły które chroniły nas zanim zaczęliśmy żyć w miastach. Może to wywoływało mój niepokój tej pamiętnej burzy?


Mazur spojrzał w oczy Doktora Kruka dając mu znać by zajął się analizą próbki krwi. Sam chciał pobyć jeszcze z Natalią w tym uścisku nie dlatego, że się w niej podkochiwał, lecz by ulżyć jej nadszarpanej psychice.

Kiedy kobieta skończyła szlochać Marcin spojrzał jej głęboko w oczy po czym powiedział pocieszająco.

- Dowiem się co się stało. Najpierw muszę zadać ci kilka pytań.

Natalia ocierając łzy powiedziała:

- No dobrze co chcesz wiedzieć?

-Najpierw chodź tutaj - Mazur zabrał ją z zaplecza w którym znajdowały się martwe zwierzęta do pomieszczenia w którym badała swoich pacjentów. Szybko wysunął jej krzesło spod biurka po czym wskazał ręką na to by usiadła.

- Zrobię ci melisę na uspokojenie. - Odparł po czym poszedł do kanciapy by nastawić wodę wyjął z szafki trzy kubki. Podszedł do zapracowanego Doktora i zapytał - Czy chciałby pan napić się kawy? -po czym dodał szeptem - Czy jest pan wstanie określić kiedy dokładnie umarły zwierzęta?

Doktor kiwnął głową potwierdzająco.

-Tak po proszę kawę - odpowiedział, na twarzy pana kruka pojawiło się zdziwienie zadanym pytaniem.

Plan
1 Pytania do Natali
O której wczoraj opuściła lecznice dla zwierząt?
O której dokładnie dziś przyszła do lecznicy?
Czy znalazła jakieś ślady żeby ktoś był tu między jej nieobecnością?
Czy czegoś brakuję np. leki?
Jeśli nie sprawdzała to czy ma spis ile tych leków powinno tutaj być. Sam wtedy to sprawdzę.

2 Po przesłuchaniu Natalii. Obiecam, że zajmę się sprawą i pochowam zwierzątka na jej małym cmentarzyku.
Najpierw ją odprowadzę czy odwiozę zależy jak daleko mieszka. W czasie tej podróży będę starał się dojrzeć jakieś zwierzęta czy są gdzieś się nie pałętają. Spostrzegawczość 80% Nasłuchiwanie 50%. Potem wrócę do doktora.

3. Jeśli Doktor pokiwa głową przecząco będę musiał ją o to poprosić czego bardzo nie chce. Wtedy to się posta poprawi w tym miejscu.
Ostatnio zmieniony 07 kwietnia 2016, 09:58 przez Fobetor, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 06 kwietnia 2016, 17:58

Zabytkowy cmentarz, niedziela 28 lutego 2016

- Wyciągnięcie informacji z niemieckich archiwów może być z różnych powodów trudne. Czy też raczej czasochłonne - odpowiedział z wysokości schodków proboszcz - O ile mi wiadomo, żaden członek tej rodziny nie mieszka już w Polsce, ślad po nich zaginął. Kuria sprawdzała to swego czasu dość starannie, podczas inwentaryzacji liczby dostępnych miejsc pochówku.

- Nie słyszał ksiądz, żeby jakiś spadkobierca ubiegał się o ich utracone podczas wysiedleń mienie? - spytał Ordycz świecąc jednocześnie ekranikiem smartfona na pamiątkową tablicę przyśrubowaną do jednej ze ścian krypty - Widmo Eriki Steinbach wciąż sie unosi nad tymi nieszczęsnymi ziemiami. Nikt się nie starał o odszkodowanie?

- Trochę mnie pan przestraszył tymi pytaniami - proboszcz zszedł dwa stopnie w dół i w krypcie natychmiast zrobilo się ciemniej - O ile się nie mylę, pracuje pan dla niemieckiego koncernu prasowego. Czy całe to reporterskie śledztwo naprawdę ma związek z niszczeniem grobów? A może przygotowuje pan materiał dla przesiedleńców, którzy zechcą powrócić tutaj z unijnymi nakazami zadośćuczynienia?

