PBF - Mrok nad Delamirą
Druss ma zamiar podjąć przynajmniej próbę wykonania zadania. Choć teraz sytuacja trochę się odwróciła i bardziej wydaje mi się możliwy sukces u Niedźwiedzi niż u Cadmona. Wątpię żeby walczyli za freeko ale może uda się ich przekonać żeby chociaż spotkali się z gubernatorem, ten może trochę zmądrzeje i da jakąś poważna ofertę. NO jak mówiłem omówić sprawę larambe/ wycieczki po broń. Z Niedźwiedziami z kolei można by porozmawiać o tym czy nie chcieli by nas nająć, bo nie wiemy jak w końcu skończyły się ich próby przemówienia Wilkom do rozumu, a to mógłby być jakiś środek nacisku, chcecie nas jako swoich wojowników(porządnie opłaconych) wspomóżcie gubernatora(a realnie mówiąc dajcie gwarancję neutralności).
Ostatnio zmieniony 06 lutego 2013, 21:37 przez Waylander, łącznie zmieniany 1 raz.
Zorian zaciamkał ustami, ale powstrzymał się przed komentarzem.
- Nic tu po nas. Ruszajmy na południe, im dalej - tym lepiej. Liguryjczykom nic nie zaproponujemy, a że o piktach już nie wspomnę. Łezka mnie się jedynie kręci, że tak mało srebrnych lun dostaliśmy za nasze trudny i znoje - tu Zorian teatralnie pociągnął nosem.
- Nic tu po nas. Ruszajmy na południe, im dalej - tym lepiej. Liguryjczykom nic nie zaproponujemy, a że o piktach już nie wspomnę. Łezka mnie się jedynie kręci, że tak mało srebrnych lun dostaliśmy za nasze trudny i znoje - tu Zorian teatralnie pociągnął nosem.
Ja również jestem za opuszczeniem Delamiry. Jeszcze przed wyjściem pożegnam się z uratowanymi dzieciakami - zajrze co tam u nich, a potem wiśta wio!
Mam tu jeszcze kilka spraw do załatwienia. Spotkajmy się w naszej kwaterze przed wieczorem.
-przytaknął Vanko. Podłubał chwilę w zębach, patrząc na Cymeryjczyka. Mimo, że kpił z jego zasad i wartości przyzwyczaił się do jego towarzystwa. Szczególnie zaś towarzystwo jego potężnego i lojalnego bądź co bądź topora wbrew zdrowemu rozsądkowi uspokajało Zamorianina. Spojrzał w oczy olbrzyma i przybliżywszy się rzekł:
Wiem, że myśl o wielkich czynach przepełnia serce każdego Cymeryjczyka. Nie zyskasz jednak żadnej chwały ginąc pod komendą głupca Drussie.
przebywszy kilka kroków odwrócił się jeszcze na pięcie i dodał:
... i lepiej będzie nikomu nie chwalić się dokąd zmierzamy.
-przytaknął Vanko. Podłubał chwilę w zębach, patrząc na Cymeryjczyka. Mimo, że kpił z jego zasad i wartości przyzwyczaił się do jego towarzystwa. Szczególnie zaś towarzystwo jego potężnego i lojalnego bądź co bądź topora wbrew zdrowemu rozsądkowi uspokajało Zamorianina. Spojrzał w oczy olbrzyma i przybliżywszy się rzekł:
Wiem, że myśl o wielkich czynach przepełnia serce każdego Cymeryjczyka. Nie zyskasz jednak żadnej chwały ginąc pod komendą głupca Drussie.
przebywszy kilka kroków odwrócił się jeszcze na pięcie i dodał:
... i lepiej będzie nikomu nie chwalić się dokąd zmierzamy.
Vanko będzie szukał Daulosa, żeby kupić od niego w dobrej cenie trochę rzadkich skórek, które możnaby z zyskiem opchnąć na wschodzie. Liczy na dobrą cenę, bo nie pozwolił go zarżnąć Cadmonowi.
Malauk winien mie? opisan? w bestiariuszu cech? specjaln?- Malauckie szcz??cie.
Opis- masz szcz??cie, jeste? Malaukiem.
Opis- masz szcz??cie, jeste? Malaukiem.
