PBF - Drapieżna ekstaza
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
14 dzień Martusu 602 AR, na ulicach Cherovu
Pierwsza kamienica przylegała do następnej w głębi ulicy na całej długości ściany, ale była od sąsiada znacznie niższa, toteż skradający się po jej dachu młodzieńcy przycupnęli na chwilę pod kamiennym murkiem dociągając skórzane rękawice i poruszając rytmicznie marznącymi mimo pozornej ochrony palcami. Śnieg padał cały czas, a srogi mróz pokrył stromy dach warstewką lodu grożącą w każdej chwili poślizgiem i szaleńczą jazdą po drewnianych gontach ku krawędzi dachu. Z dołu, spod miedzianych rynien, dobiegały co jakiś czas stłumione ludzkie głosy należące do nielicznych o tej porze przechodniów. Śnieżna aura skutecznie wypłoszyła mieszkańców z ulic, za co młodzieńcy nie omieszkali podziękować w duchu Menothowi.
- A co będzie jak nie znajdziemy świetlika? - mruknął Ivash opierając zbrojny w szpikulce but o śliskie poszycie dachu i przymierzając się do podskoczenia ku krawędzi sąsiedniego budynku.
- Czego się teraz martwisz? - odburknął Ivan - Nie lza se niepotrzebnie łepetyny zaprzątać. Właź na górę, bo cię szpikulcem w zadek kolnę.
Wątek techniczny
Pierwsza seria rzutów według klucza Ivan, Ivash, Volkh: 12, 18, 11. Skala Wyzwania wynosiła 15, więc uwzględniwszy wszystkie premie i bonusy Kossyci bez trudu zmienili lokalizację z jednej kamienicy na drugą (Nazarko to się wspina niczym istny lemaks).
Pierwsza kamienica przylegała do następnej w głębi ulicy na całej długości ściany, ale była od sąsiada znacznie niższa, toteż skradający się po jej dachu młodzieńcy przycupnęli na chwilę pod kamiennym murkiem dociągając skórzane rękawice i poruszając rytmicznie marznącymi mimo pozornej ochrony palcami. Śnieg padał cały czas, a srogi mróz pokrył stromy dach warstewką lodu grożącą w każdej chwili poślizgiem i szaleńczą jazdą po drewnianych gontach ku krawędzi dachu. Z dołu, spod miedzianych rynien, dobiegały co jakiś czas stłumione ludzkie głosy należące do nielicznych o tej porze przechodniów. Śnieżna aura skutecznie wypłoszyła mieszkańców z ulic, za co młodzieńcy nie omieszkali podziękować w duchu Menothowi.
- A co będzie jak nie znajdziemy świetlika? - mruknął Ivash opierając zbrojny w szpikulce but o śliskie poszycie dachu i przymierzając się do podskoczenia ku krawędzi sąsiedniego budynku.
- Czego się teraz martwisz? - odburknął Ivan - Nie lza se niepotrzebnie łepetyny zaprzątać. Właź na górę, bo cię szpikulcem w zadek kolnę.
Wątek techniczny
Pierwsza seria rzutów według klucza Ivan, Ivash, Volkh: 12, 18, 11. Skala Wyzwania wynosiła 15, więc uwzględniwszy wszystkie premie i bonusy Kossyci bez trudu zmienili lokalizację z jednej kamienicy na drugą (Nazarko to się wspina niczym istny lemaks).
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
14 dzień Martusu 602 AR, na ulicach Cherovu
Dach wyższej kamienicy zyskał wiele w oczach młodzieńców swymi łagodnymi skosami, chociaż i tak ostrożnie musieli stawiać stopy, bo dachówki zachodziły na siebie z lewej strony i każdy krok wymagał odpowiedniego usytuowania buta. Wilimov uświadomił kuzynom powagę sytuacji, kiedy jego postawiony na krawędzi dachówki but stracił znienacka oparcie, a sam młodzieniec osunął się ze zduszonym okrzykiem w dół o pół metra. Szpikulce wbiły się w szczelinę między rzędami dachówek osadzając spoconego z wrażenia myśliwego w miejscu, ale gruba warstwa poruszonego śniegu przewaliła się ponad rynną i spadła w dół w ciemną ulicę na podobieństwo małej lawiny.
