Ciąg dalszy spotkania i rozmowy z kapitanem Wulfrede. Jak najbardziej można zadawać, wyrażać opinie.
Być może kilku takich zuchów jak wy, zdoła ją ochronić, rzekł Wulfrede ale ludzie wierzą, że kobieta na morzu przynosi pecha. Gdy nam się powiedzie, nie będzie problemu, lecz jeśli spotka nas niepowodzenie, marynarze zaczną szukać winnego, a wtedy będziemy mieli ręce pełne roboty.
Ona płynie z nami oznajmił stanowczo Ulfilo.
Bardzo dobrze, będzie na twojej głowie. Wulfrede wyprostował się.
Następna sprawa.
Jeśli mamy uchodzić za kupców nastawionych pokojowo, musimy zaopatrzyć się w towary. Mam jeszcze na pokładzie ładunek cyny w sztabach, która zostanie wyładowana tutaj dla odlewników brązu. Jutro popołudniu ładownie będą puste i gotowe na przyjęcie następnego towaru.
Co zabierzemy? zapytał Springald.
To, czego czarni z wybrzeża potrzebują, a czego nie mogą sami wyprodukować. Na tym polega handel, jeśli chce się osiągnąć wysoki zysk.
Tubylcy nie wydobywają minerałów i nie wytapiają żelaza, chociaż niektóre plemiona potrafią je znośnie obrabiać. Tak więc żelazo zawsze jest w cenie. Weźcie niewielkie sztabki, które z łatwością można obrobić w wioskowych kuźniach. Jest też popyt na siekiery, groty do włóczni i noże.
A miecze? zapytał Springald.
Na wybrzeżu niewielki z nich pożytek, z wyjątkiem wielkich maczet, które służą za broń i narzędzie. Południe jest krainą włóczni.
Warto zabrać także drut miedziany, szklane paciorki, błyskotki wszelakiego rodzaju, dzwonki, grzechotki, lusterka i tak dalej. I tkaniny, całe bele. Ale kupcie lekki perkal w jaskrawych kolorach. Oni nie noszą wełny. Weźcie też gotowe ubrania, najtańsze z możliwych. Zysk wtedy jest większy, a tubylcom to bez różnicy. Nawet najlepsze tkaniny rozpadają się szybko w takim klimacie.
Zabierzcie także dobrą broń i ładne błyskotki na prezenty dla naczelników. Będą się tego spodziewać i może być źle, jeśli nie dostaną rzeczy lepszych niż inni.
A co będziemy kupować? Nie jest to celem naszej ekspedycji, ale musimy jak najlepiej udawać kupców.
Powtarzam podjął kapitan, jedynym powodem tak dalekiej podróży jest przywiezienie rzeczy, których nie można dostać tutaj. Poszukiwanym towarem jest kość słoniowa, która w tej części świata nie występuje nigdzie poza Vendhią. W czarnych krainach jest jej nieskończona ilość. W cenie są też pióra strusi i innych wielkich ptaków, a można ich załadować bardzo wiele i prawie nic nie ważą. W niektórych miejscach można znaleźć wspaniałe perły. Tubylcy zbierają w łożyskach rzek bryłki złota. Często gromadzą je na wymianę. Cenne są skóry i rogi niektórych egzotycznych zwierząt. Jeśli człowiek posiada odpowiednią wiedzę, może zaopatrzyć się w wiele roślin i korę, surowce używane do leczenia i farbowania, aleja nigdy się tym nie zajmowałem.
I, oczywiście, pozostaje jeszcze handel żywym towarem.
Nie ma mowy! sprzeciwił się stanowczo Ulfilo.
Ale dlaczego? zdumiał się Wulfrede. - Oni nie są naszymi krewniakami. Handel niewolnikami jest uznany na całym świecie, a poza tym nie trzeba nawet schodzić ze statku. Kiedy tubylcy dowiadują się o przybyciu handlarzy, lokalny kacyk organizuje wyprawę w głąb lądu i sam dostarcza towar na pokład.
Nie będziemy handlować niewolnikami upierał się Ulfilo. Pozostali ruchem głowy wyrazili poparcie.
Wulfrede wzruszył ramionami.
Jak chcecie. W każdym razie
Tygrys nie jest przystosowany do przewozu niewolników. W ładowni zmieściłoby się nie więcej niż dwustu, i wielu by padło przed dotarciem do portu, w którym moglibyśmy dostać przyzwoitą cenę.
Wobec tego jesteśmy umówieni - podsumował Ulfilo. Nabędziemy towary u miejscowych kupców, ty zaś dopilnujesz rozładunku cyny. Zaokrętujemy się jutro po południu. Kiedy będziemy mogli odpłynąć?
Jak najszybciej. Jest pełnia sezonu, nie możemy marnować czasu. Ale macie 2 pełne dni na zakupy, licząc od jutra.
Kiedy zaczyna się pora wielkich sztormów? - zapytała Malia.
Wulfrede zaśmiał się serdecznie.
Widać, jak niewiele wiesz o morzu. Tam, na Zachodnim Morzu, zawsze jest pora wielkich sztormów. Chodziło mi o to, że im później wypłyniemy, tym burze będą występować częściej. Nawet w najbardziej sprzyjającym okresie człowiek musi być przygotowany na złą pogodę. - Wstał od stołu. Muszę zerknąć na okręt i rozładunek.
Nie przejmujcie się, jeśli nie znajdziecie dość towaru w porcie. Zawsze będzie można uzupełnić ładunek w Khemi. Tutaj kupcie ubrania. W Stygii będziecie mogli nabyć cenione przez tubylców koraliki i bransolety.
Stamtąd otrzymaliśmy wiadomości od mojego męża, to był jego ostatni port w cywilizowanym świecie - rzekła Malia.
Wulfrede pokiwał głową. Być może czegoś się o nim dowiemy.