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Wojska Gubernatora Oriskonie Lorda Glyco wymaszerowały, po drodze mają się połączyć z posiłkami, w tym mają przybyć Poitańscy rycerze i dwie setki Czarnych Smoków, królewskiej gwardii królów Aquilonii.
Vanko dobiłeś targu z Daulosem, tak za 100 lun możesz nabyć radkich skór, gdzies dalej je sprzedasz z dużym zyskiem.
Ostatecznie coś robicie, czy spadacie z Delamiry, bo jak gubernator przegra bitwę w polu, to nastanie tu rzeź prawdopodobnie.
Ostatnio zmieniony 09 lutego 2013, 16:48 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.
- Obawiam się o tą osadę. Jeśli Lord Glyco przegra bitwę, ci wszyscy ludzie zginą. Ktoś musi temu zapobiec. Wiem. Muszę tu zostać. Trzeba powiadomić Liguryjczyków, jeśli Piktowie zwyciężą Daulos i jego plemię zapewne zostanie zniszczone. Tak samo z Niedźwiedziami. W Delamirze należy umieścić "ostatni bastion" w którym można by bronić się po upadku murów jeszcze pół dnia. Kobiety z dziećmi muszą pod eskortą dostać się na tereny naszych sojuszników. W Delamirze powinna zostać grupa najlepiej wyszkolonych wojowników. Przyjmą oblężenie, a gdy Piktowie będą stać pod murami, zostaną rozbici przez odsiecz. Ryzykowne. I zależne od pomocy niepewnych sojuszników. Ale zawsze lepsze od rzezi którą zapewne urządziliby Piktowie zdobywszy miasto - powiedział Tranicos. A zorientowawszy się, że swoją przemową już dawno spłoszył sarnę, którą usiłował upolować, i że wśród drzew raczej nie było nikogo kogo interesowałby plan obrony wygłoszony w języku argosańskim, wrócił do osady by przekazać go kompanom.
Ostatnio zmieniony 09 lutego 2013, 17:51 przez Procjon, łącznie zmieniany 1 raz.
- Nie zamierzam paść w obronie osady, na którą gubernator wydał wyrok śmierci - mruknął Zorian, kończąc pakować plecak. Na wszelki wypadek zakupił nieco więcej wina i ukrył butelkę na dnie plecaka, zabezpieczając ją przed rozbiciem.
To na wypadek, gdyby Vanko był na głodzie... uśmiechnął się w myślach.
- Zależy ci na tych ludziach, hm? I kto niby ma ich bronić? Chciwi liguryjczycy? Skąpe siły Aquilonii? Nie, mój drogi towarzyszu. Ci ludzie dobrze wiedzą, gdzie żyją i z czym to się wiąże. Dlatego nie mam zamiaru podzielać ich losu. Gotowi do drogi?
To na wypadek, gdyby Vanko był na głodzie... uśmiechnął się w myślach.
- Zależy ci na tych ludziach, hm? I kto niby ma ich bronić? Chciwi liguryjczycy? Skąpe siły Aquilonii? Nie, mój drogi towarzyszu. Ci ludzie dobrze wiedzą, gdzie żyją i z czym to się wiąże. Dlatego nie mam zamiaru podzielać ich losu. Gotowi do drogi?
Póki co chyba mamy patową sytuację. Zarówno Druss jak i Tecumesh chcą zostać, zaś Zorian i Vanko chcą ruszać na południe, w poszukiwaniu złota.
Druss spojrzał po towarzyszach, wbrew wyobrażeniu przynajmniej części z nich że jest tępym osiłkiem który nad niczym się specjalnie nie zastanawia długo rozważał swoje motywy, od pewnego czasu nie był już naprawdę pewny co tak jest słuszne ani czego chce. W końcu jednak podjął decyzje i zdecydował się jej trzymać:
- Ja jestem w zupełności gotowy do drogi, już dość straconego czasu-zrobił krótką przerwę, przyglądając się po kolei towarzyszom po czym dodał:
- Ruszam na spotkanie z Cadmonem i z Niedźwiedziami. Jak rozumiem Tranicosie chciałbyś podążyć ze mną? Natomiast Ty Zorianie, Vanko i Belvasie chcecie ruszyć na południe, wasza wola nie mam zamiaru was powstrzymywać, ani mieć urazy. Sam podjąłem decyzje ze zostaje przynajmniej na razie tutaj. Dobrze rozumiem wasze intencje?