Kossyci zmartwieli przywierając do zaśnieżonego dachu, ale z dołu nie dobiegł ich żaden ostrzegawczy okrzyk, żaden stek wyzwisk.
- Kurwości, patrzaj jak leziesz! - wysyczał Ivash - Niby taki tęgi łeb do wynalazków, ale jak przychodzi z nich skorzystać, istna z ciebie cipka!
- Sam żeś cipka - odciął się zdenerwowany Volkh, napinając ostrożnie mięśnie i wspinając się ponownie w kierunku szczytu dachu.
Wątek techniczny
Druga seria rzutów według klucza Ivan, Ivash, Karakov: 15, 19, 9. Skala Wyzwania ponownie 15 i Wilimov otarł się o poślizg! Wynik rzutu 9 + 6 oczek z kumulacji premii wystarczyło na styk! Od celu dzielą Was jeszcze dwa domy! A Ivash znowu jak ten lemaks, ciekawe jak długo będzie mu Stworzyciel sprzyjał?
Dach wyższej kamienicy zyskał wiele w oczach młodzieńców swymi łagodnymi skosami, chociaż i tak ostrożnie musieli stawiać stopy, bo dachówki zachodziły na siebie z lewej strony i każdy krok wymagał odpowiedniego usytuowania buta. Wilimov uświadomił kuzynom powagę sytuacji, kiedy jego postawiony na krawędzi dachówki but stracił znienacka oparcie, a sam młodzieniec osunął się ze zduszonym okrzykiem w dół o pół metra. Szpikulce wbiły się w szczelinę między rzędami dachówek osadzając spoconego z wrażenia myśliwego w miejscu, ale gruba warstwa poruszonego śniegu przewaliła się ponad rynną i spadła w dół w ciemną ulicę na podobieństwo małej lawiny.
Kossyci zmartwieli przywierając do zaśnieżonego dachu, ale z dołu nie dobiegł ich żaden ostrzegawczy okrzyk, żaden stek wyzwisk.
- Kurwości, patrzaj jak leziesz! - wysyczał Ivash - Niby taki tęgi łeb do wynalazków, ale jak przychodzi z nich skorzystać, istna z ciebie cipka!
- Sam żeś cipka - odciął się zdenerwowany Volkh, napinając ostrożnie mięśnie i wspinając się ponownie w kierunku szczytu dachu.
Wątek techniczny
Druga seria rzutów według klucza Ivan, Ivash, Karakov: 15, 19, 9. Skala Wyzwania ponownie 15 i Wilimov otarł się o poślizg! Wynik rzutu 9 + 6 oczek z kumulacji premii wystarczyło na styk! Od celu dzielą Was jeszcze dwa domy! A Ivash znowu jak ten lemaks, ciekawe jak długo będzie mu Stworzyciel sprzyjał?
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Byle tak dalej kuzyni. Na razie dobrze nam idzie, a Ty Ivash coś pił ostatnio albo jadł bo cosik podejrzanie dobrze Ci wspinaczka idzie, musi być wypiłeś coś na odwagę. Cicho to mówię.
Ostatnio zmieniony 25 maja 2012, 21:07 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
14 dzień Martusu 602 AR, na dachach Cherovu
Nazarko wyszczerzył zęby śmiejąc się w kułak ze zdenerwowania Wilimova, przycupnął na szczycie dachu skradając się na czworakach niczym jakiś nocny drapieżnik. Kuzyni dołączyli do niego przemieszczając się w podobny sposób, krok po kroku przybliżając się do przeciwnego krańca budynku. Od strony jednej z ulic dobiegł stłumiony odgłos ludzkich głosów, który zaraz ucichł przerwany donośnym trzaskiem zamykanych drzwi.
- Poczkaj, pierwszy przelezę - odezwał się cicho Karakov, stając ostrożnie na skraju zaśnieżonego dachu i zerkając w ciemność dzielącą od trzema piętrami od kamiennego bruku mrocznego zaułka. Fakt, że tym razem budynki nie stykały się ze sobą bezpośrednio wyraźnie Ivana zmartwił, ale szerokość zaułka pozwalała żywić nadzieję, że da się go przeskoczyć.
Młodzieniec wyciągnął zgrabiałymi palcami schowany pod odzieniem menofiks, ucałował go pośpiesznie.
