Strona 61 z 126

: 28 grudnia 2012, 22:02
autor: 8art
Kotołak zostawił negocjacje człowiekom sam skupiając się na wylocie tunelu. Nie ufał Nieversowi i czuł się trochę głupio, bo nie dostrzegł skrytego w mroku Bretona. Na swoje usprawiedliwienie miał, iż nawet nie zerknął w tamtą stronę, skupiwszy się na innej okolicy. Ale gdyby zamiast tajemniczego Dumasa był tam mniej przyjazny łucznik, to teraz może Barr'teh leżałby tu z przebitą tchawicą.

Kichnął cicho i zajrzał w głąb podziemi, gotowy ostrzec towarzyszy o potencjalnym niebezpieczeństwie. Interesowały go jeszcze trupy zbójów. Ciekawy był co też takiego dopadło Nordów i miał dziwne przeczucie, że będą mieli okazję się z tym czymś spotkać...
Zabezpieczam teren którko mówiąc, bijąc się z myslami o swojej lekkomyślności.

: 28 grudnia 2012, 22:12
autor: namakemono
Procjon napisał(a):
-zyskiem dzielimy się wszyscy po równo
-odkrycia naukowe tego grobowca są moje
Innymi słowy, Procjon, Ty zyskujesz najwięcej. Obawiam się, że drużyna się na to nie zgodzi.

: 28 grudnia 2012, 22:50
autor: Procjon
Chodziło mi tylko o to, że nie należą do Neveirsa. Zresztą kasą się podzielę, chodzi o samą sławę odkrywcy.

: 29 grudnia 2012, 02:21
autor: mordimer00
Llorvas wślizgnął się do środka jako ostatni ubezpieczając tyły, gdy już dotarł do miejsca w którym byli jego druhowie....ręce mu opadły na widok kolejnego "zaufanego".
-Plan był aby żywcem wziąć na spytki a tu co? Widząc po strzale to nikt z nas, więc czemuś go ustrzelił? Może nie chciałaś abyś go przesłuchali?
Nie zdejmuję strzały z cięciwy. I na bank nie zgodzę się na takie warunki.

: 29 grudnia 2012, 09:42
autor: Trihikilius
Cóż, teraz Trond jak najbardziej może być zdezorientowany sytuacją. Po pierwsze jakiś drab groził, że spali jego wioskę za to, że młody się w to wszystko wplątał (musi więc brnąć dalej). Po drugie nieznajomy, który ingeruje w plan drużyny nie konsultując z nikim swojego postępowania (może i ma rację, że tamten narobiłby hałasu i dzięki niemu mamy chwilkę spokoju, a może jednak rację ma mordimer00). Po trzecie kwestia łupów, nie wiem jak mam się do tego wszystkiego odnosić, młodzian dostał już pewnie zapłatę za wykonanie swojego zadania (doprowadzenie drużyny do celu), z drugiej jednak strony wdepnął w całą sprawę już zbyt głęboko aby się wycofać, jeżeli więc dodaje swych sił drużynie to fanie by było mieć coś z tego. Trond nie odezwie się jednak ani słowem, jak po wszystkim coś mu skapnie to będzie dobrze, na razie musi być pewien, że wszystko nie odbije się zemstą na rodzinnej osadzie.
Na chwilę obecną, jeżeli reszta drużyny obstawia wlot do głębszej części kurhanu, Trond podchodzi do Kotołaka i przegląda z nim uważnie zwłoki, nie dotyka, jeżeli wszystko wskazuje na to, iż nie rozległość ran, a otrucie spowodowało zgon. Czy rany są bardziej szarpane, czy może wyglądają na ukąszenia, np węża. Czy możemy stwierdzić jak dawno przyszło im się spotkać z ów tajemniczym/mi zabójcą/cami.

Wiecie co koledzy, tak sobie właśnie pomyślałem, że może nieznajomy wiedzieć coś więcej. Wszystko wskazuje na to, że zasadził się tutaj przed nami. Przyciśnijmy go błyskotliwym pytankiem do muru, może coś szepnie na delikatnych spytkach.

: 29 grudnia 2012, 10:17
autor: Araven
Ponawiam pytanie co proponujess Bretonie i cy wiess ilu jesst dokładnie zbójów? Nim pójdziemy dalej ustalmy warunki ewentualnej dalssej wsspólpracy naszej.

: 29 grudnia 2012, 10:26
autor: namakemono
Mordimer, teraz powinieneś przywołać przysłowie "wróg mojego wroga jest moim sprzymierzeńcem".