- Ja jestem w zupełności gotowy do drogi, już dość straconego czasu-zrobił krótką przerwę, przyglądając się po kolei towarzyszom po czym dodał:
- Ruszam na spotkanie z Cadmonem i z Niedźwiedziami. Jak rozumiem Tranicosie chciałbyś podążyć ze mną? Natomiast Ty Zorianie, Vanko i Belvasie chcecie ruszyć na południe, wasza wola nie mam zamiaru was powstrzymywać, ani mieć urazy. Sam podjąłem decyzje ze zostaje przynajmniej na razie tutaj. Dobrze rozumiem wasze intencje?
Do ciężkiej zarazy!
- poirytował się Vanko. Spojrzał po towarzyszach i nie gestykulując rękoma zaczął rozprawiać podniesionym tonem:
Wszak nie o Liguryjczyków, czy Niedźwiedzie, żuki, zbuki, czy modliszki tu się rozchodzi, lecz o to, czy weźmiemy udział w tej wojnie. Jedynie Tranicos spośród nas rzec może, że jasno rozumie tę potrzebę!
Uchodźmy na południe, ku Zingarze. Zawadzić możemy po drodze o Cadmona i uczciwie mu rzec, co gubernatorstwo o Liguryjczykach myśli. Potem płyńmy łodzią na południe, miast tu darmo zdechnąć!
- poirytował się Vanko. Spojrzał po towarzyszach i nie gestykulując rękoma zaczął rozprawiać podniesionym tonem:
Wszak nie o Liguryjczyków, czy Niedźwiedzie, żuki, zbuki, czy modliszki tu się rozchodzi, lecz o to, czy weźmiemy udział w tej wojnie. Jedynie Tranicos spośród nas rzec może, że jasno rozumie tę potrzebę!
Uchodźmy na południe, ku Zingarze. Zawadzić możemy po drodze o Cadmona i uczciwie mu rzec, co gubernatorstwo o Liguryjczykach myśli. Potem płyńmy łodzią na południe, miast tu darmo zdechnąć!
Malauk winien mie? opisan? w bestiariuszu cech? specjaln?- Malauckie szcz??cie.
Opis- masz szcz??cie, jeste? Malaukiem.
Opis- masz szcz??cie, jeste? Malaukiem.
- Zostanę, by przygotować miasto do walki. Popatrzę, dopilnuję, coś doradzę. Jeżeli mam stąd iść, to nie w przekonaniu że rzucam to miejsce na pastwę losu.
Co do przygotowań: zrobić jak najwięcej łuków i strzał, wykopać wilcze doły, rów z zaostrzonymi palami przed palisadą. Jak się da, to z wykopanej ziemi usypać przed rowem wał ziemny. Zgromadzić jak najwięcej jedzenia. Wzmocnić palisadę i dobudować na niej podest dla łuczników od wewnątrz. Chyba nie da się zrobić więcej, ale jak się da: "ostatni bastion", wzmocnić drzwi od chat, wyszkolić łuczników (jak nie starczy czasu, po prostu dać ludziom łuki i strzały, i tak będą tylko strzelać z palisady w stojących pod nią Piktów).
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Delamira to osada nie miasto. Obecnie ma 300 mieszkańców. Obroną dowodzi Gunder Svurt, starszy straży. Zostało 80 mężczyzn iania około 60 kobiet zdatnych do brony. To osada na pograniczu, oni już dawno się przygotowali, gromadząc broń, zapasy wzmacniając obwarowania.
Jak rozumiem Tecumseh i Druss idą ku Cadmonowi i Piktom, Tranicos zostaje w Delamirze a Vanko i Zorian spadają na południe?
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Tranicos ty mnie chyba nie zrozumiałeś, to piktyjskie pogranicze, to oni by cię mogli uczyć zasad obrony przed Piktami a nie Ty ich, to tak jakbyś chciał uczyć piekarza z wieloletnim stażem jak chleb robić. Na Twoje rady, odpowiedziano Ci, przyjacielu zajmij się sobą, dawno jesteśmy gotowi do walki.