Strona 65 z 74

: 21 czerwca 2013, 11:29
autor: koszal
Oszalałeś?

-powstrzymał go Czarny, instynktownie czując zamiary przyjaciela.

Żadnych innych telefonów, bo czekamy aż dziewczyny do nas zadzwonią. Dlatego zabawek nie wyrzucamy, tylko je sobie wyłączymy, a jutro się je włączy. A naszych innych numerów by nie miały, prawda?
A teraz to o nie dbają ci prawnicy i dzwoniąc do nich, to im jedynie możemy zaszkodzić. Żadnych telefonów. Ewentualnie szybka gadka z Kapustą.

I też się kurwa martwię.
-dodał po chwili.

: 21 czerwca 2013, 18:35
autor: 8art
Dataterm na końcu Commercial Road, East Marina; Fri 31/07/2020; 2316hrs

Kapusta odebrał połączenie z datatermu. Garcia spytał szybko:

- Jak tam u Was? Nie wiesz co z dziewczynami?

- Spoko, Chyba im ostatecznie nawialiśmy. O laski się nie martw. Nikomu z impry włos z głowy nie spadnie. Poważnie mówie. U was w porzo?

- Tak. W tłumie nas nie wypatrzą...

Hector tylko to wypowiedział, gdy Wilson boleśnie scisnął jego ramię. Kilkadziesiąt metrów dalej w ich stronę zbliżał się policjant z Westbrook. Ciężki pancerz i długolufowa broń zdecydowanie wskazywała, że musiał być jednym z gości, którzy ruszyli za nimi z Mostu Coronado. Pomimo, że minęła niemal godzina, odkąd urwali się w zaułkach East Mariny to psy z Arasaki nie zrezygnowali tak i nadal węszyli za piątką uciekinierów z Westbrook.

Technik też dostrzegł niebezpieczeństwo, przełknął ślinę i zmiął w ustach ciche przekleństwo. Byli tak blisko warsztatu Spike'a. Podnoszone drzwi garażu były dosłownie kilkanaście metrów za plecami najemnika Arasaki. Nie wszystko było jeszcze jednak stracone. Na tyłach budynku wzdłuż Commercial Road ciągnęła się wąska, brudna i pełna lumpów uliczka, z której też można było wejść do warsztatu. Fakt faktem Czarny, odstraszany zapachem fekaliów w zaułkach i podejrzanym towarzystwem nigdy nie korzystał tylnych drzwi zadowalając się wychodzącym na Commercial Rd głównym wejściem, ale teraz jesli wydawało się, że ta droga może być o wiele bezpieczniejsza, niż przemarsz tuż przed oczyma policjanta, który raczej napewno rozglądał się za nimi bądź Kapustą i Webem.

- Kurwa muszę kończyć. Mamy towarzystwo. - Zakończył bardzo szybko rozmowę latynos. Choć wydawało mu się, że zachowywał się spokojnie, to solo widział zdenerwowanie w ruchach kumpla. Słuchawka z głośnym stuknięciem opadła na swe miejsce, a Garcia nerwowo obrócił się na chodniku. Ten mały niuans, niewielkie odstępstwo od normy na ulicy jakby magnetyczną siłą przyciągnęło uwagę idącego najemnika. Mężczyzna zwolnił i zaczął dokładnie przypatrywać się trójcę kolesi przy datatermie. Nie wiadomo czy kalibrował cyberoptykę, czy próbował tylko dostrzec coś więcej w ostrym świetle latarni miejskich i
błyskających, wielokolorowych reklam wyswietlanych z ogromnych telebimów.

Po chwili najemnik zdecydowanym krokiem ruszył w stronę punków...
No i co teraz? Jesli chcecie dostać się na tylną uliczkę musicie zawrócić, oddalając się od policjanta i warsztatu. Potem skręcić w lewo i jeszcze raz w lewo i przemaszerować kilkadziesiąt metrów alejką aż do tylnych drzwi. Od policjanta dzieli was kilkadziesiąt metrów i przechodnie.

: 22 czerwca 2013, 23:07
autor: Keth
Dataterm, East Marina; Fri 31/07/2020; 2316hrs

Garcia przełknął nerwowo ślinę, czując w ustach denerwująco już znajomą suchość. Korporacyjny policjant był sam, ale i tak w zupełności wystarczał, bo spuścić trójce chłopaków solidne lanie. Fikser domyślał się, że funkcjonariusz Arasaki miał nie tylko bojowy koprocesor, że oprócz niego dysponował aplikatorami adrenaliny, wzmocnionym szkieletem czy całym mnóstwem operacyjnej cybertroniki stawiającymi całe trio na przegranej pozycji jeszcze przed rozpoczęciem konfrontacji.

