Strona 67 z 126

: 12 stycznia 2013, 21:52
autor: Keth
Czarnygłaz, 11 dzień Ostatnich Siewów

Przysłuchując się jednym uchem wyznaniom zastraszonych więźniów, Trond przykucnął przy pokrytej grubą warstwą patyny dźwigni oglądając uważnie na wierzchnią część mechanizmu odpowiadającego za kratę. Ziejący czernią otwór w podstawie dźwigni okazał się dość duży, by góral mógł do niego wcisnąć w razie potrzeby czubek swego wąskiego noża, wpierw jednak Trond rozejrzał się uważnie wokół siebie, pamiętny ostrzeżenia pozostawionego jeńcom przez tajemniczego przewodnika z Markartu.

Nad łukiem zamkniętego kratą przejścia bystre oczy młodzieńca dostrzegły jakieś małe otworki, zdające się mierzyć otworami wylotowymi w stronę podstawy dźwigni.

- Dajcie pozór! - rzucił krótko góral, omijając młodszego rzezimieszka i przyglądając się uważnie dziurom w ścianie. Było ich sześć, rozmieszczonych symetrycznie względem siebie ponad przejściem - To mi cuchnie pułapką, jeno nie wiem jeszcze jaką!
Zrobiłem utajniony rzut na Obchodzenie się z pułapkami, wyniku rzecz jasna nie podam, ale postarałem się odzwierciedlić go w fabularce. Trond zauważył sześć niewielkich otworków, o średnicy centymetra każdy, ziejących w skale ponad kratą i wycelowanych w okolice dźwigni.

: 12 stycznia 2013, 22:34
autor: Procjon
- No, dalej, otwórzcie te cholerne wrota! - krzyknął na jeńców Sivariael. - Cokolwiek może wam zrobić ta pułapka, lepsze to od jaszczura. Czy ten przewodnik z Markartu robił coś zanim otworzył drzwi lub zaraz potem?
Podczas prób wolę znajdować się poza pomieszczeniem, reszcie doradzę to samo.

: 12 stycznia 2013, 23:54
autor: 8art
Kotolak przysluchiwal sie przesluchaniu z coraz mniejsza uwaga, co innego zaabsorbowalo jego wzrok. W kacie pomieszczenia zlowil ledwo dostrzegalny ruch i dostrzegl pare malych slepi. Przez umysl khajita przemknela mysl:

- Mysz...

Cialo Barr'teha powoli obrocilo sie ku zdobyczy. Ogon wyprezyl sie, a jego koncowka zaczela drgac w szybkim tempie. W pewnym momencie ku zdumieniu wszystkich khajit wystrzelil niczym z procy przelatujac kilka metrow i z hukiem ladujac w kacie sali. Kotolak przez ulamek sekundy w akrobatycznej pozie probowal cos zlapac reka, syczac i fukajac. Niestety zdobycz znikla gdzies w jednej z dziur. Mysliwy spojrzal teraz na wszystkich oblizujac sie ze smakiem. Naturalnie swoim zachowaniem skupil na sobie uwage wszystkich. Podniosl sie z ziemi, podrapal sie za uchem z glupia mina:

- Co czlowieki? Barr'teh widzial mysz...

: 13 stycznia 2013, 01:02
autor: Trihikilius
Wycelowane lufy sztuk sześć nie wiadomo jakiej broni/pułapki w stronę zamka otwierającego kratę... To niepokojące...

Otwór na tyle duży, aby ktoś kto liznął fach, miał choćby nikłą szansę pogmerać i zwolnić zapadki.

Moja propozycja jest następująca;

Jeżeli drużyna chce wejść dalej w czeluści kurhanu, a co za tym stoi musi sforsować kratę, Trond postara się otworzyć zamek improwizowanym wytrychem. Najpierw jednak zdejmijmy z zawiasów pierwsze bardzo solidne odrzwia z futryny i skrzydłem zastawcie mnie przed zdradzieckimi wylotami ponad kratą.

Moja deklaracja przed ewentualną rundą jest następująca:

Zwilżam jakiś kawałek szmaty, obwiązuję go zakrywając usta, przeczuwając pułapkę gazową. Ostrzegam też resztę drużyny przed taką ewentualnością.

: 13 stycznia 2013, 10:53
autor: Keth
Czarnygłaz, 11 dzień Ostatnich Siewów

Trond przycisnął mocniej do ust naciągnięty na dolną część twarzy płaszcz i upewnił się, że przywleczony gdzieś z pokonanego już odcinka podziemi fragment zmurszałych drewnianych drzwi zasłania go przed niepokojącymi dziurami w ścianie komnaty.

Góral wyciągnął z pochwy nóż, po czym nad wyraz ostrożnie wsunął jego czubek w otwór w podstawie dźwigni, próbując wyczuć kształt ukrytego tam mechanizmu. Obserwujący towarzysza z odległości kilkunastu kroków najmici dostrzegli krople zimnego potu połyskujące na czole brata kowala z Rzecznej Puszczy.

