Strona 7 z 30

: 20 stycznia 2012, 10:48
autor: Goldwin
Noc zapadała coraz szybciej, wieczorną ciszę zakłócały jedynie dźwięki wieczornej serenady świerszczy przebijające poprzez poszum wiatru w kołyszących się konarach drzew. Czasem krzyk ptaka, znienacka poderwanego z leża tuż przed zapadnięciem w otchłań snu i ciche trzaski palących się gałęzi w ognisku.

Goldhart uśmiechnął się w myślach i odprężył lekko widząc w zachowaniu Akteliona niemą aprobatę. Z ulgą wyciągnął się na grubym kobiercu z mchu pod powalonym pniem sosny, spoglądał na przebudzone dzieci zasłuchany w pieśń płynącą z ust Dariona i delikatne dźwięki lutni dobywane palcami trubadura.
Starał się nie okazywać jawnie zdziwienia na widok czci z jaką elfi wojownicy oddawali pokłony dwójce maluchów, stwierdził, iż widocznie mają swoje ku temu powody.

Drgnał gdy znienacka dotarło doń parskanie koni, zmrużył oczy wpatrując się z natężeniem w gęstwę pomiędzy drzewami starając przebić spojrzeniem zalegające ciemności.
To co ukazało się jego oczom spowodowało, że poderwał się zwinnie na nogi dobywając jednym płynnym ruchem miecz z pochwy.

- Darionie, na prawo od Akteliona, ja po lewej! Plecami do siebie, musimy osłonić maga i dzieciaki! - rzucił przez zaciśnięte wargi dobywając sztyletu - Nie możemy pozwolić im się przebić, za wszelką cenę!


No to się teraz zabawimy z cała masą kundelków :P

: 20 stycznia 2012, 21:01
autor: Araven
Techniczny:
Goldhart oslaniacie sie nazwajem z Darionem.

Goldhart starcie pierwsze - możesz powalić trzech psiogłowych w ciągu 2 rund, i otrzymać jedno ugryzienie za 9 pkt. obrażeń - wariant A, lub powalić 2 psiogłowych i nie otrzymac obrażeń - wariant B.

Darion
- możesz pokonać 2 psiogłowych i otrzymać 11 obrażeń - wariant A, lub powalić jednego i nie otrzymać obrażeń - wariant B. Jesteście obaj atakowani przez osiem stworów, 4-ech na jednego. Proszę o deklaracje i fabularne opisy stosownie do wariantów walki jakie wybierzecie.

Fauvaulu, co z tą Twoją 20-konnych pobłądziliście czy co?, słyszysz odgłosy walki, wcześniej widziałeś potężny piorun jaki uderzył nieopodal.

Kolejne starcie obejmie 2 sekwencje walki czyli 4 rundy. Ale to po Waszych deklaracjach i oby barwnych opisach, odnośnie starcia nr 1.

: 20 stycznia 2012, 22:27
autor: Araven
Techniczny:
Kolejne 4 rundy:

Goldhart starcie drugie i trzecie (rundy od 3 do 6) - możesz powalić 4-ech psiogłowych w ciągu 4 rund, i otrzymać dwa ugryzienia za 22 pkt. obrażeń - wariant A - ofensywny,
lub powalić 3 psiogłowych i otrzymać 12 obrażeń - wariant B - defensywny.

Darion - możesz pokonać aż 5-ciu psiogłowych w 4 kolejne rundy i otrzymać 21 obrażeń - wariant A - ofensywny,
lub powalić 4-ech i otrzymać 11 obrażeń - wariant B - defensywny.
Jesteście obaj atakowani przez kolejne 9 stworów, Pamietajcie, horda liczy do 70-ciu psioglowych. W ciągu pierwszej minuty zabiliście około 10-ciu +/-2 w zależności od walki ofensywnej lub defensywnej, warianty A lub B. Proszę o deklaracje i fabularne opisy stosownie do przebiegu walki.

