[center]
Scintilla - wysoka orbita parkingowa, 444.830.M41, godz. 7.30 [/center]
Lyra Amosis polubiła z miejsca jej półmrok, ostry zapach kadzidła i świecące pustkami drewniane ławy. Marynarze należący do załogi kuriera woleli odwiedzać nieco większą świątynię usytuowaną poniżej mostka jednostki, gdzie odprawiano nabożeństwa dla kadry oficerskiej, toteż do kapliczki prawie nikt nie zaglądał - i bardzo to Lyrze odpowiadało, bo Sepheryjka desperacko wręcz szukała miejsca, w którym mogłaby się wyciszyć i zebrać myśli. W kwaterach oddanych do dyspozycji agentów przebywali nowi członkowie sekcji, a towarzystwo całkowicie obcych ludzi, zwłaszcza budzącego dreszcz anonimowego albinosa oraz dochodzącego wciąż do siebie psionika Flaviona, nie skłaniało do odprężenia i refleksji.
Lyra nie wiedziała, czego się spodziewać po nagłym i niespodziewanym odejściu Thorna, ale czuła lekki dyskomfort na myśl o wręczonej Mirowi rozecie. Dziewczyna zdążyła się już zżyć ze scintillijskim arbitratorem, postrzeganym przez nią za człowieka obytego w wyższych sferach i rozważnego. Nie wątpiła, że był na pewno pierwszym kandydatem do stanowiska lidera komórki, ale po przeniesieniu do sekcji Lassitera funkcję tę objął niejako automatycznie Mir Salvarro, poza Cimbrią Logan najstarszy stażem członek sekcji. Cimbria nie dołączyła do swych towarzyszy, chociaż Lyra próbowała ją odnaleźć w trakcie doby dzielącej spotkanie z Antonem Zerbe od wylotu na orbitę parkingową Scintilli - według klerków z Sekretariatu wciąż uczestniczyła w wykładach z Lex Imperialis w jednej ze stołecznych prefektur Arbites. Rozczarowana Sepheryjka poszła zatem do kazamat Trójrożca, by zawczasu zaaranżować zwolnienie Ishmaela Bajera, pozostawiając resztę akolitów w sekcji Magenta 85, gdzie pakowali w niespokojnym milczeniu swoje rzeczy osobiste.
Wizyta w lochach nie poprawiła jej humoru, wręcz przeciwnie - strumienie łez lejące się po policzkach programisty wprawiły dziewczynę wpierw w irytację, później zaś w nieuzasadniony gniew, toteż pozwoliła sobie wyrzucić z duszy całą frustrację, miotając na głowę kamieniejącego w ułamku chwili Bajera istny potok przekleństw i gróźb. Zostawiając za sobą ponownie zastraszonego więźnia łowczyni poszła do Vernera Nilmona, desperacko szukając okazji do rozmowy z bratnią duszą, choćby miał to być nawet górniczy kapelan, wszak rodak. Pech dopadł ją i tym razem, jako że Verner brał właśnie udział w zamkniętym nabożeństwie w głównym kościele Trójrożca, śpiewając w miejscowym chórze. (...)
-
Członkowie sekcji Salvarro mają się stawić w sali konferencyjnej primus na pokładzie drugim! - metaliczny głos dobiegający z zainstalowanego w suficie głośnika sprawił, że dziewczyna podskoczyła mimowolnie w ławce -
Powtarzam, członkowie sekcji Salvarro mają się stawić w sali konferencyjnej primus na pokładzie drugim!
"
Wreszcie coś się zaczyna dziać" - pomyślała Lyra, której doskwierać zaczynała bezczynność.

Tak Keth, to jest ordynarna prowokacja ! Ja chcę powrotu naszej sekcji do akcji !!! dwd;