Naciskany umiejętnie nóż wsunął się w ornamentowany otwór na długość dziecięcego palca. Trond zesztywniał raptownie słysząc cichy metaliczny szczęk, który zjeżył mu natychmiast włosy na karku.

Nic się nie stało, ale serce młodego górala biło w jego uszach równie głośno jak tłukący w sztabę metalu kowalski młot.

Trond oblizał spierzchnięte wargi, a potem ujął dźwignię i odczekawszy jeszcze jedną krótką chwilę pociągnął za nią zdecydowanym ruchem, odwracając głowę w stronę oddzielonych od niego drewnianą zasłoną dziur w ścianie.

Przez komnatę przetoczył się głośny łoskot ukrytych pod skałą zębatych przekładni i ciągnięta za pomocą zmyślnej przeciwwagi krata podniosła się w górę znikając w sklepieniu przejścia.
Mechanizm został spacyfikowany! Test był problematyczny, a nie trudny, bo zbiry podpowiedziały, o co chodziło ze szpilą. Spryt Tronda 11, wyniki rzutów 3, 9, 16, 17. Dwa sukcesy i otwarta krata!

: 13 stycznia 2013, 11:03
autor: Araven
Sssuper młody człowieku. Rusajmy dalej.

: 13 stycznia 2013, 13:27
autor: Keth
Czarnygłaz, 11 dzień Ostatnich Siewów

Kiedy oblany zimnym potem Trond podnosił się z klęczek przy dźwigni, inni awanturnicy zajęli pozycje przy odsłoniętym wejściu do dalszej części grobowca, nie skąpiąc młodemu Nordowi pełnych aprobaty mruknięć i kiwnięć głowami.

- Hola, dzielny żabi królu - odezwał się Dumas Neviers przystając obok Ahraveena i wskazując rękawicą obu zapędzonych w pobliski kąt więźniów, siedzących w kucki i gapiących się na wysłanników jarla pełnym zdenerwowania i zrozumiałego lęku wzrokiem. Garbaty zdążył już wyciągnąć z nadgarstka wbitą weń strzałę Llorvasa, odrzucił okrwawiony pocisk precz z grymasem bólu na grubo ciosanym obliczu.

- Pójdziemy wszyscy wlokąc ich ze sobą czy też ktoś zostanie, coby ich przypilnować? - zapytał Breton spoglądając argonianinowi prosto w żółtawe ślepia.
Właśnie, wciąż aktualna pozostaje kwestia obu jeńców...

: 13 stycznia 2013, 13:50
autor: Trihikilius
Ja jestem za propozycją namakemono, związać, jak będziemy wracali i już nam nie zagrożą, zabrać i puścić w samych gaciach wolno.

: 13 stycznia 2013, 14:12
autor: Araven
Zwiążemy ich mocno a zabierzemy wracając i wypuścimy wolno. Może ich tu nic nie zje.

: 13 stycznia 2013, 14:16
autor: Keth
Czarnygłaz, 11 dzień Ostatnich Siewów

Neviers kiwnął głową z ledwie zauważalną aprobatą, spozierając jednocześnie z ukosa na odwróconego do siebie plecami Llorvasa.

- Wcale nam nie wiadomo, czy to iście pasterze owiec przemocą zapędzeni do bandy czy zimnokrwiści mordercy - oznajmił czarnowłosy Breton, śląc w kierunku więźniów pełne niesmaku spojrzenie - Jeśli bogowie pisali im sprawiedliwą śmierć, lepiej oddać ich katu w Białej Grani, niechaj zostaną po ludzku osądzeni i ukarani.

- Po ludzku? - odezwał się Sivariael spoglądając zmrużonymi złotymi oczami na przybysza z Wysokiej Skały - Dziwny dobór słów, być może nawet rozmyślnie obraźliwy. Co takiego jest w sądzeniu po ludzku, co różni się od sądzenia po elfiemu dla przykładu?

Neviers uśmiechnął się półgębkiem słysząc słowa altmera, wydął pobłażliwie usta cmokając znacząco.

- Dobór słów był jak najbardziej przypadkowy, wszelako po namyśle mus mi stwierdzić, że iście coś mi je podszepnęło - przyznał Breton - Może wyniesione z doświadczeń przeszłości wrażenie, że sądzenie po ludzku bardziej jest sprawiedliwe od sądzenia podług elfów?

- Zwiążemy ich mocno, a zabierzemy wracając i wypuścimy wolno - zaproponował jaszczur - Może ich tu nic nie zje.
Rozumiem, że decyzja została podjęta.

