Platforma R-313, 217.815.M41
Gnający przed siebie Hoster osłonił głowę rękami, niezbicie pewien tego, że lada chwila całe będące sceną brutalnego starcia pomieszczenie wyleci w powietrze, a jego wnętrze wypełni spieniona morska woda. Jakiś cieniutki głosik w jego myślach wrzeszczał oskarżycielsko, przypominał o prawdziwym powodzie nagłego defektu maszynerii, nie pozwalał przestać myśleć o efekcie ubocznym rozwijającej się z każdym użyciem mocy młodego psionika.
Energia Osnowy odpowiedzialna za zakłócenie pracy generatora w energetycznym mieczu zabójcy zablokowała też niektóre mechanizmy wysokoprężnych pomp odpowiedzialnych za ciśnienie w zbiornikach balastowych platformy. Pracujący dotąd płynnie system uległ katastrofalnej zapaści w przeciągu pięciu, sześciu sekund - tyle wystarczyło, by część tłoków w pompach się zatarła, a metalowe taśmy na przekładniach popękały z ogłuszającym hukiem.
Wewnętrzna ściana pomieszczenia eksplodowała, kiedy oderwane elementy bloku pomp uderzyły w nią z przeciwnej strony. W powietrzu świsnęły kawałki maszyn, nity i fragmenty blach, segmenty złożonych zębatych przekładni. Zaalarmowani widokiem uciekającego na złamanie karku Merisiera, pozostali agenci Inkwizycji w mig pojęli, co im grozi, zwłaszcza wychowani w monstrualnych miastach-kopcach Nathan i Medea. Wszyscy skoczyli w stronę przejścia wiodącego ku hangarom batyskafów na sekundę przed wybuchem przeciążonych pomp.
Nie wszyscy zdążyli. Półtorametrowy metalowy pręt zmaterializował się w powietrzu w mgnieniu oka, wprawiony w ruch energią kinetyczną wybuchającej pompy. Niczym włócznia świętego Garadona wymierzona w czcicieli Ośmiu Wiatrów, pręt przyszpilił Verenę do ściany sąsiedniego pomieszczenia przechodząc na wylot przez jej bok tuż poniżej lewego ramienia i zagłębiając się do połowy w metalowe panele konstrukcji.
Piszę z pracy. Po powrocie do domu pozwolę sobie wykonać test Ag dla każdego z pozostałych akolitów, by sprawdzić, czy świszczące w powietrzu metalowe szrapnele przypadkiem nie wyrządziły Wam jakiejś krzywdy!