Strona 62 z 170

: 13 października 2013, 16:10
autor: 8art
Barhur kiwnął ręką do kompanów, uspokając ich na wypadek gdyby zechcieli wyprowadzić Borga z błędu i krzyknął do swojego nowego "mistrza":

- Mówcie ino Mistrzuniu jaką część tych dyby mom wykuć, bo widza, że robota wom się pali w ręcach.

Watek techniczny

Zostane tu i organoleptycznie sprawdze, czy Borg rzeczywiście szaleje po nocach (w kuźni lub z żoną, albo jedno o drugie;))

: 13 października 2013, 17:33
autor: Keth
"Garniec Miodu", późne popołudnie 38 dnia kepon-ranu

Huskun uspokoił się równie szybko jak wybuchnął, przywołując na swe usta tryumfalny uśmieszek, który z miejsca przeszedł w pełny uniżenia wyraz szacunku. Oczy zaklinacza skakały pomiędzy postacią paladyna i grającej dla niego elfki, ustawicznie powracając bądź to na zarysowane pod cienką tkaniną sukni piersi bądź to niebywale kuszące pośladki instrumentalistki.

Goblin nigdy wcześniej nie widział z tak bliska elfki i pierwsze spotkanie wywołało u niego błogie wrażenie ciepła rozlewającego się w lędźwiach i podbrzuszu. Pierwsze miejsce w rywalizacji o tytuł najlepszej kochanicy w świecie, zajmowane dotąd przez chędożone na koszt właściciela nawiedzonej karczmy ludzkie dziewczęta, z miejsca stało się ponownie puste, tylko czekając aż wstąpi na nie niebiańsko urodziwa kochanka o migdałowych oczach i ostro zakończonych uszach.
Na razie goblin będzie się tylko przysłuchiwał rozmowie, grając rolę pokornego sługi i pożerając jednocześnie wzrokiem harfistkę!

: 13 października 2013, 18:40
autor: deliad
"Garniec Miodu", wieczór 38 dnia kepon-ranu

Paladyn usiadł na krześle na swoim poprzednim miejscu, a gościom wskazał stojącą z boku ławę.

- Ciekawa z was para. Zaspokójcie moją ciekawość i powiedzcie dokładniej jakie was sprowadzają do mnie sprawy. Kapłan Pana Od Kielicha i jego uczeń goblin. Tylko nie obwijajcie zanadto w bawełnę. Jutro przede mną ważny dzień i nie będę siedział po nocy wysłuchując przedłużających się historii. Więc przysyła was Hirmin Arus? Lepiej się już czuje, czy nadal słabuję - przemówił do Gusłka


W czasie gdy Orofar przemawiał goblin, nieświadomie wodząc językiem po wargach, wpatrywał się w harfistkę. Elfka wyczuła jego spojrzenie i spłoniła się zakłopotania. Gra na harfie wymagał trzymania instrumentu między nogami, a ta pozycja spowodowała, że było widać jej nagie uda, które goblin pożerał wzrokiem.

Huskun także wyczuł drążące go spojrzenie. Te jednak było przepojone zgolą innymi emocjami niż jego własne. To młody giermek starał się zabić go wzrokiem, za nietaktowne zachowanie wobec damy.

: 13 października 2013, 19:01
autor: deliad
Kuźnia Gorga Borga, wieczór 38 dnia kepon-ranu

Borg podrapał się po łysej czaszce i przez chwilę się zastanawiał szukając słów. W końcu zamoczył palec w wiadrze z wodą i rysował nim po stole pokrytym warstwą sadzy.

- Psi kość, trudno powiedzieć co to ma być. Niby takie dyby, ino żelazne. Patrzaj, du dajesz listwę, rozpłaszczasz tu i tu i dopiero wyginasz w dwa łuki. Na końcu robisz dziurę i łączysz sworzniem z płaską listwą z drugiej strony
- tłumaczył - i takie dwie. Ja z Orgragiem zrobimy jedną, a ty z Rumplem i Errasem drugą. Do roboty.

Mimo dość nieprecyzyjnych wyjaśnień Barthur ściągnął górną cześć ubrana i zabrał się do ciężkiej roboty.
Spoiler!
Sprawdźmy jak poszło Barthurowi. Obróbka żelaza na gorąco wymaga rzutu na akt. ZR. Rzucam i wypada 33 (akt. ZR 82) oznacza to, całkiem spory sukces.
Barthur czuł jak jego mięśnie zaczynają pęcznieć od ciężkiej pracy. Zagryzając język to walił młotem to wyginał żelazna sztabę na prawidle. Co chwilę zerkał na zewnątrz, gdzie poczynał się zmierzchać.
Rozgrzewał żelazo. Rozpłaszczał je i wyginał. Na koniec zrobił otwór i z sykiem zanurzył swój wytwór w korycie z wodą. Jeszcze tylko połączono obie części rozmiażdżonym sworzniem i było gotowe.