Dziennikarz obejrzał się ponad ramieniem, bo chociaż ksiądz zadawał pytania uprzejmym tonem, nie wiedzieć czemu Ordycz wyobraził sobie znienacka coś kompletnie irracjonalnego - widok spoconego proboszcza zasuwającego uszkodzoną płytę grobowca na miejsce, zamykającego swego gościa w środku krypty. Cóż za absurdalna myśl!

- Proszę mi wierzyć, ani nie jestem spokrewniony z panią Steinbach ani nie wyprzedaję polskiej ziemi Niemcowi za srebrniki, znaczy się, judaszowe centy - odparł siląc się na wesołość - Ale nie odpowiedział ksiądz na pytanie, czy oni wszyscy byli ze sobą spokrewnieni. Nazwiska wydają się to sugerować.

- Też tak myślę - proboszcz wzruszył w odpowiedzi ramionami, z trudem powstrzymując ziewanie - Wiem, że mój poprzednik w tej parafii zajmował się w wolnym czasie przedwojennymi kronikami. Przechodząc na emeryturę przekazał je stowarzyszeniu regionalnej kultury w Trzebiatowie. Sądzę, że ciągle je posiadają. Najłatwiej było by sprawdzić najpierw tam.

Ordycz nie skomentował propozycji, bo jego uwagę przykuł pewien element pamiątkowej tablicy. Wykonano ją z granitu, a litery nazwisk zostały wycięte w kamieniu w charakterystycznym dla Trzeciej Rzeszy gotyku. Personalia małżonków umieszczone były we wszystkich trzech przypadkach podług tego samego klucza, mężczyzna z lewej, kobieta z prawej. Pod datami narodzin i śmierci pana Dornitza widniała miniaturowa płaskorzeźba w postaci skierowanego ostrzem w dół miecza, po stronie pani Dornitz zaś pod osadem starego kurzu skrywała się stojąca na ogonie ryba.

- Intrygująca symbolika - zauważył reporter robiąc tablicy zdjęcie - Miecz i ryba. Czy to jakieś rodowe insygnia?

- Nie mam pojęcia, nigdy się tym nie interesowałem. Ale ryba to uniwersalny znak chrześcijaństwa, zapewne pan wie.

Podobnie jak służący niegdyś do gorliwego nawracania miecz, pomyślał zgryźliwie Ordycz, ale przez wzgląd na maniery nie wypowiedział swej uwagi na głos. Jego uwagę zwrócił jeszcze jeden nietypowy fakt, mianowicie identyczna data zgonu obojga małżonków.

23.08.1943.
Najpierw sekcja cmentarna. W sprawie badania koligacji rodzinnych proboszcz sugeruje wizytę w kółku pasjonatów historycznych w Trzebiatowie. Co do symboliki na talicach pamiątkowych, w dwóch pierwszych grobach była taka sama (u Dornitzów i Steinbergerów) - umysł podpowiada, że regionalny obyczaj mógł przywiązywać do mężczyzny symbol miecza, a do kobiety ryby (miast kądzieli), stąd takie właśnie płaskoryty. Do trzeciego grobu Ordycz jeszcze nie zaglądał - pytanie, czy chce na to tracić czas czy woli pojechać do Trzebiatowa? Albo gdziekolwiek indziej?

Teraz sekcja weterynaryjna. Deklarację Fobetora dostałem na PW, a co z doktorem?

Awatar użytkownika
Jarlaxle
Reactions:
Posty: 132
Rejestracja: 02 listopada 2011, 19:26

Post autor: Jarlaxle » 06 kwietnia 2016, 18:28

Tak, tak. Jak coś robić to dokładnie :)
Trzeci grobowiec też chcę obejrzeć, a dopiero potem do Trzebiatowa.