- Jak se kark skręcisz, zabiję bez litości - syknął mało pocieszającym tonem Ivash - Daj pozór!
Ivan odburknął coś niezrozumiale, a potem rozpędził się w kilku krokach i wybił na krawędzi dachu przelatując nad zaułkiem. Uderzył w wybrany wcześniej za cel płaski kawałek przeciwnego dachu, wczepił się w niego szpikulcami butów macając pośpiesznie palcami w poszukiwaniu pewniejszych uchwytów. Jego dłonie natrafiły z miejsca na kanciastą krawędź jednej z dachówek, utrzymały w bezruchu ciężar ciała młodzieńca. Podciągnąwszy się naprędce nieco wyżej Karakov machnął ponaglająco lewą dłonią, dając im znak, by poszli w jego ślady.
Śnieżyca jeszcze przybrała na sile, morze białego puchu sypało się bezgłośnie z zachmurzonego nieba.
Ivash rozpędził się na podobieństwo Ivana, skoczył ponad trzypiętrową przepaścią i wylądował na samej krawędzi przeciwnego dachu. Czubki butów ześlizgnęły się z krańca dachówek, zahaczyły z metalicznym zgrzytem o rynnę.
- Kur... - wyrzucił z siebie Nazarko młócąc ramionami powietrze. Obciążone jego ciałem szpikulce butów przekręciły się na zawiasie obręczy i ślizgający się wciąż młodzieniec spadł z dachu z gardłem ściśniętym skurczem tak silnym, że nie zdołał nawet krzyknąć.
Ukryte w rękawicach palce złapały desperacko za rynnę, ta zaś zaskrzypiała złowieszczo obciążona kilkudziesięcioma kilogramami Kossyty.
Wątek techniczny
Kolejna seria rzutów wygenerowała ciekawe wyniki - Ivan 19, Ivash 3, Volkh 9! Nazarko nie rozpędził się dość daleko, by doskoczyć bezpiecznie na drugi budynek, ale uznałem wcześniej, że natychmiastowy upadek rozliczę wyłącznie przy fiasku rzutu na wynikach 1 lub 2. Tym samym biedak wisi na czubkach palców na rynnie, tuż pod nogami Karakova i na oczach tkwiącego jeszcze na poprzednim dachu Wilimova. Co teraz, szybko, szybko?! Upadek z wysokości trzech pięter na bruk może się kiepsko skończyć, nawet dla dwupoziomowego twardziela-zakapiora z dalekiej północy!
Nazarko wyszczerzył zęby śmiejąc się w kułak ze zdenerwowania Wilimova, przycupnął na szczycie dachu skradając się na czworakach niczym jakiś nocny drapieżnik. Kuzyni dołączyli do niego przemieszczając się w podobny sposób, krok po kroku przybliżając się do przeciwnego krańca budynku. Od strony jednej z ulic dobiegł stłumiony odgłos ludzkich głosów, który zaraz ucichł przerwany donośnym trzaskiem zamykanych drzwi.
- Poczkaj, pierwszy przelezę - odezwał się cicho Karakov, stając ostrożnie na skraju zaśnieżonego dachu i zerkając w ciemność dzielącą od trzema piętrami od kamiennego bruku mrocznego zaułka. Fakt, że tym razem budynki nie stykały się ze sobą bezpośrednio wyraźnie Ivana zmartwił, ale szerokość zaułka pozwalała żywić nadzieję, że da się go przeskoczyć.
Młodzieniec wyciągnął zgrabiałymi palcami schowany pod odzieniem menofiks, ucałował go pośpiesznie.
- Jak se kark skręcisz, zabiję bez litości - syknął mało pocieszającym tonem Ivash - Daj pozór!
Ivan odburknął coś niezrozumiale, a potem rozpędził się w kilku krokach i wybił na krawędzi dachu przelatując nad zaułkiem. Uderzył w wybrany wcześniej za cel płaski kawałek przeciwnego dachu, wczepił się w niego szpikulcami butów macając pośpiesznie palcami w poszukiwaniu pewniejszych uchwytów. Jego dłonie natrafiły z miejsca na kanciastą krawędź jednej z dachówek, utrzymały w bezruchu ciężar ciała młodzieńca. Podciągnąwszy się naprędce nieco wyżej Karakov machnął ponaglająco lewą dłonią, dając im znak, by poszli w jego ślady.
