Strona 7 z 83
: 11 maja 2012, 21:45
autor: Araven
Hm no ja tak niekoniecznie znam się na pułapkach...
: 12 maja 2012, 07:09
autor: deliad
Półolbrzym nadal węsząc podszedł do "dziury".
- Jedyną pułapką jaką tu widzę może być ta lina. Strasznie cienka. Elfy są lżejsze i dobrze widzą w ciemnościach, więc .... - półolbrzym wykonał gest jakim zwykle gospodarze zapraszają w swoje niskie progi.
Nie wiadomo dlaczego akurat teraz naszły go wspomnienia z dzieciństwa. Przypomniał sobie dzień kiedy kończył piętnaście lat. W prezencie od matki dostał księgę. Od razu wiedział, że nie zwiastuje to niczego dobrego. Dotąd hasał po górach wraz z kampanią niedorostków bawiąc się w "zjedz orka" i "rabowanie głupich elfów". Matka tym czasem załamywał ręce, opatrując co rusz to nowe otarcia i szyjąc podarte ubrania niesfornego syna. Jego szczęśliwe dzieciństwo miało się wkrótce skończyć.
Grag pamiętał matkę jako drobną istotkę, która chodziła z trudem kaczym krokiem. Jak się później dowiedział chód ten zawdzięczał niezaleczonym uszkodzeniom powstałym podczas jego porodu.
Był jednak władcza i energiczna. Jak się uparła to nawet ojciec jej ustępował. Tak było i tym razem. Matka umyśliła, żeby wysłać syna na na nauki etykiety, retoryki, heraldyki i algebry. Jako przyszły spadkobierca wodza, miał być wykształconym i światłym władcą.
Dalsze wspomnienia były najgorszymi jakie Grag pamiętał.
Wątek techniczny:
Takie tam wspomnienia. W celu wyjaśnienia "rycerskiego" zachowania barbarzyńcy.
: 12 maja 2012, 10:13
autor: Araven
Dobra to jak nie ma innej opcji nie da się wejść do podziemi tradycyjnie to opuszczam się w dół na linie, modlitwę do Sharami wcześniej odmawiając.
: 12 maja 2012, 21:26
autor: Denver
Techniczny: Asekuruję Aravena, po czym wykorzystując Graga do asekuracji schodzę ostrożnie jako drugi. Jak lina wytrzyma mnie (co bacznie sprawdzam w trakcie) to wytrzyma każdego.
: 13 maja 2012, 07:24
autor: maciej
ZEJŚCIE
Araven zwinnie zsunął się po grubej,konopnej linie,wykorzystując umieszczone na niej węzęłki by nie zsunąć się gwałtownie na dół.Kiedy jego stopy dotkneły skalnej półki spojrzał w góre mrużąc oczy.ujrzał jak rycerski Dino Berghar,uosobienie chodzącej góry zsuwa się pomału po linie.Ku sporemu zaskoczeniu obu lina wytrzymała ciężar półolbrzyma jak i sam wielkolud podobnie do wprawnego alpinisty zgrabnie zsunał sie na dół.
Zapiaszczona półka wychodzi na zachód,na podziemną zatokę ciemności.Półka jest szeroka na tyle by swobodnie stanęła na niej czwórka rosłych ludzi,lecz nierówna.Pokrywa ja piach,żwir i kości małych zwierząt.z boku schodzą zygzakami w dół z grubsza wyciosane schody,niknąc w mroku.W piachu daje się dostrzec dziwne,wskazujące na szczury,ślady,są jednak dużo większe niż typowych gryzoni
: 13 maja 2012, 07:41
autor: deliad
- Panie elfie proszę przodem. Giermku miej oczy na nasze konie.
Schodzę jako ostatni.
Wątek techniczny:
Na dole podpalam pochodnię. Węszę i przyglądam się śladom.
: 13 maja 2012, 11:43
autor: Araven
Przyglądam się uważnie owym śladom gigantycznych gryzoni, lub czegoś gorszego. Czekam na pozostałych aż opuszczą się na linach na dół.
: 13 maja 2012, 12:49
autor: maciej
ZEJSCIE
Tan Leobardis chwycił line i zaczął się po niej zsuwac,starając się zatrzymywać na węzęłkach.Nagle elf z głośnym krzykiem oderwał się od sciany i lecąc w dół rąbnął o krawędź półki,tuż u podnóża schodów.Sturlał się po nich znikając w ciemnościach.Na górze zdumiony barbarzyńca obserwował oberwany koniec liny który znikał w jamie wąwozu.W jego strone biegł blady półork pilnujący koni z okrzykiem na ustach
-MÓJ PANIE!!