Oznaczanie płci wydaje mi się dziwaczne. Przy okazji więc zwracam uwagę na nieuszkodzone grobowce z tego samego okresu, czy tam również dziergano miecze i rybki.
Tomasz "Jarl" Ordycz - dziennikarz (PBF Kl?twa Burzy)
Dragan - Polanin, klanowy my?liwy (PBF Czarny ?wit)
Tiberius - Tactical Marine of Raven Guard (PBF Cie? Ob??du)

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 08 kwietnia 2016, 19:54

Zabytkowy cmentarz, niedziela 28 lutego 2016

Trzeci grobowiec uszkodzony został w takim samym stopniu, co pierwsze dwa, zgodnie z wcześniejszymi słowami proboszcza. Ktoś użył ciężkiego narzędzia do rozbicia na dwie połowy grubej kamiennej płyty zamykającej wejście do krypty, po czym zajrzał do środka. Określenie "zajrzał" wydało się Ordyczowi najbardziej adekwatne, ponieważ i tutaj w ciemnym wnętrzu nie widać było pozostałości po aktach wandalizmu czy profanacji miejsca pochówku.

Ktokolwiek posunął się do tego wybryku, najwyraźniej poprzestał na obejrzeniu krypt od środka. Brak oczywistego motywu zaczynał wzbudzać irytację Ordycza, nie pozwalał bowiem skonstruować zgrabnej puenty dla artykułu. Jedyna nasuwająca się mężczyźnie na myśl hipoteza zakładała, że chuligani nie mieli pojęcia o umiejscowieniu trumien i na widok kamiennej posadzki uznali, że wszystkie trzy grobowce były puste.

W miejscu pochówku rodziny Ruelfs nie wisiała żadna pamiątkowa tablica, zamiast niej personalia zmarłych wycięto kamieniarskimi dłutami w kamiennej ścianie krypty. Szablon pozostał bez zmian: charakterystyczne gotyckie pismo, mężczyzna po lewej, kobieta po jego prawicy. Pochowani ponad sto lat temu.

Ordycz już gotowił się do wyjścia, gdy jego uwagę zwrócił jeden niewielki detal na tablicy, niemalże przeoczony. Podobnie jak w pozostałych grobowcach, również tu kamieniarz umieścił przy imionach zmarłych specyficzne znaki, ale w tym konkretnym przypadku były one odwrócone: przy personaliach mężczyzny widniał znak ryby, przy kobiecie zaś skierowany ostrzem ku dołowi miecz.

- Obawiam się, że ta wizyta niewiele panu przyniosła - oznajmił z zewnątrz ksiądz - Policja też nic nie znalazła. Śledztwo najpewniej zostanie umorzone, w przeciwieństwie do zniknięcia Bukowskiego. Cóż za okropna historia. Oby Bóg miał go w swojej opiece... jeśli nie ma pan nic przeciwko, muszę wracać na plebanię.
Ordycz przywiózł księdza swoim samochodem, wypada duchownego odwieźć...

Awatar użytkownika
Jarlaxle
Reactions:
Posty: 132
Rejestracja: 02 listopada 2011, 19:26

Post autor: Jarlaxle » 08 kwietnia 2016, 23:50

Ordycz popstrykał jeszcze kilka zdjęć. Sfotografował też w zbliżeniu owe tajemnicze symbole.

- To prawda, że oczekiwałem więcej - odrzekł - ale nie mogę powiedzieć, że odchodzę z niczym. Oczywiście odwiozę księdza na plebanię. Potem chyba udam się do Trzebiatowa.

- Dziś wydarzenia wczorajszego wieczora wydają się odległe, choć przyznać muszę, że wyjątkowo źle spałem tej nocy - zwierzył się Jarl w drodze powrotnej do samochodu - Nie wiem jak to powiedzieć, by nie zabrzmiało wariacko, ale mam irracjonalne przeczucie, że zniszczenie grobowców i te straszne sceny na wzgórzu są jakoś ze sobą powiązane...
Odwiozę farorza do domu, a potem udam się na poszukiwanie tego stowarzyszenia kultury regionalnej. Po drodze wstąpię do jakiegoś lokalu na solidne śniadanko i ze dwie porcje mocnej kawy...
Zapowiada się dłuuuuugi dzień.
Tomasz "Jarl" Ordycz - dziennikarz (PBF Kl?twa Burzy)
Dragan - Polanin, klanowy my?liwy (PBF Czarny ?wit)
Tiberius - Tactical Marine of Raven Guard (PBF Cie? Ob??du)