Po pierwszej minucie Elfy wybiły, 14-stu psioglowych. jeden łucznik padł, tancerze stali mocno poharatni, drugi łucznik i mistrz zywiołów w dobrej kondycji. Wiekszość swoich zaklęć Aktelion zużywa na ochranianie dzieci podtrzymujac ochronną sferę, to go mocno absorbuje.

O Fauvaulu i jego konnych pomyślimy jak się odezwie.

: 20 stycznia 2012, 22:59
autor: Goldwin
Wariant A pierwszego starcia.

Ciemność wypluła z siebie skowyczące, wyjące i warczące stwory. Na pierwszy rzut oka, ni to pies, ni człek. Zapadający szybko zmrok z trudem ukazywał zwierzęcą fizjonomię nadciągającego tłumu.

Stanął w lekkim rozkroku, dla rozgrzania nadgarstka wykręcił kilka młynków klingą błyszczącą w świetle gasnącego słońca, mocniej ścisnął rękojeść sztyletu gotując się do być może ostatniej w swoim żywocie walki.

- Darionie, niechaj nasze ręce prowadzą dobre duchy! - wyrzucił z siebie chrapliwie.

Pierwszego przeciwnika powitał szybkim unikiem, ciął krótko, jakby od niechcenia. Ostrze lekko otarło się o miękką część podgardla rysując cienką linię. Nim jeszcze bryznęła krew z rozciętej rany, pchnął barkiem lecące siłą rozpędu ciało i przykucnął gotowy do odparcia kolejnego ataku. Na zastawę przyjął opadającą broń kolejnego przeciwnika, z lekkim stęknięciem odbijając ją ku górze, wyskoczył jak na sprężynie wprost do odsłoniętego podbrzusza nacierającego. Nie zdążył, z boku wpadł na niego trzeci przeciwnik, ciął w pełnym pędzie. Szybki unik zwiadowcy przed spadającym ostrzem noża, zgrzytnęła stal o stal krzesząc iskry. Stwór okazał się jednakże zadziwiająco zwinny, nagłym skrętem wyrzucił paszczę i wgryzł się głęboko w bark Goldharta. Zapiekło. Z dziwnym grymasem na twarzy wywołanym zaskoczeniem z nagłego pojawienia się przeciwnika, jego szaleńczej szarży i zadanej rany, zwinął się dookoła własnej osi zadając na oślep cios sztyletem. Ostrze wbiło się z miękkim mlaśnięciem w podbrzusze zwierzoludzia, poczuł ciepłą ciecz wylewającą się na dłoń. Wyszarpnął odruchowo dłoń i szybkim wypadem doskoczył do czającego się tuż obok. Ten okazał się już przygotowany na szybkość i umiejętności człowieka, zwarli się w błyskawicznej wymianie ciosów. Jednakże zdolności robienia mieczem nie nabywa się poprzez ujęcie go w dłoń, tylko żmudne ćwiczenia oraz w walce na śmierć i życie. Goldhart szybko odzyskał przewagę. Kilka cięć, zasłon i finta. Ostateczny cios spadający z miejsca gdzie nie powinno znajdować się ostrze zakończył żywot ostatniego z feralnej trójki.

Wariant B drugiego starcia.

Szybko rzucił okiem na dzieci, ocenił sytuację na prawej flance. Nie dane mu było napawać się widokiem walki jaką toczył Darion z psiogłowymi. Tuż za sobą słyszał tupot nadciągających kłopotów.

Odwrócił się, w sam raz aby szybkim zwodem uniknąć wyszczerzonej pary kłów zamykających się z cichym kłapnięciem tuż obok jego ucha. Niewiele myśląc wyrżnął rękojeścią sztyletu celując między oczy, cichy skowyt oznajmił o trafieniu w cel. Jednym pchnięciem miecza w tors trzymającego się za głowę zakończył jego żywot. Nim jeszcze krew zdążyła opaść na murawę dojrzał dwa cienie rzucające się w jego kierunku. Zaklął z cicha, zbyt długo zamarudził na rozglądaniu się dookoła. Nabijana kamieniami pałka rozcięła z cichym sykiem powietrze trafiając w odsłonięte udo, tępy ból dartej materii rozlał się gorącem po udzie w miejscu w które wniknęły kolce. Jęknął głucho i natychmiast zareagował prostym cięciem z krótkiego wymachu. W trawę pod nogami upadła odcięta tuż pod łokciem ręka trzymająca maczugę. Psiogłowy runął na kolana trzymając się za kikut, w niemym zdziwieniu popatrując na sikającą szerokim strumieniem juchę. Nie trwało to długo, litość nakazała dobijać przeciwnika.

