Strona 7 z 55
Re: Serce labiryntu
: 23 czerwca 2020, 10:14
autor: BAZYL
- Ostawcie bestię - powiedział spokojnie Erdal - nażarła się, teraz pójdzie spać. Przez kilka godzin albo i kilka dni raczej nie powinna sprawiać problemów. Kobyła należała do bliźniaków, łuk takoż; przyjrzałem im się podczas odjazdu i nie mam wątpliwości. Jak kto potrafi, można się rozejrzeć czy nie zostali ranni i nie dogorywają gdzieś w krzakach. Zależnie od światopoglądu można ich potem opatrzyć lub pchnąć żelazem... Tylko prędko, nie mam ochoty sterczeć tu dłużej niż to konieczne.
Re: Serce labiryntu
: 23 czerwca 2020, 12:04
autor: mastug
PD-dki rozdawane są dla postaci. Jeśli inaczej nie wskażę to dzielą się równomiernie na wszystkie posiadane profesje – przy czym reszta zaokrągleń trafia do podstawowej profesji – czyli 7 dla dwuprofesyjnej postaci będzie podzielone na 4 i 3.
Entis, Eliminal i Ghrog przeszli wokół szukając śladów i ciał. Mrok utrudniał wypatrywanie śladów ale utrwalone w mokrej ziemi ślady były łatwo widoczne. Najświeższe ślady walki ujawniały obecność dwóch koni i widzianego wcześniej trolla. Najwyraźniej jeden koń odjechał w kierunku w którym także podążali bohaterowie. Drugiego ślady urywały się tutaj. Innych śladów było dużo ale były już znacznie starsze i już prawie zanikły w rozmoczonej ziemi.
Gdy rozpoznanie okolicy nie przyniosło nic ciekawego drużyna ruszyła do wyznaczonego wcześniej celu. Po kilkudziesięciu minutach w oddali dostrzegli ognisko. Gdy zbliżyli się bardziej zauważyli uwiązanego konia i dwie postacie. Najwyraźniej oba półorki przeżyły i rozgościły się już na miejscu poprzedniego obozowiska. Gdy obozujący zauważyli waszą obecność podnieśli się z ziemi, jeden dobył łuku drugi szabli.
- „Kto idzie ?” – krzyknął jeden z nich we wspólnym.
Re: Serce labiryntu
: 23 czerwca 2020, 13:31
autor: Blaszak
"Poszukiwacze zaginionych leśnych rusałek" - odpowiada we wspólnym Entis na pytanie półorka.
Po chwili dodaje stanowczo w orczym języku - Odłóż łuk synku, oszczędzaj strzały na trolla. Bo na jednym koniu może się nie skończyć.
Re: Serce labiryntu
: 23 czerwca 2020, 13:47
autor: mastug
Półorki zapewne rozpoznając widzianych wcześniej podróżników opuściły broń. I bez słowa na powrót umiejscowiły się przy ognisku. Jeden z nich był bez wątpienia ranny. Rozerwana zbroja i jęk bólu przy siadaniu nie pozostawiały wątpliwości. Pozycja ciała i "łypanie z pode łba” na nowo przybyłych wskazywały, że nie w smak im towarzystwo.
Do świtu pozostało 2-3 godziny. Jakie macie plany? Co teraz robicie? Będziecie się do nich przysiadać? Rozpalacie własne ognisko? Namioty? Czy też od razu udajecie się na poszukiwania?
Re: Serce labiryntu
: 23 czerwca 2020, 15:57
autor: Shoikan
Dobra panowie zdrzemnijcie się, ja popilnuję.
Elf rozkulbacza konia i pozwala mu się paść, następnie staje na warcie poza zasięgiem światła by to nie rozpraszało jego infrawizji.
Re: Serce labiryntu
: 23 czerwca 2020, 16:22
autor: deliad
Nyrres ziewnął szeroko rozdziawiając paszczękę. Nocka chyliła się ku końcowi, a niebo na wschodzie już bledło. Rozkulbaczył muła i założył mu pęta na nogi. Napoił go, po czym sam sięgnął po suszone mięso i zaczął je energicznie przeżuwać. Minął półorki oceniając ich kondycję i skłonności do zwady. Podszedł do ściany lasu i uniósł wyżej latarnię.