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 09 kwietnia 2016, 11:31

Zabytkowy cmentarz, niedziela 28 lutego 2016

Niebo zaczęło się przejaśniać, tu i ówdzie poprzez warstwy chmur przenikały cieniutkie snopy słonecznego światła. Wracający na parking dziennikarz obejrzał uważnie wyznaczający granice cmentarza żywopłot, nadal przez kogoś regularnie przycinany. Metalowa brama nie była niczym zabezpieczona, strzegła jej zwyczajna furtka.

- Ktoś tutaj przychodzi? - spytał Ordycz - Ktoś odwiedza groby?

- Praktycznie nie - potrząsnął głową ksiądz - Parę lat temu ktoś próbował reaktywować w Kołobrzegu stowarzyszenie mniejszości niemieckiej, ale przyjechali tu raz czy dwa, potem inicjatywa upadła. Młodzi z pochodzeniem już dawno wyjechali na Zachód, miejsca takie jak ten cmentarz wcale ich nie interesują. W ciągu ostatniego roku bywał tu tylko mój ogrodnik, wysyłam go raz na parę miesięcy, żeby zrobił porządek z żywopłotem.

Pod butami mężczyzn zazgrzytały drobiny żwiru, którymi wysypane było pobocze dojazdowej drogi. Sięgając ręką ku klamce samochodu dziennikarz raz jeszcze rzucił okiem na metalową bramę i widoczne pomiędzy jej prętami stare grobowce. Wisząca nad cmentarzem cisza wydawała się wręcz dzwonić w uszach, nie przerywał jej żaden ptasi śpiew. Atmosfera tego miejsca sprawiała iście upiorne wrażenie, przynajmniej w opinii Ordycza.

- Podwiozę księdza prosto pod plebanię - powiedział reporter przekręcając kluczyk w zamku drzwi - Trochę się przejaśnia, ale może jeszcze dzisiaj padać. Lepiej, żeby ksiądz nie przemókł, wystarczy już tych wszystkich zmartwień.
Wizyta na starym cmentarzu dobiegła końca, ksiądz i reporter będą za dłuższą chwilę pod kościołem. Później będę realizował wcześniejszą deklarację Jarlaxle'a.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 09 kwietnia 2016, 11:34

Lecznica dla zwierząt, niedziela 28 lutego 2016

Wcześniej zdenerwowanie trzymało dziewczynę skutecznie w ryzach, teraz jednak Natalia zaczynała się rozklejać - przysłużyło się temu znacząco towarzystwo dwóch mężczyzn, dzięki któremu poczuła się znacznie bezpieczniej. Wyprowadzona pod rękę z zaplecza, usiadła na podsuniętym przez Mazura krześle ocierając wilgotne oczy rękawem swetra.

- Wczoraj byłam tu do piątej, wszystko pozamykałam jak zwykle - odpowiadała na pytania policjanta grzejąc dłonie trzymanym w nich kubkiem herbaty - Dzisiaj przyjechałam na dziewiątą. Wszystko dalej było pozamykane, i drzwi i okna. W życiu bym nie pomyślała, że ktoś mógł się tutaj włamać.

- Nie mogę wykluczyć włamania - podkreślił swój punkt widzenia Mazur - Nie zauważyłaś zniknięcia lekarstw? Jakiegoś konkretnego rodzaju?

- Nie wydaje mi się, żeby coś zniknęło - Natalia przesunęła wzrokiem po metalowych szafkach, w których trzymała medyczne wyroby - Wszystkie zamki wyglądają na nienaruszone. Naprawdę myślisz, że to włamanie?