Zaczerpnął głęboko powietrza zwracając się ku ocalałemu, zmrużył lekko oczy i uśmiechnął się lekko.

- Twoja kolej gadzino... - wysyczał przez zaciśnięte zęby.

W oczach nieludzia na krótko odbił się strach, jednak coś pchnęło go ku Zwiadowcy. Coś, co było silniejsze od jego woli, jednakże wolniejsze od klingi z szybkością błyskawicy zmierzającej ku odsłoniętemu karkowi. Z głośnym chrupnięciem głowa oddzielona od tułowia poszybowała w ciemność...

: 20 stycznia 2012, 23:05
autor: Araven
Wow - super opis. Chyba go skopiuje. ;)

: 21 stycznia 2012, 09:01
autor: tzeentch
Fauval do tej pory nie był nigdy nie dowodził większymi oddziałami, dlatego bardziej opierać się musiał na swym zdrowym rozsądku, niż jakiejś konkretnej wiedzy. Wierzył też, że ludzie z którymi jechał także posiadali odpowiednie doświadczenie, więc w kwestii wyboru trasy, czy unikania sił Alerów zdawał się raczej na kawalerzystów. Teraz jednak musiał sam podjąć ważką decyzję. Z jednej strony użycie silnej magii mogło oznaczać poważne zagrożenie , gdyby był to ktoś wrogo nastawiony, jednak z jego wizji wynikało, że to właśnie zwiadowcom towarzyszy jakiś doświadczony Adept. A takie widoczne z daleka fajerwerki oznaczały zapewne, że znaleźli się w jakichś tarapatach.

- Ruszamy w tamtą stronę, i to szybko. Szykujcie się do walki, nasi przyjaciele mogą mieć problemy...

: 21 stycznia 2012, 10:22
autor: deliad
Darion przystąpił do Goldharta i elfiego maga. Ciemności wypluły rozszczekaną i wyjącą masę monstrów o psich fizjonomiach. Na wszystkie Pasje jak ja się w to wszystko wplątałem... Nie czas był jednak na rozmyślania, ale na czyny. Plecy były kryte, a to podstawa w walce z liczniejszym przeciwnikiem. Darion stawiał na defensywę, w gruncie rzeczy liczył na kolejną magiczną interwencję dzieci.
Spadające z każdej niemal strony ciosy spowodowały, że Darion musiał wić się jak jaszczurka, tak jak uczył go jego mistrz T'skrang. Skłon, odbicie broni, przeciwtempo. Skołowany przeciwnik odsłania się i w ułamku sekundy bluzga krwią z rany na udzie. Wyłączony z walki z przeciętą tętnicą długo nie postoi. Kolejne spadające ciosy pozostawiają płytkie rany. I znowu szansa, cios długim nożem był zbyt wolny i słaby. Riposta i przeciwnik pada z rozpłataną głową.
Piruet, cios, unik. Wróg zaczyna tracić rezon. Niektórzy odsłaniają się i padają. Walka trwa.

Wątek techniczny:

W obu rundach stawiam na defensywę

: 21 stycznia 2012, 12:21
autor: Araven
Techniczny przybywa kawaleria:
Goldhart starcie czwarte i piąte (rundy od 7 do 12) - możesz powalić 4-ech psiogłowych w ciągu 4 rund, i otrzymać dwa ugryzienia i 1 cios za 25 pkt. obrażeń - wariant A - ofensywny,
lub powalić 3 psiogłowych i otrzymać 2 ciosy za 19 obrażeń - wariant B - defensywny.

Darion - możesz pokonać aż 5-ciu psiogłowych w 4 kolejne rundy i otrzymać 3 ciosy (ugryzienia) za 27 obrażeń - wariant A - ofensywny,
lub powalić 4-ech i otrzymać 2 wrogie trafienia za 18 obrażeń - wariant B - defensywny.

