: 24 listopada 2009, 21:11
Wy tu ostro gadu gadu, a ja tymczasem wykonam dyskretny zwrot w kierunku sedna tematu. Porzucając na chwilę wielkie żaglowce z napędem magicznym pozwolę sobie zerknąć na coś mniejszego, co zapewne częściej będzie obiektem zainteresowania niskopoziomowych bohaterów.

Oto knara czy też knarr, stateczek handlowy Wikingów, dzięki któremu udało się im skolonizować nie tylko Islandię czy Grenlandię, ale i Nową Funlandię (tak, tak, biedny Kolumb przewraca się w grobie, Amerigo Vespucci zresztą też). Długość 16 metrów, ładowność do 24 ton, pojedynczy żagiel, boczny ster. Podzielam opinię Hauerine, że na rzekach i na brzegach pomniejszych wysp Orchii królować będą właśnie one, a nie pełnomorskie liniowce o głębokim zanurzeniu.
Naturalnie w świecie orchiańskim trzeba będzie zrezygnować z czysto skandynawskiej nazwy knarr i zastąpić ją jakimś lekko brzmiącym orkowym słowem w stylu Ghulash czy Bhigos (czekam na jakieś konkurencyjne propozycje).
Norweg Ragnar Thorset zbudował w roku 1982 replikę knarra, tworząc łódź z pomocą dwóch synów w przeciągu ośmiu miesięcy (od położenia stępki do zwodowania). Przyjmijmy, że w świecie Orchii bardziej biegli w swym fachu szkutnicy zbudują takiego knarra (czy może raczej ghulasha) w cztery do pięciu miesięcy (oni raczej nie muszą ślęczeć nad planami wysępionymi z norweskiego muzeum).
Tak zatem grupa trzech-czterech wyposażonych w odpowiednie narzędzia specjalistów potrzebuje kwartał z kawałkiem na zbudowanie jednego niewielkiego stateczku. Z jakimi mamy do czynienia kosztami, skoro przez czas ten muszą się z czegoś utrzymać, a przy tym i zarobić?
Najpierw kupno sezonowanego drewna, u wprawionych w jego przechowywaniu i wstępnej obróbce cieśli - tu strzelam: 200 sztuk złota? Cena porównawcza z materiałem na budowę niewielkiego drewnianego domku (z oryginalnych cenników AS-a), innego punktu odniesienia nie miałem. Bazując dalej na kosztorysie owego domku przyjmuję, że montaż wszystkich elementów wraz z uszczelnieniem wyniesie 300-350 sztuk złota. Metalowe okucia steru, elementów masztu oraz mocne liny to dalsze 50-100 sztuk złota. Sam żagiel 50 zł? Teraz jeszcze tylko balast, ale kamienie są na szczęście darmowe, więc z ich nazbieraniem nie powinno być większego kłopotu!
Tak więc po czterech miesiącach pracy grupa szkutników zainkasuje od zleceniodawcy 500 zł (dodatkowo naturalnie dochodzi owe 200 zł za surowe drewno). Szkutnicy zarobią po jakieś 100 zł na łebka (czyli 25 na osobę na miesiąc pracy). Jak myślicie, czy to dużo czy mało, skoro roczny dochód średniego mieszczaństwa wynosi według oryginalnej wersji 1k100 zł?
Nie znalazłem w sieci precyzyjnych informacji na temat liczebności załogi knarra, ale odnoszę wrażenie, że wystarczą dwaj, może trzej załoganci (sternik i jeden lub dwóch do pracy przy żaglu oraz załadunku/rozładunku towarów). Naturalnie właściciel będzie chciał, żeby łódź jak najszybciej się mu zwróciła, ale nie będę tu analizował dochodów z przewożenia knarrem towarów (szalenie szeroki temat), zamiast tego powiedzmy, że koszt wynajęcia łodzi z załogą wyniesie jakieś 6-7 zł dziennie.

Oto knara czy też knarr, stateczek handlowy Wikingów, dzięki któremu udało się im skolonizować nie tylko Islandię czy Grenlandię, ale i Nową Funlandię (tak, tak, biedny Kolumb przewraca się w grobie, Amerigo Vespucci zresztą też). Długość 16 metrów, ładowność do 24 ton, pojedynczy żagiel, boczny ster. Podzielam opinię Hauerine, że na rzekach i na brzegach pomniejszych wysp Orchii królować będą właśnie one, a nie pełnomorskie liniowce o głębokim zanurzeniu.
Naturalnie w świecie orchiańskim trzeba będzie zrezygnować z czysto skandynawskiej nazwy knarr i zastąpić ją jakimś lekko brzmiącym orkowym słowem w stylu Ghulash czy Bhigos (czekam na jakieś konkurencyjne propozycje).
Norweg Ragnar Thorset zbudował w roku 1982 replikę knarra, tworząc łódź z pomocą dwóch synów w przeciągu ośmiu miesięcy (od położenia stępki do zwodowania). Przyjmijmy, że w świecie Orchii bardziej biegli w swym fachu szkutnicy zbudują takiego knarra (czy może raczej ghulasha) w cztery do pięciu miesięcy (oni raczej nie muszą ślęczeć nad planami wysępionymi z norweskiego muzeum).
Tak zatem grupa trzech-czterech wyposażonych w odpowiednie narzędzia specjalistów potrzebuje kwartał z kawałkiem na zbudowanie jednego niewielkiego stateczku. Z jakimi mamy do czynienia kosztami, skoro przez czas ten muszą się z czegoś utrzymać, a przy tym i zarobić?
Najpierw kupno sezonowanego drewna, u wprawionych w jego przechowywaniu i wstępnej obróbce cieśli - tu strzelam: 200 sztuk złota? Cena porównawcza z materiałem na budowę niewielkiego drewnianego domku (z oryginalnych cenników AS-a), innego punktu odniesienia nie miałem. Bazując dalej na kosztorysie owego domku przyjmuję, że montaż wszystkich elementów wraz z uszczelnieniem wyniesie 300-350 sztuk złota. Metalowe okucia steru, elementów masztu oraz mocne liny to dalsze 50-100 sztuk złota. Sam żagiel 50 zł? Teraz jeszcze tylko balast, ale kamienie są na szczęście darmowe, więc z ich nazbieraniem nie powinno być większego kłopotu!
Tak więc po czterech miesiącach pracy grupa szkutników zainkasuje od zleceniodawcy 500 zł (dodatkowo naturalnie dochodzi owe 200 zł za surowe drewno). Szkutnicy zarobią po jakieś 100 zł na łebka (czyli 25 na osobę na miesiąc pracy). Jak myślicie, czy to dużo czy mało, skoro roczny dochód średniego mieszczaństwa wynosi według oryginalnej wersji 1k100 zł?
Nie znalazłem w sieci precyzyjnych informacji na temat liczebności załogi knarra, ale odnoszę wrażenie, że wystarczą dwaj, może trzej załoganci (sternik i jeden lub dwóch do pracy przy żaglu oraz załadunku/rozładunku towarów). Naturalnie właściciel będzie chciał, żeby łódź jak najszybciej się mu zwróciła, ale nie będę tu analizował dochodów z przewożenia knarrem towarów (szalenie szeroki temat), zamiast tego powiedzmy, że koszt wynajęcia łodzi z załogą wyniesie jakieś 6-7 zł dziennie.