Borg oglądał "dyby" z każdej strony, poruszał nimi patrząc czy pasują. Dokonał kilka drobnych poprawek i gwizdnął z zadowolenia.
W tejże chwili do kuźnie wszedł człowiek ubrany w łuskową zbroję. Jego twarz szpeciły blizny po ospie, a prawe ucho w połowie było obcięte.

- Masz to - zagadnął, bez zbędnych ceregieli do kowala.

- Mam. Jakem powiedział, że zdążę to zdążę
- odparł Gorg.

Szybko wymieniono "dyby", na pękatą sakiewkę i ospowaty wyszedł z warsztatu.

- No chłopaki - powiedział uśmiechnięty półolbrzym - spisaliście się. Ty też nowy. Jak chcesz wezmę cię na czeladnika. Choćta wszyscy do karczmy tam pogadamy.

: 13 października 2013, 19:19
autor: namakemono
- Ano, widzisz szlachetny Orofarze, dla świątobliwego nie ma już nadziei. Trawiąca jego ciało choroba niemożliwa jest do wyleczenia. Pogodził on się ze swym losem i oddał łasce pani swej Arianny. Woli jego ostatniej nie kto inny, tylko my dwaj staliśmy się powiernikami. Tą oto - tutaj Gusłek pokazał rąbek księgi otrzymanej od kapłana - księgę wielkiej wagi opiece mej, na mocy woli owej jego ostatniej, mej skromnej osobie powierzył. Ze słowami tymi skarb ów mi przekazywał: "odwiedź także Gusłku, zaufany mój kapłański bracie, tana Orofara Miłosiernego, w mym imieniu w opiekę duchową weź, do tego cię zobowiązuję. Pojedynek ciężki niebawem go czeka, słowa twej modlitwy mieczowi jego ostrości, a ramieniu siły niech przydadzą, ku zwycięstwu niech go zaprowadzą. Bo dobro musi zatriumfować." Tak mi oto rzekł. Ledwom go zrozumiał, bo w godzinie swej przedostatniej ciężko mu było już gadać. Alem sens jego wypowiedzi jako tako, prawidłowo, jak mniemam, zrozumiał. I niech Pan Uciech mi wybaczy, jeślim coś pokręcił. Przeto, tanie Orofarze, nie miej mi za złe, że się z pomocą narzucam. Jak nas na cztery wiatry przegnasz, to trudno, z hańbą straszną ostatniej woli kapłana niewypełnienia ciężko będzie żyć, ale wolę twoją takoż respektować mi trzeba. Jeśli jednak wolę umierającego uszanujesz, pozwól nam pojedynku twego być świadkami i przed oręża z wrogiem skrzyżowaniem w Arusa imieniu cię pobłogosławić.
Trochę kitu trzeba wcisnąć, mam nadzieję, że Arus ducha już wyzionął. Co prawda nic takiego nie powiedział, ale przecież mógł. To takie niewinne kłamstewko w słusznej sprawie.

: 13 października 2013, 20:50
autor: 8art
- W karczmie? - zdziwił sie pozornie Barthur: - Jo żech myśloł, że bydymy cała noc kuć. Całe miasto godo, że tu praca wre dzień i noc, i ja na ciężka praca nastawiony. Ale przeca napitek Pianu bardziej słodki niż praca. Chodźmy do Rezolutnego Goblina, bo tam najlepsze napitki i żech się tam zatrzymoł.

Wątek techniczny

Trzeba kowala spić i wybadać o co chodzi:)

: 14 października 2013, 10:03
autor: deliad
Kuźnia Gorga Borga, dziesięć uderzeń serca po zmierzchu 38 dnia kepon-ranu

W czasie gdy w prace w kuźni szył pełną parą, Fraki, Balin, Mordil i Drayaharus biesiadowali. Gwarzyli o dziwnych wydarzeniach w mieście i poza miastem. Wspominali ucztę w "Rezolutnym goblinie" i wróżbę Barthura. Nie wiedzieć kiedy Fraki zapadł się głębiej na swoim foteli i zasną. Pozostali Nieulękli postanowili go nie budzić, wszak był bardzo strudzony, i dalej kosztowali jadła i napoi. Czas mijał w miłej atmosferze letniego wieczoru. Upał osłabł, a wiejąca od morza bryza nadała powietrzu nieco rześkości.

