Szeryf podążył za palcem Bannistera, obejrzał uważnie stojącego na poboczu drogi Yarosa Thane, potem pochylił się nad badającym nogę Księcia medykiem.
- Będzie chodził, doktorze? - zapytał nieco szorstkim tonem.
- Trza nogę usztywnić, a przenieść nieboraka do mnie do domu, ale to zajmie jeno chwilkę - odparł brodacz - W środku dokładniej się wszystkiemu przyjrzę, ale już widać, że to prawdziwie otwarte złamanie, będzie się długo leczyło.
- Zabierzcie tego człowieka do domu doktora, a żwawo! - szeryf wyprostował się i przywołał ruchem ręki kilku gapiów. Musieli to być miejscowi, bo usłuchali polecenia bez śladu krnąbrności, dając dowód autorytetu jakim musiał się cieszyć w Langmere miejscowy stróż prawa.
- Wy zaś nigdzie się stąd nie ruszajcie - polecił szeryf spoglądając srodze na Grzmocicieli - Ani kroku albo się rozgniewam. Mam do porozmawiania z waszym pryncypałem.
Okręciwszy się na pięcie stróż prawa ruszył w stronę przedstawiciela Loży, pozostawiając jęczącego z bólu Bancrofta w fachowych rękach brodacza.
- Diagnoza jest bezpłatna, zacni panowie, ale leczenie już nie - oznajmił mężczyzna wstając z klęczek i otrzepując nogawki - Niechby i wsadzenie nogi w łubki darmowe było, wszelako za trzymanie onego w lecznicy ktoś będzie musiał zapłacić. Ma on ci jakowe pieniądze?
Nim którykolwiek z Grzmocicieli zdążył odpowiedzieć, jeden z przysłuchujących się wcześniej rozmowie gapiów nie wytrzymał i położył rękę na ramieniu Bannistera, gestem nieco w opinii byłego sierżanta zbyt poufałym.
- Coś ty powiedział, człeku? - mężczyzna o aparycji zawodowego górnika musiał się wcześniej porządnie opychać cebulą i czosnkiem, bo jego oddech mógłby zwalić z nóg nawet trollaka - Że to wy obaliliście tego złomiaka? Jam do niego z samopału ognia dał, a zwalił z łap, słowo daję. Mnie się nagroda należy!
- To mi za osła zwrócisz! - do górnika doskoczył natychmiast inny człowiek, dużo od niego niższy i zarośnięty jak niedźwiedź Morridańczyk o śpiewnym akcencie ludzi wywodzących się spod Ciernistej Puszczy - Drogo mnie kosztował!
- Osłem sam jesteś, jeśli myślisz, że dostaniesz choćby miedziaka! - sarknął górnik puszczając rękaw Reynarda - Wara stąd, zanim po gębie zbierzesz. A wy nie rozpowiadajcie fałszu, żeście parobota ubili, bom ja go postrzelił prosto w ten metalowy czerep!