A na dodatek Hector nawet nie wyobrażał sobie konsekwencji zaatakowania na ulicy korporacyjnego policjanta. Arasaka miała tak szeroki pakiet jurysdykcyjny, że napaść na jej agentów zwykło się traktować tak samo jak napaść na policjantów i agentów federalnych.

Latynos okręcił się na pięcie i klepnął Wilsona pozornie niedbałym gestem w ramię, jakby się żegnał ze spotkanym na ulicy znajomkiem z dzielni.

- Rozdzielamy się - zasyczał cicho - Każdy pryska przed siebie. Spotkanie na Charter Hill, warsztat może być spalony.

Nie czekając na potwierdzenie Garcia ruszył niedbałym krokiem w przeciwną stronę, machając ręką w geście pozdrowienia ku jakiejś grupce rozbawionych i ekstrawagancko ubranych przechodniów.
Nawet w trójkę nie damy temu gościowi rady, za dużo w nim cybertroniki. Proponuję rozdzielić się, a następnie zniknąć w zaułkach dzielnicy. Miejsce zbiórki znane.

: 23 czerwca 2013, 18:21
autor: Jaz
Gladzio spokojnie sie odwrocil. Sie ma. Nie czekajac na odpowiedz ruszyl w przeciwnym kierunku niz Garcia.

: 23 czerwca 2013, 19:54
autor: 8art
Jaz, w przeciwną stronę to znaczy w stronę policjanta Arasaki. Możecie odejść kilkanaście metrów do rozwidlenia ulicy i tam się rozdzielić

: 23 czerwca 2013, 22:07
autor: Keth
Tak czy owak oddalmy się od siebie, na przeciwne strony ulicy. Idziemy do skrzyżowania, a potem każdy w sobie dobrze znany zaułek!

: 24 czerwca 2013, 18:27
autor: koszal
Czarny bez słowa zmienił kierunek i prędkość marszu, w pierwszej chwili wkraczając na ulicę. Kiwnął ręką na przejeżdżającą taksę, choć nie przyniosło to żadnego efektu, w tej sytuacji postanowił zapuścić się w gąszcz nawołujących ze sklepowych witryn okazji. Nieco zdesperowanym wzrokiem wypatrując jakichś znanych sobie branżowych tematów.
Wypatrzył wreszcie witrynę sieci telewizorów holograficznych Kobayashi&Toyotomi.
Zdecydowanym krokiem ruszył ku wejściu.
Wbijam do najbliższego sklepu oferującego jakiś sprzet, na którym Czarny może się znać.

: 24 czerwca 2013, 22:01
autor: Keth
Okolice Datatermu, East Marina; Fri 31/07/2020; 2318hrs

Garcia podążał środkiem chodnika pozornie beztroskim krokiem, pokrzykując co chwila do mijanych dziewcząt i pozdrawiając dłonią pobliskich kibiców w bliźniaczych klubowych koszulkach. Ani razu nie obejrzał się za siebie, ale czuł na karku lodowate ciarki, które jeżyły mu włosy.

Policjant był gdzieś z tyłu, Hector nie miał w tym względzie wątpliwości. Chcąc upewnić się w podejrzeniach, a jednocześnie nie nawiązać z człowiekiem Arasaki kontaktu wzrokowego, fikser podszedł do najbliższego zaparkowanego przy ulicy samochodu, kucając przy nim i zerkając w lusterko pod pozorem przygładzania sobie włosów.

- Gdzie ty jesteś, skubańcu, no gdzie?
Sprawdzam w lusterku, za kim skurczybyk węszy. Jeśli ode mnie się odczepił, skręcam w najbliższe skrzyżowanie i pryskam czym prędzej na Charter Hill! Jeśli nie i siedzi mi na karku, chyba z wrażenia zrobię w gacie!

: 30 czerwca 2013, 03:15
autor: Jaz
Ja zmierzam do najblizszego przystanku jak jest w okolicy. Tam przystaje i sprawdzam czy koles nie idzie za mna. Jesli nie to szybko na mete.

