: 26 listopada 2015, 22:53
- W kupę krześcijany! Odpór diabelstwu damy! - powiedział Rundstedt.
- Jako i już raz przed chwilą daliśmy... - dodał ni to smutno ni złośliwie templariusz.
- Mnie nie trza mówić kiedy bić się należy. Rzekę krwi ludzkiej już żem w życiu przelał i... - na te słowa coś go ruszyło. W nozdrzach, czuł to w swych wyostrzonych ponad ludzkie poznanie nozdrzach. Te lekkie wirujące w powietrzu drobinki ludzkiej, ciepłej, w żyłach płynącej... Próbował się otrząsnąć ale mgła czerwona zrazu zasnuła mu oczy.
To Sigurd? Tak to chyba on... Ja oszaleję, TEN ZAPACH!.. Nie nie może to być, on tylko może mnie uratować, do biskupa pójdzie, wybawienie w mądrości przyniesie... - starał się opanować ostatkiem sił.
Przetarł przedramieniem twarz jak w bitwie kiedy się jasność umysłu gubiła. Żołnierski odruch pomógł nieco. Nagle poczuł jak coś w ustach mu wzbiera, ciśnie, przeszkadza. Na chwilę wbił miecz w ziemię sprawdzając ręką co to. Natrafił na dwa kły, długie nie ludzkie...
- Jezus, Maryja... - wyszeptał cicho i spojrzał na reakcję towarzyszy.
- Jako i już raz przed chwilą daliśmy... - dodał ni to smutno ni złośliwie templariusz.
- Mnie nie trza mówić kiedy bić się należy. Rzekę krwi ludzkiej już żem w życiu przelał i... - na te słowa coś go ruszyło. W nozdrzach, czuł to w swych wyostrzonych ponad ludzkie poznanie nozdrzach. Te lekkie wirujące w powietrzu drobinki ludzkiej, ciepłej, w żyłach płynącej... Próbował się otrząsnąć ale mgła czerwona zrazu zasnuła mu oczy.
To Sigurd? Tak to chyba on... Ja oszaleję, TEN ZAPACH!.. Nie nie może to być, on tylko może mnie uratować, do biskupa pójdzie, wybawienie w mądrości przyniesie... - starał się opanować ostatkiem sił.
Przetarł przedramieniem twarz jak w bitwie kiedy się jasność umysłu gubiła. Żołnierski odruch pomógł nieco. Nagle poczuł jak coś w ustach mu wzbiera, ciśnie, przeszkadza. Na chwilę wbił miecz w ziemię sprawdzając ręką co to. Natrafił na dwa kły, długie nie ludzkie...
- Jezus, Maryja... - wyszeptał cicho i spojrzał na reakcję towarzyszy.
Spoiler!