Fauvaul - zeskakujesz z kuca mozesz pokonać 4-ech psiogłowych w 4 kolejne rundy i otrzymać 31 obrażeń - trzy wrogie trafienia - wariant A - ofensywny,
lub powalić 3-ech i otrzymać 23 obrażeń - wariant B - defensywny.

Stan po pierwszej minucie:
Goldhart - 7-dmiu powalonych 21 obrażeń odniesionych,
Darion - 5-ciu powalonych 11 obrażeń odniesionych,

Fauvaul na czele 2-stki konnych userza na sforę, konie panikują niektózry kawalerzyści spadają z nich między członków sfory, której wiekszość uderza na jeźdźców, Fauvaul zeskakuje z siodła swego kuca i uderza pieszo na psiogłowych.


Co robicie?

: 21 stycznia 2012, 13:00
autor: Goldwin
Wariant B

Krew głucho tętniła w żyłach, adrenalina pozwalała zapomnieć o zadanych obrażeniach. Zdawał sobie jednak sprawę, że to chwilowe znieczulenie. O ile uda się wyjść z tej opresji, rany dadzą o sobie znać dotkliwymi boleściami.
Nie dane było cieszyć się uniesieniem po szybkim zwycięstwie, kolejni przeciwnicy szarżowali z wyszczerzonymi kłami. Ci wyjątkowo nie doskakiwali pojedynczo, obrali jakąś dziwną strategię i rzucili się kupą. Grad ciosów spadł ze wszystkich stron na zwiadowcę, pałki głucho odbijały się od miecza, sztylet wirował w zastawach, z pysków nacierających kapała piana rozbryzgując się dookoła. Nie pozostawało nic innego jak trzymać dystans i szukać luki w atakach psiogłowych, czekać na błąd który można wykorzystać.
Nie musiał długo czekać, nagle jeden z atakujących poślizgnął się na wystającej kępce trawy. Goldhart szybkim wypadem doskoczył do przeciwnika, ciął z zamachu prosto w podkurczone udo, ciemnym strumieniem trysnęła krew, rozległ się pełen bólu skowyt. Jednakże
chwila nieuwagi wystarczyła by zardzewiały nóż doskakującego z boku przeciął skórznię na plecach i pozostawił długą piekącą ranę. Bardziej intuicyjnie wykonany obrót człowieka i wyrzucenie miecza napotkało opór, cięty przez tors psiogłowy spojrzał z niedowierzaniem na rozciętą skórę.
Nie czekając na efekt zadanego ciosu, Goldhart runął ku ostatniemu przeciwnikowi z dzikim grymasem na twarzy. Zamierzał się właśnie do uderzenia, gdy usłyszał tętent kopyt. Z lasu wypadło kilkunastu jeźdźców na spienionych wierzchowcach. Na ich odgłos zwierzoludź obejrzał się z przestrachem opuszczając na sekundę zasłonę. Była to ostatnia chwila w jego życiu, sztych wbił się prosto w serce.
Pomoc przybyła w ostatniej chwili, jeden elf leżał nieruchomo na ziemi, na twarzach towarzyszy malowało się zmęczenie i wysiłek. Ubrania zbroczone ciemnymi plamami krwi lejącej się z rozciętych ran, drżące ręce trzymające dłoń.
Zwiadowca kiwnął lekko głową, splunął na truchło leżące u stóp i przystąpił do niesienia ulgi poranionym przeciwnikom. Szybkimi ruchami dobijał ruszających się niemrawo na murawie...

: 21 stycznia 2012, 13:51
autor: Araven
Techniczny:
Las na pograniczu travarskim, wieczór, podsumowanie około 2 minutowej walki z hordą psiogłowych:
Stan po calej walce około 2 minutach:
Goldhart - 10-ciu powalonych psiogłowych 40 obrażeń odniesionych - to zabiłoby zwykłego człowieka i ciężko zraniło kolejnego, ale nie adepta z talentem wytrzymałość jak widać. Wykorzystane 4 punkty Mocy na 10 dziennie dostępnych.

