Strona 65 z 170
: 19 października 2013, 15:13
autor: namakemono
- Mistrzu Fraki, bardzo chętnie co w naszej mocy uczynimy, by kłopot wasz rozwiązać, lecz teraz mus nam inszą a niecierpiącą sprawę załatwić. Jednakowoż obiecuję, że jak prędko się uwiniemy, to z pomocą rychło powrócimy. A w czym rzecz, jeśli zapytać wolno? Jakież to nowe okoliczności zaistniały?
: 19 października 2013, 19:23
autor: vampire1308
a cóż tu się do stu diabłów wyprawia. spokojnie, powiedzcie o co chodzi, a ja gdzie się podziewałem?? ano szukałem was i coś mi się zdaje, że nie ja jeden was szukałem, ale karczmarz szelma i nie chciał pary z gęby puścić.....
: 19 października 2013, 20:38
autor: 8art
Uuuuu. MG delikatnie sugeruje, żeby sprawdzić te loszki w większej grupie...Coś mi podpowiada, że ksiądz Natanek właśnie mówi: To wiedz, że coś się dzieje...

: 20 października 2013, 16:43
autor: deliad
Piwnica kamienicy kupieckiej, wczesna noc, 38 dni kepon-ranu
Fraki chwycił leżący na jednej z półek stary skórzany but o dużym podkutym obcasie i zaczął ostukiwać nim ścianę. Dźwięki jaki przy tym powstawały świadczyły, że ściana jest gruba lub, że znajduje się za nią lita ściana. Krasnolud zaczął się szarpać za wąsiska.
- Pozwolicie, że ja spróbuję - powiedział gnom i zaczął omacywać delikatnie ścianę opuszkami palców - nie, jednak nie. Nie wyczuwam tu ani krzty magii.
- Choć wiecie co - gnom przytknął ucho do ściany - jak tak się tutaj posłucha i poczuje drżenia to można by rzec, że ten łomot nie dochodzi zza ściany, a raczej gdzieś z głębi. Ale nie od razu pod nami, a gdzieś z trzewi fundamentów.
Balin, Fraki i Barthur przyłożyli głowy do ściany i ucichli.
W tym momencie gdzieś z góry rozległo się nawoływanie.
- MISTRZU! MISTRZU! PANIE FRAKI!
- Psia jucha - warknął Asada - co tam znowu. Zaraz przyjdę, a wy pomyślcie co tu robić trzeba.
- Ja wam mówić, że trza wszędyk szukać, nie na tej ścianie - powiedział Mordil i zaczął wodzić palcami w szparach między kamieniami na ścianie i na podłodze - wejście wszędyk może bytować albo nigdzie.
: 20 października 2013, 22:10
autor: Keth
Sugestie dla Namakemono. Generalnie czarni rycerze przestrzegają kodeksu honorowego, ale zazwyczaj pilnują tego, by było to w ich interesie. To półolbrzym, a taki byczek mógłby przeżuć małego goblina nawet bez gryzienia. Co innego sam Gusłek, on jest bowiem kapłanem, a zatem osobą mogącą się w kontaktach z czarnym rycerzem powoływać na nietykalność cielesną. W świecie KC bogowie są nader aktywni i często mieszają się w sprawy śmiertelników, więc zadzieranie z obcym kapłanem może się źle skończyć, jeśli za zadzierającym nie stoi naprawdę potężny niebiański protektor. Z drugiej strony, my reprezentujemy kult Pana Kielicha... co grozi setycie za wyrządzenie nam krzywdy? Wino mu skwaśnieje w czarce? A może dozna długotrwałego kaca?
Jako postać bardzo się lękam takiego spotkania, jako gracz chętnie bym poszedł, ale gadać będzie musiał Gusłek, Huskun będzie tylko niemo wyglądał spomiędzy nóg swego mentora!
Skoro nasi kompani są w sklepie, zejdźmy może wpierw na dół, by pokombinować wspólnie - potem poślemy zakupy do domu za pośrednictwem jakiegoś młodocianego członka rodziny właściciela i sami udamy się bądź to do czarnego rycerza (chętnie zawłaszczyłbym sobie wówczas Barthura) bądź gdzieś indziej.
Pytanie pomocnicze - zamierzamy dzisiaj "wspomagać" wieczorną biesiadę w karczmie?