- Nie wiem, ale się dowiem - obiecał posterunkowy podnosząc się z własnego krzesła. Jego spojrzenie pobiegło w stronę przebywającego na zapleczu doktora Kruka, dzielącego swą uwagę pomiędzy martwe zwierzęta i konwersację w pomieszczeniu sklepowym - Zaraz odwiozę cię do domu.
Nigdzie nie sposób odnaleźć śladów włamania. Drzwi nienaruszone, okna też. Nie zniknęły żadne leki. Doktor jest na zapleczu, ale brakuje mi deklaracji Centuriona odnośnie jego poczynań. Chce obejrzeć padłe zwierzaki? Policjant zaraz odwiezie dziewczynę do domu, a Kruk jeszcze nie wyjaśnił, po co właściwie przyjechał. Centurionie, odbijam piłeczkę w Twą stronę.

Awatar użytkownika
Jarlaxle
Reactions:
Posty: 132
Rejestracja: 02 listopada 2011, 19:26

Post autor: Jarlaxle » 09 kwietnia 2016, 15:05

Ordycz jakiś czas temu urwał, a potem zgubił gałkę pokrętła do nastawiania częstotliwości odbioru w samochodowym radiu. Zwykle grała jedna stacja.

Postanowili umilić sobie podróż muzyką, ale pech chciał, że trafili na kawałek, który tylko spotęgował mroczny nastrój. Krajobraz za oknem zrobił się smutny i szary. Choć było wczesne popołudnie wydawało się, że zaraz zajdzie słońce. Jechali w milczeniu.
Tomasz "Jarl" Ordycz - dziennikarz (PBF Kl?twa Burzy)
Dragan - Polanin, klanowy my?liwy (PBF Czarny ?wit)
Tiberius - Tactical Marine of Raven Guard (PBF Cie? Ob??du)

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 09 kwietnia 2016, 16:58

Dwirzyno, niedziela 28 lutego 2016

Chociaż proboszcz Marek wciąż żywił wobec dziennikarza zrozumiałą rezerwę, redaktor Ordycz wywarł na duchownym całkiem dobre wrażenie. Nie przypominał w niczym spasionego na niemieckim żołdzie karykaturzysty czyhającego na okazję do kolejnego sparodiowania Polski. Przeciwnie, wyglądał na zawodowca biegłego w swym fachu i znającego granice dobrego smaku - rzecz w przypadku "Super Expresu" rzadka.

Samochód wjechał pomiędzy jednorodzinne domki usytuowane na peryferiach Dźwirzyna, zwlonił nieco przez wzgląd na ograniczenia prędkości. Schowany w kieszeni księdza telefon zaczął wibrować rytmicznie, toteż duchowny przekręcił się niezgrabnie w fotelu wyciągając urządzenie na wierzch.

- Słucham? - rzucił do aparatu posyłając jednocześnie kierowcy przepraszające spojrzenie. Dziennikarz odwzajemnił się w ten sam sposób i poczuł zimny dreszcz dostrzegając kątem oka, jak stężałe oblicze słuchającego kogoś proboszcza powleka się nienaturalną szarością.

- Gdzie? - zapytał po krótkiej chwili ksiądz, akcentując pytanie w dziwnie niepokojący sposób - To nie jakiś żart? Boże, zmiłuj się nad nami...
Wygląda na to, że proboszcz otrzymał jakąś wstrząsającą wiadomość!

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 09 kwietnia 2016, 18:36

Lecznica dla zwierząt, niedziela 28 lutego 2016

Mazur odczekał, aż Natalia dopije herbatę, potem zabrał jej pusty kubek i pomógł podnieść się z krzesła.

- Postaraj się odpocząć, może zasnąć - poradził dziewczynie łagodnym tonem - Odwiozę cię i wrócę z powrotem...

Jego komórka ożyła w kieszeni przerywając rozmowę skoczną melodią sygnału. Posyłając pani weterynarz przepraszające spojrzenie, posterunkowy odszedł kilka kroków w stronę zaplecza, przyłożył aparat do ucha.

