To chyba robota NataKrantySmile
Zaiste. Bliźniacza siostra samej siebie musiała być współautorką podręczników (wszystkich trzech edycji

), ukrytą adminką forów i serwsów (wszystkich jakie powstały o Orchii) oraz nigdy nie zauważnonym, dodatkowym graczem na każdej sesji KC
A tak w ogóle - to o czym pisze Avnar to nie jest wcale jakaś wyłączna cecha KCtów. Na przykładzie Warhammera zaobserwowałem - szczególnie na forach - że tam też zdarzają się takie sytuacje ja w przypadku KC - tj. nieustannego zderzania się wizji systemu - i to nie jest wcale zależne od tego jak silną linię wydawniczą ma system (WH w 2 ed na pewno miał o wiele, wiele spójniejszą i bogatą światopisowo od jedynki i na pewno od KCtów jakiejkolwiek edycji linię wydawniczą - a i tak często znajdzie się dwie osoby różnie interpretujące jedną czy inną kwestię - i to nie tak jak w KC - niedopowiedzianą, ledwo naszkicowaną - ale i taką czasem opisaną dosyć wyraźnie - i wydawałoby się jednocznacznie). Różni ludzie mając te same przesłanki różnie mogą interpretować rózne rzeczy - wyciągać różne wnioski i zapewne każdemu wydaje się iż jego wywód interpretacyjny jest najbardziej logiczny. A tak naprawdę to kwestia percepcji. To raz - a dwa - że zawsze ktoś gotowe tworzywo będzie dopasowywał tak żeby jemu jak najlepiej pasowało. Zresztą autorzy dobrych systemów chyba nigdy nie tworzyli swych erpegów po to żeby narzucać użytkownikom jedyną, słuszną linię w najdrobniejszych szczegółach od A do Z (może jakich "szerszy obraz rzeczy", jakąś ogólność to tak - ale na pewno już nie każdy najdrobniejszy szczegół). To tylko chyba "Furiath" zasłynął w swojej Klanarchii tekstem w stylu "Nic mi tu majstrować przy mechanice i nic mi tu nie dopisywać w świecie - to mój system i macie go nie modelować do swoich potrzeb bo zabiorę swoje grabki, wiaderko i pójdę sobie z tej waszej gooopiej piaskownicy!!!". I wątpię (aczkolwiek mogę się mylić) by Szyndler był zwolennikiem Furiathowej filozofii (choć możesz się go o to spytać przy okazji Czegoju

).
I teraz zależy jak ktoś traktuje takie fora i publikacje internetowe - czy jako miejsce wymiany doświadczeń, źródło pomysłów i ośrodek w którym można przyjrzeć się odmiennym punktom postrzegania - czy też może raczej ołtarz na którym ma się bronić JEDYNIE SŁUSZNEJ WIZJI ZAPISANEJ W ŚWIĘTYCH KSIĘGACH (albo raczej - to co się takiej osobie wydaje że jest w/g niej słuszną-wizją-zapisaną-w-świętych-księgach

). Można albo zaakceptować to pierwsze i cieszyć się tym (albo ew. tylko się temu przyglądać z dystansem - gdy coś się komuś nie podoba) - albo zaprzeczyć oczywistym faktom i żyć w wiecznej frustracji - bo fakty są takie iż jest mało prawdopodobne by każdy zawsze i wszędzie przyjął taką samą percepcję postrzegania i interpretacji. Już po prostu w takich parszywych, postmodernistycznych czasach żyjemy - czy się to komuś podoba czy nie.
Ja kiedyś byłem wyznawcą tej drugiej drogi - w każdym razie do czasu. W pewnym momencie bowiem takie podejście jest po prostu naiwne i infantylne. Też uważałem kiedyś podręcznik za tragedię - szczególnie że mniej więcej w tym samym co dostałem go do rąk dokopaliśmy się z kumplami gdzieś na necie do tych dyskietkowych dokumentów Szyndlera. Człowiek patrzy - a tam na przykład pamiętam okazało się że są schematy wyprawiania skór zwierzęcych, smoczych, dokładne (no - powiedzmy - mniej więcej) opisy zbroi, pancerzy, zatrzęsienie przedmiotów magicznych - no i potem człowiek sączył jad na podręcznik i na MAGa - "Ale szit, ale szit, ale szit ten podręcznik, czemu tam tego nie ma, czego te opisy okrojone, czego te tabelki pomniejszone, czego to takie gówno ubogie FAK! FAK! FAAAAAAAAAAAK!!!" (tak to mniej więcej wyglądało