: 30 czerwca 2013, 21:00
autor: Keth
Generalnie to jest tak, że jeśli gliniarz się ode mnie odczepi, ale pójdzie za którymś z kumpli, to Garcia jednak nie pierzchnie od razu, ale zacznie się wpierw przyglądać z bezpiecznej odległości jak się sprawy mają i analizować, czy kumplowi da się w jakiś sposób pomóc. Wiadomo, jeśli któryś z nas zostanie złapany, to po pierwszych trzydziestu minutach w rękach Arasaki wyśpiewa wszystko i to bez uciekania się do tortur pokroju Tongów - wystarczy profesjonalny koktajl narkotyków służących do rozwiązywania języków albo może nawet ściśle tajny eksperymentalny skaner myśli (tak się przynajmniej gada na Ulicy) - trzy kwadranse później Czarni będą już na Charter Hill.

Tak więc Garcia wpierw spróbuje się upewnić, że pozostali koleżkowie też zwiali, dopiero potem będzie pryskał, gdzie popadnie!

: 01 lipca 2013, 17:38
autor: 8art
The Bridge St; East Marina; Fri 31/07/2020; 2319hrs

Wilson zniknął za rogiem przyśpieszywszy kroku oddalił się na pobliski przystanek. Miał sporo szczęścia, bo spóźniony autobus linii numer 22 podjechał dosłownie, gdy zbliżył się punk. Wskoczył wraz z grupą podpitych kiboli do środka, grzecznie zbliżył telefon do czujnika biletowego, który uszczuplił kredyt Paula o jednego eurodolca. Przez okno pojazdu widział jeszcze jak jego kumple znikają po drugiej stronie przecznicy, a sekundę później na rogu pojawił się cyberżołnierz Arasaki. Autobus ruszył z przystanku przy wtórze stadionowej pieśni, a Paul stracił wszystko z oczu, gdy widok przesłonił mu uliczny ruch i miotający się we wnętrzu pasażerowie.

***

Czarny wszedł do sklepu nie oglądając się za siebie i nieświadomy, że zniknął z ulicy dosłownie w ostaniej chwili. Nie mógł tego wiedzieć, ale sekundę po tym, jak postawił nogi w sklepie na rogu Commercial i the Bridge stanął cyberglina Arasaki.

Schwarz był zbyt wystraszony, żeby wyjrzeć i sprawdzić czy aby w stronę sklepu nie biegnie szturmowy oddział Arasaki, ale miał pewnien plan w głowie, który trochę przypadkiem nabierał smaczku. Za ladą iskrzącej się tysiącem ledowych żarów stał ziomek, którego Czarny znał, ale za cholerę nie pamiętał jak ma na imię. Pamiętał natomiast, że ma typa zapisanego w smartfonie jako "kolo telewizory". Technik kilkukrotnie brał zlecenia na naprawy sprzętu od "kola".

Znany, nieznany sprzedawca chyba też rozpoznał Czarnego, bo jego obojętną minę zastąpił szeroki banan:

- Ooo, to Ty! Z nieba mi ziomek spadłeś. Mam kilka plazm do ekspresowej naprawy. Bierzesz?

***

Garcia prawie się posrał, gdy na rogu ulicy pojawiła się już znana, nie wróżąca nic dobrego sylwetka gościa w pełnym pancerzu. Odruchowo przykucnął za autem, wpatrując się dyskretnie w sylwetkę gliny z Arasaki, który spojrzał najpierw w prawo, a potem w lewo.

Korporacyjny policjant lustrował okolicę. Nie mógł dostrzec ani Wilsona, ani Schwarza, którzy zniknęli z ulicy, ale wystarczył tylko jeden mały krok robocopa, żeby Garcia znalazł się w jego polu widzenia. Fala gorącego potu rozlała się po plecach latynosa, który odruchowo wstrzymał oddech, jakby miało uczynić go to niewidzialnym.

Policjant ruszył prawą nogę chcąc zrobić krok do przodu, gdy na przystanku kliku pozostałych kibiców Rangersów zaczęło przepuchankę, która w ułamku sekundy przerodziła się w pełną wrzasków bijatykę.

Hector mógłby przysiąc, że chyba tylko cud ochronił fixera przed wykryciem i poprzysiągł sobie w duszy, że kiedyś kupi sobie karnet na mecze Rangersów.

Ochroniarz z Westbrook odwrócił się monentalnie w stronę zamieszania i ruszył w tamtą stronę. Garcii kamień spadł z serca. Obserwował jeszcze chwilę całą sytuację, po czym czmychnął w dobrze znane mu zaułki Mariny.
Domyslam sie, ze Koszal ma jakis podly plan, ktorym jeszcze nie podzielil sie z MG. Ale tu mala niespodzianka;) pozwolilem sobie dodac swoje trzy grosze.