: 21 października 2013, 20:06
autor: deliad
Piwnica kamienicy kupieckiej, wczesna noc, 38 dni kepon-ranu
Frtaki spojrzał nieco podejrzliwie na Bazookha rozważając coś w myślach.
- To wasz druh? - zapytał, widząc skinięcie głowy Huskuna i Gusłak odrzekł - mam pewien problem w piwnicy. Coś strasznie hałasuje po nocach. Wygląda na to, że łomot dochodzi spod podłogi - wyjaśnił nowo przybyłym.
- Chodźcie zobaczycie sami - powiedział wskazując na kotarę - chłopaki chcieli od razu kuć ścianę, ale lepiej pierwej jakowegoś wejścia poszukać.
Trzy zagracone pomieszczenia piwnicy oświetlone były kilkoma latarniami, a pozostali Nieulękli obszukiwali ściany i podłogi, przerzucając graty z miejsca na miejsce.
: 21 października 2013, 20:09
autor: vampire1308
Co może hałasować w piwnicy?? pewnie jakiś kot, albo myszy panie się dorobiliście i tyle. Wszystkie te głąby kapuściane tam są??
: 21 października 2013, 20:47
autor: Araven
Czyżbym na górze słyszał kilka głosów? któż to po nocy nawiedził naszego gospodarza. Ciekawe...
Oby Fraki zaraz wrócił, mus nam zbadać owe podziemia.
: 21 października 2013, 21:07
autor: Keth
Kiedy tylko zejdziemy na dół, Huskun weźmie się czym prędzej za przetrząsanie piwniczki - po części w poszukiwaniu ukrytych przejść, po części zaś w zamiarze sprawdzenia, co też gospodarz tam skrywa... może warto będzie kiedyś cichaczem wrócić i zwędzić to i owo?
: 21 października 2013, 21:07
autor: vampire1308
A czego wy tam cholera szukacie?? kopalnie diamentów znaleźliście czy jak??
: 21 października 2013, 21:15
autor: 8art
- Diamentów?! - Buchnął śmiechem olbrzym: - O pieruna! Może i grubę, bo gwarki kują kilofami cała noc jak przeklęte.
: 21 października 2013, 21:19
autor: Araven
Bazookh, dobrze słyszę ? Żyjesz, toż to szok, ale pozytywny.
Lepiej topór weź w garść, cholera wie co tam będzie.
Huskun, huncwocie jeden, zamiast łazić po kątach szukaj tajnego przejścia, coś mi mówi, że znajdziesz.
: 21 października 2013, 21:23
autor: vampire1308
ta i znając was znajdziemy jeszcze coś jeszcze, ciekawe tylko co tym razem ???
Mistrzu ja tam biegły raczej w toporach nie jestem, jednakowoż broń w garść.
: 21 października 2013, 21:26
autor: 8art
- Jak cuś wyskoczy, to jak zdziela pyrlikiem... - odważnie oświadczył Barthur: - A teraz bydymy musieli jakoś wejść do tyj gruby. Jeszcze nie wiem tylko czy z murem czy nie.
: 21 października 2013, 22:17
autor: Keth
Jeśli to coś pomoże, deklaruję skorzystanie z umiejki Wykrycie, metr po metrze i bardzo skrupulatnie. Jeśli nie uda się znaleźć żadnego przejścia, proponuję odczekać do późnej pory i poczekać na dziwne odgłosy i spróbować je zidentyfikować.
Jeśli o Gusłka i Huskuna idzie, proponuję zadecydować, czy idziemy do czarnego rycerza zgłosić akces do funkcji arbitra albo odeślemy Gusłka do naszej karczmy, aby wspomógł właściciela błogosławieństwami w trakcie następnej wieczornej biesiady.
Huskun tak czy owak wróci późnym wieczorem do towarzyszy penetrujących piwnicę Frakiego, aby ich nieco wspomóc swymi talentami.
Oczywiście nie wolno mi jako graczowi przesądzać o losach Gusłka zamiast Namakemono, ale to taka sugestia. I powrót do karczmy koniecznie w towarzystwie Barthura, bo jak się okazało, nasz duchowy mentor ma w mieście dybiących na niego nieprzyjaciół!