Strona 66 z 170

: 21 października 2013, 23:35
autor: vampire1308
zapalę latarnie. ktoś w ogóle pomyślał o świetle tutaj?? kto jest w tej piwnicy bo zdaje mi się, że jest to co najmniej jakaś jaskinia a nie piwnica.

: 22 października 2013, 10:08
autor: namakemono
Dobra, to może Huskun zostanie i pomoże szperać, a Gusłek wybierze się do czarnego rycerza?
Moi drodzy, w najbliższym tygodniu będę miał wyjątkowo mało czasu. Troszkę problemów rodzinnych, nie bezpośrednio moich, ale dostało mi się rykoszetem. Dlatego proszę o wyrozumiałość. Na pewno będę czytał, ale może być problem z postowaniem. Za utrudnienia przepraszam.

: 22 października 2013, 13:49
autor: Dobro
- Bazookh? Poważnie?! No w końcu! - mruknął zadziwiony gnom. Jednak dziwne dźwięki dalej nie dawały mu spokoju. Uderzył parę razy pięścią w ścianę, z której - jak mniemał - dochodziły owe dźwięki. Po chwili westchnął i rozejrzał się po piwnicy. - Bez młota to dupa a nie robota.
Szukam jakiegoś młotka. Jak znajdę, to delikatnie popukam w ścianę. Jak nie będzie efektu, to zdenerwowanym gnomem spróbuję przebić się do kowala.

: 22 października 2013, 18:47
autor: deliad
Piwnica kamienicy kupieckiej, wczesna noc, 38 dni kepon-ranu

Po przywitaniu dawno nie widzianego i uważanego za tragicznie zmarłego Bazookha, Nieulękli powrócili do poszukiwań. Wszelkie leżące przy ścianach graty zostały przesunięte i zabrano się za ostukiwanie ścian i poszukiwanie jakowyś podejrzanych przedmiotów, znaków, zagłębień i tym podobnych rzeczy.

Huskun z dużym zapałem mrucząc pod nosem sprawdzał wszelkie szpary między budującymi podłogę płytami kamienia. Mordil chodził węsząc między ściennymi blokami piaskowca, zamaszystymi ruchami głowy lizał głazy i dziamgał analizując całą gamę smaków i posmaków. Wygrzebywał fragmenty zaprawy i głośno chrupał przyrównując smak do różnych robali.

Drayaharus znalazł ułamany szewski młotek i przechadzał się ostukując ściany. Jednak szybko znudziło mu się to zajęcie i zaczął wystukiwać różne melodie. Gdy i to mu się znudziło, zaczął obstukiwać inne przedmioty. Już po kilkunastu minutach stworzył coś na kształt perkusji składającej się z pustej beczki, płytowego napierśnika, na wpół pełnej butelki, dzbana bez ucha i cynowego talerza. Jam można się domyślić dalszym poszukiwaniom zaczął towarzyszyć wytwór radosnej twórczości własnej gnoma, do czasu, aż Balin nie wysłał do po dzbaniec piwa.
Twarz krasnoludzkiego kapłana ociekał potem, mimo dość niskiej temperatury w piwnicy panował straszny zaduch, a przesuwanie szaf i regałów i innych klamotów spod ścian wycisnęło z krasnoluda siódme poty.

Przez niemal dwie godziny poszukiwań nie było żadnych efektów. Dochodzące z głębin ziemi miarowe łomotanie zaczynało doprowadzać wszystkich do szewskiej pasji. Najbardziej zaś Frakiego.

Gdy zaczęto powracać do pomysłu z przekuwaniem się przez ścianę, Huskun wypatrzył wystający z głazu fragment metalu przypominający ułamek uchwytu na pochodnie, miał on wielkość kciuka i poszarpane brzegi. Z zainteresowaniem podsunął sobie kufer i wszedł na niego, aby przyjrzeć się znalezisku. Kawał metalu sterczał z głazu, a nie z zaprawy pomiędzy nimi. Goblina zdziwiło takie postępowanie. Ostukiwanie okolicy żelaznego pręta zadźwięczało głucho, całkiem inaczej niż reszta ściany...

: 22 października 2013, 18:57
autor: Araven
Huskun huncwocie, cożeś tam wypatrzył?

Balin podchodzi do goblina.

Trza tam włożyć jakowegoś pręta, i pociągnąć ten pierścień.

: 22 października 2013, 18:59
autor: 8art
Bartur przyglądał znalezisku Huskuna z ogromną uwagą. Ręcę trochę pociły mu się już na rękojeści młota. Olbrzym rozejrzał się po towarzyszach, nerwowo oblizując spierzchnięte wargi:

- Gotowi chopy? Jak tak, to na nic nie czekoj, ino otwieroj Huskun. Bydymy lać tych kawalorzy.

Barthur po tym jak w jednej piwnicy odnaleźli pumę spodziewał się wszystkiego: od dwudziestu krasnoludzkich gwarków naprawdę kujących diamenty, po same morglickie demony, pijące krew z ludzkich czerepów i stara się być gotowy na najgorsze. Zachowywał jednak pozory spokoju i dobrego humoru, choć do smiechu to mu nie było.

: 22 października 2013, 19:00
autor: namakemono
Tak mi wpadło, póki nie jest za późno: może Barthur by poszedł z Gusłkiem, będzie bezpieczniej.

