Strona 64 z 126
: 08 stycznia 2013, 23:47
autor: 8art
Kotołak szturchnął Tronda, aby rzekł co mądrego. Miał ten sam akcent, więc była szansa, że jeszcze chwilę przytrzyma górali w słodkim poczuciu, że wszystko jest w porządku, a to tylko Hrukka wraca.
: 09 stycznia 2013, 16:51
autor: Keth
Czarnygłaz, 11 dzień Ostatnich Siewów
Chwila zwłoki okazała się niewątpliwym błędem, ponieważ wypatrujący niesfornej młodej góralki bandyci byli w równym stopniu zdenerwowani, co podejrzliwi. Nie słysząc natychmiastowej odpowiedzi rozluźnili się mimo wszystko pozornie, a potem w jednej chwili skoczyli w przeciwne strony: jeden za bryłę oderwanej od ściany płaskorzeźby w postaci częściowo skruszonego człowieczego oblicza, drugi ku pryzmie zalegającego na posadzce gruzu.
- Wyłaź, kurwi wałęsaczu! - wrzasnął garbaty wymachując zza płaskorzeźby dzierżonym w ręce toporem - Ale już, bo jak nie, sami po ciebie przyjdziemy!
Młodszy rzezimieszek, niedbale ostrzyżony i od dawna unikający golenia zarostu mężczyzna w mocno wyleniałej futrzanej zbroi, zaczął walić styliskiem własnego topora po prętach blokującej przejście kraty, wygrywając na nich głośny rytm mogący wyrwać z grobowca nawet zmarłych pochowanych za czasów Ery Meretyckiej.
- Arnulf! - rozwrzeszczał się na całe gardło - Arnulf!
Czekam niecierpliwie na nowe deklaracje...
: 09 stycznia 2013, 17:10
autor: Procjon
Wychodzę zza rogu i strzelam do młodego z przycelowania (w korpus). Mam też nadzieję na to że moi towarzysze nie dali jeszcze o sobie znać. Jeżeli jest tak jak myślę, bandyci powinni dążyć do spotkania ze mną wręcz. Spróbuję wciągnąć ich w korytarze, gdzie nastąpi... dwd;
: 09 stycznia 2013, 17:25
autor: Trihikilius
Jestem zdania, że powinniśmy wszyscy wyskoczyć i ich zastraszyć. Jak ruszą do walki to drużyno, strzelajcie, a my z namakemono poprawimy białą bronią jak zostanie coś do roboty, a może jednak wystraszą się i unikniemy zwarcie z większą grupą. Zawsze można tego młodszego zastraszyć i może odszczeka wzywanie na pomoc Arnulfa
: 09 stycznia 2013, 17:33
autor: namakemono
Muszę na szybko, bo stukam z roboty.
Tak jak mówi Trihikilius: Wybiegamy, zastraszamy. A jak się nie dadzą, to ubijamy z nadzieją, że Arnulf nie usłyszał, a jeśli usłyszał, to jak zatopimy żelazo w ich sercach zawsze będzie mniej o tych dwóch gdy nadbiegną posiłki.
: 09 stycznia 2013, 17:47
autor: Procjon
Posiłki? A cała reszta nie jest przypadkiem zamknięta za bramą?
: 09 stycznia 2013, 17:54
autor: namakemono
Niby tak, ale wiesz: "oczekuj nieoczekiwanego."
: 09 stycznia 2013, 17:55
autor: Trihikilius
No jest, ale nie wiemy czy brama nie otwiera się od tamtej strony i w jakim jest stanie po tylu wiekach. Oni również mogą mieć broń miotaną i szyć do nas zza krat.
: 09 stycznia 2013, 18:01
autor: Procjon
Czujek raczej nie ma już więcej niż tuzin. Na początku było ich dwa tuziny. Dwóch przy wejściu, kilku zaraz za nim, dwóch ustrzelonych przedtem przez Neveirsa, tych dwóch, załóżmy że osobista obstawa Arnulfa liczy czterech. To daje nam około dziesięciu o których nic nie wiemy. Jeżeli chodzi o kwestię broni miotanej, to przecież my mamy pięciu dobrych lub bardzo dobrych łuczników oraz dwóch niezłych.
: 09 stycznia 2013, 18:17
autor: Araven
Wyskakujemy i zastraszamy tych dwóch.
: 09 stycznia 2013, 19:19
autor: mordimer00
Wybiegam z łukiem, zatrzymuje się na chwilę szukam celu i strzelam w pierwszego którego jestem w stanie dosięgnąć. Potem łuk na ziemię i czarem w drugiego, potem dwa miecze w ręce i:
Poddajcie się ale już! Bo inaczej zdechniecie tutaj! Jesteśmy ludźmi jarla Balgruufa a na zewnątrz czekają jego hersirowie, jeśli chcecie unieść głowy poddać się ale już!
: 09 stycznia 2013, 19:23
autor: Procjon
: 09 stycznia 2013, 20:05
autor: Keth
Czarnygłaz, 11 dzień Ostatnich Siewów
Sivariael wychynął zwinnie z ciemności korytarza, z naciągniętym łukiem i nasadzoną na cięciwę strzałą. Dwaj bandyci wytrzeszczyli oczy na widok niespodziewanego intruza, wbijając wzrok w dumne oblicze altmera.
- Coś ty za jeden? - wykrztusił młody rzezimieszek przestając walić styliskiem topora w żelazną kratę - Thalmorczyk?!
Sivariael nic nie odrzekł, chociaż ostatnie pytanie młodzieńca zagotowało mu krew w żyłach - mieszkańcy górzystej północy zdawali się nie mieć najmniejszego pojęcia, że prócz Thalmorczyków na południu kontynentu żyły również inne szlachetne elfy.
Nie okazując cienia emocji na sprawiającej wrażenie kamiennej rzeźby twarzy, altmer puścił delikatnym ruchem dociągniętą do policzka cięciwę. Strzała śmignęła w powietrzu trafiając zaskoczonego górala w skórzany ochraniacz barku, ale ledwie przebijając grubą warstwę utwardzanej zwierzęcej skóry.
- Ty kurwi chwoście! - ryknął garbaty wysadzając zza strzaskanej kamiennej głowy i rzucając się na Sivariaela z toporem w ręku.
ZR elfa 14, brak premii z tytułu łucznictwa. Test na poziomie problematycznym (małe pomieszczenie, kiepsko osłonięty cel): kara -2. Rzucam 4k20, wyniki 17, 12, 16, 2. Dwa sukcesy oznaczają 32 rany brutto w tors chroniony OCH 23, weszło 9 ran na czysto, co oznacza lekkie draśnięcie!
: 09 stycznia 2013, 20:10
autor: Procjon
Jak już mówiłem, wciągam bandytów w tunel do reszty drużyny.
: 09 stycznia 2013, 20:24
autor: Trihikilius
Ok, jak już poszło dalej to może w końcu Trond porobi troszkę toporem.
Panowie, najważniejsza deklaracja, jeżeli Sivariael swoją akcją wciągnie rozwścieczonych górali w nasze przejście lub wyciągnie ich z kryjówki to, szyki, koledzy, szyki trzeba poprzestawiać.
Propozycja:
Sivariael wraca w ciemnice i na tyły, przeciwnicy biegną za nim lub stają bez osłony, reszta łuczników wypuszcza strzały i na tyły, wtedy Trond i Hostur wypada do ataku. Reszta drużyny zmiana broni na białą i do nas.
Co Wy na to Koledzy?