: 13 stycznia 2013, 15:46
autor: namakemono
Postanowione. Wiążemy jeńców, byle porządnie i kneblujemy. Byle tylko z dala od siebie byli, coby jakimś zrządzeniem losu i sprytem nieprzeciętnym się wykazując oswobodzić się nie zdołali. Być może jako karę dodatkową, o ile drużyna nie uzna tego za zbytek okrucieństwa, można połamać im prawice, coby oręża w niego przez dłuższy czas wziąć nie mogli i w szeregi zbójów zbyt rychło nie powrócili. A tymczasem ruszamy do wgłąb korytarza. Hastur z Trondem przodem, z żelazem do użycia gotowym. Trond, druhu, pułapek szukaj, bo widzę, że radzisz sobie wybornie. Łuki z tyłu w pogotowiu, tak na wszelki wypadek. W drogę.

: 14 stycznia 2013, 14:20
autor: Trihikilius
Ajjć, Ty okrutny Hosturze... :)

Wyrwijmy im jeszcze wszystkie zęby i ogolmy głowy, a masz babo placek, że się tak obrazowo wyrażę. :)

Tak na poważnie, nie mam nic przeciwko, ale osobiście uważam, że szkoda czasu i lepiej niech nikt nie słyszy już ich krzyków. Chodźmy dalej.

: 14 stycznia 2013, 18:40
autor: mordimer00
-A może Ty neviers zostaniesz i będziesz ich pilnował co?
Dumner odwrócił się w jego stronę patrząc mu prosto w oczy. W ręce łuk z założoną strzałą ale opuszczone łuczysko w dół.
-Nikt Cię do kompanii nie zapraszał, a i mimo to przeczepiłeś się jak rzep do nas, w końcu oprócz mielenia jęzorem przydał byś się na coś, może jednak Ty zostaniesz i sam ich osądzisz co? Albo i przypilnujesz na czas naszej nieobecności? I nigdy w mojej obecności nie nazywaj żadnego z moich przyjaciół jakimiś głupimi przezwiskami, nie ma tutaj żabiego króla ten Argonianin ma na imię Ahraveen a nie żaden żabi król. Usłuchaj mnie w końcu Dumas, nie staraj się nas skłócić ani obrażać, bo i tak Ci się nie uda a jedyne co możesz zyskać to kilka pierzastych strzał w ciele i ślady po kilkunastu mieczach. Więc nie zerkaj na mnie z ukosa i już więcej bardzo Cię proszę nie próbuj nas skłócić ze sobą!
Co do więźniów jestem za tym aby ich związać jak najlepiej, zakneblować i schować w jakąś niszę skalną, w razie czego jeszcze ogłuszyć, nie mam zamiaru nikomu rąk łamać, bez przesady nie jestem sadystą:-)))

: 14 stycznia 2013, 20:37
autor: namakemono
Z tym łamaniem upierał się nie będę, to tylko pod kątem dodatkowego zabezpieczenia. Skoro mamy zamiar puścić ich wolno, to nie chciałbym, żeby znów stanęli na naszej drodze z bronią w ręku. Względy czysto praktyczne. Ale spoko, nie było tematu.

: 14 stycznia 2013, 20:39
autor: Keth
Czarnygłaz, 11 dzień Ostatnich Siewów

Neviers nic nie odpowiedział słuchając Llorvasa, nie okazał też cienia emocji na swej pozornie kamiennej twarzy, ale w jego oczach pojawił się na ułamek chwili dziwny błysk, nader niebezpieczny i nie wróżący nic dobrego, przesłonięty po sekundzie beznamiętną obojętnością.

Breton schował dobyty chwilę wcześniej łuk do sajdaka, skrzyżował ramiona na piersiach czekając, aż Hastur z Trondem zwiążą pojmanych w komnacie górali ich własnymi pasami, a potem wsadzą wykrzywionym niechętnie nieborakom kneble poczynione śpiesznie z oddartych od ich własnych przeszywanic rękawów.

Powiązani jako balerony i wciśnięci w przeciwne krańce komnaty jeńcy stękali nieporadnie i przewracali oczami próbując dać prześladowcom do zrozumienia, że strasznie cierpią, kiedy jednak Llorvas ku pokrzepieniu serc kopnął ich kilka razy w żebra i podbrzusza, umilkli całkowicie i przestali się ruszać w obawie, że krewki i bezlitosny dunmer zmieni zdanie i jednak poderżnie im gardła.

- Kocurze, prowadź - powiedział półgłosem Hastur dobywając ponownie miecza i wskazując khajiitowi sztychem ostrza czeluść podziemnego przejścia za kratą.

- Widzisz płaskorzeźby na ścianach po obu stronach łuku? - ku zaskoczeniu Redgarda tym razem odezwał się nie Sivariael, ale Neviers, pokazujący palcem praktycznie nieczytelne już inskrypcje wycięte przed wiekami w kamiennych ścianach - To mi wygląda na wejście do właściwego grobowca, a na północy takie miejsca bywają pilnie strzeżone. Odtąd mus nam dwakroć lepiej wypatrywać pułapek.
Ruszamy dalej, tak? ;)