W zasadzie trudno było przyznać rudemu krasnoludowi rację, dźwięki z kuźni były co prawda słyszalne, ale nie uciążliwe.

Gdy ostatnie promienie zachodzącego słońca znikły za horyzontem, Fraki poderwał się z fotela z szeroko rozwartymi, przekrwionymi oczyma, nasłuchiwał.
Gdzieś w trzewiach domu rozległo się ledwie co słyszalne "bum". Za chwilę kolejne i tak co mrugnięcie oka. Bum... bum... bum...

Fraki poczerwieniał i zerwał się z fotela.

- No nie! Nie wytrzymam! Zabije dziada! - wykrzyknął i ruszył ku drzwiom łapiąc za leżący na stole nóż.

Lekko zdziwieni i rozleniwieni Nieulękli ruszyli za kupcem. Po drodze minęli przerażonego pomocnika kupca.

Stojący przed kuźnią Barthur z nieskrywaną przyjemnością poddawał się podmuchom bryzy. Był niemal cały mokry od ciężkiej pracy w dusznym pomieszczeniu. Jedyne o czym teraz marzył był kufel zimnego piwa.

- Jo żech myśloł, że bydymy cała noc kuć. Całe miasto godo, że tu praca wre dzień i noc, i ja na ciężka praca nastawiony. Ale przeca napitek Pianu bardziej słodki niż praca. Chodźmy do Rezolutnego Goblina, bo tam najlepsze napitki i żech się tam zatrzymoł - powiedział do kowala.

W tym czasie ze sklepu wyleciał wściekły Fraki dzierżąc w dłoni nóż, a tuż za nim Mordil, Balin i Imaginarus. Wszyscy spojrzeli na niego nie licho zdziwieni. Podobnie zdziwiony był też Asada, który widząc kowala i wszystkich jego pomocników zdębiał na chwilę, po czym podszedł nieco sztucznie do zwoju lin i zaczął odliczać jej kila łokci.

- A co tam sąsiedzie
- zagadnął w nieco wymuszony sposób - jużeście na dziś skończyli pracę?

Kowal jedynie pokiwał z dezaprobatą głową i ruszył wzdłuż ulicy.
- Idziesz Barthur? - zapytał swojego nowego pomagiera

: 14 października 2013, 10:12
autor: Araven
Czyli panie Fraki, to nie wasz sąsiad kowal tak hałasuje, skąd to całe bum, bum, dochodzi...

Są tu jakoweś podziemia?

: 14 października 2013, 11:01
autor: deliad
"Garniec Miodu", zmierzch 38 dnia kepon-ranu

Orofar wysłuchał słów Gusłak i zasępił się srodze.

- Wielce złe nowiny przynosicie. Los Arusa wielce mnie zasmuca. Wspaniały był z niego wyznawca i czciciel Arianny. Dla wielu niedościgniony wzorzec. Nawet w ostatnich chwilach swojego życia nie myśli o sobie, tylko stara się o dobro innych zadbać - rzekł zasmucony paladyn - Smutek mój tym większy, że pomocy od was wziąć nie mogę, a przeto ostatniej woli Hirmina spełnić. Pojedynek rządzi się swoimi odwiecznymi prawami i zakazuje jakiejkolwiek interwencji magicznej. Kodeks rycerski rzecz święta i złamać go nie można.

- Wszelako przegnać was nie mam zamiaru i możecie w karczmie przenocować. Jeżeli taka wasza wola, jutro w moim poczcie możecie na plac miejski ruszyć, gdzie pojedynek się odbędzie. Jeżeliście głodni bądź strudzeni moje sługi wam usłużą. Mogę wam pomóc w czymś jeszcze?

: 14 października 2013, 11:05
autor: deliad
Kuźnia Gorga Borga, po zmierzchu 38 dnia kepon-ranu

Zmieszany kupiec wrócił do domu i sięgnął po kufel piwa. Cały czas słychać było miarowe uderzenia.

- Ale ze mnie głupiec. Toć to nie Borga wina - rzekł do Balina - podziemi to u mnie żadnych nie ma, ale mam obszerną piwnicę. Jak chcecie możecie ją zbadać. Ja muszę pomóc młodemu towar z dworu poznosić, ale wy czujcie się jak u siebie w domu. Zaraz do was dołączę.