Dzwonił posterunkowy Kubala, wciąż leżący z ciężką grypą w łóżku we własnym domu. Jego głos był bardzo chrapliwy, ale mimo to Mazur wyczuł doskonale dźwięczące pod tą chrypką wzburzenie.

- Marcin, jesteś w domu? - pytanie musiało mieć charakter czysto retoryczny, bo Kubala ciągnął konwersację dalej nie czekając na odpowiedź - Sonia i Zuza właśnie przyleciały ze spaceru. Podobno morze wyrzuciło na plażę trupa, za Sosnową Aleją. Już coś o tym słyszałeś? To Bukowski?

Policjant stężał, oparł się plecami o metalowe regały z karmą dla zwierząt. Świadomy nadstawionych uszu Natalii i doktora Kruka, przezornie ściszył głos i zasłonił aparat jedną dłonią.

- Nic nie wiedziałem - odpowiedział pośpiesznie - Kto go znalazł?

- Jakaś turystka, nie jestem pewien. Dziewczynki przeraziły się i przybiegły do domu. Kurwa, mam taką gorączkę, że ledwie na oczy widzę. Będziesz tam jechał?
Możecie być pewni, że proboszcz dostał telefon w tej samej sprawie!

Awatar użytkownika
Jarlaxle
Reactions:
Posty: 132
Rejestracja: 02 listopada 2011, 19:26

Post autor: Jarlaxle » 10 kwietnia 2016, 15:11

Alarm wibracyjny telefonu proboszcza wyrwał Jarla z ponurego zamyślenia.
Obserwował pasażera kątem oka i starał się nie podsłuchiwać... zbytnio.

- Gdzie? - zapytał po krótkiej chwili ksiądz, akcentując pytanie w dziwnie niepokojący sposób - To nie jakiś żart? Boże, zmiłuj się nad nami...

Słowa i ton jakim zostały wypowiedziane oraz chorobliwa wręcz bladość twarzy proboszcza sprawiły, że Ordycz podskoczył jakby ukąsiła go niewidzialna żmija. Obrócił się w fotelu w kierunku księdza, ściągając tym samym kierownicę. W ostatniej chwili opamiętał się i skontrował unikając staranowania ogrodzenia jednej z posesji.

- Co się stało? - zapytał chrapliwie - Wygląda ksiądz jakby ujrzał ducha. Może zamiast na plebanię powinniśmy pojechać do lekarza?
Tomasz "Jarl" Ordycz - dziennikarz (PBF Kl?twa Burzy)
Dragan - Polanin, klanowy my?liwy (PBF Czarny ?wit)
Tiberius - Tactical Marine of Raven Guard (PBF Cie? Ob??du)

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 10 kwietnia 2016, 20:14

Dźwirzyno, niedziela 28 lutego 2016

Ksiądz potrząsnął głową odkładając na kolana komórkę, potem oblizał bezwiednie spierzchnięte usta. Kiedy przeniósł spojrzenie na twarz wyczekującego odpowiedzi dziennikarza, Ordycz ścisnął mocniej palcami kierownicę.

We wzroku duchownego błyszczały jakieś iskierki obłędu.

- Dzwonili z rady parafialnej - oznajmił nieswoim głosem - Podobno na plaży znaleziono ludzkie zwłoki. Nie wiadomo, kto to, ale to przecież musi być nieszczęsny Bukowski.

- Gdzie dokładnie je znaleźli? - spytał natychmiast reporter.

- Kilkaset metrów na wschód od Sosnowej Alei, to na przeciwnym krańcu miasteczka, tuż przy plaży.
Czy Ordycz zamierza odłożyć wyjazd do Trzebiatowa na potem? Nowe deklaracje?

Fobetor
Reactions:
Posty: 106
Rejestracja: 24 marca 2016, 11:03

Post autor: Fobetor » 11 kwietnia 2016, 12:43

Mazur podszedł do drzwi wyjściowych i je otworzył szykując się do wyjścia.

