Piwnica kamienicy Frakiego, po zmroku 38 dnia kepon-ranu
Balin jako pierwszy zszedł po szerokich kamiennych schodach do piwnicy kamienic kupieckiej. Miał przeczucie, że w piwnicy zalęgło się coś okropnego, więc w dłoniach dzierżył tarczę i topór.
Piwnica kupca przypominała z dawna nie używaną graciarnie. Co prawda starzyzna była poukładana, jednak i tak zajmował miejsce od podłogi, aż po sufit. Między tymi stosami przebiegały korytarzyki i wąskie przejścia.
Gnom pisnął lękliwie gdy jego wzrok padł na paszczę najeżoną dzieciątkami zębów. Na szczęście okazał się, że to tylko jakaś wypchana jaszczura.
Po chwili do piwnicy wszedł także Barthur, któremu zabrało chwilę czasu odnalezienie i zapalenie latarni.
Piwnica składała się s trzech dużych sali, połączonych łukowatymi przejściami. Odgłos łupania, stawał się intensywniejszy wraz ze zbliżaniem się do ściany od strony kamienicy kowala.
PBF - Boskie potyczki
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
-
namakemono
- Reactions:
- Posty: 1552
- Rejestracja: 26 października 2012, 07:18
- Szlachetny Orofarze, zatem cele nasze są jednakie. Jeśli szczęśliwie, niech Pian i Arianna dopomogą, zwycięsko wyjdziesz z pojedynku, przeciwnika sromotnie rozgromiwszy, jeśli wolno mi zaproponować, może dalsze plany miasta owego od złego uratowania już nie osobno, lecz razem snuć będziemy? Mocy i łaski boskiej w nas dostatek, ale zbrojnego ramienia nie posiadamy. Wspólnymi siłami łatwiej równowagę Rotgan-kiru przywrócimy. Rzeczesz, że naturą swą kierowany zjawiska nadprzyrodzone odczuwasz. Powiedz zatem, czy owa aura nad tym miastem się rozciągająca nie jest większa, bardziej zła i tajemnicza niźli inne przez ciebie napotkane? Sojuszy silnych nam trzeba, tak tylko złemu radę dać możemy. Mądrze rzecze mój Huskun, o przyczynach i naturze zła owego więcej niż my sami wiedzieć musisz a wiedza ta skarbem jest dla nas. Wiedząc, czego szukać a czego unikać łatwiej nam będzie wykoncypować gdzie miejsce najmiększe by cios najskuteczniejszy ku miasta oczyszczeniu i sił nadprzyrodzonych naturalnego balansu przywróceniu służący zadać.
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Wzgórze nieopodal Rotgan-kir, po zmroku 38 dnia kepon-ranu
Na wzgórzu szubieniczników, w pobliżu Rotgan-kir, stado wron starało się wydziobać resztki wysuszonego i zgniłego mięsa, zalegającego w czaszce. Od pewnego czasu, dotąd bogate źródło żywności, wyczerpywało się.
Nagle wrony podniosły głowy i rozglądały się zaniepokojone. Nieopodal słupa na którym wisiała klatka z resztkami jakiegoś nieszczęśnika, powietrze zgęstniało i wypluło kudłatą postać. Był nią lekko opancerzony krasnolud, który otrzepał się z pyłu sięgnął po plecak i rozejrzał po otoczeniu.
Słońce zniknęło już na zachodzie, pozostawiając różnokolorową łunę. Kilka kilometrów od wzgórza pięły się mury miasta otoczonego od południa przez bezkres morza.
To było Rotgan-kir jego miejsce docelowe. Miał w nim odszukać pozostałych towarzyszy zwących się Nieulękłymi i rozwikłać niepokojącą sprawę zaburzenia równowagi sił i rozwiać gromadzący się nad mieszkańcami mrok. Taki był oficjalny powód jego wizyty, a przy okazji sprowadzały go sprawy osobiste związane z zapiski znalezione w Borokirskiej bibliotece.
Bazookh miał sporo szczęścia, bo dotarł do bram miast dokładnie w chwili gdy zaczęto je zamykać. Poganiany przez strażników szybko przemknął do środka.
Miasto tętniło życiem. Skryci przed żarem dnia mieszkańcy i przyjezdni wylegli na ulice wartko załatwiając swoje sprawunki.
Na wzgórzu szubieniczników, w pobliżu Rotgan-kir, stado wron starało się wydziobać resztki wysuszonego i zgniłego mięsa, zalegającego w czaszce. Od pewnego czasu, dotąd bogate źródło żywności, wyczerpywało się.
Nagle wrony podniosły głowy i rozglądały się zaniepokojone. Nieopodal słupa na którym wisiała klatka z resztkami jakiegoś nieszczęśnika, powietrze zgęstniało i wypluło kudłatą postać. Był nią lekko opancerzony krasnolud, który otrzepał się z pyłu sięgnął po plecak i rozejrzał po otoczeniu.
Słońce zniknęło już na zachodzie, pozostawiając różnokolorową łunę. Kilka kilometrów od wzgórza pięły się mury miasta otoczonego od południa przez bezkres morza.