Darion - 9-ciu powalonych psiogłowych 29 obrażeń odniesionych, to powiłoby silnego człowieka.

Fauvaul - zależnie od deklaracji.

Na tym wyżej opisanym starciu kończy się walka z tą sforą - ginie 6-ściu kawalerzystów 5 koni jest poranionych, 3 śmiertelnie, zginął 1 effi łucznik, drugi jest ciężko ranny, dwaj tancerze stali ledwo stoją, Aktelion dostał 2 lekkie rany, dzieci są całe. Po uderzeniu kawalerii i rzezi jaka uczylili Darion i Goldhart oraz Fauvaul oraz kuli ognia cisnietej w trzecim starciu psowaci pękli, ich morale zostało złamane. Resztki uciekają.

Co robicie dalej? Noc blisko. Leczycie się, opatrujecie swoich rannych, ruszacie nocą czy rozbijacie obóz, jak tak to gdzie? Tutaj w miejscu rzezi, czy szukacie lepszego miejsca? Więc?

: 21 stycznia 2012, 14:09
autor: Goldwin
Najpierw opatrujemy rany, grzebiemy zmarłego łucznika (chyba że elfy mają inny koncept)i chyba ruszamy powoli w drogę. Nie wiadomo czy psiaki nie nabiorą nocą odwagi. A już na pewno przenosimy obóz, nie będziemy spać pośród trupiaków. Warto tez ich przeszukać, może coś mają ciekawego...

: 21 stycznia 2012, 14:41
autor: deliad
Darion walczył jak oszalał. Pot ściekał mu spod skórzanego hełmy i zalewał oczy. Mimo, że dwoił się i troił wrogów nie ubywało. Cios, parada, unik kolejna sekwencja wykonana odruchowo. Skowyt trafionego wroga zmienił się w rzężenie. Kopniak w jądra, unik, markowany cios w podbrzusze i .. dekapitacja. Znowu się udało. Nagle w chaos i zamieszanie bitwy wpadła szarża kawalerii. Darion zdekoncentrował się i oberwał w bok głowy, mimo, że przed oczyma zatańczyły gwiazdy zdobył się na kontrę na oślep.Miecz w coś trafił. Psie mordy zaczęły się wycofywać, co zamieniła się w paniczną ucieczkę Jeszcze krótki wysiłek, unik riposta i skończył się. Ostatni z nie dość szybkich wrogów osunął się na ziemię. Złodziej z trudem łapał oddech. Rozejrzał się.
Cóż za sukces! Cała okolica usłana była martwymi parującymi zwłokami, niektóre ciała jeszcze wiły się w konwulsjach. Jeden z ostatnich uciekających psioludzi zaplątał się w pętle własnych jelit, upadł i znieruchomiał na ziemi. Młody złodziej prawie zwymiotował. Wziął kilka głębokich oddechów, przeskoczył przez piętrzący się przed nim stos trupów i ruszył w stronę krasnoluda. Zimne powietrze i spowalniające do normalnej prędkości tętno pozwoliło odzyskać mu równowagę.

- Witaj zbrojmistrzu! Niechaj mi ktoś teraz powie, że krasnoludy nie mają wyczucia czasu to trzasnę takiego prosto w łeb. Rad jestem Cię tu widzieć. Dzieją się tu rzeczy dziwne a niesłychana, ale o tym potem. Musimy czym prędzej wracać do stanicy. Połapmy spłoszone konie.