- Doktorze znaleziono ciało morze wyrzuciło je na brzeg za Sosnową Aleją będę chciał żeby się pan pojawił na miejscu. jesteśmy w kontakcie telefonicznym - Spojrzał na Natalie po czym dodał - Zostawmy klucze doktorowi jak skończy ja wezmę je od niego, niczym się nie martw, odwiozę cię do domu i wszystkim się zajmę. Panie doktorze proszę się pośpieszyć.

Musze szybko działać. Może to ciało Bukowskiego. A może to ktoś inny... muszę się dowiedzieć. Tak mało czasu, a tyle do zrobienia. Mam nadzieje że Doktor weźmie parę zwierzaków do autopsji szkoda że to niejedyne ciała które będzie dziś sprawdzał odnośnie utraty życia. Pan Kruk to dobry człowiek co prawda Mazur nie utrzymywał z nim nigdy bardzo bliskiej relacji, wiedział jednak że tej osobie można zaufać.

Natalia otarła łzy po czym podeszła do wyjścia obracając się w stronę Pana Kruka po czym dodała -Do widzenia - Na twarzy jawił się smutek.
Marcin szybko i pewnie podszedł do samochodu otwierając drzwi od strony pasażera. Lekkim uśmiechem i szarmanckim ruchem ręki daje znać Natalii, że ma wejść do pojazdu. Ten moment wydał się trochę dziewczynie komiczny, który spowodował jednak przez moment lekki uśmiech. Mężczyzna chciał jakoś rozładować napięcie smutku i zauważył, że w małym stopniu się mu to udało. Po tym jak dziewczyna wsiadła, posterunkowy szybko wsiadł do wozu od strony kierowcy po czym ruszył w kierunku domu Natalii.
-Słyszałaś, że ciotka Marta złamała nogę? - Zadał pytanie starając się zmienić atmosferę poprzednimi złymi wydarzeniami.

-Tak odparła Natalia, twoja mama musiała obwieścić to wszystkim. - odpowiadając to spojrzała w stronę ulicy czy czasem nie nadjeżdża z przeciwnej strony auto.

-Tak niestety moja mama to niezła plotkara - Posterunkowy zaczął szybko kalkulować w głowie czy aby jego matka na pewno nie wie o jego urlopie. Dla niego jest ważne by ta informacja nie wyszła na jaw. Mimo iż przeprowadziła się tak jak ciotka Marta do Krakowa i ma ją pod ręką to i tak KGB nie powstydziło by się posiadaniem takiego agenta który w nie wiadomo jaki sposób potrafi osiągnąć informacje. Może już wie o tym, że mam urlop?

-w Każdym bądź razie zastanawiam się czy nie przydała by się jej pomoc, wiesz nie może chodzić a ma psa którym trzeba się zajmować, rybki karmić i kota pilnować żeby rybek nie zjadł. - przez chwile spojrzał w jej stronę z wymuszonym uśmiechem.

- Chcesz się mnie pozbyć? - Zapytała z nutką podniesionego głosu. - Wiesz, że nie umiesz kłamać.

-Tak wiem - Marcin skłamał dość szybko i pewnie. Natalia była bystrą kobietą na którą trzeba było znaleźć sposób.

-Po prostu uważam, że powinnaś zrobić sobie mały urlop od pracy i od tego miejsca. Wiem, że to co zaszło zszokowało cię i nie dziwie się tobie. Chciałbym po prostu żebyś odpoczęła odświeżyła swój umysł.

-Tak jak ty z... -Natalia nie dokończyła zdania widząc po napinane mięśnie twarzy Mazura.

Khhh Apage skup się Marcin trzeba ją chronić SKUP się na TU I TERAZ!

-Tak jak z tym wydarzeniem. -Twarz mężczyzny skamieniała. Jego mięśnie na twarzy momentalnie napięły się, mogło by się wydawać w pierwszej chwili, że jego głowa eksploduję. Mimo iż starał się to ukryć bronić przed wspomnieniem z zakamarków swego umysłu nie był wstanie zakamuflować tego faktu.

-Ja nie chciałam...