: 13 maja 2012, 13:15
autor: deliad
- Twojemu panu nic się nie stało, to Tana Leobardisa opuściło szczęście. Dawaj jakąś linę. Wartko! - zagadnął półplbrzym lekko zdziwiony wpatrywał się w koniec liny starając się domyślić jak do tego doszło.
: 13 maja 2012, 13:31
autor: maciej
ZEJSCiE
Na górze
Barbarzyńca podniósł z ziemi koniec liny uczepiony kamiennej kolumny.Nic nie wskazuje żeby lina była przetarta lub przecięta.Widać zerwała sie z woli bogów.Tymczasem przerażony tan Gonzor wpatrywał się w dół jamy szukając wzrokiem swego seniora.Klęcząc nad otworem w ziemi był obrazowo pochylony co wywołało chwilowe wyobrażenie barbarzyńcy o posłaniu mu kopniaka w zadek i niekontrolowany lot w dół prosto w objecia jego rycerza.Powstrzymał sie jednak od złośliwych zapędów wobec mieszańca.
Na dole
Kiedy opadł kurz z dołu stopni niknacych w mroku dał się słyszeć jęk przepełniony boleścią.Z zakamarków skalnej półki wychynęło kilka futrzastych kształtów które pośpiesznie ruszyły w kierunku schodów i źródła jęków.Były to nad wyraz przerośniete szczury jaskiniowe.Przeciętny przedstawiciel tego gatunku dorównywał rozmiarom małego psa.
Tan Leobardis
Na wpół zamroczony solidnym zderzeniem z kamiennym podłożem jak i stoczeniem się po kamiennych stopniach macając krawędziesciany powoli podnosisz się na nogi.Z góry jak przez mgłę dociera do ciebie dzienne swiatlo z powierzchni,dzieki czemu zauwazasz sunące po schodach popiskujące wlochate ksztalty
: 13 maja 2012, 13:55
autor: deliad
- Dawaj tę linę. Patrząc z góry mu nie pomożemy -warknął Grag do giermka.
- Co tam u was na dole - krzyknął basem -spokój? Widać coś? Rzucić wam płonącą pochodnię?
: 13 maja 2012, 14:29
autor: Araven
Techniczny:
W końcu jak rozumiem ja nie upadłem i jestem na dole tak? Czy na półce skalnej? Jeśli mogę sprawdzam co z Leobardisem. I wyciągam miecz i lewak.
: 13 maja 2012, 14:45
autor: Denver
Techniczny: Ruszam w dół z pomocą. Wyciągam młotek i będę łoił wszystko poza elfami. Tubalnymi rykami staram się opóźnić dotarcie zwierzaków do obiadu.
: 13 maja 2012, 15:45
autor: leobardis
tech: poprzez infrawizje próbuję zobaczyć co za stworzenia się zbliżają i korzystam ze zdolności nr 10 (ale miecz wyciągam) jednocześnie wołam do towarzyszy:
Tanowie ! jesteście tam!?
Nic mi nie jest ale coś się do mnie zbliża...!
: 14 maja 2012, 21:57
autor: maciej
Druga połowa S-GUN-RAN-a, letnia pora roku, ORKUS WIELKI, zejscie
Giermek zerwawszy się z klęczek pobiegł do koni skąd przytargał zwój grubej konopnej liny,znacznie grubsze niż ta przymocowana do kamiennego słupa. Zarzucił ją na kolumne,zrobił fachowy węzeł i zaparłszy się nogami solidnie zaciągnał.
-Gotowe,panie-powiedział do Graga który pochylał się nad zejsciem próbujac cokolwiek zobaczyć w ciemnościach.
Barbarzyńca chwycił linę w mocarne dłonie, wielkościa dorównujące sporej szynce i począł się opuszczać na dół. Niestety jego umiejętności były niewystarczające by porządnie utrzymać się na linie i w drodze na dół wyrżnął kolanem o niezauważony wystep skalny. Ciężko ladując na ziemi stęknał gdy wzdłuż lewej nogi rozszedł się ból stłuczonego kolana. Klnąc na czym świat stoi pokuśtykał w dół schodów skąd dochodziły odgłosy zamieszania.
Leobardis zobaczył skaczące po schodach trzy spore jaskiniowe szczury. Za nimi żwawym krokiem schodził rycerz Dino Berghar dzierżąc stylisko młota. Zdaje się że za półolbrzymem kroczył elf z dobytymi dwoma ostrzami. Dwa najblizsze gryzonie ruszyły raźno w kierunku druida wyczuwając krew sączącą się z licznych zadrapań. Najtłustszy zaś i zarazem najwolniejszy zatrzymał się wpatrując się z ciekawością w Leobardisa i nastawił uszy,wsłuchując się w szeptane przez kapłana natury słowa. Paciorkowate oczy wpatrywały się wyraźnie w elfa z dużą ciekawością.