: 21 stycznia 2012, 16:35
autor: Araven
W ciągu dwóch minut trzej Elitarni wojownicy i Adepci jakimi jesteście powalili około 22 psiogłowych, w tej walce widac róznice między Adeptami dośc wysokiego kręgu wtajemniczenia a zwykłymi wojownikami... co prawda przeciwnicy byli słabi, o niskiej obronie i umiejętnościach, ale byli liczni, nie zważali na ciosy. Zadali wam łącznie obrażenia zdolne zabić 2 conajmniej 2 silnych ludzi, a noc dopiero się zaczyna. Rannych opatrzono. Zabitych pochowano. Elfy zanucily cichą i krótką pieśń za swego poleglego towarzysza, oddaly też hołd zabitym żołnierzom. Przeszukanie pobojowiska, pozwala znaleźc coś jakby dziwny sztandar, stosunkowo niewielki, oraz czarną tarcze z dziwnego metalu i runiczną księgę w nieznanym języku, reszta to marnej jakości bro i elementy częściowe pancerzy. Co robicie bo mamy spozreczne opcje, albo rozbijacie obóz na noc, albo po nocy ruszacie kolumna marszową ku stanicy w Erwie. macie czas na użycie mocy talentów zdrowienia, korzystacie z nich? Macie nadal po 3 takie talenty do wykorzystania + każdy 3 silne mikstury leczące 12 stopień czyli 2k10. Więc co czynicie?

: 21 stycznia 2012, 17:53
autor: Goldwin
Leczymy się i w kolumnie udajemy do stanicy. Obóz może jednak być kiepskim pomysłem...

: 21 stycznia 2012, 18:36
autor: Araven
Darion wyleczyłeś 3 testami zdrowienia 30 obrażeń nadal masz - 10, ew mocą leczenia może je usunąć Fauvaul jak zechce. Goldhart 3 testami zdrowienia wyleczyłeś wszystkie obrażenia. Fauvaul 2 testami zdrowienia wyleczyłes wszystkie obrażenia. Fauvaul ma jeden test zdrowiena reszta zero testów, musicie pzrespac 8 godzin. Czyli testy zdrowienia odzyskacie w stanicy.
Darion ma 10 obrażen do wyleczenia i 5 Mocy mu zostało, Goldhart 5 Mocy ma i pełnię sił, Fauvaul - 1 test zdrowia, 1x użycie leczenia, 7 mocy, i pelnia sił.


Uformowaliście kolumnę marszową, Elfy udają się z Wami chcą chronić dzieci. Ruszyliście, zaczyna byc coraz chłodniej, zbliża się noc. W lesie zaczęło być cicho, niena turalnie cicho. Zaczyna padać śnieg, coraz mocniej. po niedługim czasie jest go kilka centymetrów. Śnieg zaczyna skrzypiec pod butami. Widoczność jest bardzo mała i spada, zaczyna wiać wiatr coraz silniejszy i mroźny. Robi sie zimno, bardzo zimno ponad 10 stopni poniżej zera, to nienaturalne... Aktelion rzucił uwagę, że ktoś lub cos mogło wywołać tę burzę. Doszło do tego, że musieliście zejść z koni, znaczy Ci co je mieli. dzieci zaczynają marznąć. w oddali po około godzinie wędrówki slyszycie wycie wilków, coraz głośniejsze. Nadal pada śnieg. Tu i tam widac wilcze sylwetki, zoczy głodnych drapieżników błyskają w ciemności, to nie sa zwyczajne wilki. To wilki burzowe, wielkie groźne bestie, potrafią przywoływac burze w zimie śnieżne. Podobno najstarsze z nich mogą sprowadzać pioruny. Rzadko atakują ludzi nawet w zimie. Często za to atakują zwierzoludzi. Podobno tak jest, na razie nie atakują. Elfi mag ruszył nieco na bok w stronę burzowych wilków, co robicie nim ktokolwiek się zorientował za Aktelionem pobiegł Terion. Kazdy z Was ma konia (Darion i Goldhart, konie pzryprowadzili wam żołnierze) i kuca Fauvaul. Więc w tej zamieci prowadzicie je za uzdy. Ogromny wilk w towarzystwie kilku wielkich bestii wolno idzie w stronę maga i Teriona. Wilki idą wolno jakby nie chciały prowokować walki, albo szykują się do ataku... Gdzieś za burzowymi wilkami i z kilku innych stron dostrzegacie wśród śniegu wilczych jeźdźów. Co robicie? Ich wódz może szaman rzucił jakieś zaklęcie, zawieja zaczyna słabnąć, może to przypadek, a może nie.

Jak się zachowujecie, atakujecie, negocjujecie, strzelacie ?