Nim skończyła zdanie Marcin wtrącił:
- Wiem, nic nie szkodzi. Po prostu obiecaj, mi, że się prześpisz z myślą o wyjeździe i dasz mi znać.
Samochód podjechał na podjazd przy pięknym małym domku. Ogród przy domu był wzbogacony a najróżniejsze kwiaty. Białe czyste ściany budowli wzbogacał zielony bluszcz ciągnący się aż na czerwony dach domu.

Kiedy pojazd stanął Mazur wysiadł pierwszy, chciał otworzyć drzwi Natalii jednak ta uprzedziła dżentelmena w jego poczynaniach.

- Umiem sobie poradzić - powiedziała, spokojnie. -Wiem Nigdy nie twierdziłem, że nie umiesz. Uważam cię za silną kobietę która umie sobie poradzić. Wiem też, że każdy lekarz musi czasem odpocząć zwłaszcza kiedy dzieje się coś takiego. Nie martw się wszystkim się zajmę -dziewczyna chciała coś dodać jednak mężczyzna nie pozwolił jej jak by czytał jej w myślach. -Wiem gdzie leży cmentarz na którym chowasz zwierzątka sam je z tobą chowałem. Funka, Sonie, Buszka i wiele innych. Uwierz mi zajmę się wszystkim. -Powiedział pewnie w swoim głosie.

Dziewczyna uśmiechnęła się lekko patrząc w oczy Mazura. Jednak po niespełna sekundzie opuściła wzrok i dodała - Może chciałbyś pojechać zemną?

-Marcinowi serce zaczęło bić z niesłychaną szybkością. Próbował jednak powstrzymać swój napad radości i dodał. - Mam śledztwo do wyjaśnienia. Ciało do zidentyfikowania. Dowiem się co się stało twoim pacjentom i powiadomię cię o wynikach. - Na jego twarzy zagościł uśmiech. Puścił jej oczko, po czym dodał. - Najpierw wykonam prace potem do ciebie przyjadę dobrze? Rzecz jasna jak już zdecydujesz o wakacjach.

Dziewczyna obdarowała go uśmiechem po czym powiedziała:
-Tak może tak być. Dam ci znać jutro co i jak. To był ciężki dzień. Zadzwonię do ciebie jutro rano powiem ci co będę robić. A i pamiętaj! Uważaj na siebie. Na twarzy dziewczyny pojawił się dziwny smutek.

-Zawsze na siebie uważam. Odpowiedział Mazur z próbą zachowania uśmiechu.

-Ta zawsze starasz się wszystkich chronić. Mój bohater. -Dała buziak w polik Marcinowi po czym dodała -Do zobaczenia
Mazur odpowiedział również -do zobaczenia. - Sam jednak nie wierzył zbytnio by się ponownie mogli spotkać.

Instynkt podpowiadał mu, że to co się tu dzieje może go przerosnąć. Bestia w jego wnętrzu mówiła mu wiej! Jednak sprawa musiała zostać zamknięta.

Gdy dziewczyna weszła do domu Posterunkowy swoim Wnikliwym wzrokiem starał dojrzeć jakieś oznaki życia, czy nie chodzą gdzieś koty. Zaczął nasłuchiwać czy nie ćwierkają może ptaki? Przez dłuższy moment starał dostrzec cokolwiek co posiada instynkt przetrwania większy niż ludzie. Po chwili wsiadł do auta i pojechał by dowiedzieć się czy to jest ciało naszego Bukowskiego.
Po odwiezieniu jej lecę zbadać sprawę, jadę szybko , Będę chciał też zdawać parę testów takich jak Wmawianie żeby dziewczyna wyjechała z stąd, spostrzegawczość i nasłuchiwanie interesuje mnie to jak działa obecnie natura na to co się tu dzieje. Jak wrócę do domu (w sensie ja :P ) dodam tu jakie mam na to współczynniki.
Nasłuchiwanie 50 %
Spostrzegawczość 80 %
Wmawianie 60 %
Jazda samochodem 65 %
Psychologia (jak wyczuwam czy wyjedzie na akacje ) 60 %

ODPOWIEDZ