Wszystkim jakoś udało nawiać się do Charter Hill. Czarnemu może nawet z kilkoma plazmami do reperacji;)

Co dalej panowie? Nadal nie wiecie jaki jest los waszych dziewcząt. Pozostaje kwestia Lewego i tego co zdecydujecie zrobic z boosterem? Oddacie go policji, Tanace czy Mafiozom? A może po prostu utopicie frajera w zatoce Coronado?

: 01 lipca 2013, 21:05
autor: Keth
W drodze na Charter Hill; Fri 31/07/2020; 2340hrs

Trzymając dłonie w kieszeniach spodni Hector sunął chodnikami metropolii, pławiąc się w blasku reklamowych hologramów i szczerząc zęby w odpowiedzi na zaproszenia stojących przed nocnymi klubami naganiaczek o ekstrawagancko zmodyfikowanych ciałach. Ogłuszający łoskot muzyki wszelakiego rodzaju mieszał się z dźwiękami wyświetlanych na ogromnych bollboardach reklam i hałasem ulicznego ruchu.

Night City niegdy nie zasypiało, nigdy nawet nie wpadało w drzemkę. Nie tracąc co prawda czujności, ale też ciesząc się pewnym odprężeniem fikser zmierzał na Charter Hill, z rozmysłem omijając bardziej niebezpieczne zaułki i trzymając się większych grup ludzi. Niczego nie potrzebował teraz mniej od przypadkowej zwady z boosterami albo szajką Tongów. Ucieczka przed ochroną Westbrook przysporzyła młodzieńcowi kilku przysłowiowych siwych włosów, ale jej wspomnienie sprawiało, że krew przyśpieszała w jego żyłach.

Przeżył przygodę, o której półtora tygodnia temu nawet by nie marzył; poznał wpływowych gości i wyświadczył im sporą przysługę, a na dodatek los zesłał mu szałową laskę, na wspomnienie której Hectorowi serce topniało, a coś innego tężało z werwą futurystycznego implantu.

A właśnie, dziewczyna... Odszukawszy wzrokiem najbliższy dataterm fikser skręcił w stronę urządzenia, wyciągając z kieszeni garść drobniaków.
Zadzwonię raz jeszcze do Kapusty z pytaniem, co dokładnie dzieje się z Kitty i Sarą. Potem spokojnie i bez szukania kłopotów zmierzam na Charter Hill. W apartamencie naradzimy się przy piwku, co dalej.

: 02 lipca 2013, 00:19
autor: 8art
W drodze na Charter Hill; Fri 31/07/2020; 2340hrs

- Kurwa. Już myslałem, że Was drapnęli. - Kapusta z wyraźną ulgą w głosie skomentował zwięzłą opowieść latynosa.

A co z Kitty i Sarą? - Hector spytał krótko, wciąż zaniepokojony faktem pozostawienia na Westbrook dziewczyn, nie wspominając o kilkuset innych gościach.

- Kilka minut temu dostałem esa, że wszystko w porządku. Wszyscy zostali zwolnieni i pewnie za kilka godzin będą w domu.

- Jak to możliwe?

- Miałem ekspertyzę. Songo to jeden z najlepszych prawników w mieście i był na imprzę. Żaden byle kutas z Arasaki mu nie podskoczy. Jest kilka kruczków prawnych, które wykorzystał. - Kapusta zaśmiał się, po czym mentorskim tonem dodał: - Wiesz, w tym fachu trzeba być przygotowanym na każdą okoliczność. Pewno teraz zmienią statut prawny Westbrook, żeby uniemozliwić takie imprezki. Kurwa stary, to był pierwszy i ostatni taki melanż i my go zmotaliśmy! Zadzwoń do mnie na tygodniu. Spotkamy się i rozliczymy ze wszystkiego. Aha! I pamiętajcie żeby oddać łaszki Aileen, bo mi jaja urwie.

Fixer zrobił głupią minę. O ile ciuchy Garcii wyglądały jako tako i po odprasowaniu można je było spokojnie oddać, to Wilson zapaskudził swoje i Czarnego krwią z obficie krwawiącej głowy.

- No będzie mały problem szefie. Wilson krwawił jak młódka z ciotą...

- No tak... Dobra nie przejmuj się Hector. Dostarczcie je do mnie. Załatwię to jakoś. Trzymaj się ziomal. Kończę bo mam drugą linię na telefonie.

