: 04 sierpnia 2018, 13:48
Rezydencja rodu w Terres Putain, Tulon
- Maluje pan zatrważający obraz, kapitanie - oznajmił skarbnik - Czy nie powinniśmy się zatem obawiać prawdziwego ataku na naszą szkatułę w podróży przez Purgare? Każdy wszak wie, że dominium cywilizowanych ludzi kończy się na wschód od Tulonu.
Perrault nie odpowiedział na skierowane do siebie pytanie, przeniósł w zamian spojrzenie na Bartheza oddając Alpejczykowi głos.
- Okopcony Szlak jest bardzo dobrze strzeżony - zapewnił Dumasa Helweta - Patrolują go nie tylko żołnierze Rezysty i Szpitalnicy, ale również harapowie z Tulonu. Wszyscy bardzo poważnie traktują ryzyko pojawienia się na wybrzeżu grasantów z Trupa, wasza miłość. Na tym odcinku winniśmy się lękać złodziei wtopionych pomiędzy podróżnych, naciągaczy i szpiegów górskich klanów. Oraz ryzyka pojawienia się zbłąkanego roju czy złej aury. Po przejściu przez Morvant sytuacja się nie pogorszy, ponieważ Alpejczycy pilnują całego szlaku do Wrót Berneńskich. Tam zagrażać nam będzie ponownie kapryśna aura i okazyjnie skalne lawiny. Dopiero przed Genuą trzeba się będzie mieć na baczności pod każdym względem. Północne Purgare to ziemie rozdarte waśniami klanowymi, wiele tamtejszych rodów uzurpuje sobie przeróżne prawa lenne. Korzystają na tym kryminaliści, również wspomniani przez kapitana sekciarze. Na szczęście trakt do Genui przemierzają licznie Neolibijczycy, a w ich towarzystwie trudno o złą przygodę.
- A samo Bergamo? - dociekał Guido Dumas, siedzący z krześle z zapomnianym kieliszkiem wina w dłoni - Zna pan to miasto, panie Barthez? Na ile jest ono bezpieczne? Wieści głoszą, że Lombardi to wpływowa rodzina i trzyma pod bronią liczne zastępy, czy to jednak prawda?
- Nigdy nie miałem okazji, aby je poznać, wasza miłość - przyznał Nathan - Wiele natomiast słyszałem, i o Białym Wilku i o samym Bergamo. To prawda, że Vespaccio Lombardi trzyma cały region żelazną ręką. Słynie ze swej przebiegłości i wielkich ambicji. I znana jest też jego wielka niechęć do kultu Złamanego Krzyża, chociaż nie znam jej przyczyny.
- Czyżby Lombardi przyjęli prawa Świątyni Pasterza? - zapytała słuchająca uważnie wywodu Angeline Lea - Wyznają jehammedyzm?
- Nie sądzę - pokręcił głową Helweta - Raczej wybrali jedną ze stron niedawnej wojny jako silnego partnera. Anabaptystom ten wybór musiał się bardzo nie spodobać. Proszę pamiętać, że Nizina Adriatycka przez wiele lat spływała ludzką krwią. To była wyjątkowo okrutna i brutalna wojna, obie strony nie okazywały sobie miłosierdzia. Anabaptyści z Lucatore muszą się teraz czuć wzięci w kleszcze, skoro od południowego wschodu mają bałkańskich jehammedan w stanie niepewnego zawieszenia broni, a za plecami przyjazne Pasterzom Bergamo. Tak czy owak, na ziemiach pod władzą Lombardich nic nam nie powinno zagrozić. Wizyta czcigodnego dziedzica Sanguine została zaanonsowana przez pocztę dyplomatyczną, więc Bergamo niecierpliwie wyczekuje przybycia tak dostojnych gości.
- A co z rojami Wynaturzonych, panie Barthez? - skarbnik Abdela wciąż pozostawał nerwowy, w przeciwieństwie do nieco uspokojonych pozostałych słuchaczy - Przecież Purgaryjczycy mają kłopoty z własnymi potworami.
- Północ kraju pozostaje względnie bezpieczna - odpowiedział Alpejczyk - Co innego na południu, poniżej Rzymu. Lecz my się tam nie wybieramy, podążymy w przeciwnym kierunku. Obszary zasiedlone przez anabaptystów bądź z nimi sąsiadujące są wyjątkowo czyste pod względem skażenia grzybnią sepsis, ponieważ Kult Rybaka zwalcza z niebywałą zaciekłością każdy przejaw aktywności Wynaturzonych.