Śnieżyca jeszcze przybrała na sile, morze białego puchu sypało się bezgłośnie z zachmurzonego nieba.
Ivash rozpędził się na podobieństwo Ivana, skoczył ponad trzypiętrową przepaścią i wylądował na samej krawędzi przeciwnego dachu. Czubki butów ześlizgnęły się z krańca dachówek, zahaczyły z metalicznym zgrzytem o rynnę.
- Kur... - wyrzucił z siebie Nazarko młócąc ramionami powietrze. Obciążone jego ciałem szpikulce butów przekręciły się na zawiasie obręczy i ślizgający się wciąż młodzieniec spadł z dachu z gardłem ściśniętym skurczem tak silnym, że nie zdołał nawet krzyknąć.
Ukryte w rękawicach palce złapały desperacko za rynnę, ta zaś zaskrzypiała złowieszczo obciążona kilkudziesięcioma kilogramami Kossyty.
Wątek techniczny
Kolejna seria rzutów wygenerowała ciekawe wyniki - Ivan 19, Ivash 3, Volkh 9! Nazarko nie rozpędził się dość daleko, by doskoczyć bezpiecznie na drugi budynek, ale uznałem wcześniej, że natychmiastowy upadek rozliczę wyłącznie przy fiasku rzutu na wynikach 1 lub 2. Tym samym biedak wisi na czubkach palców na rynnie, tuż pod nogami Karakova i na oczach tkwiącego jeszcze na poprzednim dachu Wilimova. Co teraz, szybko, szybko?! Upadek z wysokości trzech pięter na bruk może się kiepsko skończyć, nawet dla dwupoziomowego twardziela-zakapiora z dalekiej północy!
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
- Ivash! Rzuc mu line! - syknal Willimow najglosniej jak pozwalaly na to okolicznosci, ale wciaz na tyle cicho aby nie doslyszeli postronni.
Watek techniczny
Jedyne co moge zrobic to asystowac, chyba ze przeskocze i wyciagne reke kuzynowi. Wiem, ze przeskocze, ale Volkh nie wie, wiec nie skacze, zeby tylko jeszcze wiekszego klopotu nie zrobic. Podanie liny z mojej strony tez nie ma sensu, bo biedak rabnie o przeciwlegla sciane.
Watek techniczny
Jedyne co moge zrobic to asystowac, chyba ze przeskocze i wyciagne reke kuzynowi. Wiem, ze przeskocze, ale Volkh nie wie, wiec nie skacze, zeby tylko jeszcze wiekszego klopotu nie zrobic. Podanie liny z mojej strony tez nie ma sensu, bo biedak rabnie o przeciwlegla sciane.
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Ivash wisiał na rynnie, a całe życie przelatywało mu przed oczami. Po raz pierwszy w życiu, jego życie, zależało od dokładności khardów. Rynna skrzypiała złowieszczo i w każdej chwili mogła oderwać się i pomknąć wraz z Ivashem ku ziemi.
Każda sekunda, kiedy Ivan sięgał po linę, ciągnęła się jak flaki trolla. Gdy wreszcie koniec jej zawisł obok kossyty, Ivash złapał ją i obwinął kilkakrotnie wokół nadgarstka. Po czym powoli żeby nie nahałasować zaczął wdrapywać się na dach.
Każda sekunda, kiedy Ivan sięgał po linę, ciągnęła się jak flaki trolla. Gdy wreszcie koniec jej zawisł obok kossyty, Ivash złapał ją i obwinął kilkakrotnie wokół nadgarstka. Po czym powoli żeby nie nahałasować zaczął wdrapywać się na dach.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
14 dzień Martusu 602 AR, na dachach Cherovu
Opierając się zębatymi podeszwami butów o kamienną ścianę budynku Ivash wciągnął się wzdłuż liny ponad rynnę, przywarł do śliskiego dachu wydając z siebie przeciągłe westchnięcie bezbrzeżnej ulgi.
- Dawaj dalej, bo ktoś twoje kulasy zoczy z ulicy! - syknął Karakov ciągnąc za linę z zamiarem wspomożenia wciąż wiszącego w niebezpiecznym miejscu kuzyna - Rusz się!