: 22 października 2013, 19:26
autor: vampire1308
Panowie pokażcie co tam znaleźliście?? Tak ja też się cieszę, że was znalazłem. kto was jeszcze może szukać?? naraziliście się już komuś?? Ledwiem o was wypytał a już karczmarz mi rzekł, że ino nie tylko ja was szukam....

: 22 października 2013, 19:29
autor: 8art
- My się narazili? Przeca my dobre chopy, nikogo nie ukrzywdzili. To nom się naraził puma jedna, bo świętej pamięci przodka naszego krasnoluda nie liczech.

: 22 października 2013, 19:48
autor: deliad
Piwnica kamienicy kupieckiej, noc, 38 dni kepon-ranu

Gusłek wymaszerował na miasto i maszerował dziarsko w stronę karczmy gdzie mieszkał czarny rycerz. W głowie już układał plan jak tu przekonać owego rycerza, aby zgodził się na jego arbitraż. Przeciskał się przez tłum, od czasu do czasu ściskając ręce gorąco go witających mieszkańców. Nie pamiętał nawet połowy z nich, ale widać uczta ku czci Piana wielce im się podobała.

W pewnej chwil całkiem odruchowo odtrącił dłoń Szczerbatego Ruberta, nędznego złodziejaszka i moczymordy. Pogroził mu palcem, a Rubart wycofał się miętoląc czapkę w dłoniach. Wtedy to Gusłka coś tknęło. Całkiem zapomniał o grożących mu konsekwencjach zadłużenia u przedstawicieli miejscowego światka przestępczego.
Czym prędzej ruszył z powrotem do "Towarów Wszelakich", tym jedna razem w każdym człowieku widział zabójcę, a w każdej wyciągniętej ku niemu dłoni spodziewał się dostrzec ostrze sztyletu.

Ostatnie kilkanaście kroków pokonał niemal biegnąc. W sklepie odetchnął zapytał nieco zaskoczonego jego widokiem sprzedawcę.

- Moi kompani nadal siedzą w piwniczce na wino? - nie czekając na odpowiedź dodał -Prowadź do nich.

Huskun wytarł spocone dłonie o nogawice nowych spodni. W ułamaną rurę wetknął trzonek znalezionej w piwnicy dębowej łychy. Wszyscy zaniemówili czekając na efekt.
Goblin naparł na prowizoryczną dźwignię i ....

- Barthurze jesteś zajęty - rozległ się głos wchodzącego Gusłka.

Wszyscy, aż podskoczyli poddenerwowani zaskoczeni nagłym głośnym głosem.

Goblin napierał na dźwignię, ale mimo, że aż na niej zawisnął, nie drgnęła ona nawet o cal.

: 22 października 2013, 20:00
autor: 8art
- Pieruna... - sapnął Barthur, po tym jak dosłyszał donośny głos Gusłka. Wymownie pokiwał młotem przed twarzą kapłana: - Przeca mógł Cie pyrlikiem w łeb chachnąć przypadkiem, boś mnie wystroszył. Już żech myśloł, że jaki chuncwot z piwnica wyskoczył i morda drze. Chyba wolny jestem, bo Huskun nie potrafi wrota do grubej rozewrzeć...
Spróbuje jeszcze ja otworzyć, jak nie w dół to w górę.

: 22 października 2013, 20:26
autor: Araven
Ubezpieczam Barthura. Jakby cosik na niego wyskoczyło to atakuję to coś...

: 22 października 2013, 21:31
autor: Dobro
- Przezorny zawsze ubezpieczony! - zawołał radośnie gnom, ładując kuszę i celując w Barthura. Miał nadzieję, że jak coś nagle wyskoczy, to półolbrzym odsunie się z drogi i da Drayaharusowi możliwość czystego strzału. Cała sytuacja poszukiwania tajemniczych hałasów wydawała mu się trochę zabawna...

: 22 października 2013, 21:56
autor: Keth
Panowie, ustalmy jednolitą wersję poczynań. Ponieważ powinniśmy zadbać o nasze interesy w mieście, ważne będzie odeskortowanie Gusłka do karczmy, by mógł ponownie zająć się bawieniem gości naszego gospodarza (przypominam o zbieraniu datków oraz sprzedaży eliksirów). Wydaje mi się, że wysłanie Gusłka w towarzystwie Barthura może mu zapewnić przynajmniej podstawowe bezpieczeństwo, a potem półolbrzym będzie mógł wrócić do nas z powrotem.

Myślę, że wizyta u setyckiego czarnego rycerza jest sporym ryzykiem, bo kto tam wie, co siedzi w głowie takiego rycerza - a nuż uzna wizytę za obrazę i bez konsekwencji rozpłata nas zuchwalców na połcie?

Lepiej będzie wspólnie rozwiązać problem Frakiego, bo jeśli nam się uda, Huskun będzie negocjował 100% upustu na atrament i pióra!

: 22 października 2013, 22:01
autor: 8art
- Zabierz mi ta kusza głupieloku jeden, bo jak mi albo Balinowi bełta w rzyć poślesz, to nogi z dupy pourywomy. Nie znosz zasad bezpieczeństwa w pracy, to Ci trza szkolenie zrobić.
Dobro!!! BHP kuleje:D

Mogę iść odprowadzić Gusłka, ale czekajcie na mnie z otwieraniem kopalni/piwnicy/lochów.