Myślę, że breton chce nas wydymać, więc nic nie stoi na przeszkodzie, żebyśmy zrewanżowali się tym samym. My nie ustąpimy mu z drogi, on też nie. Myślę, że najlepiej będzie na czas jakiś trzymać z nim sztamę, ale tylko pozornie, a tak naprawdę zawsze mieć go na oku, zawsze w jego obecności trzymać strzałę na cięciwie, dłoń na rękojeści miecza i nieustannie mieć się na baczności. A o podziale łupów może pomyślimy dopiero gdy będzie co dzielić.

: 29 grudnia 2012, 10:38
autor: Procjon
Jakbyś czytał w myślach Sivariaelowi. Mój elf pamięta że ten człowieknjest kompletnie nieprzewidywalny, więc wolę mieć gotowy plan na każdąvsytuację.

: 29 grudnia 2012, 10:40
autor: Keth
Przedsionek Czarnygłazu, 11 dzień Ostatnich Siewów

Zerkając podejrzliwie to na poszeptującego z Hasturem i Ahraveenem Bretona, to na wypełnione poświatą pełgających ogników wejście do kurhanu, Barr'teh i Trond podkradli się do ciśniętych na kupę ludzkich zwłok, sztywnych i ubrudzonych dawno temu zaschłą krwią.

- Barr'teh myśli, że to były jakieś gryzaki - oznajmił kocur kucając przy trupach i spozierając na nie uważnie - Trond patrzy tu i tutu. Gryzaki o mocarnych zębiskach. Przegryzały żyły, tedy Barr'teh myśli, że one człowieki się wykrwiowały.

- Ślizgacze - oznajmił pewnym siebie tonem góral, rozpoznając od razu pochodzenie kąsanych ran na ciałach martwych ludzi - Na pewno ślizgacze.

- Ślizgacze? - zdumiał się kocur unosząc uszy - Nie gryzaki? Ale przecie one gryzali, nie ślizgali. Czemu Trond tak śmiesznie gada?

- Wielgaśne szczuraki - objaśnił pomocnik kowala przewracając na plecy jedno z ciał - Takie wielkie jak psy, a czasami nawet większe. Nie boją się człowieka, a zapach krwi wprawia je w szał. Ale nie pytaj mnie, czemu się na nie gada ślizgacze, bo nie wiem. Od zawsze tak je nazywano i tyle.

- Człowieki bardzo dziwne stwory - wygłosił jedną ze swoich filozoficznych myśli khajiit - Barr'teh nie pojmuje ludziowego gadania. Gryzaki, co ślizgaczą? A wszystkich wygryzali?

- Wszystkich - odparł Trond przyglądając się uważnie trzeciemu trupowi - Skakały na nogi albo krocze, tedy widać pokąsały ich w wielkie żyły i tak umarli. Nie było wśród nich takowych magików jak w waszej kompanii.

Góral obejrzał się znacząco w stronę Hastura, po raz pierwszy tracąc opanowanie i pozwalając sobie na mimowolny grymas niespokojnego uznania.

- Gdybym wiedział, żeście tacy... tacy talentni, pewnie bym się nie odważył włazić z wami w tę dziurę - oznajmił szeptem, trącając kotołaka porozumiewawczo łokciem.
Trzech górali zginęło od paskudnych ran kąsanych na udach, przedramionach i kroczach, zadanych wielkimi zębami mającymi niepokojącą tendencję do przegryzania tętnic.

: 29 grudnia 2012, 10:53
autor: Keth
Przedsionek Czarnygłazu, 11 dzień Ostatnich Siewów

Neviers obejrzał się ponownie w stronę wejścia do kurhanu, nasłuchiwał przez krótką chwilę, po czym kiwnął głową uspokojony brakiem niepokojących odgłosów. Przykucnąwszy na kamiennej posadzce przedsionka wyciągnął przed siebie dłoń sugerując jaszczurowi i redgardzkiemu wojownikowi, by ci poszli w jego ślady.

- Na początku było ich dwudziestu pięciu, może sześciu - powiedział splatając dłonie palcami i wyłamując sobie kostki z suchym trzaskiem, którego dźwięk zdał się Ahraveenowi nienaturalnie głośnym w ciemnej przestrzeni przedsionka - Dwaj wypatrzyli mnie przy strażnicy nad rzeką, ale sobie z nimi poradziłem.

- Masz dobrą rękę do łuku jak widzę - skomentował sucho Hastur, spoglądając na wsuniętą w sajdak czarną broń Neviersa - Reszcie straży w wieży napędziłeś nielichego stracha.