Ponaglony syknięciem Nazarko zebrał wszystkie siły, podciągnął się jeszcze wyżej. Nie czekając już dłużej tkwiący dotąd po przeciwnej stronie ulicy Volkh rozpędził się i skoczył jako ostatni ponad mrocznym zaułkiem, pokonując wielkim susem trzypiętrową przepaść i lądując z cichym trzaskiem na zaśnieżonym dachu.
- Mało brakowało, ty lemaksie z koziej rzyci - wysapał przywierając do gontów tuż obok Ivasha - Lepiej daj pozór następnym razem.
Od kamienicy Chaleria dzielił ich już tylko jeden dom.
Wątek techniczny
Pozostały Wam jeszcze tylko dwa skoki, na następny w kolejności dom, a z jego dachu już na docelową budowlę.
Opierając się zębatymi podeszwami butów o kamienną ścianę budynku Ivash wciągnął się wzdłuż liny ponad rynnę, przywarł do śliskiego dachu wydając z siebie przeciągłe westchnięcie bezbrzeżnej ulgi.
- Dawaj dalej, bo ktoś twoje kulasy zoczy z ulicy! - syknął Karakov ciągnąc za linę z zamiarem wspomożenia wciąż wiszącego w niebezpiecznym miejscu kuzyna - Rusz się!
Ponaglony syknięciem Nazarko zebrał wszystkie siły, podciągnął się jeszcze wyżej. Nie czekając już dłużej tkwiący dotąd po przeciwnej stronie ulicy Volkh rozpędził się i skoczył jako ostatni ponad mrocznym zaułkiem, pokonując wielkim susem trzypiętrową przepaść i lądując z cichym trzaskiem na zaśnieżonym dachu.
- Mało brakowało, ty lemaksie z koziej rzyci - wysapał przywierając do gontów tuż obok Ivasha - Lepiej daj pozór następnym razem.
Od kamienicy Chaleria dzielił ich już tylko jeden dom.
Wątek techniczny
Pozostały Wam jeszcze tylko dwa skoki, na następny w kolejności dom, a z jego dachu już na docelową budowlę.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Wątek techniczny
Ale ze mnie gapa, zapomniałem wcześniej doliczać Wam do wyniku testu wartości umiejki Wspinaczka! W kwestii wyników niewiele by to zmieniło, ale zawsze trzeba pamiętać.
Żebym już zawsze pamiętam, wyszczególnię sobie pełną wartość bonusów dla każdego z Was - będącą sumą premii z ZR, premii rasowej do Wspinaczki, premii z butów oraz wartości umiejętności Wspinaczka. Ivan Karakov bonus +7, Ivash bonus +9, Volkh bonus +8.
A teraz rzuty na przedostanie się na przedostatni budynek, według wcześniejszego klucza! Skala Wyzwania 15 - Ivan 11, Ivash 16, Volkh 5! Volkh nie utrzymał się na dachu, zsuwa się ku krawędzi!
Ale ze mnie gapa, zapomniałem wcześniej doliczać Wam do wyniku testu wartości umiejki Wspinaczka! W kwestii wyników niewiele by to zmieniło, ale zawsze trzeba pamiętać.
Żebym już zawsze pamiętam, wyszczególnię sobie pełną wartość bonusów dla każdego z Was - będącą sumą premii z ZR, premii rasowej do Wspinaczki, premii z butów oraz wartości umiejętności Wspinaczka. Ivan Karakov bonus +7, Ivash bonus +9, Volkh bonus +8.
A teraz rzuty na przedostanie się na przedostatni budynek, według wcześniejszego klucza! Skala Wyzwania 15 - Ivan 11, Ivash 16, Volkh 5! Volkh nie utrzymał się na dachu, zsuwa się ku krawędzi!
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Techniczny:
w zależności od sytuacji, jak zdążymy to łapiemy Volkha z Ivashem za ręce i wciągamy na dach, a jak za daleko to rzucam mu linę, a do Ivasha mówię by mu pomógł. Sam zapieram się o jakiś komin.
w zależności od sytuacji, jak zdążymy to łapiemy Volkha z Ivashem za ręce i wciągamy na dach, a jak za daleko to rzucam mu linę, a do Ivasha mówię by mu pomógł. Sam zapieram się o jakiś komin.
Ostatnio zmieniony 01 czerwca 2012, 17:56 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.