: 14 października 2013, 11:22
autor: Araven
Druhowie, idziem obadać piwnicę, cholera w tym Rotgan-kir w piwnicach trzymają pumy i insze bestie, ciekawe co tu?

A Barthur chla piwo, jak jest potrzebny.

Wchodzimy, Balin sięga po topór i schodzimy do piwnicy.

: 14 października 2013, 21:45
autor: 8art
- Nie ida, mom coś innego do załatwienia. - Barthur machnął ręką do półolbrzyma i odszedł do swoich. Na odchodnym odkrzyknął jeszcze:

- Jutro mnie nie czekojcie, bo byda inne rzeczy robił.
Teraz to ja już nie muszę iść z kowalem. Idę zwiedzać lochy Frakiego, jak ten tylko uraczy kufelkiem, bo Barthur spragniony :)

: 14 października 2013, 22:19
autor: Dobro
- Balinie, zawsze musisz pchać swój kartoflany nos gdzie nie trzeba...? - jęknął Drayaharus i napinając swoją kuszę, zszedł za krasnoludem w podziemia sklepu.

: 15 października 2013, 21:17
autor: Keth
"Garniec Miodu", zmierzch 38 dnia kepon-ranu

Słysząc pytanie świątynnego rycerza Huskun oderwał pożądliwe spojrzenie od obnażonych ud harfistki i przeniósł wzrok na czcigodnego rozmówcę.

- Wielce szlachetny panie - rzekł chrząknąwszy wpierw teatralnie w dłoń - Rzecz idzie o większawy kąsek układanki niźli jeno pojedynek. Myśmy tu ledwie od niedawna, ale każdy ślepiec by spostrzegł w mig, że dzieje się w tym mieście cosik nadnaturalnego. Ożywieńce i zjawy, zmiany pogody, nade wszystko zaś spalenie świątyni Czaszkogłowego. Choć nie lza nam mówić wszystkiego, żywimy przekonanie, że nad tutejsze głowy nadciągają bardzo niespokojne chmury.

Zaklinacz zniżył ton zadzierając głowę w górę w zamiarze spojrzenia ponad wąsiska Orofara.

- Myśmy nie pospolici pianiccy służbici, którym jeno gorzałka w łebie, szlachetny panie. Widzimy i czujemy rzeczy, które postrzegają jeno nieliczni. Zechciejcie się z nami podzielić swą wiedzą, mości Orofarze, a my wyjawimy wam, co sami wiemy. Co was sprowadziło do miasta i co sądzicie o przyczynach onego stanu wielce złowróżbnego? Czego winniśmy się tutaj strzec, a czego szukać?
Pogadajmy jeszcze trochę, on może wiedzieć znacznie więcej niż nam dotąd powiedział...

: 16 października 2013, 06:24
autor: deliad
"Garniec Miodu", zmierzch 38 dnia kepon-ranu

Orofar przyglądał się Huskunowi z uśmieszkiem błądząc no jego srogiej twarzy.

- Fascynujące - odrzekł w końcu - nigdy nie podejrzewałem, że przyjdzie mi słychać tak wymownego goblina. Trzebaby wprowadzić zmiany w księdze "O potworach Orchjskich", gdzie jasno stoi napisane, że "goblin to istota bezrozumna, jedynie plądrowania, łupienia, a gwałtów spragniona". Gdzie żeś go odnalazł kapłanie?

W tym czasie do sali wszedł sługa niosąc dzban wina i puchary. Każdemu podano wypełnione naczynie. Orofar po upiciu łyka, kontynuował myśl.

- Cóż gobliny nie należą do jedynej rasy, którą miano za poślednią, a później wykazała się konceptem i zmyślnością - mówiąc to paladyn dał znać elfce, że może odejść.

- Jednak widzę, że leży wam na sercu dobro Rotgan-kir i jego mieszkańców. To tak jak i mnie. Lecz nie możecie upatrywać się w moim przybyciu tutaj, większej wiedzy na temat drążących Rotgan-kir problemów. My paladyni mamy szósty zmysł i wiemy gdzie źle się dzieje. Tam też zmierzamy szerząc dobro i prawość. Jednakowoż nasi antagoniści takoż ów zmysł posiadają i starają się pomieszać nam szyki. Tak już te sprawy na Orchii są poukładane. Moje zadanie to wygrać pojedynek i roztoczyć nad miastem świętą protekcje, coby inni mogli w spokoju problemy rozwiązywać.