).
A potem okazuje się - po uzupełnieniu kolekcji naszej MiMów - że tych schematów wyprawek to w MiMie też nie było - i że MiMy też miały okrojone nieco przedmioty magiczne (niektóre z plików tag pojawiły się dopiero w podręczniku

) i człowiek nabierał trochę pokory. Dochodzi się w pewnym momencie do wniosku że - jak to niektórzy określają - sparodiowane opisy stosunków elfio-orkowych są z pewnością lepsze niż ŻADNE STOSUNKI ELFIO-ORKOWE, NIEOPISANE NIGDY STOSUNKI ELFIO-ORKOWE lub ENIGMATYCZNIE-I-NA-ODPIEPRZ-SIĘ-PISANE opisy tychże (tudzież: może nie na odpieprz-się-pisane ale dosyć zdawkowe - czym że jest bowiem kilkanaście linijek zdawkowego opisu legendy o Kryształach Czasu maźniętych przez Szyndlera niby nigdy niedokończony konspekt do całego rozdziału swoistej "Księgi Genesis" która pojawiła się w podręczniku - i to nawet jeśli komuś się ów opis nie podoba; lepszy Rydzyk w Maybahu niż Jankowski na dachu jak to mawia stare, ludowe przysłowie serbołużyczan

). Faktem jest iż pewne, dosyć obszerne i spójne opisy np. społeczeństwa elfów i reptylionów pojawiły się w artykułach w MiMie na długo przed wyjściem podręcznika - ale założę się że niektórzy malkontenci zaraz okrzykną "ALE NIE SZYNDLER AUTOR UGA-BUGA!!! OPIS TAKOŻ SZIT KIŁA-MOGIŁA!!! FAK! FAK! FAAAAAK!!!)
Co do podręcznika - no cóż on był jak mleko które się wylało - "shit" który się "happened", ale tak składa że przez te lata milczenia Szyndlera, kasację systemu przez MAGa - to jednak pewne rzeczy z tego "shitu" - szczególnie te, których nie było w oryginalnych 2 poprzednich edycjach (albo były w bardzo zdawkowej) - wyciekły do jakiejś tam "masawej świadomości" (no może masowej to za duże słowo) - jak napisał Mrufon - pewne rzeczy można było bezkolizyjnie używać ze starszymi edycjami - szczególnie te dotyczące opisu świata (który Szyndler potraktował bardzo po macoszemu, a czasem też trochę nieporadnie, niezdarnie, dziecinnie). I co np. zamierzacie - niektórzy z was - z tym zrobić? Macie zamiar - zawracając kijem Wisłę - starać się za wszelką cenę wyrugować to z tej świadomości graczy i MG??? A może będziecie - niczym jacyś samowładnicy świata połowicy pouczać wszystkich: "W d...e byliście, g...o widzieliście, c..j się znacie - tylko JA car Rzymu i Krymu mam rację i jestem bardziej Szyndlerowski od Szyndlera, Mua Locuta, casa finita!!!" B)
No sorry - ale nie tedy droga. Owszem - moża wyrazić jakieś swoje wotum separatum co do pewnych rzeczy, wytknąć błędy, zaproponować alternatywę czy coś - ale wyjeżdżanie z postawą "znawcy świętych ksiąg" raczej do niczego nie prowadzi.
Inna sprawa - że jeśli prawdą jest to co pisał Czegoj i Szyndler rzeczywiście zaszczyci nas nowymi pracami nad swoim systemem - to jestem bardzo ciekaw jak on podejdzie do tej kwestii. Szczególnie że rzekomo pierwsza ma się ukazać jakaś antologia Katana (czy katanów raczej - tak zrozumiałem - rozwinięcie tej ultraenigmatycznej listy sukcesyjnej z murów Ostrogaru) - czyli coś co by mnie osobiście bardzo interesowało bo dotyczy to czegoś co zostało bardzo po macoszemu potraktowane za czasów pierwszych MiMów i widocznie sam autor odczuwał potrzebę rozwinięcia tego co nie zmieściło się na kartach czasopisma.