- Belllllaaaaa - wrzasnął tak donośnie, aż z drzewa zerwały się przerażone ptaki - Bellaaaaaaa - wrzasnął ponownie i wsłuchał się w ciszę. Podumał chwilę. I wrzasnął jeszcze raz. Kontrolnie. Zebrał trochę chrustu, ale unikał wchodzenia głęboko w las. Krzyknął jeszcze kilkukrotnie, po czym wrócił i zaczął szykować ognisko. Rozłożył pled i ziewnął jeszcze raz. Zerknął krytyczne na elfa, starając się ocenić czy za jego propozycją wartowania nie kryje się coś jeszcze. W końcu ułożył się na pledzie, kładąc obok naciągniętą kuszę, ale z bełtem obok niej. Przymrużył oczy i zapadł w lekki niespokojny sen.
Re: Serce labiryntu
: 23 czerwca 2020, 16:51
autor: Blaszak
Entis także pozbierał kilka gałązek do ogniska bez zagłębiania się zbytnio w las.
Rozjuczył osiołka, przywiązał doń linę a drugi koniec do juków, które położone na derce będą robić mu za poduszkę.
Dzięki temu osiołek ma 10m 'wolności na popas w trawie'.
Skorzysta z propozycji elfa i odpocznie.
Re: Serce labiryntu
: 23 czerwca 2020, 16:57
autor: mastug
Re: Serce labiryntu
: 23 czerwca 2020, 17:27
autor: 8art
Półolbrzym zgodził się chętnie na ofertę elfa. Był już nieco zmęczony, tym bardziej, że nie udało mu się zdrzemnąć w kulbace, jak to czasem czynił, pozwalając wierzchowcowi robić co chce. Przed snem rozkulbaczył konia i dał mu luzu, aby się zwierzę mogło popaść swobodnie. O to że ucieknie nie bał się zbytnio. Zwierz był tresowany i głupot nie robił, a obcego potrafił kopnąć jeśliby chciał wsiąść.
Re: Serce labiryntu
: 23 czerwca 2020, 17:51
autor: Shoikan
Zatem Elimanal po prostu stróżuje spacerując wokół obozu i czasem przystając w cieniu drzewa by nasłuchać nieco.. Zakładanie blokady zostawi sobie na później.
Re: Serce labiryntu
: 23 czerwca 2020, 21:07
autor: BAZYL
Erdal nie czając się podchodzi do braci, ostentacyjnie rozkładając dłonie i pokazując że nie ma broni.
- Ranniście? Potrzebujecie pomocy? - zapytał. - Mogę obejrzeć tę ranę, jeśli taka wasza wola.
Intencja jest taka, żeby zobaczyć jak źle jest z rannym - nie znam się na leczeniu, ale robię mądre miny i nadrabiam pewnością w głosie. Chcę też zobaczyć czy jest dobrze opatrzony, ew. poprawić mu ten opatrunek, w miarę swoich skromnych możliwości. Ciekaw jestem,
czy można uznać rannego za wyeliminowanego, czy to tylko jakieś draśnięcie.
- Jeśli rana jest bardzo głęboka, zasugeruję że trzeba ją przypalić - a jak się zgodzą wołam półolbrzyma i krasnoluda, żeby pomogli go trzymać.
- Jeśli rana jest poważna, ale nie aż tak, poprawiam opatrunek, ew. zażądam od nich jakichś szmat na opatrunek i zasugeruję udać się do medyka.
- Jeśli rana jest powierzchowna lub nie dopuszczą mnie do rannego - machnę tylko ręką i zamruczę coś pod nosem.
W dwóch pierwszych przypadkach na koniec zaoferuję fiolkę spirytusu krasnoludzkiego (0,25l - za 0,1 już trzeba rzucać na szok wg opisu) mówiąc:
- Mam tutaj starą driakiew uwarzoną przez lokalnego znachora z okolic Ogra-garu. Pomóc nie pomoże, ale może trochę złagodzi ból i przyniesie trochę spokojniejszego snu.