- Maluje pan zatrważający obraz, kapitanie - oznajmił skarbnik - Czy nie powinniśmy się zatem obawiać prawdziwego ataku na naszą szkatułę w podróży przez Purgare? Każdy wszak wie, że dominium cywilizowanych ludzi kończy się na wschód od Tulonu.
Perrault nie odpowiedział na skierowane do siebie pytanie, przeniósł w zamian spojrzenie na Bartheza oddając Alpejczykowi głos.
- Okopcony Szlak jest bardzo dobrze strzeżony - zapewnił Dumasa Helweta - Patrolują go nie tylko żołnierze Rezysty i Szpitalnicy, ale również harapowie z Tulonu. Wszyscy bardzo poważnie traktują ryzyko pojawienia się na wybrzeżu grasantów z Trupa, wasza miłość. Na tym odcinku winniśmy się lękać złodziei wtopionych pomiędzy podróżnych, naciągaczy i szpiegów górskich klanów. Oraz ryzyka pojawienia się zbłąkanego roju czy złej aury. Po przejściu przez Morvant sytuacja się nie pogorszy, ponieważ Alpejczycy pilnują całego szlaku do Wrót Berneńskich. Tam zagrażać nam będzie ponownie kapryśna aura i okazyjnie skalne lawiny. Dopiero przed Genuą trzeba się będzie mieć na baczności pod każdym względem. Północne Purgare to ziemie rozdarte waśniami klanowymi, wiele tamtejszych rodów uzurpuje sobie przeróżne prawa lenne. Korzystają na tym kryminaliści, również wspomniani przez kapitana sekciarze. Na szczęście trakt do Genui przemierzają licznie Neolibijczycy, a w ich towarzystwie trudno o złą przygodę.
- A samo Bergamo? - dociekał Guido Dumas, siedzący z krześle z zapomnianym kieliszkiem wina w dłoni - Zna pan to miasto, panie Barthez? Na ile jest ono bezpieczne? Wieści głoszą, że Lombardi to wpływowa rodzina i trzyma pod bronią liczne zastępy, czy to jednak prawda?
- Nigdy nie miałem okazji, aby je poznać, wasza miłość - przyznał Nathan - Wiele natomiast słyszałem, i o Białym Wilku i o samym Bergamo. To prawda, że Vespaccio Lombardi trzyma cały region żelazną ręką. Słynie ze swej przebiegłości i wielkich ambicji. I znana jest też jego wielka niechęć do kultu Złamanego Krzyża, chociaż nie znam jej przyczyny.
- Czyżby Lombardi przyjęli prawa Świątyni Pasterza? - zapytała słuchająca uważnie wywodu Angeline Lea - Wyznają jehammedyzm?
- Nie sądzę - pokręcił głową Helweta - Raczej wybrali jedną ze stron niedawnej wojny jako silnego partnera. Anabaptystom ten wybór musiał się bardzo nie spodobać. Proszę pamiętać, że Nizina Adriatycka przez wiele lat spływała ludzką krwią. To była wyjątkowo okrutna i brutalna wojna, obie strony nie okazywały sobie miłosierdzia. Anabaptyści z Lucatore muszą się teraz czuć wzięci w kleszcze, skoro od południowego wschodu mają bałkańskich jehammedan w stanie niepewnego zawieszenia broni, a za plecami przyjazne Pasterzom Bergamo. Tak czy owak, na ziemiach pod władzą Lombardich nic nam nie powinno zagrozić. Wizyta czcigodnego dziedzica Sanguine została zaanonsowana przez pocztę dyplomatyczną, więc Bergamo niecierpliwie wyczekuje przybycia tak dostojnych gości.
- A co z rojami Wynaturzonych, panie Barthez? - skarbnik Abdela wciąż pozostawał nerwowy, w przeciwieństwie do nieco uspokojonych pozostałych słuchaczy - Przecież Purgaryjczycy mają kłopoty z własnymi potworami.
- Północ kraju pozostaje względnie bezpieczna - odpowiedział Alpejczyk - Co innego na południu, poniżej Rzymu. Lecz my się tam nie wybieramy, podążymy w przeciwnym kierunku. Obszary zasiedlone przez anabaptystów bądź z nimi sąsiadujące są wyjątkowo czyste pod względem skażenia grzybnią sepsis, ponieważ Kult Rybaka zwalcza z niebywałą zaciekłością każdy przejaw aktywności Wynaturzonych.
Garść dodatkowych informacji o celu podróży. Jeśli zapokoiłem na tę chwilę Waszą ciekawość, możecie przejąć inicjatywę i opisać swe plany na wieczór (bądź przejść od razu do ich realizacji; wiem, że 8ART i Suriel mają jakąś niespodziankę). Jeśli macie jeszcze dodatkowe pytania, piszcie niezwłocznie.