- Fałszywa skromność gorsza jest od pychy - Breton wyszczerzył zęby w uśmiechu - Odstrzeliłem ich i poszedłem na przełaj do kurhanu. Wystawili wartę na tarasie, więc wspiąłem się na zbocze góry, prosto do jednej z tych dziur. Posiedziałem tu trochę, bo umyśliłem sobie, że zaczekam do zmierzchu, aż kopacze wylezą zjeść coś i przespać się. Wtedy chciałem przekraść się do środka.

- Pięciu w wieży, pięciu przed kurhanem - policzył szybko Hastur - Został tuzin z okładem, na nas siedmiu. Wciąż ryzykownie. Czego oni tam szukają?

Neviers wzruszył ramionami, obejrzał się w stronę wejścia do grobowca.

- Czarodziej z Białej Grani ponoć szukał ostatnimi czasy nader gorliwie kogoś, kto zechciałby spenetrować Czarnygłaz - orzekł po chwili namysłu - Widać wieści szybko i szeroko się rozniosły, a ktoś pomyślał, że bardziej się warci samemu zgarnąć zdobycz.

- Jeśśli pójdziess z nami, jakie ssą twe warunki? - zapytał Ahraveen łypiąc na Bretona swymi gadzimi ślepiami i badając powietrze przed paszczęką rozwidlonym jęzorem.

- Podzielimy się łupem po równo - zaproponował Breton, podnosząc się jednocześnie z kucek i wyciągając rękę w stronę wejścia do kurhanu - Idę tam od razu, jeśli więc marzy wam się złoto, nie ma co zwlekać, inakszy wszystko przypadnie mnie w udziale.
Jeszcze jakieś pytania?

: 29 grudnia 2012, 11:05
autor: Procjon
- Co znaczy "po równo"? Liczymy ciebie jak jednego z nas?


[KETH] Procjon, Twój bohater właśnie zarobił 1 punkt ekstra do Postrzegania emocji (w kontekście ukrytych motywów).

: 29 grudnia 2012, 11:27
autor: Keth
Przedsionek Czarnygłazu, 11 dzień Ostatnich Siewów

Neviers przekręcił głowę uśmiechając się ironicznie, spojrzał na altmera wzrokiem, w którym za nic nie można się było dopatrzyć życzliwości.

- Zapomniałem, żeśmy już kiedyś robili interesy - oznajmił przyciszonym głosem - Niechaj zatem będzie tak, że podzielimy łupy po równo między wszystkich, a nie po połowie.

Nie dodając już nic więcej Breton dobył ponownie swego łuku i ściskając go w dłoni potruchtał w kierunku usłanego odłamkami wrót wejścia do kurhanu, przyciskając się do kamiennej futryny i zaglądając w głąb ciemnego przejścia.

- To cwany lis, tak chyba mówią wśród ludzi - rzucił w stronę Hastura Sivariael - I dziwnymi się prowadza zasadami. Czasami nie sposób orzec, czy to poczucie honoru czy humoru, naprawdę nie sposób orzec. Jeśli coś powie, zwykł trzymać się danego słowa, ale trzeba mieć wielkie baczenie, co on mówi.

- O co chodziło z tym podziałem?

- Zaproponował, żeby się podzielić po równo - wyjaśnił Sivariael - Wszelako u niego znaczyło to, że zabiera połowę łupu, a drugą połowę oddaje nam, rozumiesz? Zawzięcie by się później targował o to, żeśmy nie chcieli dotrzymać danego słowa.

- Widzi mi się, że ty go całkiem dobrze znasz - mruknął Redgard spoglądając na przyczajonego przy wejściu do grobowca Bretona - Byliście druhami?

- Wszystko można o nas powiedzieć, ale nie to - prychnął wyniośle altmer - Wszelako to nie czas na takie opowieści. Ruszajmy.
Myślę, że kwestia podziału zdobyczy została rozstrzygnięta...

: 29 grudnia 2012, 11:33
autor: namakemono
Zatem w drogę. Spieszno mi zabawić się w Indianę Jonesa.

: 29 grudnia 2012, 11:51
autor: Trihikilius
Rozumiem, że wszyscy idą za przykładem Neviers`a dobywając łuków? Trond pamiętając okropne ugryzienia ślizgaczy, pójdzie jako ostatni zamykając pochód z toporem w dłoniach, ta deklaracja jest ważna tylko wtedy gdy jest dostatecznie szeroko na używanie topora w tunelach.

: 29 grudnia 2012, 14:05
autor: Araven
Dobzze. Russajmy, jeden udział w łupach na kazdego z tu obecnych, każdemu równy udział, moze być. Panowie łuki w dłonie lub szpony i idziemy. Cujni byc musimy, siła tu niebezpieceństw.