Garcia odłożył słuchawkę i ruszył w stronę mieszkania Thompsona na Charter Hill. Szedł już o wiele bardziej spokojniej. Choć nadal panicznie obawiał się niespodziewanej interwencji korporacyjnej policji, to przynajmniej uspokoił się na myśl, że Kitty jest bezpieczna. Pokluczył jeszcze trochę w poblizu Hiltona i Chacjendy. Nie dostrzegł niczego niepokojącego. Charter Hill, jak zawsze tętniło w rytmie szalonego riffu wyznaczanego kasą zostawianą w największym w mieście kasynie i jazgotem sportowych bolidów parkowanych przez hotelowych boy'ów na podjeździe Hiltona.

Gdy już się upewnił, że wszystko w porządku, poszedł do apartamentu w budynku Concorde.

: 02 lipca 2013, 21:06
autor: Keth
Charter Hill; Fri 31/07/2020; 2355hrs

Siadając na skórzanej sofie Hector poczuł po raz pierwszy jak bardzo był zmęczony. Wywołana niezwykłym koncertem ekscytacja, a potem jeszcze większe emocje związane z korporacyjnym pościgiem utrzymywały fiksera w stanie ustawicznego ruchu, teraz jednak siły zdawały się opuszczać go z każdą sekundą.

- Ja pierdzielę, co za dzień - wysapał odchylając się w tył na sofie i rozkładając na miękkim oparciu ramiona - Mało brakowało, a narobiłbym dzisiaj w gacie, nawet dwa razy. Mało brakowało.

Latynos otworzył przymknięte oczy na czas, by dostrzec ciśniętą przez Gladzia puszkę Grzmota. Pochwyciwszy ją zręcznie otworzył piwo i upił wielki łyk pienistego trunku, oblewając sobie niejako przy okazji koszulkę.

- Gadałem przed chwilą z Kapustą - oznajmił pełnym zadowolenia z siebie tonem, odsuwając puszkę od ust i spoglądając na równie co on zmordowanych przyjaciół - Laski są całe i zdrowe, psy już je wypuściły. Johny się z nami spotka za parę dni, chce się rozliczyć, ale mały aż mu stoi na wspomnienie tej impry! Jest z nas kurewsko zadowolony!
Hector nie myśli teraz o niczym innym jak tylko dopiciu piwa i walnięciu się w kimono...

: 04 lipca 2013, 11:45
autor: 8art
Apartament budynku Concorde; Charter Hill; Sat, 01/08/2020 0011hrs

Telefon Czarnego zadzwonił poakzując na wyświetlaczu zdjęcie usmiechniętej Sarah. Technik odebrał błyskawicznie telefon pytając:

- Kochanie... Wszystko w porządku?

- Tak, tak , wypuszczono nas jakiś czas temu. Wróciłam niedawno do domu, a Kitty właśnie wzięła taksę do kliniki. Wam też się udało?

- No raczej. Jeszcze fuszkę mogłem mieć. - Enigmatycznie odpowiedział technik mając na myśli niespodziewaną ofertę naprawy telewizorów.

- Nie kminie... Ale nieważne. Nie mów, że nie oglądacie telewizji?

- Mówię, że nie oglądamy. - Czarny powolnym ruchem odstawił puszkę Grzmota i sięgnął po pilota.

- Włącz NT54!

Eugenowi i Paulowi, siędzącym na kanpaie przed telewizorem szczeny opadły. A gdy czułe audio stojącego w kuchni Hectora dosłyszało o czym jest mowa na kanale news, fixer skoczył natychmiast do salonu.

NT54 już po raz setny z rzędu pokazywało kilkudziesięciosekundowy spot niezależnego reportera o pseudonimie Thompson. Wątły typ był ubrany w kuloodporny trencz i nadawał na żywo z Westbrook. Na głowie reportera siedziała mu okrakiem uprząż kamery, a mikrofon zakrywał kącik ust. To był facet massmediów, jednosobowa ekipa kamerzysty i reportera, wolnego strzelca, który dziś w nocy robił dla NT54.

Można się było zastanawiać w jaki sposób reporter i inni dziennikarze z taką łatwoscią znaleźli się w ogrodzie wilii Vincenta. Luksusowe domostwo w zasadzie wyglądało normalnie, gdyby nie monstrualna scena, poolbary i malowniczo utopiony w basenie Ford Gemini w topowej wersji. Wokół basenu kręciła się co najmniej setka ludzi w uniformach Arasaki, starając się bezskutecznie nie wchodzić w obiektywy wszędobylskich kamer.