Zadbam też o to, żeby naczynie odzyskać. Nie chcę go otruć, chcę mu ulżyć i przy okazji pokojowo wyeliminować co najmniej jednego z konkurentów.
Re: Serce labiryntu
: 23 czerwca 2020, 21:53
autor: Shoikan
Elf jak widzi, że chłopaki chcą hałasować rannym bliźniakiem, staje plecami nieruchomo do drzewa i szuka wzrokiem potencjalnego przeciwnika w ciemnościach. Zastanawia się w wolnej chwili w jaki jeszcze hałaśliwy sposób nowi towarzysze poinformuję bestie z mroku o tym, że właśnie tu jesteśmy.
Re: Serce labiryntu
: 24 czerwca 2020, 11:18
autor: mastug
Bracia początkowo zmieszani, popatrzyli na siebie pytająco, później nieufnie na Erdala. Ten który nie był ranny pomimo znaków migowych sprzeciwu drugiego zaczął rozmowę.
- „Możecie go obejrzeć – jeśli znacie się na ranach” – powiedział we wspólnym – „na moje oko źle to wygląda”
Gdy człowiek zbliżył się do rannego zobaczył przesiąknięte krwią szmaty owinięte wokół lewego barku i żeber. Nałożona na to zbroja utrzymywała prowizoryczny bandaż na miejscu. Gdy Erdal gestem rąk i ruchem głowy zasugerował zdjęcie zbroi , ranny nie był zachwycony. Ale po krótkiej reprymendzie bliźniaka - „nie pierdol tylko ściągaj zbroję” - rozpiął rzemienie i pas. Chwilę później brat rozwinął szmaty i rany ukazały się w całej okazałości. Trzy bruzdy ciągnęły się od górnej części klatki piersiowej aż do lewego barku. Głębokie były na tyle że w poszarpanym mięsie widać było kości. Na szczęście kości były tyko porysowane a nie złamane. Krwi ciekło dużo więc pomysł z przypaleniem był z pewnością dobry.
- „Rany trzeba przypalić” - zadecydował Erdal
Ranny aż pobladł na myśl o bólu który go czeka. Widząc to Erdal odezwał się do rannego:
- „Mam tutaj starą driakiew uwarzoną przez lokalnego znachora z okolic Ogra-garu. Pomóc nie pomoże, ale może trochę złagodzi ból i przyniesie trochę spokojniejszego snu” – po czym pokazał krasnoludzki eliksir.
Ranny półork rozumiejąc, że rany w podróży same nie zasklepią i że jego stan tylko się pogorszy spojrzał porozumiewawczo na brata i dał zgodę lekkim skinieniem głowy. Decyzję bez wątpienia ułatwił Pokutnik oferując coś co mogło uśmierzyć ból.
- „Już raz go przypalali, rzuca się bardzo i kopie, takiej siły dostaje że trza go trzymać w paru chłopa.. a tu trzy szramy do wypalenia” – powiedział półork, rozglądając się po innych, „może którzy z twoich kompanów nam pomogą?”
Czy któryś z graczy oprócz Erdala ma ochotę pomóc półorkom?
Re: Serce labiryntu
: 24 czerwca 2020, 11:23
autor: Shoikan
Elimanal głęboko w poważaniu ma stan półorka, na jego oko mniej byłoby kłopotu gdyby go dobić, razem z jego bratem stąd nadal bardziej interesuje go pilnowanie okolicy. Po pewnym niezbyt długim czasie odzywa się jednak.
Trzymać go nie będę, ale popilnuje coby nas coś z zaskoczenia z ciemności nie wzięło.
Re: Serce labiryntu
: 24 czerwca 2020, 11:37
autor: Blaszak
Entis się zaoferuje z pomocą przytrzymania półorka.
"Siądę mu na nogach i je przytrzymam. Wy przytrzymajcie górę."
Klęcząc okrakiem nad nogami siada na wysokości kolan, blokuje je żeby maksymalnie uniemożliwić wierzganie rannego. W razie konieczności przytrzyma jeszcze rękoma.
"Dobrze by było go zakneblować. Bo zanim zemdleje to hałasu narobi"
Masa własna ze sprzętem na sobie będzie w okolicach 365sf (oczywiście bez włóczni i oszczepów)