[center]Brodata Puszcza, 29 Łżykwiat (Aloqua), 360 rok Ery Silniri;[/center]
Młody bard uderzył w struny lutni, starając się uchwycić delikatną wibrację błękitu, lśniącego w magicznym kamieniu. Wszakże jednak, gdy spojrzał na klejnot odkrył, iż wzrok jego zatapia się bez reszty w modrym blasku, spod palców zaś popłynęła melodia całkiem inna, niż proste ludowe piosenki, które zwykł grać. Na usta zaś poczęły się cisnąć słowa starożytne, nie przypominające zgoła frywolnych, ludowych przyśpiewek. Siedzący przy ognisku druhowie także zamarli bez ruchu, chłonąc je w niemym podziwie.
[center]
Łzę uroń, wędrowcze, słuchając mych trenów
Śpiewam li o dawnym królestwie Olfenu:
Trzy cudne klejnoty, gwiazdą jasność skradły,
A tam gdzie na ziemię, z niebiesiech upadły
Szczep Wody, Szczep Ziemi i ludzki lud mężny
Wzniósł cnego królestwa fundament potężny,
Pieśniami dźwignąwszy skałę z głębi ziemi.
Któż pośród współczesnych śmie równać się z niemi?
I wzrosło królestwo w Erze Nills, w Przedświcie
Blask Gwiazd je wypełniał, z nim światło, i życie,
Co jednako lśniło w pałacach, wsiach, miastach.
Władcy trwali w cnocie, kraj w dobrobyt wzrastał.
A w granice jego, z Boskiego wyroku
Nie śmiał wejść człek podły, ni też sługa Mroku.
I do dziś by wielkość Olfenu dotarła
Kiejby go w pył Armia Ciemności nie starła,
Co ciemną się falą wzniosła z Nilfharimu
A świat wnet pociemniał od krwie, łez i dymu!
Tak Bogi Ciemności, na wieki przeklęte,
Wyciągnęli szpony po trzy Gwiazdy Święte.
Lecz na nic się zdała ich podłość i siła,
Bo mądrość Olfenu blask Klejnotu skryła.
Trzymasz go w swej dłoni, szukając mej pieśni
A śpiewasz o rzeczach, o których nikt nie śnił,
Odkąd mur Nolgardu legł w gruzach na wieki,
A Darlimor mężny zamknął swe powieki.
Tak minęła chwała, pomnij przeto, czemu
Kir opadł na sławne królestwo Olfenu![/center]
Rodan zakończył utwór rozbudowaną kadencją, która mogłaby z powodzeniem wyjść spod palców elfiego barda. I przez kilka uderzeń serca wszyscy trwali w zadumie, zaczarowani przez tą magiczną chwilę, słowa i melodie. A ostatnie wspomnienia pieśni cichły powoli w drzew zielonych szumie, w skrzypieniu konarów prastarych i mamrotaniu ognia. A później Rodan spojrzał w osłupieniu na pozostałych i odłożył lutnię. Kallan pokiwał głową w zadumie, a Amasis, jak to Amasis podrapał się po nosie. I magiczna chwila prysła, choć przecie gdzieś w sercach zachowali jej wspomnienie na zawsze. A było ono drogocenne, jako wiosenny kwiat, zasuszony z książeczce z nabożnymi pieśniami, lubo pukiel włosów kogoś kto umarł, a może odszedł, mimo, iż tak bardzo się go przecie kochało...
[center]

[/center]
Moce Kamienia Królowej znają wszyscy, którzy wysłuchali pieśni Rodana. Są one następujące:
[center]

[/center]
[center]Klejnot Królowej:[/center]
Ten, kto dotyka go (trzymając np w ręce), może cieszyć się następującymi premiami:
- +2 P. Mi. Wody
- +10 Inu, + 10 Cha.
- +3 Pancerza Eterycznego
- +10 Energii. Klejnot odnawia sam Energię w tempie 1 na godzinę.
- Każdy, kto spogląda na kamień jest odporny na Strach, depresję, rozpacz i szok.
Zakładam, że rozbijecie obóz, posilicie się i położycie spać. Nie słyszałem o rozkładzie wart, więc pilnuje was na razie chowaniec Nętki, a chwilami Amasis we śnie.
[center]***[/center]
[center]Brodata Puszcza, 30 Łżykwiat (Vajni), 360 rok Ery Silniri;[/center]
Nętka usiadła, całkowicie rozbudzona, rozglądając się po skąpanej w mroku polanie. Ognisko żarzyło się ledwo, ledwo, nakryte kołderką popiołu. W jego pomarańczowym blasku dostrzec można było trzy śpiące dookoła, owinięte kocami sylwetki. Jakaś część świadomości Czarownicy wiedziała, co przerwało jej sen. Była to ta stara i mądra cześć, która czasami szeptała do niej o właściwościach ziół i słowach, jakich powinna użyć tkając zaklęcia. Teraz znów przemawiała, ostrzegając...
Tak, słyszała to wyraźnie. Bębny. Ich dźwięk dobiegał z dala, niosąc się po lesie. Tętniąc, wśród zmroczonych nocą potężnych pni, niczym rytm jakiegoś monstrualnego serca, ukrytego w głębinach puszczy. W gąszczu, nad jej głową błysnęły oczy Amasisa, rozbudzonego podobnie jak ona. Przez chwilę, oboje w ciszy wsłuchiwali się w odległy dźwięk. Było w nim coś mrocznego i pociągającego zarazem. Coś, co pozostawało wewnątrz kości, przesączało się do krwi, wypełniając ją dziwnym pragnieniem... Potrzebą... By iść za głosem... By odpowiedzieć na zew... Utra potrząsnęła głową, płosząc dziwne myśli. Przycupnięty na gałęzi Stuha najwyraźniej poczuł to samo, gdyż jego ogon zaczął poruszać się nerwowo, a futro na grzbiecie zjeżyło się lekko. Oboje spojrzeli na siebie. Felidae już miał coś powiedzieć, gdy przerwał mu nagły ruch jednej z leżących postaci. To Rodan usiadł gwałtownie, po czym wstał i nie oglądając się na towarzyszy ruszył w stronę, z której dobiegał zaczarowany rytm.
Przebudziły się tylko postacie, które wymieniłem, a więć Amasis, Nętka i Rodan.
Kallan i Vagar śpią snem sprawiedliwych i zmęczonych bohaterów.