To było Rotgan-kir jego miejsce docelowe. Miał w nim odszukać pozostałych towarzyszy zwących się Nieulękłymi i rozwikłać niepokojącą sprawę zaburzenia równowagi sił i rozwiać gromadzący się nad mieszkańcami mrok. Taki był oficjalny powód jego wizyty, a przy okazji sprowadzały go sprawy osobiste związane z zapiski znalezione w Borokirskiej bibliotece.
Bazookh miał sporo szczęścia, bo dotarł do bram miast dokładnie w chwili gdy zaczęto je zamykać. Poganiany przez strażników szybko przemknął do środka.
Miasto tętniło życiem. Skryci przed żarem dnia mieszkańcy i przyjezdni wylegli na ulice wartko załatwiając swoje sprawunki.
Jakieś pomysły jak odszukać pozostałych Nieulękłych ?
Gusłka - człowieka
Huskuna - goblina
Mordila - goblina
Barthura - półolbrzymo-goblina
Balina - krasnoluda
Drayaharusa - gnoma
Gusłka - człowieka
Huskuna - goblina
Mordila - goblina
Barthura - półolbrzymo-goblina
Balina - krasnoluda
Drayaharusa - gnoma
-
vampire1308
- Reactions:
- Posty: 435
- Rejestracja: 30 listopada 2008, 21:34
No cóż zapytam strażników przy bramie, jeżeli tutaj powiedzą, że nie widzieli bandy goblinów, półolbrzyma, krasnoluda i gnoma w ich towarzystwie to poszukam przy następnej. Jeżeli zdobędę już takie informacje to będę pytał po karczmach:)
Wszak niecodziennie gobliny odwiedzają miasta, zwłaszcza ucywilizowane gobliny:)
Wszak niecodziennie gobliny odwiedzają miasta, zwłaszcza ucywilizowane gobliny:)
Ostatnio zmieniony 16 października 2013, 16:46 przez vampire1308, łącznie zmieniany 1 raz.
- Balin, Barthur, weźcie no zapalcie trochę światła... ciemno tu jak w dupie Grubelli, a i temu jaszczurowi bym wypalił w morde z kuszy - szepnął gnom, rozglądając się nerwowo. - Te walenie jest jakby spod domu kowala! Chyłkiem wyskoczymy i gagatka na gorącym uczynku złapiemy! - dodał również szeptem, sprawdzając, czy kusza jest gotowa do strzału.
Co by się nie działo, zawszę idę drugi! Kusza gotowa do strzału...
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
"Garniec Miodu", zmierzch 38 dnia kepon-ranu
Huskun przywołał na swe oblicze wyraz głębokiego zatroskania, zerknął w stronę harfistki nie potrafiąc oprzeć się żądzy spojrzenia ku jej niebywale kształtnym łydkom.
- Czcigodny paladynie - odezwał się pełnym szacunku głosem, z trudem podoławszy wyzwaniu polegającemu na nadaniu swym słowom odpowiedniego brzmienia - Racz nam tedy rzec jakie są reguły owego pojedynku jutrzejszego? Do pierwszej krwi czy do śmierci? I czy przegrany traci całe swe mienie na rzecz wygranego? I czy życzycie sobie jakowegoś namaszczenia bądź wyjątkowego pochówku, jeśli by ów skurwysyński rzezak okazał się niesprawiedliwie szybszy?
Giermek paladyna wzdrygnął się raptownie na dźwięk słów goblina, a smukła harfistka przywołała do życia fałszywą nutę trąciwszy w szoku niewłaściwą strunę. Nie bacząc na owe przejawy niepokoju zaklinacz wbił chytre z natury ślepia w oczy wąsatego rycerza, świdrując ariańskiego paladyna wzrokiem.
- I jedno nam jeszcze na sercu leży, panie Orofarze - dodał pośpiesznie - Jeśli zechcecie
Huskun przywołał na swe oblicze wyraz głębokiego zatroskania, zerknął w stronę harfistki nie potrafiąc oprzeć się żądzy spojrzenia ku jej niebywale kształtnym łydkom.
- Czcigodny paladynie - odezwał się pełnym szacunku głosem, z trudem podoławszy wyzwaniu polegającemu na nadaniu swym słowom odpowiedniego brzmienia - Racz nam tedy rzec jakie są reguły owego pojedynku jutrzejszego? Do pierwszej krwi czy do śmierci? I czy przegrany traci całe swe mienie na rzecz wygranego? I czy życzycie sobie jakowegoś namaszczenia bądź wyjątkowego pochówku, jeśli by ów skurwysyński rzezak okazał się niesprawiedliwie szybszy?
Giermek paladyna wzdrygnął się raptownie na dźwięk słów goblina, a smukła harfistka przywołała do życia fałszywą nutę trąciwszy w szoku niewłaściwą strunę. Nie bacząc na owe przejawy niepokoju zaklinacz wbił chytre z natury ślepia w oczy wąsatego rycerza, świdrując ariańskiego paladyna wzrokiem.
- I jedno nam jeszcze na sercu leży, panie Orofarze - dodał pośpiesznie - Jeśli zechcecie